Legendy polskie
oczami uczniów klas IV
Galeria prac pięknych cz.VI
Legenda to:
opowieść, w której tkwi ziarnko prawdy. Słowo „legenda” wywodzi się z łaciny i oznacza coś, co należy przeczytać (od legere – czytać).
https://jedynka2d.blogspot.com/2020/05/15052020-piatek.html
Legenda o Lajkonkiju
"Dawno temu Polska toczyła liczne wojny z hordami tatarskimi. Podczas jednego ze swoich najazdów Tatarzy dotarli w okolice Krakowa. Tego dnia z nieba lał się żar jak to zwykle bywa w święto Bożego Ciała. Mieszkańcy Krakowa zgromadzili się na tradycyjnej procesji, kiedy zostali zaalarmowani, że najeźdźcy pustoszą przedmieścia Zwierzyńca..."
O smoku wawelskim
"Dawno temu, gdy polskimi ziemiami rządził król Krak, w Krakowie pojawił się smok. Było to ogromne zwierzę, o zielonej skórze, długim ogonie i paszczy wypełnionej ostrymi zębami. Smok zadomowił się w jamie pod zamkiem i żądał, aby raz w tygodniu składano mu ofiarę w postaci krowy. Jeżeli nie spełniono jego zachcianki, porywał ludzi..."
Przed wiekami ...
"Na mieszkańców Krakowa padł blady strach, jednak znalazło się kilku śmiałków, którzy twierdzili, że zdołają pokonać smoka..."
"W Krakowie zaś do dziś, u stóp Wawelu, można zobaczyć Smoczą Jamę i ziejącą ogniem figurę wawelskiego smoka, upamiętniającą bohaterski czyn szewczyka."
Legenda w Panu Twardowskim
"Wiele wieków temu w Krakowie żył pewien szlachcic. Nazywał się Jan Twardowski. Był on człowiekiem wykształconym, kochał księgi, kochał naukę. Interesowała go magia i alchemia, jednak po wielu latach badań uznał, iż czary nie są możliwe bez udziału sił nadprzyrodzonych..."
Pan Twardowski
We Wrocławiu, pomiędzy dwiema wieżami kościoła św. Marii Magdaleny, przed laty został zawieszony mostek. W dzień często chodzili po nim zarówno miejscowi, jak i podróżni, chcący popatrzeć na piękne miasto z góry. Zdarzało się nawet, że grała tam orkiestra..."
Mostek czarownic
Księżniczka Meluzyna
"Wiele lat temu cieszyński książę Bolko postanowił się ożenić. Po długich poszukiwaniach jego wybór padł na zagraniczną księżniczkę. Meluzyna, bo takie imię nosiła dziewczyna, była prawdziwą pięknością. Jednak zanim zgodziła się wyjść za Bolka, postawiła jeden warunek. W każdą sobotę miała zamykać się na noc w pokoju kąpielowym i nikt nie miał prawa jej niepokoić. Dla zakochanego księcia nie był to żaden kłopot. Po hucznym ślubie żyli sobie spokojnie i szczęśliwie..."
"Dawno temu w Warszawie żył sobie młody chłopiec Lutek. Był szewczykiem i pracował w jednym z zakładów na Starym Mieście. Był bardzo ubogi i żył tylko z tego, co udało mu się zarobić u majstra. Wieczorami często przesiadywał w gospodzie i słuchał opowieści starszych mieszkańców z wypiekami na twarzy. Nieraz wyobrażał sobie, że jest dzielnym wojakiem na polu bitwy albo bogatym kupcem podróżującym po dalekich krajach...
Legenda o złotej kaczce
"Dawno, dawno temu w lochach Zamku Ostrogskich żyła królewna zaklęta w złotą kaczkę. Mówiono, że tego, kto zdoła ją odnaleźć, może uczynić bogatym. Wielu śmiałków próbowało. Historię tę usłyszał też młody, biedny szewczyk Lutek i pomyślał: – A co mi szkodzi spróbować?"
