Zadanie współfinansowane ze środków Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego
Prezentacja zrealizowana w Fundacji im. Bronisława Sałudy
o Pani Mariiz warmii
Brąswałd
Wojna
Plebiscyt
Debiut
Kraków
Gietrzwałd, Unieszewo
Chabrowo
Wielki Buczek
Berlin
Złotowo
Nowe Kramsko
Ravenscruck
Czas PRL-u
"Jest więc pani Maria, jak ją powszechnie nazywamy, pierwszą Warmianką, która weszła już na trwałe do historii polskiej literatury" Władysław Gębik
Pożegnanie
Quiz
Warmio! Co czynić, powiedz mi! Powiedz mi złotych zbóż szelestem, A ja czy w ciemne, czy też jasne dni, Odpowiem zawsze karnie: "Jestem!"
Maria Zientara - Malewska
zdjęcie: Władysław Ogrodziński
koncepcja, projekt, wykonanie: Sławomir Ostrowski Olsztyn 2024 r.
Sławomir Ostrowski
Na zdjęciu deskal autorstwa Arkadiusza Andrejkowa
Żródła
Maria Zientara - Malewska urodziła się 4 września 1894 r. w Brąswałdzie koło Olsztyna. Ojciec Marii - August Zientara - urodził się w Likusach, wówczas wsi położonej koło Olsztyna. Matka Augusta, Elżbieta z d. Rafalska pochodziła z tejże wsi i była córką miejscowego gospodarza.
Brąswałd
Wychowałam się w Brąswałdzie w tradycjach polskości, w tym umiłowaniu pieśni rodzinnej. Przede wszystkim matka nam śpiewała często kurlantki polskie. Często mówiła nam też legendy, baśnie. I tak wychowałam się w tym domu rodzicielskim pełnym miłości. I muszę powiedzieć jasnego jakiegoś spojrzenia na świat. U nas w domu było zawsze jakoś jasno, przyjemnie. Było nas dziewięcioro dzieci. Kochaliśmy się. Miłość panowała, to było najważniejsze. Jeszcze była tam jedna osoba, która bardzo zaważyła na moim życiu, mianowicie babka – matka mojej matki, Elżbieta Kraskowa, patriotka. I kiedyś, kiedy powiedziałam parę słów po niemiecku w domu, to zrugała mnie i powiedziała: „W domu będziesz mówiła po polsku! W szkole możesz mówić po niemiecku. Językiem ojczystym naszym jest polski język. Pamiętaj to sobie!” No i ja sobie to spamiętałam. No potem skończyłam szkołę niemiecką. Uczyłam się bardzo dobrze, muszę powiedzieć, ale wtedy jeszcze mało czytałam po polsku. Czytać nauczyłam się przede wszystkim na „Pielgrzymie” - na tym dodatku, „Przyjaciel dzieci”, na „Gazecie Olsztyńskiej”, na kalendarzach które przychodziły ze Śląska (…) Przynosiłam książki od pani Joanny Pieniężnej, ówczesnej właścicielki Gazety Olsztyńskiej. I czytałam ludziom.
"Ksiądz Barczewski wywarł trwały wpływ na moją polską drogę, po której kroczę przez całe życie"
1914-18 - wojna
Podpisanie układu wersalskiego kończącego I wojnę światową. Podczas konferencji pokojowej w Paryżu ustalono, że o przynależności Warmii, Mazur i Powiśla do Polski zdecyduje plebiscyt. Jego przebieg miała nadzorować Międzysojusznicza Komisja Plebiscytowa.
Mapa Europy z granicami państw po I wojnie światowej
Maria Zientara-Malewska W Brąswałdzie mimo wszystko dużo głosów oddano na karteczce z napisem "Polska"! Z naszej rodziny na Polskę głosowało pięć osób. Ojciec ubrał się w czarny surdut, my także nałożyliśmy na siebie najlepsze ubrania. Przecież to była dla nas uroczysta chwila. Członek komisji wyborczej, gospodarz Franciszek Porbadnik, powiedział: "Aż sie jasno zrobziuło, kiedy Zientary przyszli głosować".
1920 r. - Plebiscyt
Maria Zientara-Malewska Archiwalna wypowiedź Marii Zientary-Walewskiej nt. plebiscytu.
Wiersze zaczęłam pisać w roku 1920, w okresie plebiscytu
Pory roku Debiutancki wiersz Marii Zientarówny "Gazeta Olsztyńska" 1920 r.
Maria Zientara-Malewska pracowała w redakcji „Gazety Olsztyńskiej” od września 1921 do września 1923 roku. W 1923 roku była krótko redaktorem odpowiedzialnym, a w latach 1922–1923 także redaktorem dodatku „Gość Niedzielny”. W 1921 roku zadebiutowała na łamach „Gazety” jako poetka i odtąd drukowała w niej swoje wiersze oraz opowiadania.
„Gazetę Olsztyńską” abonowali w naszej wsi Brąswałd ks. proboszcz Barczewski, gospodarz plebański – Walenty Sosnowski, szewc – Antoni Skibowski, krawiec – Piotr Gerlicki i nasza rodzina. Pamiętam od najmłodszych lat, jak w naszej chacie gromadzili się w niedzielne popołudnia i zimowe wieczory sąsiedzi, a matka im głośno czytała. Język polski trafiał do serc i umysłów słuchaczy. To było ognisko, przy którym grzali się prości ludzie, nie znający pisma drukowanego, było to zarzewie tęsknoty do utraconej ojczyzny". Maria Zientara-Malewska (1894–1984), nauczycielka, pisarka, poetka i działaczka warmińska, w latach 1921–1923 zatrudniona w redakcji „Gazety Olsztyńskiej”.
Miło żyć w wiosennej porze Kiedy rolnik ziemię orze, A skowronek nad zagonem Spiewa Bogu wdzięcznym tonem. Błogo żyć jest w letniej porze, Kiedy w polu lśni się zboże, I już błyszczy pełnym kłosem Wkrótce legnie śmierci ciosem. Dobrze żyć w jesiennej porze Gdy twych darów pełno, Boże, Pełne gumna, pełne drzewa Słodki owoc już dojrzewa. Ciężko żyć w zimowej porze Gdy zamarznie ziemia, morze, Lecz i zima pożyteczna. Nią kieruje mądrość wieczna. Bo gdy zimy by nie było, Wnet i lato by zginęło, Zimą ziemia wypoczywa, By przyniosła latem żniwa.
Debiut
Po 1945 r. Maria Zientara- Malewska wydała 20 książek.
Baśnie i legendy, m.in.
”Legendy dwóch rzek” (1955)
”Baśnie znad Łyny” (1970)
Wspomnienia i opracowania z zakresu
warmińskiego folkloru, m.in.
”Warmio moja miła” (1959)
”Śladami twardej drogi” (1966)
”Wspomnienia nauczycielki” (1985)
Wiersze – 6 zbiorków, m.in.
”Pieśni Warmianki” (1963)
”Na warmińską nutę” (1982)
”Miłość prostego serca” (1985)
dr Jan Chłosta z Instytutu Północnego w Olsztynie mówi o początkach twórczości Marii Zientarówny
Seweryn Pieniężny (z lewej), z prawej jego stryj Władysław Pieniężny, którego w materiale dźwiękowym wspomina Maria Zientarówna. Zakopane 1931 r. Zdjęcie z prywatnego archiwum Radosławy Pieniężnej-Grabowskiej
Posłuchaj Legendy o świętym Jakubie patronie Olsztyna" autorstwa Marii Zientary Malewskiej. Czyta Władysław Bogdanowski.
"W roku 1924 wyjechałam do Krakowa i wstąpiłam za zgodą kuratora do Seminarium Nauczycielskiego. Na podstawie egzaminu wstępnego przyjęto mnie zaraz na czwarty kurs."
"Nie raz już myślałam, że nie podołam wszystkim wymaganiom, ale pomomo wszelkich trudności postanowiłam wytrwać w zamiarze zostania nauczycielką dla dzieci polskich w Niemczech."
Kraków
"Z religii pytał mnie ks. Wrana. Z siedmiu pytań podanych na karteczce na sześć odpowiedziałam. Tylko z siódmym pytaniem, które brzmiało: "Udowodnić, że jest czyściec" miałam początkowo trochę kłopotu."
"Gdy weszłyśmy na salę nastąpił moment, którego nigdy w życiu nie zapomnę. Członkowie Komisji Egzaminacyjnej wstali, a dyrektor Dropiowski oświadczył, że wszystkie zdałyśmy egzamin dojrzałości. Składano nam życzenia."
Maria Zientarówna w Krakowie, rok 1924
Izabela Karpińska, licencjonowany przewodnik PTTK, mówi o deskalach w Gietrzwałdzie, w tym o deskalu z wizerunkiem Marii Zientary, która w Gietrzwałdzie pracowała jako przedszkolanka.
Gietrzwałd Unieszewo
Dzięki staraniom Polsko - Katolickiego Towarzystwa Szkolnego i posła Baczewskiego zaprowadzono w szkole w Uniszewie lekcje religii oraz naukę języka polskiego. Uczyła Anna Klattówna z Gietrzwałdu. W roku 1928 zaczęto zbierać podpisy w sprawie nauki w szkole polskiej. Coraz częściej mówiło się, że wyjdzie ordynacja szkolna, na mocy której będzie można swobodnie zakładać polskie szkoły. W kwietniu 1929 roku powstała - jedna z pierwszych szkoła polska w Uniszewie. Kierownikiem jej był Bolesław Jeziołowicz. Lokal wynajęto początkowo w domu prywatnym. Po kilku latach wybudowano specjalny dom na szkołę. Po odejściu Jeziołowicza objął szkołę Jan Maza, który w roku 1939 został razem z innymi aresztowany, a w lutym 1940 zamordowany w obozie koncentracyjnym w Hohenbruch. Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Otwarcie szkoły w Unieszewie: 10.04.1929
Zamknięcie: 31.08.1939
Nauczyciele:
Bolesław Jeziołowicz (1929–1935) Piotr Łangowski (1935) Jan Maza (1935–1939)
Do szkoły w Unieszewie uczęszczały także dzieci z pobliskich wsi. Stan liczebny uczniów w latach 1929-1939: 1929 – 21 osób, 1930 – 11 osób, 1931 – 15 osób 1932 – 19 osób, 1933 – 17 osób, 1934 – 11 osób 1935 – 13 osób, 1936 – 14 osób, 1937 – 11 osób 1938 – 9 osób, 1939 – 10 osób
Archiwalna wypowiedź Marii Zientary-Malewskiej o biciu chłopca Białojana przez niemieckiego nauczyciela Hansa Kathera za to, że mówił po polsku.
W 1946 r. przyszedł do mnie jeden z uczniów Chabrowiaków. W drzwiach usłyszałam: "Porucznik Wojska Polskiego zgłasza się swojej nauczycielce" - to był jeden z najpięknieszych dni w moim życiu. Maria Zientara - Malewska
Chabrowo
Maria Zientara-Malewska wspomina pierwszą lekcję w szkole w Chabrowie. W filmie zrealizowanym z użyciem sztucznej inteligencji (ożywione zdjęcie z 1948 r. autorstwa Władysława Ogrodzińskiego) pisarka mówi o szkole w Chabrowie. Poniżej archiwalna wypowiedź o leśniku, który posyłał dzieci do szkoły polskiej.
Władysława Knosalina (1908-1997) wyjaśnia jak doszło do powstania szkół polskich w Prusach Wschodnich. Opowiada o trudnych początkach oświaty polskiej na Warmii
Uczniowie szkoły polskiej w Chabrowie
Otwarcie szkoły w Chabrowie: 10.04.1929
Zamknięcie szkoły w Chabrowie: 04.05.1939
Nauczyciele szkoły polskiej w Chabrowie: Maria Zientara-Malewska (1929) Jan Hedrych (1929–1932) Ryszard Ignacy Goetze (1932–1934) Ryszard Knosała (1934–1938) Franciszek Schnarbach (1938–1939) Na początku 1937 r. - Seweryn Piątek
dr Jan Chłosta z Instytutu Północnego w Olsztynie mówi o początkach pracy pedagogicznej Marii Zientarówny
Uczniowie szkoły polskiej w Chabrowie
Uczniowie szkoły polskiej w Chabrowie. W środku nauczyciel Ryszard Knosała
Szkoła polska w Chabrowie
Otwarcie szkoły : 7.06.1929 Zamknięcie szkoły: 1939 Nauczyciele: Feliks Drozdowski Maria Zientarówna Baltazar Lewandowski Wanda Filówna Jan Rożeński (II) Janina Kowalska-Mazowa Wanda Pałuczakówna (Niemcowa) Franciszek Sznarbach Maria Rożeńska Franciszek Biniek Stanisław Kabza Leon Obst Stefan Balcer
Szkoła polska została założona 7 czerwca 1929 roku. Kierownikiem szkoły był Feliks Drozdowski z Dubielna pod Chełmżą, a pierwszą nauczycielką Maria Zientarówna (Malewska). Do polskiej szkoły zgłosiło już pierwszego dnia 87 dzieci, czyli 100 procent dzieci polskich. więcej
Franciszek Schnarbach
Wielki Buczek
Baltazar Lewandowski
Maria Różeńska
Kiedy w końcu marca 1931 r. musiałam opóścić Wielki Buczek, bo przeniesiono mnie do Berlina. Ksiądz proboszcz wraz z Radą parafialną urządził mi pożegnalne spotkanie na plebanii. Na pamiątkę sprezentowano mi złote pióro wieczne. (...) Wyjeżdżałam w niedzielę po nabożenstwie. Przed domem zgromadziło się wiele rodziców i wszystkie dzieci szkolne. Na dworzec do Lipki towarzyszyło mi kilka bryczek z ludnością. Gdy pociąg ruszył, kłaniali mi się wszyscy po polsku czapkami do ziemi.
