Jesień w poezji
Julian Tuwim Wspomnienie
Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa, krucha i miła.
To ty, to ty jesteś ta dziewczyna,
Która do mnie na ulicę wychodziła.
Od twoich listów pachniało w sieni,
Gdym wracał zdyszany ze szkoły,
A po ulicach w lekkiej jesieni
Fruwały za mną jasne anioły.
Mimozami zwiędłość przypomina
Nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty moja jedyna, Przychodziłaś wieczorem do cukierni.
Z przemodlenia, z przeomdlenia senny,
W parku płakałem szeptanymi słowy.
Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny,
Od mimozy złotej - majowy.
Ach, czułymi, przemiłymi snami
Zasypiałem z nim gasnącym o poranku,
W snach dawnymi bawiąc się wiosnami,
jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.
Adam Asnyk Astry
Znowu więdną wszystkie zioła, Tylko srebrne astry kwitną,
Zapatrzone w chłodną niebios
Toń błękitną. Jakże smutna teraz jesień,
Ach, smutniejsza niż przed laty,
Choć tak samo żółkną liście.
Więdną kwiaty, I tak samo noc miesięczna
Sieje jasność, smutek, ciszę
I tak samo drzew wierzchołki
Wiatr kołysze.
Ale teraz braknie sercu Tych upojeń i uniesień,
Co swym czarem ożywiały
Smutną jesień.
Dawniej miała noc jesienna
Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie,
Bo anielska, czysta postać
Stała przy mnie. Przypominam jeszcze teraz
Bladej twarzy alabastry,
Kruczce włosy, a we włosach
Srebrne astry.
Jan Brzechwa
Jesień
O, jakie rzewne widowisko:
Czerwone liście za oknami
I cienie brzóz, płynące nisko
Za odbitymi obłokami.
Pies nie ujada. Zły i chory
Omija cienie października,
Na tykach ciepłe pomidory
Są jak korale u indyka,
Na babim lecie, zawieszonym
Między drzewami jak antena,
Żałośnie drga wyblakłym tonem
Niepowtarzalna kantylena,
Rzednąca trawa, blade dzwońce,
Rozklekotane późne świerszcze,
I pomarszczone siwe słońce,
I ja - piszący rzewne wiersze.
Adam Ziemianin
Październik
Jesień po lesie chodzi się spowiadać
Na ucho bukom szepcze coś po cichu
I łza się kręci w oku października
Gdy liść – za pokutę – opada po liściu
Dzień w noc przechodzi nie wiadomo kiedy
Powiązani ze sobą niewidzialnym mostem
I tyle smutku jest w pustych konarach
Gdy jesień daje swój deszczowy koncert
Po okolicy w białych kołnierzykach
Brzozy odchodzą – za las – samotnie
A Matka Boska w dziurawej kapliczce
Przez cały czas z Dzieciątkiem moknie
Nie naprawią daszku miejscowi anieli
Na motorach muszą jechać na dyskotekę
Nie naprawią – bo wszystko zapomnieli
Więc jeszcze tylko chcą przekrzyczeć jesień
Krzysztof Daukszewicz
Jesień
Kasztany z drzew stracają mali chłopcy.
Pożółkłe liście niesie drogą wiatr.
Jesiennym chłodem idziesz przesiąknięty
i przez to bardziej zszarzał cały świat. Ostatnie kwiaty więdną na balkonach.
Zasypia wcześniej w bramie nocny stróż.
I stare domy stoją przemoknięte
na pustych oknach osiadł cieżki kurz.
Kasztany z drzew spadają nam pod nogi.
Pozółkłe liście niesie drogą wiatr.
Przechodnie idą, tuląc sie do płotów,
Zziębniete twarze kryjąc w fałdach palt.
Jadące auta przecierają oczy.
I woda spływa z ich gumowych rzęs.
I coraz ciemniej robi się na dworze,
i wszystko to ma swój jesienny sens.