"Udał się więc w noc świętojańską do lochów zamku. Szczęście mu dopisało i odnalazł złotą kaczkę, która obiecała mu bogactwa. Chłopiec otrzymał sakiewkę złotych dukatów, ale też jeden warunek: musiał wydać je w ciągu jednego dnia, z nikim się nie dzieląc. Jeśli mu się uda zostanie wielkim bogaczem. Ucieszył się chłopak, bo co to za problem biednemu wydać tyle pieniędzy tylko na siebie?"
Dawno temu ...
"... jeden rok szczególnie dał się we znaki mieszkańcom Torunia. Postanowili więc prosić Pana Boga o pomoc i opiekę. Po długim namyśle wspólnymi siłami odlali wielki dzwon, który zawieszono na jednej z wież.
Widząc te starania Bóg przydzielił jednej z anielic klucz do bramy miasta i polecił objąć je szczególną opieką. Anielica sfrunęła do miasta i opiekuńczo objęła je skrzydłami, dbając o to, by żadne zewnętrzne zło nie zagrażało bezpieczeństwu mieszkańców. Ale pilnowała także, aby wszyscy żyli w zgodzie ze sobą i by w mieście panował spokój..."
Legenda o Aniele w herbie Torunia
Anioł w herbie Torunia
"Po pewnym czasie mieszkańcy Torunia wyraźnie odczuli anielską opiekę i postanowili dołączyć anioła do herbu miasta, aby już zawsze rozpościerał nad nimi swe skrzydła. I tak też się stało. Toruń nigdy nie został całkowicie zniszczony, a historia pokazała, że z wielu opresji wyszedł obronną ręką..."
Dawno, dawno temu ...
Krzywa Wieża w Toruniu
Toruńskie pierniki
"Od dawien dawna Toruń słynął ze wspaniałych, aromatycznych wypieków. Każdy piekarz piekł pierniki według własnej, pilnie strzeżonej receptury. Dlatego wystarczyło tylko skosztować piernika, aby wiedzieć z czyjej piekarni pochodzi. U mistrza Bartłomieja pracował Bogumił - młody piekarczyk. Był bardzo pracowity, a przy tym wesoły. Gdy pracował, cała piekarnia wypełniała się jego radosnym podśpiewywaniem. Uroczy młodzieniec przyciągnął uwagę córki mistrza, Róży. Ale i Bogumił nie był wobec niej obojętny. Często przynosił jej wielkie bukiety polnych kwiatów i wypiekał ogromne serca z pierników..."
Toruńskie pierniki
Toruńskie pierniki
"Szczęśliwy Bogumił pojął Różę za żonę i wkrótce został mistrzem piekarskim. Swoje wypieki woził do Warszawy, później do innych polskich miast. Wkrótce sława toruńskich pierników obiegła cały świat i trwa do dziś."
Dawno temu Poznań był największym i najpiękniejszym miastem Wielkopolski. Ludziom żyło się dostatnio, a miejscy rajcy byli dumni, że miasto się rozwija. W ciągu kilku lat wybudowano okazały ratusz, wyremontowano drogi i umocniono rzeczne wały. Pewnego dnia burmistrz Poznania wpadł na pewien pomysł - postanowił na wieży ratusza umieścić zegar, który miał głośno wybijać godziny..."
Poznańskie koziołki
Czarna Dama z janowieckiego zamku
"Dawno temu piękna córka kasztelana janowieckiego nieszczęśliwie się zakochała. Wybrankiem serca młodej kasztelanki został jeden z poddanych. Nie spodobało się to jej rodzicom, którzy planowali wydać dziewczynę za kogoś o szlacheckim pochodzeniu..."