Janina Kowalska
Maria Zientarówna
Stefan Balcer
Zabawa karnawałowa nauczycieli w Wielkim Buczku
Najważniejszą jednak pracą była wizytacja przedszkoli. Rozpoczęłam pracę od przedszkoli w Berlinie. Istniało tu kilka przedszkoli polskich. (...) Gdy się zorientowałam w całokształcie przedszkoli wyjeżdżałam także na Śląsk, Warmię, Powiśle i w Złotowskie.
W biurze Związku Polskich Towarzystw Szkolnych czułam się nadal niezbyt dobrze i już po roku zgłosiłam się do przezesa Baczewskiego z prośbą o przeniesienie mnie do pracy w szkole. Odpowiedział mi wówczas, że mogę jechać tylko do kraju. Czułam się jednak potrzebna Polonii w Niemczech
Berlin
Walne zebranie Związku Polskich Towarzystw Szkolnych w Berlinie w 1931 roku. Pierwsza z lewej Maria Zientara.
Poza wymienionymi już obowiązkami byłam redaktorem odpowiedzialnym (naczelnym) "Poradnika Nauczycielskiegoo" - kwartalnika poświęconego sprawom pedagogicznym prywatnych szkół polskich w Niemczech. Jego wydawcą był Związek Polskich Towarzystw Szkolnych. Praca redakcyjna wymagała wiele czasu. Autorami artykułów byli nauczyciele szkół polskich i księża, głównie z Warmii i Mazur oraz Pogranicza (Złotowszczyzna, Kaszuby, Babimojszczyzna).
W biurze Związku Polskich Towarzystw Szkolnych otrzymałam nomonację na kierownika wydziału czwartego obejmującego wszystkie przedszkola polskie w Niemczech oraz opiekę religijną nad dziećmi polskimi przygotowującymi się do pierwszej Komunii Świętej.
Złotowo
W Złotowie czułam się dobrze. Tym magnesem, który mnie ciągnął także do Złotowa był Izydor Mackowicz, z którym byłam nieoficjalnie zaręczona. Zaręczyliśmy się, gdy pojechałam z Berlina do Złotowa. Potem kilkakrotnie spotkaliśmy się w Berlinie u jego znajomych. Później poróżniliśmy się. Mackowicz chciał się dostać do Berlina, ażeby pracować w Związku Polaków w Niemczech. Zdaje się, że sprzeciwił się temu prezes i patron Związku Polaków w Niemczech - ksiądz Bolesław Domański, który jeżeli chodziło o mnie nie miał zastrzeżeń.
Otwarcie szkoły: 21.10.1929 Zamknięcie szkoły: 31.08.1939 Nauczyciele: Maria Kurtzmann Jadwiga Kapałówna Stefania Kulpa Józef Mozolewski Stanisław Rosołowski Edmund Styp-Rekowski Franciszek Serwiński Leon Szostak Juliusz Zieliński Maria Zientarówna
Nowe Kramsko - Maria Zientara Malewska We formie wielkiego skośnego krzyża Przy brandemburskiej krętej granicy, Tyś rozpostarło się, Nowe Kramsko, Królując dumnie całej okolicy. Kształt twój w historii stał się symbolem, Jakby Bóg wcisnął ten znak zwycięski Jak tarczę,że odtąd ni piędzi dalej Nie pójdą reformacje, moru klęski. Pośrodku wioski kościół, choć mały, Lecz jakże bardzo przez lud kochany, Tu gdy rozśpiewa się cała gmina, To nieraz drżą aż prastare ściany. Kiedy z procesją wyjdą na pola To tak daleko gromka pieśń płynie Jakby powiatom trzem chciała mówić, Że wiara ojców w Kramsku nie zginie. Ot tam „Kalisko”! –przy nim kaplica, gdzie płonie lampka, jak serce matki, Kasztan osłania ją baldachimem, I prószy na dach wiosną swe kwiatki. Ze serca wioski jakby promienie Prowadzą drogi poprzez zapłocie – Het na Pośladki, Zbytki, Zakaźnię, gdzie w rowach kwitnie lubiedki krocie. Kiedy tak latem z pobrzękiem złota Faluje żyto jak cudne morze I inkarnatka rumiane główki Tuli do chabrów jakby w pokorze. A pod Kolesin rzucone łąki Ślą ci pod stopy żywe kobierce, Pełne rumianków, jaskrów i dzwonków - Jakże się wtenczas raduje serce! Na Wojnowskiego jeziora tafli Odbija się obraz twój kolorowy I sosny borów szumią pieśń wieczną Hen poprzez Chwalim aż do Kargowy. Lud nasz poczciwy i bogobojny Kocha praojców wiarę i mowę, I strój ludowy, i obyczaje, A nade wszystko swe Kramsko Nowe.
Aresztowanie
Otwarcie szkoły: 11.06.1929 Zamknięcie szkoły: 31.08.1939 Nauczyciele: Franciszek Brodda Henryk Jaroszyk Roman Jaskólski Jadwiga Kapałówna Kazimierz Mańczyński Władysław Sroka (kierownik od 1.12.1929 do 31.12.1937) Włodzimierz Szews Maria Zientarówna
Nowe Kramsko
Jadwiga Kapałówna
Henryk Jaroszyk
Roman Jaskólski
Maria Zientarówna
Władysław Sroka
Jakże często myślałam w obozie koncentracyjnym o dzieciach polskich, jakże tęskniłam do ludzi, z którymi żyłam, pracowałam, cieszyłam się i cierpiałam. Śniły mi się po nocach dzieci i mili gospodarze nowkramscy, wracały we wspomnieniach opowiadania i legendy zasłyszane na weselach i piórnicach. Ale i lud nowokramski nie zapomniał o swojej nauczycielce. Kiedy bowiem kilka spośród kobiet z Nowego Kramska odważyło się pojechać do Gestapo w Berlinie z prośbą o zwolnienie swoich najbliższych, i o moje prosiły. Może ich wstawiennictwo najbardziej przyczyniło się do tego, że jeszcze w r. 1940 zostałam zwolniona z obozu. Bóg wam zapłać, bohaterskie kobiety z Nowego Kramska!
Ravensbruck
Archiwalna wypowiedź Marii Zientary o jej nauczaniu w szkołach polskich na Pograniczu.
Maria Zientara-Malewska "Płonące krzaki na Obrą" Instytut Wydawniczy PAX 1961
Maria Zientara wspomina nauczcieli zamordowanych przez Niemców i recytuje wiersz pt. "Ręce" napisany w obozie w Ravensbruck.
numer obozowy 2171
Czas PRL
Zdjęcia z pogrzebu Marii Zientary-Malewskiej. Fot. Wacław Kapusto
Zdjęcia z prywatnego archiwum red. Tomasza Śrutkowskiego
Archiwalne wypowiedzi Marii Zientary-Malewskiej nt. starości
2.10.1984 - Pożegnanie
Maria Zientara Malewska
1894
Narodziny Marii
Brąswałd
1920
Przeciągnij zdjęcie na lewą stronę i przyporządkuj je do odpowiedniej daty
Debiut literacki
Gazeta Olsztyńska
1929
Nauczanie
Chabrowo
1939-40
Obóz koncentracyjny
Ravensbruck
1945-84
Czas PRL-u
1984
Pogrzeb Marii Zientary-Malewskiej
Olsztyn
sprawdzam
Jan Baczewski "Wspomnienia Warmiaka", Czytelnik 1961 Ekipa artystów polskich z Warszawy objeżdżała teren Warmii z przedstawieniem „Obrona Częstochowy”. Osiągała wielkie sukcesy. Po przedstawieniach w Gryźlinach i Gietrzwałdzie przygotowano na dzień 13 kwietnia 1920 roku przedstawienie w Biskupcu. Na to przedstawienie Niemcy ściągnęli z terenu mazurskiego swoje bandy bawarskie, które uzupełnili członkami straży bezpieczeństwa w przebraniu cywilnym. Podczas przedstawienia bandy te wyważyły drzwi i wtargnęły na salę. Zaczęły okładać zebraną publiczność. Powstał popłoch, polała się krew. Na polu walki pozostali polscy artyści poturbowani do nieprzytomności. Poturbowany został również obecny na Sali oficer francuski, adiutant majora Huguera, oficera kontrolnego na powiat reszelski. Pokaleczonych artystów odwieziono sanitarkami przez Olsztyn do Warszawy. Biura naszej ekspozytury, które mieściły się w hotelu „Bischofsburger Hof”, zostały doszczętnie zdemolowane, a akta poniszczone. Dopiero w godzinę po napadzie zjawiła się „nieprzygotowana na taki napad” niemiecka straż bezpieczeństwa angielskiego pułkownika Benneta. Nie czekałem na oficjalny protest ze strony naszego konsula Lewandowskiego i udałem się w towarzystwie Barcza do pułkownika Benneta, który był odpowiedzialny za bezpieczeństwo w terenie. O zajściu w Biskupcu był już poinformowany. W krótkich i podobno nie bardzo dyplomatycznych słowach zakomunikowałem mu, że ludność polska na Warmii w takich warunkach nie może brać udziału w plebiscycie i na razie musi się wstrzymać od dalszej pracy. Butny Anglik odpowiedział mi, że przecież nikt nie został zabity, że trzeba liczyć się z awanturami, a poza tym wiadomo mu, że ja noszę broń palną i używam jej. Odpowiedziałem mu, że owszem, mam broń i używam jej we własne obronie bez najmniejszych skrupułów i nadal używać będę, jeżeli podpułkownik nie ukróci swawoli niemieckich bandytów, którzy nazywają się strażą bezpieczeństwa. Pogorszenie sytuacji ludności polskiej datuje się od chwili przejęcia przez podpułkownika odpowiedzialności za spokój i bezpieczeństwo na terenie plebiscytowym. Z dnia na dzień jest coraz gorzej, a obecnie położenie nasze stało się już nieznośne. Nie doznajemy ze strony aliantów najmniejszej pomocy. Stronniczość podpułkownika jest jaskrawa. Niecierpliwie oczekiwaliśmy przyjazdu Komisji Alianckiej, jednak po naszych doświadczeniach nie możemy mieć najmniejszego zaufania. Zastrzegłem, że nie chodzi o moją osobę, lecz o bezpieczeństwo naszej polskiej ludności. Butny Anglik zaniemówił: poczerwieniał z gniewu i ze złością przeszywał mnie wzrokiem. Ja stałem spokojnie i patrzyłem na niego z góry, gdyż był ode mnie niższy. Staliśmy tak obok siebie chwilę w milczeniu. Wreszcie Anglik wykrztusił nieco „łaskawszym” głosem, że ze swej strony uczyni wszystko, by podobne zajścia nie miały miejsc w przyszłości. Odpowiedziałem mu: „za późno” i wyszedłem. Tym razem rozmowa nasza toczyła się w języku niemieckim i obyło się bez tłumacza. Tak wyglądało moje ostatnie spotkanie z angielskim podpułkownikiem Bennetem. O mojej burzliwej rozmowie z Anglikiem niezwłocznie poinformowałem konsula Lewandowskiego. Konsul był niezadowolony z mojej niedyplomatycznej wyprawy. Uważał, że mogłem pójść razem z nim. Odpowiedziałem mu, że dosyć mam już targów i handlów dyplomatycznych, gdy idzie tutaj o naszą skórę. Rozgniewał się wówczas staruszek. W trzy dni później został mocno poturbowany kierownik propagandy Mazurskiego Komitetu Plebiscytowego, poseł Hertz, kiedy wracał z wiecu w Giżycku. Niemcy urządzili w Giżycku masakrę podobną do tej w Biskupcu. Ten nowy wypadek przekonał dopiero naszego konsula Lewandowskiego, że rozmowa moja z podpułkownikiem Bennetem była jednak na miejscu. Odwiedziłem naszych inwalidów plebiscytowych w Domu Polskim. Zgodziliśmy się wszyscy, że tak dalej być nie może. Obandażowany poseł Hertz wyjechał do Warszawy.
Na zdjęciu hotel Bischofsburger Hof, w którym doszło do pobicia polskich artystów.
1894
Maria Zientara - Malewska urodziła się 4 września 1894 r. w Brąswałdzie koło Olsztyna. Ojciec Marii - August Zientara - urodził się w Likusach, wówczas wsi położonej koło Olsztyna. Matka Augusta, Elżbieta z d. Rafalska pochodziła z tejże wsi i była córką miejscowego gospodarza.
1984
Maria Zientara - Malewska zmarła w Olsztynie, 2 października 1984 r.
Baltazar Lewandowski, ob. polski, ur. w Wielkopolsce. W latach dwudziestych był nauczycielem w miejscowości Mozdrze w pow. poznańskim. Po przejściu do oświaty polskiej w Niemczech uczył w latach 1930-35 w Wielkim Buczku i Wiśniewce w pow. złotowskim.