Jesień w poezji
ankasp
Created on September 11, 2024
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Memories Presentation
View
Animated Chalkboard Presentation
View
Chalkboard Presentation
View
Witchcraft Presentation
View
Sketchbook Presentation
View
Vaporwave presentation
View
Animated Sketch Presentation
Explore all templates
Transcript
Jesień w poezji
Julian Tuwim Wspomnienie
Mimozami jesień się zaczyna, Złotawa, krucha i miła. To ty, to ty jesteś ta dziewczyna, Która do mnie na ulicę wychodziła. Od twoich listów pachniało w sieni, Gdym wracał zdyszany ze szkoły, A po ulicach w lekkiej jesieni Fruwały za mną jasne anioły. Mimozami zwiędłość przypomina Nieśmiertelnik żółty - październik.
To ty, to ty moja jedyna, Przychodziłaś wieczorem do cukierni. Z przemodlenia, z przeomdlenia senny, W parku płakałem szeptanymi słowy. Młodzik z chmurek prześwitywał jesienny, Od mimozy złotej - majowy. Ach, czułymi, przemiłymi snami Zasypiałem z nim gasnącym o poranku, W snach dawnymi bawiąc się wiosnami, jak ta złota, jak ta wonna wiązanka.
Adam Asnyk Astry
Znowu więdną wszystkie zioła, Tylko srebrne astry kwitną, Zapatrzone w chłodną niebios Toń błękitną. Jakże smutna teraz jesień, Ach, smutniejsza niż przed laty, Choć tak samo żółkną liście. Więdną kwiaty, I tak samo noc miesięczna Sieje jasność, smutek, ciszę I tak samo drzew wierzchołki Wiatr kołysze.
Ale teraz braknie sercu Tych upojeń i uniesień, Co swym czarem ożywiały Smutną jesień. Dawniej miała noc jesienna Dźwięk rozkoszy w swoim hymnie, Bo anielska, czysta postać Stała przy mnie. Przypominam jeszcze teraz Bladej twarzy alabastry, Kruczce włosy, a we włosach Srebrne astry.
Jan Brzechwa Jesień
O, jakie rzewne widowisko: Czerwone liście za oknami I cienie brzóz, płynące nisko Za odbitymi obłokami. Pies nie ujada. Zły i chory Omija cienie października, Na tykach ciepłe pomidory Są jak korale u indyka,
Na babim lecie, zawieszonym Między drzewami jak antena, Żałośnie drga wyblakłym tonem Niepowtarzalna kantylena, Rzednąca trawa, blade dzwońce, Rozklekotane późne świerszcze, I pomarszczone siwe słońce, I ja - piszący rzewne wiersze.
Adam Ziemianin Październik
Jesień po lesie chodzi się spowiadać Na ucho bukom szepcze coś po cichu I łza się kręci w oku października Gdy liść – za pokutę – opada po liściu Dzień w noc przechodzi nie wiadomo kiedy Powiązani ze sobą niewidzialnym mostem I tyle smutku jest w pustych konarach Gdy jesień daje swój deszczowy koncert
Po okolicy w białych kołnierzykach Brzozy odchodzą – za las – samotnie A Matka Boska w dziurawej kapliczce Przez cały czas z Dzieciątkiem moknie Nie naprawią daszku miejscowi anieli Na motorach muszą jechać na dyskotekę Nie naprawią – bo wszystko zapomnieli Więc jeszcze tylko chcą przekrzyczeć jesień
Krzysztof Daukszewicz Jesień
Kasztany z drzew stracają mali chłopcy. Pożółkłe liście niesie drogą wiatr. Jesiennym chłodem idziesz przesiąknięty i przez to bardziej zszarzał cały świat. Ostatnie kwiaty więdną na balkonach. Zasypia wcześniej w bramie nocny stróż. I stare domy stoją przemoknięte na pustych oknach osiadł cieżki kurz.
Kasztany z drzew spadają nam pod nogi. Pozółkłe liście niesie drogą wiatr. Przechodnie idą, tuląc sie do płotów, Zziębniete twarze kryjąc w fałdach palt. Jadące auta przecierają oczy. I woda spływa z ich gumowych rzęs. I coraz ciemniej robi się na dworze, i wszystko to ma swój jesienny sens.