"... gdy panna odmówiła wyrzeczenia się tej miłości, zamknięto ją w wieży, aby przemyślała sprawę. Nic jednak nie było w stanie zmienić decyzji dziewczyny. W końcu, gdy zrozumiała że rodzice nigdy nie wyrażą zgody na ten ślub, rzuciła się z wieży..."
"...jednak duch kasztelanki i tam nie zaznał spokoju. Pojawia się do dzisiaj, odziana w czarne szaty. Często u jej boku kroczy wielki czarny baran, z czerwonymi ślepiami. Ta niezwykła para wędruje nocami po ruinach zamku, nie czyniąc nikomu krzywdy..."
Dawno temu w Warszawie żył pewien płatnerz o imieniu Melchior. Jakość wykonywanych przez niego zbroi znana była w całym kraju. Mówiono, że wykonane przez niego tarcze są tak doskonale wypolerowane, iż można się w nich przejrzeć, a w trakcie bitwy odbijające się w nich słońce oślepia wrogów..."
Legenda o Bazyliszku
" ...Gdy był już na dole tak jak jego pociechy ujrzał migoczące pod ścianą światełko. Przeczuwał jednak, że tam kryje się jakieś niebezpieczeństwo, więc zbliżał się w tamtym kierunku zasłonięty swoją tarczą. Kiedy bazyliszek wyskoczył na płatnerza, zamiast ofiary ujrzał błyszczącą tarczę, a w niej swoje odbicie. Straszliwe spojrzenie bazyliszka zadziałało natychmiast zamieniając bestię w kamień. Potwór został pokonany swoją własną bronią..."
Dawno temu na ziemiach polskich władzę sprawowali książęta. Pewnego dnia jeden z nich objeżdżał swe ziemie i zatrzymał się nad piękną rzeką Bystrzycą, nieopodal której stał niewielki gród.
Rybacy właśnie rozkładali na brzegu swe sieci, gdy zobaczyli księcia i jego drużynę.
- Witajcie, dobrzy ludzie - przywitał ich książę. - Czy możecie mi powiedzieć, jak nazywa się ten gród?
- Panie, mówimy na niego po prostu gród, gdyż nie ma żadnej nazwy - odpowiedział mu jeden z rybaków..."
Jak Lublin stał się Lublinem
Lwy gdańskie
Przemienieni w buki
Przemienieni w buki
Ogień na Rozewiu płonął nieprzerwanie. Kolejni potomkowie Kristy i Fabisza każdą noc spędzali w wybudowanej na skale latarni, pilnując, by ogień wskazywał żeglarzom właściwą drogę.
Jednym w nich był Wit, młodzieniec do szaleństwa zakochany w córce sołtysa z Tupadeł, Agnieszce. Para wkrótce miała się pobrać. Każdego ranka spotykali się nad brzegiem morza i spędzali razem całe dnie. Lecz gdy tylko nadchodził zmierzch, Wit wracał do latarni..."
O Lechu, Czechu i Rusie
"Dawno temu plemiona Słowian zamieszkiwały dalekie krainy. Żyli w dobrobycie i w zgodzie ze sobą. Na czele trzech największych i najpotężniejszych rodów stali trzej bracia: Lech, Czech i Rus..."
W miejscu w którym rozbili obóz zbudowano gród. Na cześć ptaka, który zakończył ich wędrówkę nadano osadzie kształt orlego gniazda i nazwano Gnieznem, zaś biały orzeł na tle czerwieni stał się godłem rodu Lecha, a później całego państwa polskiego, któremu ów ród dał swój początek..."
Król kruków
Czarny rycerz z zamku Krzyżtopór
W połowie XVI wieku na wschodnich Kresach Polski wybuchły powstania kozackie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego..."
O Popielu
"Dawno temu, w grodzie zwanym Kruszwica, nad jeziorem Gopło mieszkał książę Popiel. Był to władca lubiący hulanki i polowania, a nie dbający o swój lud. Jego żona, niemiecka księżniczka, również nie cieszyła się dobrą sławą. Martwiło to stryjów księcia, rycerzy wielkopolskich, którzy z coraz większym niepokojem obserwowali poczynania Popiela..."