Obejrzyj w aplikacji street view kamienicę, w której mieszkała Maria Zientara-Malewska przy ówczesnej ul. Waryńskiego (obecnie Zientary-Malewskiej 3). Na kamienicy umieszczono tablicę upamiętniającą poetkę i pisarkę, którą odsłonięto w 2010 r. Tablica została wykonana z brązu, przedstawia portret Marii Zientary-Malewskiej, zawiera również fragment jej utworu pt. „Pieśń Warmianki”. Projektantką pamiątki jest Sara Szerszunowicz, studentka ochrony dóbr kultury na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Na górnym zdjęciu pomnik z herbami i nazwami powiatów plebiscytowych postawiony przez Niemców w olsztyńskim parku Jakubowo dla uczczenia głosowania z 1920 r. Obecnie w tym miejscu od 1972 r. znajduje się pomnik poświęcony Bohaterom Walk o Wyzwolenie Narodowe i Społeczne Warmii i Mazur. Jego autorem jest Bolesław Marschall.
Maria Zientara - Malewska: Pewnego dnia w maju urządziłam wycieczkę do młyna Sójka w lesie. W drodze zostaliśmy obrzuceni kamieniami przez dzieci ze szkoły niemieckiej, bawiące się na boisku. Za krzakami stał nauczyciel, śmiał się i mówił coś do dzieci. (...)Na początku maja wizytowali szkołę dwaj inspektorzy z rejencji olsztyńskiej - Bader i Strzyż. (...) Obaj inspektorzy powiedzieli mi, że są zadowoleni z pracy i że otrzymam wkrótce pisemne zezwolenie na nauczanie w polskiej szkole. Zanim jednak zezwolenie nadeszło, już mnie w Chabrowie nie było - przeniosłam się na teren ziemi złotowskiej. Wyjechałam z Chabrowa samochodem do Butryn, nie pożegnawszy się z dziećmi. Ciężko mi było je zostawić. Pożegnałam się tylko z księdzem proboszczem Osińskim. Wychodząc z plebanii, zastałam przed drzwiami mojego najmilszego ucznia, który drżącą rączką podał mi bukiet świeżych kaczeńców.
Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Od lewej stoją: w jasnym garniturze Józef Mozolewski (inspektor szkolny) i w okularach Juliusz Zieliński (nauczyciel, dyrektor szkoły polskiej w Złotowie), siedzi ks. Bolesław Domański (prezes V Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech); dalej stoją uczennice tej szkoły ze swoją nauczycielką Marią Zientara-Malewską (ostatnia z prawej), obok niej siedzi ks. Maksymilian Grochowski (działacz Związku Polaków w Niemczech).
Plebania w Brąswałdzie, gdzie ksiądz Barczewski od 1917 r. udzielał tajnych lekcji polskiego m. in. Marii Zientarze. Po latach tak to wspominała: Pewnego dnia zauważyłam, że córki państwa Żurawskich z Kajn (…) przychodzą często po rannym nabożeństwie na plebanię i przynoszą ze sobą zeszyty i książki. (…) zdobyłam pewność, że pobierają lekcje polskiego u księdza Barczewskiego. Jakże bardzo pragnęłam się uczyć, pisać po polsku – bo czytać już dawno umiałam. (…) Zdobyłam się pewnego dnia na odwagę i po Mszy świętej rano, gdy siostry Żurawskie weszły na plebanię, poszłam za nimi i poprosiłam księdza Barczewskiego, żeby i mnie udzielił lekcji polskiego. Spojrzał na mnie ostro spod krzaczastych brwi – patrzył mi prosto w oczy – wreszcie rzekł jakoś miękko: – No to przychodź na lekcje, ale żebyś nikomu o tym nie mówiła.
Maria Zientara - Malewska: Kilka dni później przywieziono mi szafę, tablicę, kredę. Czytania i pisania uczyłam na tablicy, ponieważ brak było elementarzy i podręczników polskich; otrzymałam je dopiero później. Co to była za radość! Dzieci pisały w zeszytach bardzo łatwe dyktanda, ćwiczenia gramatyczne i ortograficzne. Codziennie mieliśmy pogadanki z zakresu historii i literatury polskiej. Nieraz dzieci opowiadały mi bajki i legendy, a często śpiewaliśmy wspólnie warmińskie "kurlantki". Zżywaliśmy się coraz bardziej. Nieoczekiwanie spadł na mnie ciężki cios. Troje dzieci małorolnego chłopa, zarabiającego na chleb w lesie, wycofano ze szkoły. Ich ojciec podjął tę decyzję pod groźbą utraty pracy - posłał dzieci do szkoły niemieckiej. Jeszcze tego samego dnia poszłam do owej rodziny mieszkającej niedaleko wsi, mając nieco nadziei, że uda mi się uratować dzieci dla szkoły. Zastałam dziadka, którego znałam jako gorliwego Polaka. Popłakał się biedak, ale mówił, że nic uczynić nie może. "A ja myślałem, co moje wnuki będą mi czytały po polsku z kalendarza i gazetki, bo już nic zidzić nie moga". Przywołał synową - obrzuciła mnie złym spojrzeniem i ani słuchać nie chciała o posyłaniu dzieci do naszej szkoły. Wreszcie chcąc się mnie pozbyć powiedziała ze złością:-Ni zie to pani, co my mowa psa na kocie?! Zrozumiałam. Pożegnałam miłego staruszka serdecznie i poszłam.
Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
1945-84
Po wojnie Maria Zientara podjęła pracę w Olsztynie, w odradzającej się oświacie. W 1950 r. została zwolniona z pracy i skierowana na emeryturę. Później zajęła się twórczością i pracą edukacyjną wśród młodzieży.
Maria Zientara - Malewska: Rok szkolny na Warmii rozpoczynał się przed wojną w kwietniu. Ten kwiecień 1929 roku był inny aniżeli wszystkie poprzednie. Miał on otworzyć drzwi do szkół polskich w Niemczech. W pierwszych dniach stycznia tego roku odbyła się w Poznaniu konferencja wszystkich polskich nauczycieli pracujących w Niemczech. Na tej konferencji zostały omówione sprawy organizacji szkolnictwa. Nauczyciele mieli podzielić się ze sobą doświadczeniami zdobytymi w pracy zawodowej. Z Warmii wyjechało nas na konferencję pięcioro: Edward Turowski, Jan Boenigk, Jan Bauer, Augustyn Wagner i ja. Udział w konferencji wzięli wybitni pedagodzy poznańscy oraz działacze Związku Zachodniego. Obecny był także ówczesny konsul w Pile - Kazimierz Schwarzenberg - Czerny. Po powrocie zabraliśmy się ze zdwojoną energią do pracy. Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Jan Baczewski, Wspomnienia Warmiaka, Czytelnik 1961 W dniu 1 maja przybył do nas, do Olsztyna, nasz rodak z Poznania, Feliks Nowowiejski. Dotychczas uważaliśmy, że chór nasz jest dobrym chórem. Gdy jednak Feliks Nowowiejski wziął nas w swoje obroty, stwierdziliśmy, że jeszcze daleko nam do dobrego chóru. Nowowiejski przeprowadził z nami kilka prób i powiedział, że będzie mógł pochwalić dopiero w dniu 3 maja, o ile będziemy śpiewać równie dobrze przed zgromadzoną publicznością. I śpiewaliśmy na cztery głosy pod batutą Warmiaka Feliksa Nowowiejskiego. Wykonaliśmy jego utwory: „Hymn warmiński” i „Nasz Bałtyk”. Dodatkowo śpiewaliśmy jeszcze „Gdzie jest mój dom”. Sala przyjmowała nasz śpiew z entuzjazmem.
1939-40
We wrześniu 1939 r. Maria Zientara została aresztowana i osadzona w obozie koncentracyjnym dla kobiet w Ravensbruck. Została z niego zwolnona w kwietniu 1940 r.
Rodzina ojca Marii Zientary. Pierwsza od prawej w: Franciszka Zientara z domu Kraska, przy niej Maria Zientara (z lalką), Franciszka Zientara (siostra Marii), Elżbieta Kraska (babcia Marii od strony matki). Pierwszy z prawej w górnym rzędzie – August (ojciec Marii)
Maria Zientara - Malewska: Nareszcie minęła sroga zima. Miałam nadzieję, że zostanę jako nauczycielka w Gietrzwałdzie, ale Jan Baczewski postanowił inaczej. Oddałam przedszkola w ręce Marty Hanowskiej (Senderowskiej) i wyruszyłam do Chabrowa.W domu Nowoczynów, gdzie istniało już przedszkole, zastała co prawda starannie wyszorowaną, ale pustą izbę szkolną. Wynajęliśmy ten dom przed kilku laty z Franciszkiem Barczem, przeznaczając go na ochronkę i szkołę. Boisko szkolne mieliśmy zapewnione, gdyż dookoła było dużo murawy. Przywieziono ławki - całe urządzenie klasy szkolnej. Z bijącym sercem czekałam na przybycie dzieci.. Nareszcie otworzyły się drzwi, weszło dwóch chłopców Hermańskich i troje dzieci z innej rodziny - nazwisk już nie pamiętam dokładnie. Rozpoczęłam naukę pacierzem. Gdy spojrzałam na te pięć jasnych główek dziecięcych pochylonych w pacierzu, coś mnie chwyciło za gardło, do oczu napłynęły łzy rozrzewnienia, a zarazem radości, że mnie - wychowance szkół niemieckich i polskiego domu warmińskiego - dane jest uczyć dzieci warmińskie w szkole polskiej.
Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Maria Zientara "Ręce" Widziałem ręce, wiele rąk, Wyciągniętych po kawałek chleba, Wtenczas powiodłam okiem w krąg Po oczach jasnych, jak strop nieba, Po czołach pochylonych w męce. Widziałam ręce, ręce, ręce, Widziałam ręce, chude tak, Że jak pergamin zaszeleszczą. Na nich wyryty twardy znak Pracy na mrozie, śniegu, deszczu, Te ręce drżące trzymały kęs, Jedząc z nim łzy opadłe z rzęs. Widziałam ręce, co jak kwiat Zwiędniały słabe i wyblakłe, Krew z nich wyssały cienie krat – Te chleb jak świętość do ust kładły. Nieme. A prosiły najgoręcej: Dajcie nam okruch chleba więcej. Widziałam ręce, z których krew Tryskała z pracy ponad siły, Pokrył je batów siny zlew, Rany się jeszcze nie zgoiły. Widziałam ręce, wiele rąk, Wyciągniętych po kawałek chleba. Wtenczas powiodłam okiem w krąg Po oczach jasnych, jak strop nieba. I wiem, że choć nas więżą, psami szczują, Te ręce kiedyś Polskę odbudują.
Żródła: Archiwum Państwowe w Olsztynie Archiwum Archidiecezji Warmińskiej Chłosta J., Debiutanckie wiersze Marii Zientary-Malewskiej, „Prace Literaturoznawcze” 2014, nr 2 Chłosta J., Niezwykły proboszcz z Brąswałdu, Olsztyn 2015 Maria Zientara-Malewska. Dzieła wybrane, oprac. H. Sawicka, Olsztyn 1997 Maria Zientara-Malewska. Wiersze zebrane, oprac. H. Sawicka, J. Chłosta, Olsztyn 2004 Oracki T., Sylwetki polskich nauczycieli i organizatorów szkolnictwa na Warmii, Mazurach i Powiślu w latach 1920-1939, „Komunikaty Warmińsko-Mazurskie” 1961, nr 2 Maria Zientara-Malewska "Płonące krzaki na Obrą" Instytut Wydawniczy PAX 1961 Zientara-Malewska M., Śladami twardej drogi, Olsztyn 1966 Maria Zientara-Malewska "Złotowszczyzna" Wydawnictwo Łódzkie 1971 Maria Zientara-Malewska "Wspomnienia nauczycielki spod znaku Rodła" Wydawnictwa Szkole i Pedagogiczne 1985 Sawicka H., Maria Zientara-Malewska. Zarys monograficzny życia i twórczości, Pojezierze Olsztyn 1981 Muzeum Zachodniokaszubskie w Bytowie "Wspomnienia Warmiaka" Jan Baczewski Henryk Jaroszyk "Etapy trudnej drogi" Koszaliński Ośrodek Naukowo Badawczy 1979 Roch Michał Mackowicz "Dziedzictwo" Olsztyn 2010 Władysław Maćkowicz "Wspomnienia polskiego nauczyciela Pogranicza (1893-1976) Wydawnictwo Adam Marszałek Toruń 2005 Wojciech Wrzesiński "Polski ruch narodowy w Niemczech 1922-1939" Wydawnictwo Poznańskie 1970 Tadeusz Filipkowski "W obronie polskiego trwania" OBN Olsztyn 1989 Władysław Gębik "Kwidzyniacy opowieść o młodzieży walczącej" Wydawnictwo Morskie-Gdynia 1965 Władysław Gębik "Sprawy i ludzie spod znaku rodła" SSK Pojezierze Olsztyn 1959 "Mądry Polak przed szkodą. Wspomnienia o Władysławie Gębiku" Stowarzyszenie "Civitas Christiana" Olsztyn 1995 "Południowe Pogranicze. Słownik historyczny" Opracował zespół pod redakcją Joachima Benyskiewicza, Zielona Góra 1983 Tadeusz Filipkowski "Nauczyciele polscy w Niemczech 1919-1939" OBN Olsztyn 1992
1929
Maria Zientarówna w 1929 r. rozpoczęła pracę w szkole polskiej w Chabrowie na Warmii
Władysław Sroka, ob. polski, ur. w 1884 r. w Popowie w woj. poznańskim. Dyplom nauczycięla uzyskał w 1905 r. W końcu lat dwudziestych był nauczycielem w szkole wydziałowej w Poznaniu. Po przejściu do oświaty polskiej w Niemczech został kierownikiem szkoły w Nowym Kramsku w pow. babimojskim. Pracował w niej od grudnia 1929 do 31 grudnia 1937 r. tzn do czasu przejścia na emeryturę
Henryk Jaroszyk ur. 21.12.1908 r. w Szczytnie, syn Kazimierza Jaroszyka działacza polskiego na Warmii Mazurach. Pomagał ojcu przy drukowaniu "Mazura". Ukończył gimnazju humanistyczne w Chodzieży (1923-27) i roczny kurs pedagogiczny w Poznaniu. Władze niemieckie nie udzieliły mu zezwolenia na pracę w szolnictwie polskim w Niemczech. Został wówczas w marcu 1933 r. skierowany do Złotowa w charakterze instruktora oświaty pozaszkolnej przy V Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech. Był jednocześnie kierownikiem filii "Głosu Pogranicza i Kaszub" oraz kierownikiem Centralnej Biblioteki Polskiej w Złotowie. W październiku 1938 r. został skierowany jako nauczyciel do szkoły polskiej w Nowym Kramsku na Babimojszczyźnie. Aresztowany w połowie września 1939 r. był więziony w obozach koncentracyjnych Sachsenhausen i Dachau. Po wojnie pełnił rożne funkcje polityczne. W latach 1957-61 był posłem na Sejm PRL.