Czarcia łapa - sąd diabelski w Lublinie
Legenda o czarciej łapie
"Rzecz działa się w Lublinie przed kilkoma wiekami. Pewien bogaty magnat najechał dwór ubogiej wdowy. Złupił co mógł, a resztę spalił. Kobieta nie mając z czego żyć zwróciła się do sądu o wymierzenie sprawiedliwości i zasądzenie odszkodowania od złego szlachcica.
Kiedy nadszedł dzień rozprawy magnat zjawił się z dużą grupą podstawionych świadków, których zabrał spod wiejskiej karczmy. Za kilka dzbanów piwa poświadczyli o niewinności szlachcica. Dodatkowo magnat zadbał o sakiewki sędziów prowadzących rozprawę."
Pijany zegarw Lublinie
Przed laty zegarem na lubelskiej wieży opiekował się pan Lutowski. Był to człowiek tak rozrywkowy, że zamiast pilnować zegara, częściej spędzał czas z butelką pod pachą lub urządzając awantury pod wieżą. Dlatego mieszkańcy Lublina, spoglądając na zegar, nigdy nie mieli pewności która tak naprawdę jest godzina. Często mówiono, że zegar jest tak pijany jak sam jego konserwator."
Po kilku latach tryb życia pana Lutowskiego sprawił, że przeprowadził się on na tamten świat. Wszyscy odetchnęli z ulgą myśląc, że w końcu zegar zacznie prawidłowo działać. Ale pan Lutowski miał inny plan. Jego duch jeszcze przez długi czas uprzykrzał ludziom życie i majstrował przy zegarze, przestawiając wskazówki raz w przód, a raz w tył."
Jak święty Jacek zasadził lipy do góry korzeniami
"Dawno temu w Sandomierzu święty Jacek, bratanek biskupa Iwona Odrowąża, miał wybudować w imieniu stryja kościół i klasztor. Biskup chciał, aby kościół był pod wezwaniem św. Jakuba, zaś w przylegającym do niego klasztorze mieli zamieszkać dominikanie..."
"...Święty Jacek znalazł wymarzone miejsce na budowę - plac położony na południowym skraju jednego ze wzgórz. Niestety należał on do znanego niedowiarka i sknery o imieniu Konrad. Św. Jacek długo negocjował z nim możliwość zakupu placu. W końcu Konrad powiedział, że odda plac za darmo, jeśli św. Jacek dokona cudu i zasadzi lipy do góry korzeniami..."
Bałtyk był niegdyś spokojnym i gładkim morzem. Pierwszym rybakiem, który osiedlił się w Lisim Jarze w pobliżu Rozewia był Fabisz. Zanim poznał Kristę, żył samotnie w małej chatce. Na młodego rybaka uwziął się miejscowy diabeł - Purtk. Nękał go codziennie, rwąc mu sieci i wypuszczając ryby. W końcu Fabisz miał dość diabła i postanowił zbadać jego siłę. Zgodził się oddać mu swoją duszę, jeśli Purtk za pomocą kotwicy utrzyma w miejscu jego żeglującą łódź. Diabeł, pewny wygranej, chętnie przystał na taką umowę..."
O mądrym rybaku i głupim diable
Skarbnik - duch kopalni
"Dawno temu wielu górników pracowało w śląskich kopalniach węgla. Była to praca niezwykle ciężka. Górnicy całymi dniami odłupywali węgiel kilofami, a potem ładowali go do wagoników, by wreszcie wypchać je na górę.
Kopalnie były też niebezpieczne. Często bowiem zdarzało się, że ze ściany odłupało się zbyt wiele węgla, który zasypywał górników. Nie raz gasło też światło i górnicy gubili się w plątaninie starych korytarzy. Wtedy właśnie pojawiał się Skarbnik - dobry duch kopalni..."
Tanew
" W dawnych czasach na południowym skraju krainy zwanej Roztoczem żył dzielny rycerz o imieniu Gołdap. Swój gród rozważnie umieścił u zbiegu dwóch rzek. Naturalna fosa miała zapewnić bezpieczeństwo jego siedzibie, a przede wszystkim ukochanej córce o imieniu Tanew.
Gołdap często wyruszał na wyprawy w obronie ziem polskich. W tym bowiem czasie ojczyzna była nękana przez liczne najazdy tatarskie. Rycerz tak dawał się we znaki najeźdźcom, że postanowili wysłać szpiegów, by odnaleźć jego gród..."
Czerwona księżniczka
"Dawno temu, wśród ruin gnieźnieńskiego zamku, zaczął pojawiać się tajemniczy duch. Była to młoda dziewczyna, ubrana w czerwoną suknię, bogato zdobione trzewiki i złoty pas. Z powodu ubioru nazwano ją Czerwoną Księżniczką..."
Jurata - królowa Bałtyku
"Wieki temu, w głębinach Morza Bałtyckiego, wznosił się okazały bursztynowy pałac. Mieszkała w nim królowa Bałtyku - Jurata. Była władczynią wszystkich morskich stworzeń, o które dbała z niezwykłą troską. Otaczała opieką nawet najmniejsze stworzonka, żadnemu nie pozwalając robić krzywdy. Panowała mądrze i sprawiedliwie, dzięki czemu jej poddani prawdziwie ją kochali..."
O powstaniu Wisły
Dawno, dawno temu, wśród górskich szczytów wznosił się zamek króla gór Beskida i jego żony Borany, królowej lasów. Rządzili razem przez długie lata, ukochani przez swych poddanych. Jednak nadszedł dzień, w którym stary król zmarł. Pogrążona w żałobie królowa wezwała do siebie troje swych dzieci, aby zgodnie z wolą ich ojca podzielić między nimi władzę..."
O studni zamkowej w Niedzicy
Dawno temu na zamku w Niedzicy panował książę Bogusław. Dużo podróżował i podczas jednej ze swoich wypraw poznał w Niemczech księżniczkę Brunhildę. Od razu zakochał się w dziewczynie i przywiózł ją ze sobą do Niedzicy, gdzie odbył się ślub i huczne wesele ..."
Bibliografia:https://www.bajkowyzakatek.eu/p/polskie-legendy.html
Opracowała: Ewa Osoba, n-l bibliotekarz
Wars i Sawa
"Dawno temu Polskę pokrywała nieprzebyta puszcza, pełna dzikiej zwierzyny, a ludzie mieszkali w maleńkich osadach. W jednej z nich, na brzegu Wisły, mieszkał młody rybak Wars. Był bardzo pracowity i sam zbudował łódź, a także cierpliwie wiązał rybackie sieci. A ponieważ szczęście mu sprzyjało, zawsze wracał z połowu z siecią pełną ryb. Wars bardzo lubił spędzać czas na wodzie i z radością wsłuchiwać się w śpiew ptaków. Jednak najbardziej fascynowały go nocne wyprawy, gdy panował niezwykły spokój, a księżyc odbijał się w wodach Wisły srebrzystym blaskiem..."
Legendy polskie oczami uczniów klas IV
osobaewa
Created on October 8, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Vaporwave presentation
View
Animated Sketch Presentation
View
Memories Presentation
View
Pechakucha Presentation
View
Decades Presentation
View
Color and Shapes Presentation
View
Historical Presentation
Explore all templates
Transcript
Legendy polskie
oczami uczniów klas IV
Galeria prac pięknych cz.VI
Legenda to:
opowieść, w której tkwi ziarnko prawdy. Słowo „legenda” wywodzi się z łaciny i oznacza coś, co należy przeczytać (od legere – czytać).
https://jedynka2d.blogspot.com/2020/05/15052020-piatek.html
Legenda o Lajkonkiju
"Dawno temu Polska toczyła liczne wojny z hordami tatarskimi. Podczas jednego ze swoich najazdów Tatarzy dotarli w okolice Krakowa. Tego dnia z nieba lał się żar jak to zwykle bywa w święto Bożego Ciała. Mieszkańcy Krakowa zgromadzili się na tradycyjnej procesji, kiedy zostali zaalarmowani, że najeźdźcy pustoszą przedmieścia Zwierzyńca..."