Zaświadczenie o chrzcie i bierzmowaniu Marii Zientary-Malewskiej napisane odręcznie przez księdza Walentego Barczewskiego (na zdjęciu obok) datowane na 11 kwietnia 1918 r. Ksiądz Walenty Barczewski był wieloletnim proboszczem parafii w Brąswałdzie (1894-1928), oraz polskim działaczem narodowym, historykiem, redaktorem i wydawcą. Jego popiersie stoi przed kościołem w Brąswałdzie.
Maria Różeńska
obywatelka niemiecka, ur. w 1913 r. w Starej Świętej. Ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Lesznie (1934), odbyła praktykę w kraju. Powróciła na Pogranicze i pracowała jako nauczycielka w Wielkim Buczku i Małych Podmoklach. Więziona w Ravensbruck.
"W ostatnich latach przed wojną nauczycielką byłą Maria Różeńska ze Świętej na Złotowszczyźne - bardzo zdolna, lubiana przez młodzież i starszych. W dniu 11 września 1939 r. została aresztowana i przebywała dłuższy czas w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck".
Maria Zientara-Malewska "Płonące krzaki na Obrą" Instytut Wydawniczy PAX 1961
Jako pierwszego z nauczycieli aresztowano w dniu pierwszego września Franciszka Sarnowskiego, nauczyciela z Wielkich Podmokli. Gestapo zajechało przed szkołę i zabrało go z klasy. Jeszcze w niedzielę 10 września byliśmy w kościele na pamiętnym milczącym nabożeństwie - po zakazie modłów i śpiewu polskiego. Rano niektóre osoby radziły mi wyjechać z Nowego Kramska, gdyż grozi mi aresztowanie. Radzono mi też, bym nie szła na nabożeństwo polskie. Nie posłuchałam i nie żałuję. W poniedziałek 11 września jeszcze przed świtem ktoś twardo zapukał do mojego mieszkania. Wszedł żandarm i jakiś cywil z opaską Hilfspolizei. Oświadczono mi, że jestem aresztowana. Ubrałam się, wzięłam przygotowaną od kilku dni torbę z jedzeniem i pod eskortą żandarma poszłam do klasy w domu Stanisława Obsta. Po drodze spotkałam prowadzonego również pod eskortą Feliksa Bednarkiewicza. Szedł bardzo powoli na schorzałych nogach. Bliska już osiemdziesiątka przygarbiła plecy tego nieustraszonego bojownika o sprawę polską. W klasie zastałam już kilka osób aresztowanych, pomiędzy nimi Henryka Jaroszyka. Co chwila otwierały się drzwi i wchodzili nowi więźniowie. Wkrótce zapełniła się obszerna klasa. Aresztowano wszystkie zarządy organizacji polskich. (...)Wreszcie nadjechał samochód, wiozący aresztowanych ze Starego Kramska. Po przeczytaniu listy więźniów oficer oświadczył cynicznie: - Włos wam z głowy nie spadnie. Będziecie internowani. Uspokójcie rodziny! Rodziny i dzieci na placu przed szkołą z płaczem żegnały odjeżdżających do obozów koncentracyjnych. Niektórzy odjechali na zawsze. Pozostały po nich tylko urny z popiołem i wdzięczna pamięć współrodaków. Pomiędzy innymi aresztowano wówczas: Henryka Jaroszyka, Stanisława Obsta, Szczepana Sikucińskiego, Wacława Fabisia, Kazimierza Tomiaka, Stefana Tomiaka, Franciszka Piweckiego, Jana Heyduka ojca, Jana Heyduka syna, Stefana Krawca, Marcelego Adama, Agnieszkę Wachowiakową, Stefanię Reiman, Marię Tomaszewską, Franciszkę Adam, Marię Zientarównę. Eleonora Bendarkiewicz została aresztowana w Berlinie jeszcze przed rozpoczęciem wojny - 21 sierpnia. M.in. zarzucano jej ukrywanie przed gestapo książki Melchiora Wańkowicza "Na tropach Smętka". Później odnaleziono także i aresztowano Janinę Leśniorowską, ówczesną kierowniczkę przedszkola. Masowym aresztowaniem nauczycielstwa i ludności zakończył się długi etap pracy dla sprawy polskiej w Nowym Kramsku. Przestała istnieć polska "szkoła mniejszościowa". Maria Zientara-Malewska "Płonące krzaki na Obrą" Instytut Wydawniczy PAX 1961
1920
Maria Zientarówna zadebiutowała w 1920 r. publikując w "Gazecie Olsztyńskiej" wiersz pt. "Pory roku"
10 kwietnia 1929 roku otwarto cztery pierwsze katolickie szkoły polskie na Warmii w takich miejscowościach jak: Chabrowo, Gietrzwałd, Nowa Kaletka i Unieszewo. 20 września 1929 r. otwarto pierwszą szkołę polską na Powiślu (w Postolinie). W kolejnych latach powoływano nowe placówki, w tym również w Piasutnie na Mazurach. Ostatnią, szesnastą uruchomiono w Olsztynie w 1934r. Do najważniejszych zadań tych instytucji należało m.in. pozyskanie kadry nauczycielskiej z pełnymi kwalifikacjami zawodowymi. W okresie działania szkół polskich w Prusach Wschodnich (1929-1939) nauczyciele, nawet za cenę pozbawienia praw nauczania, stali na straży wiary, języka, zwyczajów i historii polskiego narodu.
Chata Zientarów, wzniesiona według wzorów budownictwa warmińskiego, znajdowała się w środku wsi. Drewniany budynek usytuowany bokiem do drogi składał się z sieni, kuchni, dwóch izb mieszkalnych. W chacie były sufity belkowane, nisko zawieszone, okna niewielkie. "Życie w naszej drewnianej chacie - wspominała Zientara - przytulnej, ciepłej, pachnącej latem żywicą, która wielkimi bursztynowymi kroplami spływała ze ścian - było na ogół spokojne, skromne, ale dostatnie."
W Ravensbrück Marię Zientarę skierowano do karnej kompanii, nadano jej numer obozowy 2171 i czerwony trójkąt oznaczający więźnia politycznego. Więźniarki zatrudniono przy budowie szosy do Früstenbergu. W kwietniu 1940 roku niespodziewanie zwolniono Zientarównę z obozu i wręczono pismo w którym napisano m.in.: „Więzień Marie Zientarra (…) przebywała w obozie koncentracyjnym dla kobiet Ravensbrück. Na podstawie zarządzenia Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy z dnia 16.04.1949 r. wyżej wymieniona została wypuszczona na wolność.” Po pieczęciach i nieczytelnym podpisie dyrektora obozu zamieszczono adnotację: „M. Zientarze zabroniono powrócić do jej ostatniego miejsca zamieszkania Kleistdorf (Nowe Kramsko)"
Maria Zientara - Malewska: Proboszcz w Butrynach, ksiądz Wacław Osiński, przybył pewnego dnia do szkoły i poświęcił ją. Widząc moje zmartwienie, wziął do siebie dwóch chłopców na wychowanie i posyłał do naszej szkoły. Chłopcy mieli daleką drogę - około czterech kilometrów - ale regularnie i chętnie przychodzili na lekcje. Niektórzy chabrowianie wyczekiwali, co się stanie z tą polską szkołą; dopiero gdy się przekonali, że ta szkoła ma rację bytu, zaczęli posyłać swoje dzieci. Tak przybyły dzieci Nowoczynów, kilkoro dzieci Marksów, które w momencie otwarcia szkoły chorowały na szkarlatynę i wcześniej przyjść nie mogły, oraz Józef Meyk. Nauczyciele niemieccy i podburzane przez nich dzieci nie szczędziły szykan. Nieraz dzieci polskie dosięgnął kij lub kamień, kilka razy kamień trafił do mieszkania nauczycielki, wyzwiska i groźby nie ustawały. Wieczorem pod oknami słychać było okrzyki: "Polacken, raus nach Warschau!".
Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Roman Jaskólski, ob. polski ur. w 1905 r. w Bydgoszczy. Tam ukończył Seminarium Nauczycielskie (1924). W końcu lat dwudziestych był nauczycielem szkoły powszechnej w Bydgoszczy. Po przejściu do oświaty polskiej w Niemczech uczył w Nowym Kramsku w pow. babimojskim (1930-39). Przed wybuchem wojny powrócił do kraju.
Poetka napisała hymn szkoły
Uroczystość nadania imienia Seweryna Pieniężnego Szkole Podstawowej nr 17 w Olsztynie odbyła się 1 września 1966 roku, rok po otwarciu szkoły.
Zaproszono tak wielu gości, że cała uroczystość musiała odbyć się przed szkołą, od strony ulicy Partyzantów. Na szczęście tego dnia była piękna pogoda. W kronice szkolnej odnotowano: „Już od samego rana chodniki i jezdnia zapełniły się tłumem młodzieży i mieszkańców Olsztyna. Oprócz uczniów naszej szkoły — grupy uczniów wszystkich szkół podstawowych i średnich całego miasta”.
Na nadanie imienia, jak można przeczytać w kronice szkolnej, zostali zaproszeni: „wdowa po bohaterze szkoły pani Wanda Pieniężna, współpracowniczka bohatera Maria Zientara-Malewska i wielu przedstawicieli różnych organizacji, czasopism i Polskiego Radia”.
O godz. 9 zabrzmiał hymn państwowy, potem nastąpiły przemówienia. Wanda Pieniężna i Maria Zientara-Malewska siedziały obok siebie w pierwszym rzędzie. Po przekazaniu sztandaru uczniom uroczystość przeniosła się do szkoły, na pierwsze piętro. Tu główną rolę odgrywała Wanda Pieniężna, która odsłoniła pamiątkową tablicę poświęconą Sewerynowi Pieniężnemu. „Oczom zebranych ukazuje się piękna kompozycja plastyczna złożona z kilka kamiennych brył (…). Autorem projektu i jego wykonawcą jest artysta rzeźbiarz Wiesław Kaczmarek. W tablicę wkomponowano głowę bohatera szkoły wyrzeźbioną przez artystkę Balbinę Świtycz-Widacką. Odpowiednie teksty wykute w kamieniu mówią, kim był redaktor „Gazety Olsztyńskiej” i wskazują fundatora tablicy szkoły — redakcję „Głosu Olsztyńskiego” - tak został utrwalony ten moment w kronice szkolnej.
Natomiast Maria Zientara-Malewska napisała specjalnie na tę okazję wiersz o patronie:
„Pieniężnie, szkoły patronie,
Coś polskie słowo niósł w lud,
Polskiemu słowu w obronie,
Poświęcił życie i trud!…”
Muzykę do wiersza, który stał się szkolnym hymnem skomponowała kilka lat później nauczycielka muzyki Bożenna Koper, wtedy Krzyszczak.
— Zadzwonił do mnie pan Włodzimierz Jarmołowicz, dyrygent i kompozytor, i poprosił o napisanie melodii do hymnu szkoły. Byłam zaskoczona i zapytałam: „Dlaczego ja, panie Włodzimierzu?”. Powiedział: „Na pewno pani sobie z tym poradzi”. Napisałam więc.
Nauczycielka muzyki założyła w szkole chór, miała śpiewającą drużynę harcerską, której druhowie nosili chusty ze znakiem Rodła.
— Pracowałam w „siedemnastce” przez dwa lata od 1978 do 1980 roku — mówi pani Bożenna. — Szkoła kultywowała pamięć o patronie, odbywały się rocznicowe uroczystości związane z Pieniężnym, do szkoły przychodzili Maria Zientara-Malewska i Władysław Gębik. Zientara wspominała Pieniężnego, recytowała swój wiersz „Ręce”, który wzruszał uczniów.
BB
W pierwszym rzędzie w środku od lewej Maria Zientara-Malewska i Wanda Pieniężna. Uroczystość nadania Szkole Podstawowej nr 17 w Olsztynie imienia Seweryna Pieniężnego, 1 września 1966 r.
Fotografia pochodzi z: Kronika szkolna 1966/1967, zbiory: Archiwum Państwowe w Olsztynie
Maria Zientara-Malewska
Sławomir Ostrowski
Created on July 15, 2024
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Witchcraft Presentation
View
Sketchbook Presentation
View
Vaporwave presentation
View
Animated Sketch Presentation
View
Pechakucha Presentation
View
Decades Presentation
View
Color and Shapes Presentation
Explore all templates
Transcript
Zadanie współfinansowane ze środków Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego
Prezentacja zrealizowana w Fundacji im. Bronisława Sałudy
o Pani Mariiz warmii
Brąswałd
Wojna
Plebiscyt
Debiut
Kraków
Gietrzwałd, Unieszewo
Chabrowo
Wielki Buczek
Berlin
Złotowo
Nowe Kramsko
Ravenscruck
Czas PRL-u
"Jest więc pani Maria, jak ją powszechnie nazywamy, pierwszą Warmianką, która weszła już na trwałe do historii polskiej literatury" Władysław Gębik
Pożegnanie
Quiz
Warmio! Co czynić, powiedz mi! Powiedz mi złotych zbóż szelestem, A ja czy w ciemne, czy też jasne dni, Odpowiem zawsze karnie: "Jestem!"
Maria Zientara - Malewska
zdjęcie: Władysław Ogrodziński
koncepcja, projekt, wykonanie: Sławomir Ostrowski Olsztyn 2024 r.
Sławomir Ostrowski
Na zdjęciu deskal autorstwa Arkadiusza Andrejkowa
Żródła
Maria Zientara - Malewska urodziła się 4 września 1894 r. w Brąswałdzie koło Olsztyna. Ojciec Marii - August Zientara - urodził się w Likusach, wówczas wsi położonej koło Olsztyna. Matka Augusta, Elżbieta z d. Rafalska pochodziła z tejże wsi i była córką miejscowego gospodarza.
Brąswałd
Wychowałam się w Brąswałdzie w tradycjach polskości, w tym umiłowaniu pieśni rodzinnej. Przede wszystkim matka nam śpiewała często kurlantki polskie. Często mówiła nam też legendy, baśnie. I tak wychowałam się w tym domu rodzicielskim pełnym miłości. I muszę powiedzieć jasnego jakiegoś spojrzenia na świat. U nas w domu było zawsze jakoś jasno, przyjemnie. Było nas dziewięcioro dzieci. Kochaliśmy się. Miłość panowała, to było najważniejsze. Jeszcze była tam jedna osoba, która bardzo zaważyła na moim życiu, mianowicie babka – matka mojej matki, Elżbieta Kraskowa, patriotka. I kiedyś, kiedy powiedziałam parę słów po niemiecku w domu, to zrugała mnie i powiedziała: „W domu będziesz mówiła po polsku! W szkole możesz mówić po niemiecku. Językiem ojczystym naszym jest polski język. Pamiętaj to sobie!” No i ja sobie to spamiętałam. No potem skończyłam szkołę niemiecką. Uczyłam się bardzo dobrze, muszę powiedzieć, ale wtedy jeszcze mało czytałam po polsku. Czytać nauczyłam się przede wszystkim na „Pielgrzymie” - na tym dodatku, „Przyjaciel dzieci”, na „Gazecie Olsztyńskiej”, na kalendarzach które przychodziły ze Śląska (…) Przynosiłam książki od pani Joanny Pieniężnej, ówczesnej właścicielki Gazety Olsztyńskiej. I czytałam ludziom.
"Ksiądz Barczewski wywarł trwały wpływ na moją polską drogę, po której kroczę przez całe życie"
1914-18 - wojna
Podpisanie układu wersalskiego kończącego I wojnę światową. Podczas konferencji pokojowej w Paryżu ustalono, że o przynależności Warmii, Mazur i Powiśla do Polski zdecyduje plebiscyt. Jego przebieg miała nadzorować Międzysojusznicza Komisja Plebiscytowa.
Mapa Europy z granicami państw po I wojnie światowej
Maria Zientara-Malewska W Brąswałdzie mimo wszystko dużo głosów oddano na karteczce z napisem "Polska"! Z naszej rodziny na Polskę głosowało pięć osób. Ojciec ubrał się w czarny surdut, my także nałożyliśmy na siebie najlepsze ubrania. Przecież to była dla nas uroczysta chwila. Członek komisji wyborczej, gospodarz Franciszek Porbadnik, powiedział: "Aż sie jasno zrobziuło, kiedy Zientary przyszli głosować".
1920 r. - Plebiscyt
Maria Zientara-Malewska Archiwalna wypowiedź Marii Zientary-Walewskiej nt. plebiscytu.
Wiersze zaczęłam pisać w roku 1920, w okresie plebiscytu
Pory roku Debiutancki wiersz Marii Zientarówny "Gazeta Olsztyńska" 1920 r.
Maria Zientara-Malewska pracowała w redakcji „Gazety Olsztyńskiej” od września 1921 do września 1923 roku. W 1923 roku była krótko redaktorem odpowiedzialnym, a w latach 1922–1923 także redaktorem dodatku „Gość Niedzielny”. W 1921 roku zadebiutowała na łamach „Gazety” jako poetka i odtąd drukowała w niej swoje wiersze oraz opowiadania.
„Gazetę Olsztyńską” abonowali w naszej wsi Brąswałd ks. proboszcz Barczewski, gospodarz plebański – Walenty Sosnowski, szewc – Antoni Skibowski, krawiec – Piotr Gerlicki i nasza rodzina. Pamiętam od najmłodszych lat, jak w naszej chacie gromadzili się w niedzielne popołudnia i zimowe wieczory sąsiedzi, a matka im głośno czytała. Język polski trafiał do serc i umysłów słuchaczy. To było ognisko, przy którym grzali się prości ludzie, nie znający pisma drukowanego, było to zarzewie tęsknoty do utraconej ojczyzny". Maria Zientara-Malewska (1894–1984), nauczycielka, pisarka, poetka i działaczka warmińska, w latach 1921–1923 zatrudniona w redakcji „Gazety Olsztyńskiej”.
Miło żyć w wiosennej porze Kiedy rolnik ziemię orze, A skowronek nad zagonem Spiewa Bogu wdzięcznym tonem. Błogo żyć jest w letniej porze, Kiedy w polu lśni się zboże, I już błyszczy pełnym kłosem Wkrótce legnie śmierci ciosem. Dobrze żyć w jesiennej porze Gdy twych darów pełno, Boże, Pełne gumna, pełne drzewa Słodki owoc już dojrzewa. Ciężko żyć w zimowej porze Gdy zamarznie ziemia, morze, Lecz i zima pożyteczna. Nią kieruje mądrość wieczna. Bo gdy zimy by nie było, Wnet i lato by zginęło, Zimą ziemia wypoczywa, By przyniosła latem żniwa.
Debiut
Po 1945 r. Maria Zientara- Malewska wydała 20 książek. Baśnie i legendy, m.in. ”Legendy dwóch rzek” (1955) ”Baśnie znad Łyny” (1970) Wspomnienia i opracowania z zakresu warmińskiego folkloru, m.in. ”Warmio moja miła” (1959) ”Śladami twardej drogi” (1966) ”Wspomnienia nauczycielki” (1985) Wiersze – 6 zbiorków, m.in. ”Pieśni Warmianki” (1963) ”Na warmińską nutę” (1982) ”Miłość prostego serca” (1985)
dr Jan Chłosta z Instytutu Północnego w Olsztynie mówi o początkach twórczości Marii Zientarówny
Seweryn Pieniężny (z lewej), z prawej jego stryj Władysław Pieniężny, którego w materiale dźwiękowym wspomina Maria Zientarówna. Zakopane 1931 r. Zdjęcie z prywatnego archiwum Radosławy Pieniężnej-Grabowskiej
Posłuchaj Legendy o świętym Jakubie patronie Olsztyna" autorstwa Marii Zientary Malewskiej. Czyta Władysław Bogdanowski.
"W roku 1924 wyjechałam do Krakowa i wstąpiłam za zgodą kuratora do Seminarium Nauczycielskiego. Na podstawie egzaminu wstępnego przyjęto mnie zaraz na czwarty kurs."
"Nie raz już myślałam, że nie podołam wszystkim wymaganiom, ale pomomo wszelkich trudności postanowiłam wytrwać w zamiarze zostania nauczycielką dla dzieci polskich w Niemczech."
Kraków
"Z religii pytał mnie ks. Wrana. Z siedmiu pytań podanych na karteczce na sześć odpowiedziałam. Tylko z siódmym pytaniem, które brzmiało: "Udowodnić, że jest czyściec" miałam początkowo trochę kłopotu."
"Gdy weszłyśmy na salę nastąpił moment, którego nigdy w życiu nie zapomnę. Członkowie Komisji Egzaminacyjnej wstali, a dyrektor Dropiowski oświadczył, że wszystkie zdałyśmy egzamin dojrzałości. Składano nam życzenia."
Maria Zientarówna w Krakowie, rok 1924
Izabela Karpińska, licencjonowany przewodnik PTTK, mówi o deskalach w Gietrzwałdzie, w tym o deskalu z wizerunkiem Marii Zientary, która w Gietrzwałdzie pracowała jako przedszkolanka.
Gietrzwałd Unieszewo
Dzięki staraniom Polsko - Katolickiego Towarzystwa Szkolnego i posła Baczewskiego zaprowadzono w szkole w Uniszewie lekcje religii oraz naukę języka polskiego. Uczyła Anna Klattówna z Gietrzwałdu. W roku 1928 zaczęto zbierać podpisy w sprawie nauki w szkole polskiej. Coraz częściej mówiło się, że wyjdzie ordynacja szkolna, na mocy której będzie można swobodnie zakładać polskie szkoły. W kwietniu 1929 roku powstała - jedna z pierwszych szkoła polska w Uniszewie. Kierownikiem jej był Bolesław Jeziołowicz. Lokal wynajęto początkowo w domu prywatnym. Po kilku latach wybudowano specjalny dom na szkołę. Po odejściu Jeziołowicza objął szkołę Jan Maza, który w roku 1939 został razem z innymi aresztowany, a w lutym 1940 zamordowany w obozie koncentracyjnym w Hohenbruch. Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Otwarcie szkoły w Unieszewie: 10.04.1929 Zamknięcie: 31.08.1939 Nauczyciele: Bolesław Jeziołowicz (1929–1935) Piotr Łangowski (1935) Jan Maza (1935–1939)
Do szkoły w Unieszewie uczęszczały także dzieci z pobliskich wsi. Stan liczebny uczniów w latach 1929-1939: 1929 – 21 osób, 1930 – 11 osób, 1931 – 15 osób 1932 – 19 osób, 1933 – 17 osób, 1934 – 11 osób 1935 – 13 osób, 1936 – 14 osób, 1937 – 11 osób 1938 – 9 osób, 1939 – 10 osób
Archiwalna wypowiedź Marii Zientary-Malewskiej o biciu chłopca Białojana przez niemieckiego nauczyciela Hansa Kathera za to, że mówił po polsku.
W 1946 r. przyszedł do mnie jeden z uczniów Chabrowiaków. W drzwiach usłyszałam: "Porucznik Wojska Polskiego zgłasza się swojej nauczycielce" - to był jeden z najpięknieszych dni w moim życiu. Maria Zientara - Malewska
Chabrowo
Maria Zientara-Malewska wspomina pierwszą lekcję w szkole w Chabrowie. W filmie zrealizowanym z użyciem sztucznej inteligencji (ożywione zdjęcie z 1948 r. autorstwa Władysława Ogrodzińskiego) pisarka mówi o szkole w Chabrowie. Poniżej archiwalna wypowiedź o leśniku, który posyłał dzieci do szkoły polskiej.
Władysława Knosalina (1908-1997) wyjaśnia jak doszło do powstania szkół polskich w Prusach Wschodnich. Opowiada o trudnych początkach oświaty polskiej na Warmii
Uczniowie szkoły polskiej w Chabrowie
Otwarcie szkoły w Chabrowie: 10.04.1929 Zamknięcie szkoły w Chabrowie: 04.05.1939 Nauczyciele szkoły polskiej w Chabrowie: Maria Zientara-Malewska (1929) Jan Hedrych (1929–1932) Ryszard Ignacy Goetze (1932–1934) Ryszard Knosała (1934–1938) Franciszek Schnarbach (1938–1939) Na początku 1937 r. - Seweryn Piątek
dr Jan Chłosta z Instytutu Północnego w Olsztynie mówi o początkach pracy pedagogicznej Marii Zientarówny
Uczniowie szkoły polskiej w Chabrowie
Uczniowie szkoły polskiej w Chabrowie. W środku nauczyciel Ryszard Knosała
Szkoła polska w Chabrowie
Otwarcie szkoły : 7.06.1929 Zamknięcie szkoły: 1939 Nauczyciele: Feliks Drozdowski Maria Zientarówna Baltazar Lewandowski Wanda Filówna Jan Rożeński (II) Janina Kowalska-Mazowa Wanda Pałuczakówna (Niemcowa) Franciszek Sznarbach Maria Rożeńska Franciszek Biniek Stanisław Kabza Leon Obst Stefan Balcer
Szkoła polska została założona 7 czerwca 1929 roku. Kierownikiem szkoły był Feliks Drozdowski z Dubielna pod Chełmżą, a pierwszą nauczycielką Maria Zientarówna (Malewska). Do polskiej szkoły zgłosiło już pierwszego dnia 87 dzieci, czyli 100 procent dzieci polskich. więcej
Franciszek Schnarbach
Wielki Buczek
Baltazar Lewandowski
Maria Różeńska
Kiedy w końcu marca 1931 r. musiałam opóścić Wielki Buczek, bo przeniesiono mnie do Berlina. Ksiądz proboszcz wraz z Radą parafialną urządził mi pożegnalne spotkanie na plebanii. Na pamiątkę sprezentowano mi złote pióro wieczne. (...) Wyjeżdżałam w niedzielę po nabożenstwie. Przed domem zgromadziło się wiele rodziców i wszystkie dzieci szkolne. Na dworzec do Lipki towarzyszyło mi kilka bryczek z ludnością. Gdy pociąg ruszył, kłaniali mi się wszyscy po polsku czapkami do ziemi.