O smoku wawelskim
"Dawno temu, gdy polskimi ziemiami rządził król Krak, w Krakowie pojawił się smok. Było to ogromne zwierzę, o zielonej skórze, długim ogonie i paszczy wypełnionej ostrymi zębami. Smok zadomowił się w jamie pod zamkiem i żądał, aby raz w tygodniu składano mu ofiarę w postaci krowy. Jeżeli nie spełniono jego zachcianki, porywał ludzi..."
Przed wiekami ...
"Na mieszkańców Krakowa padł blady strach, jednak znalazło się kilku śmiałków, którzy twierdzili, że zdołają pokonać smoka..."
"W Krakowie zaś do dziś, u stóp Wawelu, można zobaczyć Smoczą Jamę i ziejącą ogniem figurę wawelskiego smoka, upamiętniającą bohaterski czyn szewczyka."
Legenda w Panu Twardowskim
"Wiele wieków temu w Krakowie żył pewien szlachcic. Nazywał się Jan Twardowski. Był on człowiekiem wykształconym, kochał księgi, kochał naukę. Interesowała go magia i alchemia, jednak po wielu latach badań uznał, iż czary nie są możliwe bez udziału sił nadprzyrodzonych..."
Pan Twardowski
We Wrocławiu, pomiędzy dwiema wieżami kościoła św. Marii Magdaleny, przed laty został zawieszony mostek. W dzień często chodzili po nim zarówno miejscowi, jak i podróżni, chcący popatrzeć na piękne miasto z góry. Zdarzało się nawet, że grała tam orkiestra..."
Mostek czarownic
Księżniczka Meluzyna
"Wiele lat temu cieszyński książę Bolko postanowił się ożenić. Po długich poszukiwaniach jego wybór padł na zagraniczną księżniczkę. Meluzyna, bo takie imię nosiła dziewczyna, była prawdziwą pięknością. Jednak zanim zgodziła się wyjść za Bolka, postawiła jeden warunek. W każdą sobotę miała zamykać się na noc w pokoju kąpielowym i nikt nie miał prawa jej niepokoić. Dla zakochanego księcia nie był to żaden kłopot. Po hucznym ślubie żyli sobie spokojnie i szczęśliwie..."
"Dawno temu w Warszawie żył sobie młody chłopiec Lutek. Był szewczykiem i pracował w jednym z zakładów na Starym Mieście. Był bardzo ubogi i żył tylko z tego, co udało mu się zarobić u majstra. Wieczorami często przesiadywał w gospodzie i słuchał opowieści starszych mieszkańców z wypiekami na twarzy. Nieraz wyobrażał sobie, że jest dzielnym wojakiem na polu bitwy albo bogatym kupcem podróżującym po dalekich krajach...
Legenda o złotej kaczce
"Dawno, dawno temu w lochach Zamku Ostrogskich żyła królewna zaklęta w złotą kaczkę. Mówiono, że tego, kto zdoła ją odnaleźć, może uczynić bogatym. Wielu śmiałków próbowało. Historię tę usłyszał też młody, biedny szewczyk Lutek i pomyślał: – A co mi szkodzi spróbować?"
"Udał się więc w noc świętojańską do lochów zamku. Szczęście mu dopisało i odnalazł złotą kaczkę, która obiecała mu bogactwa. Chłopiec otrzymał sakiewkę złotych dukatów, ale też jeden warunek: musiał wydać je w ciągu jednego dnia, z nikim się nie dzieląc. Jeśli mu się uda zostanie wielkim bogaczem. Ucieszył się chłopak, bo co to za problem biednemu wydać tyle pieniędzy tylko na siebie?"