Janina Kowalska
Maria Zientarówna
Stefan Balcer
Zabawa karnawałowa nauczycieli w Wielkim Buczku
Najważniejszą jednak pracą była wizytacja przedszkoli. Rozpoczęłam pracę od przedszkoli w Berlinie. Istniało tu kilka przedszkoli polskich. (...) Gdy się zorientowałam w całokształcie przedszkoli wyjeżdżałam także na Śląsk, Warmię, Powiśle i w Złotowskie.
W biurze Związku Polskich Towarzystw Szkolnych czułam się nadal niezbyt dobrze i już po roku zgłosiłam się do przezesa Baczewskiego z prośbą o przeniesienie mnie do pracy w szkole. Odpowiedział mi wówczas, że mogę jechać tylko do kraju. Czułam się jednak potrzebna Polonii w Niemczech
Berlin
Walne zebranie Związku Polskich Towarzystw Szkolnych w Berlinie w 1931 roku. Pierwsza z lewej Maria Zientara.
Poza wymienionymi już obowiązkami byłam redaktorem odpowiedzialnym (naczelnym) "Poradnika Nauczycielskiegoo" - kwartalnika poświęconego sprawom pedagogicznym prywatnych szkół polskich w Niemczech. Jego wydawcą był Związek Polskich Towarzystw Szkolnych. Praca redakcyjna wymagała wiele czasu. Autorami artykułów byli nauczyciele szkół polskich i księża, głównie z Warmii i Mazur oraz Pogranicza (Złotowszczyzna, Kaszuby, Babimojszczyzna).
W biurze Związku Polskich Towarzystw Szkolnych otrzymałam nomonację na kierownika wydziału czwartego obejmującego wszystkie przedszkola polskie w Niemczech oraz opiekę religijną nad dziećmi polskimi przygotowującymi się do pierwszej Komunii Świętej.
Złotowo
W Złotowie czułam się dobrze. Tym magnesem, który mnie ciągnął także do Złotowa był Izydor Mackowicz, z którym byłam nieoficjalnie zaręczona. Zaręczyliśmy się, gdy pojechałam z Berlina do Złotowa. Potem kilkakrotnie spotkaliśmy się w Berlinie u jego znajomych. Później poróżniliśmy się. Mackowicz chciał się dostać do Berlina, ażeby pracować w Związku Polaków w Niemczech. Zdaje się, że sprzeciwił się temu prezes i patron Związku Polaków w Niemczech - ksiądz Bolesław Domański, który jeżeli chodziło o mnie nie miał zastrzeżeń.
Otwarcie szkoły: 21.10.1929 Zamknięcie szkoły: 31.08.1939 Nauczyciele: Maria Kurtzmann Jadwiga Kapałówna Stefania Kulpa Józef Mozolewski Stanisław Rosołowski Edmund Styp-Rekowski Franciszek Serwiński Leon Szostak Juliusz Zieliński Maria Zientarówna
Nowe Kramsko - Maria Zientara Malewska We formie wielkiego skośnego krzyża Przy brandemburskiej krętej granicy, Tyś rozpostarło się, Nowe Kramsko, Królując dumnie całej okolicy. Kształt twój w historii stał się symbolem, Jakby Bóg wcisnął ten znak zwycięski Jak tarczę,że odtąd ni piędzi dalej Nie pójdą reformacje, moru klęski. Pośrodku wioski kościół, choć mały, Lecz jakże bardzo przez lud kochany, Tu gdy rozśpiewa się cała gmina, To nieraz drżą aż prastare ściany. Kiedy z procesją wyjdą na pola To tak daleko gromka pieśń płynie Jakby powiatom trzem chciała mówić, Że wiara ojców w Kramsku nie zginie. Ot tam „Kalisko”! –przy nim kaplica, gdzie płonie lampka, jak serce matki, Kasztan osłania ją baldachimem, I prószy na dach wiosną swe kwiatki. Ze serca wioski jakby promienie Prowadzą drogi poprzez zapłocie – Het na Pośladki, Zbytki, Zakaźnię, gdzie w rowach kwitnie lubiedki krocie. Kiedy tak latem z pobrzękiem złota Faluje żyto jak cudne morze I inkarnatka rumiane główki Tuli do chabrów jakby w pokorze. A pod Kolesin rzucone łąki Ślą ci pod stopy żywe kobierce, Pełne rumianków, jaskrów i dzwonków - Jakże się wtenczas raduje serce! Na Wojnowskiego jeziora tafli Odbija się obraz twój kolorowy I sosny borów szumią pieśń wieczną Hen poprzez Chwalim aż do Kargowy. Lud nasz poczciwy i bogobojny Kocha praojców wiarę i mowę, I strój ludowy, i obyczaje, A nade wszystko swe Kramsko Nowe.
Aresztowanie
Otwarcie szkoły: 11.06.1929 Zamknięcie szkoły: 31.08.1939 Nauczyciele: Franciszek Brodda Henryk Jaroszyk Roman Jaskólski Jadwiga Kapałówna Kazimierz Mańczyński Władysław Sroka (kierownik od 1.12.1929 do 31.12.1937) Włodzimierz Szews Maria Zientarówna
Nowe Kramsko
Jadwiga Kapałówna
Henryk Jaroszyk
Roman Jaskólski
Maria Zientarówna
Władysław Sroka
Jakże często myślałam w obozie koncentracyjnym o dzieciach polskich, jakże tęskniłam do ludzi, z którymi żyłam, pracowałam, cieszyłam się i cierpiałam. Śniły mi się po nocach dzieci i mili gospodarze nowkramscy, wracały we wspomnieniach opowiadania i legendy zasłyszane na weselach i piórnicach. Ale i lud nowokramski nie zapomniał o swojej nauczycielce. Kiedy bowiem kilka spośród kobiet z Nowego Kramska odważyło się pojechać do Gestapo w Berlinie z prośbą o zwolnienie swoich najbliższych, i o moje prosiły. Może ich wstawiennictwo najbardziej przyczyniło się do tego, że jeszcze w r. 1940 zostałam zwolniona z obozu. Bóg wam zapłać, bohaterskie kobiety z Nowego Kramska!
Ravensbruck
Archiwalna wypowiedź Marii Zientary o jej nauczaniu w szkołach polskich na Pograniczu.
Maria Zientara-Malewska "Płonące krzaki na Obrą" Instytut Wydawniczy PAX 1961
Maria Zientara wspomina nauczcieli zamordowanych przez Niemców i recytuje wiersz pt. "Ręce" napisany w obozie w Ravensbruck.
numer obozowy 2171
Czas PRL
Zdjęcia z pogrzebu Marii Zientary-Malewskiej. Fot. Wacław Kapusto
Zdjęcia z prywatnego archiwum red. Tomasza Śrutkowskiego
Archiwalne wypowiedzi Marii Zientary-Malewskiej nt. starości
2.10.1984 - Pożegnanie
Maria Zientara Malewska
1894
Narodziny Marii
Brąswałd
1920
Przeciągnij zdjęcie na lewą stronę i przyporządkuj je do odpowiedniej daty
Debiut literacki
Gazeta Olsztyńska
1929
Nauczanie
Chabrowo
1939-40
Obóz koncentracyjny
Ravensbruck
1945-84
Czas PRL-u
1984
Pogrzeb Marii Zientary-Malewskiej
Olsztyn
sprawdzam
Jan Baczewski "Wspomnienia Warmiaka", Czytelnik 1961 Ekipa artystów polskich z Warszawy objeżdżała teren Warmii z przedstawieniem „Obrona Częstochowy”. Osiągała wielkie sukcesy. Po przedstawieniach w Gryźlinach i Gietrzwałdzie przygotowano na dzień 13 kwietnia 1920 roku przedstawienie w Biskupcu. Na to przedstawienie Niemcy ściągnęli z terenu mazurskiego swoje bandy bawarskie, które uzupełnili członkami straży bezpieczeństwa w przebraniu cywilnym. Podczas przedstawienia bandy te wyważyły drzwi i wtargnęły na salę. Zaczęły okładać zebraną publiczność. Powstał popłoch, polała się krew. Na polu walki pozostali polscy artyści poturbowani do nieprzytomności. Poturbowany został również obecny na Sali oficer francuski, adiutant majora Huguera, oficera kontrolnego na powiat reszelski. Pokaleczonych artystów odwieziono sanitarkami przez Olsztyn do Warszawy. Biura naszej ekspozytury, które mieściły się w hotelu „Bischofsburger Hof”, zostały doszczętnie zdemolowane, a akta poniszczone. Dopiero w godzinę po napadzie zjawiła się „nieprzygotowana na taki napad” niemiecka straż bezpieczeństwa angielskiego pułkownika Benneta. Nie czekałem na oficjalny protest ze strony naszego konsula Lewandowskiego i udałem się w towarzystwie Barcza do pułkownika Benneta, który był odpowiedzialny za bezpieczeństwo w terenie. O zajściu w Biskupcu był już poinformowany. W krótkich i podobno nie bardzo dyplomatycznych słowach zakomunikowałem mu, że ludność polska na Warmii w takich warunkach nie może brać udziału w plebiscycie i na razie musi się wstrzymać od dalszej pracy. Butny Anglik odpowiedział mi, że przecież nikt nie został zabity, że trzeba liczyć się z awanturami, a poza tym wiadomo mu, że ja noszę broń palną i używam jej. Odpowiedziałem mu, że owszem, mam broń i używam jej we własne obronie bez najmniejszych skrupułów i nadal używać będę, jeżeli podpułkownik nie ukróci swawoli niemieckich bandytów, którzy nazywają się strażą bezpieczeństwa. Pogorszenie sytuacji ludności polskiej datuje się od chwili przejęcia przez podpułkownika odpowiedzialności za spokój i bezpieczeństwo na terenie plebiscytowym. Z dnia na dzień jest coraz gorzej, a obecnie położenie nasze stało się już nieznośne. Nie doznajemy ze strony aliantów najmniejszej pomocy. Stronniczość podpułkownika jest jaskrawa. Niecierpliwie oczekiwaliśmy przyjazdu Komisji Alianckiej, jednak po naszych doświadczeniach nie możemy mieć najmniejszego zaufania. Zastrzegłem, że nie chodzi o moją osobę, lecz o bezpieczeństwo naszej polskiej ludności. Butny Anglik zaniemówił: poczerwieniał z gniewu i ze złością przeszywał mnie wzrokiem. Ja stałem spokojnie i patrzyłem na niego z góry, gdyż był ode mnie niższy. Staliśmy tak obok siebie chwilę w milczeniu. Wreszcie Anglik wykrztusił nieco „łaskawszym” głosem, że ze swej strony uczyni wszystko, by podobne zajścia nie miały miejsc w przyszłości. Odpowiedziałem mu: „za późno” i wyszedłem. Tym razem rozmowa nasza toczyła się w języku niemieckim i obyło się bez tłumacza. Tak wyglądało moje ostatnie spotkanie z angielskim podpułkownikiem Bennetem. O mojej burzliwej rozmowie z Anglikiem niezwłocznie poinformowałem konsula Lewandowskiego. Konsul był niezadowolony z mojej niedyplomatycznej wyprawy. Uważał, że mogłem pójść razem z nim. Odpowiedziałem mu, że dosyć mam już targów i handlów dyplomatycznych, gdy idzie tutaj o naszą skórę. Rozgniewał się wówczas staruszek. W trzy dni później został mocno poturbowany kierownik propagandy Mazurskiego Komitetu Plebiscytowego, poseł Hertz, kiedy wracał z wiecu w Giżycku. Niemcy urządzili w Giżycku masakrę podobną do tej w Biskupcu. Ten nowy wypadek przekonał dopiero naszego konsula Lewandowskiego, że rozmowa moja z podpułkownikiem Bennetem była jednak na miejscu. Odwiedziłem naszych inwalidów plebiscytowych w Domu Polskim. Zgodziliśmy się wszyscy, że tak dalej być nie może. Obandażowany poseł Hertz wyjechał do Warszawy.
Na zdjęciu hotel Bischofsburger Hof, w którym doszło do pobicia polskich artystów.
1894
Maria Zientara - Malewska urodziła się 4 września 1894 r. w Brąswałdzie koło Olsztyna. Ojciec Marii - August Zientara - urodził się w Likusach, wówczas wsi położonej koło Olsztyna. Matka Augusta, Elżbieta z d. Rafalska pochodziła z tejże wsi i była córką miejscowego gospodarza.
1984
Maria Zientara - Malewska zmarła w Olsztynie, 2 października 1984 r.
Baltazar Lewandowski, ob. polski, ur. w Wielkopolsce. W latach dwudziestych był nauczycielem w miejscowości Mozdrze w pow. poznańskim. Po przejściu do oświaty polskiej w Niemczech uczył w latach 1930-35 w Wielkim Buczku i Wiśniewce w pow. złotowskim.