Dawno temu ...
"... jeden rok szczególnie dał się we znaki mieszkańcom Torunia. Postanowili więc prosić Pana Boga o pomoc i opiekę. Po długim namyśle wspólnymi siłami odlali wielki dzwon, który zawieszono na jednej z wież. Widząc te starania Bóg przydzielił jednej z anielic klucz do bramy miasta i polecił objąć je szczególną opieką. Anielica sfrunęła do miasta i opiekuńczo objęła je skrzydłami, dbając o to, by żadne zewnętrzne zło nie zagrażało bezpieczeństwu mieszkańców. Ale pilnowała także, aby wszyscy żyli w zgodzie ze sobą i by w mieście panował spokój..."
Legenda o Aniele w herbie Torunia
Anioł w herbie Torunia
"Po pewnym czasie mieszkańcy Torunia wyraźnie odczuli anielską opiekę i postanowili dołączyć anioła do herbu miasta, aby już zawsze rozpościerał nad nimi swe skrzydła. I tak też się stało. Toruń nigdy nie został całkowicie zniszczony, a historia pokazała, że z wielu opresji wyszedł obronną ręką..."
Dawno, dawno temu ...
Krzywa Wieża w Toruniu
Toruńskie pierniki
"Od dawien dawna Toruń słynął ze wspaniałych, aromatycznych wypieków. Każdy piekarz piekł pierniki według własnej, pilnie strzeżonej receptury. Dlatego wystarczyło tylko skosztować piernika, aby wiedzieć z czyjej piekarni pochodzi. U mistrza Bartłomieja pracował Bogumił - młody piekarczyk. Był bardzo pracowity, a przy tym wesoły. Gdy pracował, cała piekarnia wypełniała się jego radosnym podśpiewywaniem. Uroczy młodzieniec przyciągnął uwagę córki mistrza, Róży. Ale i Bogumił nie był wobec niej obojętny. Często przynosił jej wielkie bukiety polnych kwiatów i wypiekał ogromne serca z pierników..."
Toruńskie pierniki
Toruńskie pierniki
"Szczęśliwy Bogumił pojął Różę za żonę i wkrótce został mistrzem piekarskim. Swoje wypieki woził do Warszawy, później do innych polskich miast. Wkrótce sława toruńskich pierników obiegła cały świat i trwa do dziś."
Dawno temu Poznań był największym i najpiękniejszym miastem Wielkopolski. Ludziom żyło się dostatnio, a miejscy rajcy byli dumni, że miasto się rozwija. W ciągu kilku lat wybudowano okazały ratusz, wyremontowano drogi i umocniono rzeczne wały. Pewnego dnia burmistrz Poznania wpadł na pewien pomysł - postanowił na wieży ratusza umieścić zegar, który miał głośno wybijać godziny..."
Poznańskie koziołki
Czarna Dama z janowieckiego zamku
"Dawno temu piękna córka kasztelana janowieckiego nieszczęśliwie się zakochała. Wybrankiem serca młodej kasztelanki został jeden z poddanych. Nie spodobało się to jej rodzicom, którzy planowali wydać dziewczynę za kogoś o szlacheckim pochodzeniu..."
"... gdy panna odmówiła wyrzeczenia się tej miłości, zamknięto ją w wieży, aby przemyślała sprawę. Nic jednak nie było w stanie zmienić decyzji dziewczyny. W końcu, gdy zrozumiała że rodzice nigdy nie wyrażą zgody na ten ślub, rzuciła się z wieży..."
"...jednak duch kasztelanki i tam nie zaznał spokoju. Pojawia się do dzisiaj, odziana w czarne szaty. Często u jej boku kroczy wielki czarny baran, z czerwonymi ślepiami. Ta niezwykła para wędruje nocami po ruinach zamku, nie czyniąc nikomu krzywdy..."