Obejrzyj w aplikacji street view kamienicę, w której mieszkała Maria Zientara-Malewska przy ówczesnej ul. Waryńskiego (obecnie Zientary-Malewskiej 3). Na kamienicy umieszczono tablicę upamiętniającą poetkę i pisarkę, którą odsłonięto w 2010 r. Tablica została wykonana z brązu, przedstawia portret Marii Zientary-Malewskiej, zawiera również fragment jej utworu pt. „Pieśń Warmianki”. Projektantką pamiątki jest Sara Szerszunowicz, studentka ochrony dóbr kultury na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu.
Na górnym zdjęciu pomnik z herbami i nazwami powiatów plebiscytowych postawiony przez Niemców w olsztyńskim parku Jakubowo dla uczczenia głosowania z 1920 r. Obecnie w tym miejscu od 1972 r. znajduje się pomnik poświęcony Bohaterom Walk o Wyzwolenie Narodowe i Społeczne Warmii i Mazur. Jego autorem jest Bolesław Marschall.
Maria Zientara - Malewska: Pewnego dnia w maju urządziłam wycieczkę do młyna Sójka w lesie. W drodze zostaliśmy obrzuceni kamieniami przez dzieci ze szkoły niemieckiej, bawiące się na boisku. Za krzakami stał nauczyciel, śmiał się i mówił coś do dzieci. (...)Na początku maja wizytowali szkołę dwaj inspektorzy z rejencji olsztyńskiej - Bader i Strzyż. (...) Obaj inspektorzy powiedzieli mi, że są zadowoleni z pracy i że otrzymam wkrótce pisemne zezwolenie na nauczanie w polskiej szkole. Zanim jednak zezwolenie nadeszło, już mnie w Chabrowie nie było - przeniosłam się na teren ziemi złotowskiej. Wyjechałam z Chabrowa samochodem do Butryn, nie pożegnawszy się z dziećmi. Ciężko mi było je zostawić. Pożegnałam się tylko z księdzem proboszczem Osińskim. Wychodząc z plebanii, zastałam przed drzwiami mojego najmilszego ucznia, który drżącą rączką podał mi bukiet świeżych kaczeńców.
Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Od lewej stoją: w jasnym garniturze Józef Mozolewski (inspektor szkolny) i w okularach Juliusz Zieliński (nauczyciel, dyrektor szkoły polskiej w Złotowie), siedzi ks. Bolesław Domański (prezes V Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech); dalej stoją uczennice tej szkoły ze swoją nauczycielką Marią Zientara-Malewską (ostatnia z prawej), obok niej siedzi ks. Maksymilian Grochowski (działacz Związku Polaków w Niemczech).
Plebania w Brąswałdzie, gdzie ksiądz Barczewski od 1917 r. udzielał tajnych lekcji polskiego m. in. Marii Zientarze. Po latach tak to wspominała: Pewnego dnia zauważyłam, że córki państwa Żurawskich z Kajn (…) przychodzą często po rannym nabożeństwie na plebanię i przynoszą ze sobą zeszyty i książki. (…) zdobyłam pewność, że pobierają lekcje polskiego u księdza Barczewskiego. Jakże bardzo pragnęłam się uczyć, pisać po polsku – bo czytać już dawno umiałam. (…) Zdobyłam się pewnego dnia na odwagę i po Mszy świętej rano, gdy siostry Żurawskie weszły na plebanię, poszłam za nimi i poprosiłam księdza Barczewskiego, żeby i mnie udzielił lekcji polskiego. Spojrzał na mnie ostro spod krzaczastych brwi – patrzył mi prosto w oczy – wreszcie rzekł jakoś miękko: – No to przychodź na lekcje, ale żebyś nikomu o tym nie mówiła.
Maria Zientara - Malewska: Kilka dni później przywieziono mi szafę, tablicę, kredę. Czytania i pisania uczyłam na tablicy, ponieważ brak było elementarzy i podręczników polskich; otrzymałam je dopiero później. Co to była za radość! Dzieci pisały w zeszytach bardzo łatwe dyktanda, ćwiczenia gramatyczne i ortograficzne. Codziennie mieliśmy pogadanki z zakresu historii i literatury polskiej. Nieraz dzieci opowiadały mi bajki i legendy, a często śpiewaliśmy wspólnie warmińskie "kurlantki". Zżywaliśmy się coraz bardziej. Nieoczekiwanie spadł na mnie ciężki cios. Troje dzieci małorolnego chłopa, zarabiającego na chleb w lesie, wycofano ze szkoły. Ich ojciec podjął tę decyzję pod groźbą utraty pracy - posłał dzieci do szkoły niemieckiej. Jeszcze tego samego dnia poszłam do owej rodziny mieszkającej niedaleko wsi, mając nieco nadziei, że uda mi się uratować dzieci dla szkoły. Zastałam dziadka, którego znałam jako gorliwego Polaka. Popłakał się biedak, ale mówił, że nic uczynić nie może. "A ja myślałem, co moje wnuki będą mi czytały po polsku z kalendarza i gazetki, bo już nic zidzić nie moga". Przywołał synową - obrzuciła mnie złym spojrzeniem i ani słuchać nie chciała o posyłaniu dzieci do naszej szkoły. Wreszcie chcąc się mnie pozbyć powiedziała ze złością:-Ni zie to pani, co my mowa psa na kocie?! Zrozumiałam. Pożegnałam miłego staruszka serdecznie i poszłam.
Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
1945-84
Po wojnie Maria Zientara podjęła pracę w Olsztynie, w odradzającej się oświacie. W 1950 r. została zwolniona z pracy i skierowana na emeryturę. Później zajęła się twórczością i pracą edukacyjną wśród młodzieży.
Maria Zientara - Malewska: Rok szkolny na Warmii rozpoczynał się przed wojną w kwietniu. Ten kwiecień 1929 roku był inny aniżeli wszystkie poprzednie. Miał on otworzyć drzwi do szkół polskich w Niemczech. W pierwszych dniach stycznia tego roku odbyła się w Poznaniu konferencja wszystkich polskich nauczycieli pracujących w Niemczech. Na tej konferencji zostały omówione sprawy organizacji szkolnictwa. Nauczyciele mieli podzielić się ze sobą doświadczeniami zdobytymi w pracy zawodowej. Z Warmii wyjechało nas na konferencję pięcioro: Edward Turowski, Jan Boenigk, Jan Bauer, Augustyn Wagner i ja. Udział w konferencji wzięli wybitni pedagodzy poznańscy oraz działacze Związku Zachodniego. Obecny był także ówczesny konsul w Pile - Kazimierz Schwarzenberg - Czerny. Po powrocie zabraliśmy się ze zdwojoną energią do pracy. Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Jan Baczewski, Wspomnienia Warmiaka, Czytelnik 1961 W dniu 1 maja przybył do nas, do Olsztyna, nasz rodak z Poznania, Feliks Nowowiejski. Dotychczas uważaliśmy, że chór nasz jest dobrym chórem. Gdy jednak Feliks Nowowiejski wziął nas w swoje obroty, stwierdziliśmy, że jeszcze daleko nam do dobrego chóru. Nowowiejski przeprowadził z nami kilka prób i powiedział, że będzie mógł pochwalić dopiero w dniu 3 maja, o ile będziemy śpiewać równie dobrze przed zgromadzoną publicznością. I śpiewaliśmy na cztery głosy pod batutą Warmiaka Feliksa Nowowiejskiego. Wykonaliśmy jego utwory: „Hymn warmiński” i „Nasz Bałtyk”. Dodatkowo śpiewaliśmy jeszcze „Gdzie jest mój dom”. Sala przyjmowała nasz śpiew z entuzjazmem.
1939-40
We wrześniu 1939 r. Maria Zientara została aresztowana i osadzona w obozie koncentracyjnym dla kobiet w Ravensbruck. Została z niego zwolnona w kwietniu 1940 r.
Rodzina ojca Marii Zientary. Pierwsza od prawej w: Franciszka Zientara z domu Kraska, przy niej Maria Zientara (z lalką), Franciszka Zientara (siostra Marii), Elżbieta Kraska (babcia Marii od strony matki). Pierwszy z prawej w górnym rzędzie – August (ojciec Marii)
Maria Zientara - Malewska: Nareszcie minęła sroga zima. Miałam nadzieję, że zostanę jako nauczycielka w Gietrzwałdzie, ale Jan Baczewski postanowił inaczej. Oddałam przedszkola w ręce Marty Hanowskiej (Senderowskiej) i wyruszyłam do Chabrowa.W domu Nowoczynów, gdzie istniało już przedszkole, zastała co prawda starannie wyszorowaną, ale pustą izbę szkolną. Wynajęliśmy ten dom przed kilku laty z Franciszkiem Barczem, przeznaczając go na ochronkę i szkołę. Boisko szkolne mieliśmy zapewnione, gdyż dookoła było dużo murawy. Przywieziono ławki - całe urządzenie klasy szkolnej. Z bijącym sercem czekałam na przybycie dzieci.. Nareszcie otworzyły się drzwi, weszło dwóch chłopców Hermańskich i troje dzieci z innej rodziny - nazwisk już nie pamiętam dokładnie. Rozpoczęłam naukę pacierzem. Gdy spojrzałam na te pięć jasnych główek dziecięcych pochylonych w pacierzu, coś mnie chwyciło za gardło, do oczu napłynęły łzy rozrzewnienia, a zarazem radości, że mnie - wychowance szkół niemieckich i polskiego domu warmińskiego - dane jest uczyć dzieci warmińskie w szkole polskiej.
Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Maria Zientara "Ręce" Widziałem ręce, wiele rąk, Wyciągniętych po kawałek chleba, Wtenczas powiodłam okiem w krąg Po oczach jasnych, jak strop nieba, Po czołach pochylonych w męce. Widziałam ręce, ręce, ręce, Widziałam ręce, chude tak, Że jak pergamin zaszeleszczą. Na nich wyryty twardy znak Pracy na mrozie, śniegu, deszczu, Te ręce drżące trzymały kęs, Jedząc z nim łzy opadłe z rzęs. Widziałam ręce, co jak kwiat Zwiędniały słabe i wyblakłe, Krew z nich wyssały cienie krat – Te chleb jak świętość do ust kładły. Nieme. A prosiły najgoręcej: Dajcie nam okruch chleba więcej. Widziałam ręce, z których krew Tryskała z pracy ponad siły, Pokrył je batów siny zlew, Rany się jeszcze nie zgoiły. Widziałam ręce, wiele rąk, Wyciągniętych po kawałek chleba. Wtenczas powiodłam okiem w krąg Po oczach jasnych, jak strop nieba. I wiem, że choć nas więżą, psami szczują, Te ręce kiedyś Polskę odbudują.
Żródła: Archiwum Państwowe w Olsztynie Archiwum Archidiecezji Warmińskiej Chłosta J., Debiutanckie wiersze Marii Zientary-Malewskiej, „Prace Literaturoznawcze” 2014, nr 2 Chłosta J., Niezwykły proboszcz z Brąswałdu, Olsztyn 2015 Maria Zientara-Malewska. Dzieła wybrane, oprac. H. Sawicka, Olsztyn 1997 Maria Zientara-Malewska. Wiersze zebrane, oprac. H. Sawicka, J. Chłosta, Olsztyn 2004 Oracki T., Sylwetki polskich nauczycieli i organizatorów szkolnictwa na Warmii, Mazurach i Powiślu w latach 1920-1939, „Komunikaty Warmińsko-Mazurskie” 1961, nr 2 Maria Zientara-Malewska "Płonące krzaki na Obrą" Instytut Wydawniczy PAX 1961 Zientara-Malewska M., Śladami twardej drogi, Olsztyn 1966 Maria Zientara-Malewska "Złotowszczyzna" Wydawnictwo Łódzkie 1971 Maria Zientara-Malewska "Wspomnienia nauczycielki spod znaku Rodła" Wydawnictwa Szkole i Pedagogiczne 1985 Sawicka H., Maria Zientara-Malewska. Zarys monograficzny życia i twórczości, Pojezierze Olsztyn 1981 Muzeum Zachodniokaszubskie w Bytowie "Wspomnienia Warmiaka" Jan Baczewski Henryk Jaroszyk "Etapy trudnej drogi" Koszaliński Ośrodek Naukowo Badawczy 1979 Roch Michał Mackowicz "Dziedzictwo" Olsztyn 2010 Władysław Maćkowicz "Wspomnienia polskiego nauczyciela Pogranicza (1893-1976) Wydawnictwo Adam Marszałek Toruń 2005 Wojciech Wrzesiński "Polski ruch narodowy w Niemczech 1922-1939" Wydawnictwo Poznańskie 1970 Tadeusz Filipkowski "W obronie polskiego trwania" OBN Olsztyn 1989 Władysław Gębik "Kwidzyniacy opowieść o młodzieży walczącej" Wydawnictwo Morskie-Gdynia 1965 Władysław Gębik "Sprawy i ludzie spod znaku rodła" SSK Pojezierze Olsztyn 1959 "Mądry Polak przed szkodą. Wspomnienia o Władysławie Gębiku" Stowarzyszenie "Civitas Christiana" Olsztyn 1995 "Południowe Pogranicze. Słownik historyczny" Opracował zespół pod redakcją Joachima Benyskiewicza, Zielona Góra 1983 Tadeusz Filipkowski "Nauczyciele polscy w Niemczech 1919-1939" OBN Olsztyn 1992
1929
Maria Zientarówna w 1929 r. rozpoczęła pracę w szkole polskiej w Chabrowie na Warmii
Władysław Sroka, ob. polski, ur. w 1884 r. w Popowie w woj. poznańskim. Dyplom nauczycięla uzyskał w 1905 r. W końcu lat dwudziestych był nauczycielem w szkole wydziałowej w Poznaniu. Po przejściu do oświaty polskiej w Niemczech został kierownikiem szkoły w Nowym Kramsku w pow. babimojskim. Pracował w niej od grudnia 1929 do 31 grudnia 1937 r. tzn do czasu przejścia na emeryturę
Henryk Jaroszyk ur. 21.12.1908 r. w Szczytnie, syn Kazimierza Jaroszyka działacza polskiego na Warmii Mazurach. Pomagał ojcu przy drukowaniu "Mazura". Ukończył gimnazju humanistyczne w Chodzieży (1923-27) i roczny kurs pedagogiczny w Poznaniu. Władze niemieckie nie udzieliły mu zezwolenia na pracę w szolnictwie polskim w Niemczech. Został wówczas w marcu 1933 r. skierowany do Złotowa w charakterze instruktora oświaty pozaszkolnej przy V Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech. Był jednocześnie kierownikiem filii "Głosu Pogranicza i Kaszub" oraz kierownikiem Centralnej Biblioteki Polskiej w Złotowie. W październiku 1938 r. został skierowany jako nauczyciel do szkoły polskiej w Nowym Kramsku na Babimojszczyźnie. Aresztowany w połowie września 1939 r. był więziony w obozach koncentracyjnych Sachsenhausen i Dachau. Po wojnie pełnił rożne funkcje polityczne. W latach 1957-61 był posłem na Sejm PRL.
Zaświadczenie o chrzcie i bierzmowaniu Marii Zientary-Malewskiej napisane odręcznie przez księdza Walentego Barczewskiego (na zdjęciu obok) datowane na 11 kwietnia 1918 r. Ksiądz Walenty Barczewski był wieloletnim proboszczem parafii w Brąswałdzie (1894-1928), oraz polskim działaczem narodowym, historykiem, redaktorem i wydawcą. Jego popiersie stoi przed kościołem w Brąswałdzie.
Maria Różeńska
obywatelka niemiecka, ur. w 1913 r. w Starej Świętej. Ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Lesznie (1934), odbyła praktykę w kraju. Powróciła na Pogranicze i pracowała jako nauczycielka w Wielkim Buczku i Małych Podmoklach. Więziona w Ravensbruck.
"W ostatnich latach przed wojną nauczycielką byłą Maria Różeńska ze Świętej na Złotowszczyźne - bardzo zdolna, lubiana przez młodzież i starszych. W dniu 11 września 1939 r. została aresztowana i przebywała dłuższy czas w obozie koncentracyjnym w Ravensbruck".
Maria Zientara-Malewska "Płonące krzaki na Obrą" Instytut Wydawniczy PAX 1961
Jako pierwszego z nauczycieli aresztowano w dniu pierwszego września Franciszka Sarnowskiego, nauczyciela z Wielkich Podmokli. Gestapo zajechało przed szkołę i zabrało go z klasy. Jeszcze w niedzielę 10 września byliśmy w kościele na pamiętnym milczącym nabożeństwie - po zakazie modłów i śpiewu polskiego. Rano niektóre osoby radziły mi wyjechać z Nowego Kramska, gdyż grozi mi aresztowanie. Radzono mi też, bym nie szła na nabożeństwo polskie. Nie posłuchałam i nie żałuję. W poniedziałek 11 września jeszcze przed świtem ktoś twardo zapukał do mojego mieszkania. Wszedł żandarm i jakiś cywil z opaską Hilfspolizei. Oświadczono mi, że jestem aresztowana. Ubrałam się, wzięłam przygotowaną od kilku dni torbę z jedzeniem i pod eskortą żandarma poszłam do klasy w domu Stanisława Obsta. Po drodze spotkałam prowadzonego również pod eskortą Feliksa Bednarkiewicza. Szedł bardzo powoli na schorzałych nogach. Bliska już osiemdziesiątka przygarbiła plecy tego nieustraszonego bojownika o sprawę polską. W klasie zastałam już kilka osób aresztowanych, pomiędzy nimi Henryka Jaroszyka. Co chwila otwierały się drzwi i wchodzili nowi więźniowie. Wkrótce zapełniła się obszerna klasa. Aresztowano wszystkie zarządy organizacji polskich. (...)Wreszcie nadjechał samochód, wiozący aresztowanych ze Starego Kramska. Po przeczytaniu listy więźniów oficer oświadczył cynicznie: - Włos wam z głowy nie spadnie. Będziecie internowani. Uspokójcie rodziny! Rodziny i dzieci na placu przed szkołą z płaczem żegnały odjeżdżających do obozów koncentracyjnych. Niektórzy odjechali na zawsze. Pozostały po nich tylko urny z popiołem i wdzięczna pamięć współrodaków. Pomiędzy innymi aresztowano wówczas: Henryka Jaroszyka, Stanisława Obsta, Szczepana Sikucińskiego, Wacława Fabisia, Kazimierza Tomiaka, Stefana Tomiaka, Franciszka Piweckiego, Jana Heyduka ojca, Jana Heyduka syna, Stefana Krawca, Marcelego Adama, Agnieszkę Wachowiakową, Stefanię Reiman, Marię Tomaszewską, Franciszkę Adam, Marię Zientarównę. Eleonora Bendarkiewicz została aresztowana w Berlinie jeszcze przed rozpoczęciem wojny - 21 sierpnia. M.in. zarzucano jej ukrywanie przed gestapo książki Melchiora Wańkowicza "Na tropach Smętka". Później odnaleziono także i aresztowano Janinę Leśniorowską, ówczesną kierowniczkę przedszkola. Masowym aresztowaniem nauczycielstwa i ludności zakończył się długi etap pracy dla sprawy polskiej w Nowym Kramsku. Przestała istnieć polska "szkoła mniejszościowa". Maria Zientara-Malewska "Płonące krzaki na Obrą" Instytut Wydawniczy PAX 1961
1920
Maria Zientarówna zadebiutowała w 1920 r. publikując w "Gazecie Olsztyńskiej" wiersz pt. "Pory roku"
10 kwietnia 1929 roku otwarto cztery pierwsze katolickie szkoły polskie na Warmii w takich miejscowościach jak: Chabrowo, Gietrzwałd, Nowa Kaletka i Unieszewo. 20 września 1929 r. otwarto pierwszą szkołę polską na Powiślu (w Postolinie). W kolejnych latach powoływano nowe placówki, w tym również w Piasutnie na Mazurach. Ostatnią, szesnastą uruchomiono w Olsztynie w 1934r. Do najważniejszych zadań tych instytucji należało m.in. pozyskanie kadry nauczycielskiej z pełnymi kwalifikacjami zawodowymi. W okresie działania szkół polskich w Prusach Wschodnich (1929-1939) nauczyciele, nawet za cenę pozbawienia praw nauczania, stali na straży wiary, języka, zwyczajów i historii polskiego narodu.
Chata Zientarów, wzniesiona według wzorów budownictwa warmińskiego, znajdowała się w środku wsi. Drewniany budynek usytuowany bokiem do drogi składał się z sieni, kuchni, dwóch izb mieszkalnych. W chacie były sufity belkowane, nisko zawieszone, okna niewielkie. "Życie w naszej drewnianej chacie - wspominała Zientara - przytulnej, ciepłej, pachnącej latem żywicą, która wielkimi bursztynowymi kroplami spływała ze ścian - było na ogół spokojne, skromne, ale dostatnie."
W Ravensbrück Marię Zientarę skierowano do karnej kompanii, nadano jej numer obozowy 2171 i czerwony trójkąt oznaczający więźnia politycznego. Więźniarki zatrudniono przy budowie szosy do Früstenbergu. W kwietniu 1940 roku niespodziewanie zwolniono Zientarównę z obozu i wręczono pismo w którym napisano m.in.: „Więzień Marie Zientarra (…) przebywała w obozie koncentracyjnym dla kobiet Ravensbrück. Na podstawie zarządzenia Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy z dnia 16.04.1949 r. wyżej wymieniona została wypuszczona na wolność.” Po pieczęciach i nieczytelnym podpisie dyrektora obozu zamieszczono adnotację: „M. Zientarze zabroniono powrócić do jej ostatniego miejsca zamieszkania Kleistdorf (Nowe Kramsko)"
Maria Zientara - Malewska: Proboszcz w Butrynach, ksiądz Wacław Osiński, przybył pewnego dnia do szkoły i poświęcił ją. Widząc moje zmartwienie, wziął do siebie dwóch chłopców na wychowanie i posyłał do naszej szkoły. Chłopcy mieli daleką drogę - około czterech kilometrów - ale regularnie i chętnie przychodzili na lekcje. Niektórzy chabrowianie wyczekiwali, co się stanie z tą polską szkołą; dopiero gdy się przekonali, że ta szkoła ma rację bytu, zaczęli posyłać swoje dzieci. Tak przybyły dzieci Nowoczynów, kilkoro dzieci Marksów, które w momencie otwarcia szkoły chorowały na szkarlatynę i wcześniej przyjść nie mogły, oraz Józef Meyk. Nauczyciele niemieccy i podburzane przez nich dzieci nie szczędziły szykan. Nieraz dzieci polskie dosięgnął kij lub kamień, kilka razy kamień trafił do mieszkania nauczycielki, wyzwiska i groźby nie ustawały. Wieczorem pod oknami słychać było okrzyki: "Polacken, raus nach Warschau!".
Maria Zientara - Malewska "Śladami twardej drogi" Instytut Wydawniczy PAX Warszawa 1966
Roman Jaskólski, ob. polski ur. w 1905 r. w Bydgoszczy. Tam ukończył Seminarium Nauczycielskie (1924). W końcu lat dwudziestych był nauczycielem szkoły powszechnej w Bydgoszczy. Po przejściu do oświaty polskiej w Niemczech uczył w Nowym Kramsku w pow. babimojskim (1930-39). Przed wybuchem wojny powrócił do kraju.
Poetka napisała hymn szkoły Uroczystość nadania imienia Seweryna Pieniężnego Szkole Podstawowej nr 17 w Olsztynie odbyła się 1 września 1966 roku, rok po otwarciu szkoły. Zaproszono tak wielu gości, że cała uroczystość musiała odbyć się przed szkołą, od strony ulicy Partyzantów. Na szczęście tego dnia była piękna pogoda. W kronice szkolnej odnotowano: „Już od samego rana chodniki i jezdnia zapełniły się tłumem młodzieży i mieszkańców Olsztyna. Oprócz uczniów naszej szkoły — grupy uczniów wszystkich szkół podstawowych i średnich całego miasta”. Na nadanie imienia, jak można przeczytać w kronice szkolnej, zostali zaproszeni: „wdowa po bohaterze szkoły pani Wanda Pieniężna, współpracowniczka bohatera Maria Zientara-Malewska i wielu przedstawicieli różnych organizacji, czasopism i Polskiego Radia”. O godz. 9 zabrzmiał hymn państwowy, potem nastąpiły przemówienia. Wanda Pieniężna i Maria Zientara-Malewska siedziały obok siebie w pierwszym rzędzie. Po przekazaniu sztandaru uczniom uroczystość przeniosła się do szkoły, na pierwsze piętro. Tu główną rolę odgrywała Wanda Pieniężna, która odsłoniła pamiątkową tablicę poświęconą Sewerynowi Pieniężnemu. „Oczom zebranych ukazuje się piękna kompozycja plastyczna złożona z kilka kamiennych brył (…). Autorem projektu i jego wykonawcą jest artysta rzeźbiarz Wiesław Kaczmarek. W tablicę wkomponowano głowę bohatera szkoły wyrzeźbioną przez artystkę Balbinę Świtycz-Widacką. Odpowiednie teksty wykute w kamieniu mówią, kim był redaktor „Gazety Olsztyńskiej” i wskazują fundatora tablicy szkoły — redakcję „Głosu Olsztyńskiego” - tak został utrwalony ten moment w kronice szkolnej. Natomiast Maria Zientara-Malewska napisała specjalnie na tę okazję wiersz o patronie: „Pieniężnie, szkoły patronie, Coś polskie słowo niósł w lud, Polskiemu słowu w obronie, Poświęcił życie i trud!…” Muzykę do wiersza, który stał się szkolnym hymnem skomponowała kilka lat później nauczycielka muzyki Bożenna Koper, wtedy Krzyszczak. — Zadzwonił do mnie pan Włodzimierz Jarmołowicz, dyrygent i kompozytor, i poprosił o napisanie melodii do hymnu szkoły. Byłam zaskoczona i zapytałam: „Dlaczego ja, panie Włodzimierzu?”. Powiedział: „Na pewno pani sobie z tym poradzi”. Napisałam więc. Nauczycielka muzyki założyła w szkole chór, miała śpiewającą drużynę harcerską, której druhowie nosili chusty ze znakiem Rodła. — Pracowałam w „siedemnastce” przez dwa lata od 1978 do 1980 roku — mówi pani Bożenna. — Szkoła kultywowała pamięć o patronie, odbywały się rocznicowe uroczystości związane z Pieniężnym, do szkoły przychodzili Maria Zientara-Malewska i Władysław Gębik. Zientara wspominała Pieniężnego, recytowała swój wiersz „Ręce”, który wzruszał uczniów. BB
W pierwszym rzędzie w środku od lewej Maria Zientara-Malewska i Wanda Pieniężna. Uroczystość nadania Szkole Podstawowej nr 17 w Olsztynie imienia Seweryna Pieniężnego, 1 września 1966 r. Fotografia pochodzi z: Kronika szkolna 1966/1967, zbiory: Archiwum Państwowe w Olsztynie