Dawno temu w Warszawie żył pewien płatnerz o imieniu Melchior. Jakość wykonywanych przez niego zbroi znana była w całym kraju. Mówiono, że wykonane przez niego tarcze są tak doskonale wypolerowane, iż można się w nich przejrzeć, a w trakcie bitwy odbijające się w nich słońce oślepia wrogów..."
Legenda o Bazyliszku
" ...Gdy był już na dole tak jak jego pociechy ujrzał migoczące pod ścianą światełko. Przeczuwał jednak, że tam kryje się jakieś niebezpieczeństwo, więc zbliżał się w tamtym kierunku zasłonięty swoją tarczą. Kiedy bazyliszek wyskoczył na płatnerza, zamiast ofiary ujrzał błyszczącą tarczę, a w niej swoje odbicie. Straszliwe spojrzenie bazyliszka zadziałało natychmiast zamieniając bestię w kamień. Potwór został pokonany swoją własną bronią..."
Dawno temu na ziemiach polskich władzę sprawowali książęta. Pewnego dnia jeden z nich objeżdżał swe ziemie i zatrzymał się nad piękną rzeką Bystrzycą, nieopodal której stał niewielki gród. Rybacy właśnie rozkładali na brzegu swe sieci, gdy zobaczyli księcia i jego drużynę. - Witajcie, dobrzy ludzie - przywitał ich książę. - Czy możecie mi powiedzieć, jak nazywa się ten gród? - Panie, mówimy na niego po prostu gród, gdyż nie ma żadnej nazwy - odpowiedział mu jeden z rybaków..."
Jak Lublin stał się Lublinem
Lwy gdańskie
Przemienieni w buki
Przemienieni w buki
Ogień na Rozewiu płonął nieprzerwanie. Kolejni potomkowie Kristy i Fabisza każdą noc spędzali w wybudowanej na skale latarni, pilnując, by ogień wskazywał żeglarzom właściwą drogę. Jednym w nich był Wit, młodzieniec do szaleństwa zakochany w córce sołtysa z Tupadeł, Agnieszce. Para wkrótce miała się pobrać. Każdego ranka spotykali się nad brzegiem morza i spędzali razem całe dnie. Lecz gdy tylko nadchodził zmierzch, Wit wracał do latarni..."
O Lechu, Czechu i Rusie
"Dawno temu plemiona Słowian zamieszkiwały dalekie krainy. Żyli w dobrobycie i w zgodzie ze sobą. Na czele trzech największych i najpotężniejszych rodów stali trzej bracia: Lech, Czech i Rus..."
W miejscu w którym rozbili obóz zbudowano gród. Na cześć ptaka, który zakończył ich wędrówkę nadano osadzie kształt orlego gniazda i nazwano Gnieznem, zaś biały orzeł na tle czerwieni stał się godłem rodu Lecha, a później całego państwa polskiego, któremu ów ród dał swój początek..."
Król kruków
Czarny rycerz z zamku Krzyżtopór
W połowie XVI wieku na wschodnich Kresach Polski wybuchły powstania kozackie pod wodzą Bohdana Chmielnickiego..."
O Popielu
"Dawno temu, w grodzie zwanym Kruszwica, nad jeziorem Gopło mieszkał książę Popiel. Był to władca lubiący hulanki i polowania, a nie dbający o swój lud. Jego żona, niemiecka księżniczka, również nie cieszyła się dobrą sławą. Martwiło to stryjów księcia, rycerzy wielkopolskich, którzy z coraz większym niepokojem obserwowali poczynania Popiela..."
Czarcia łapa - sąd diabelski w Lublinie
Legenda o czarciej łapie
"Rzecz działa się w Lublinie przed kilkoma wiekami. Pewien bogaty magnat najechał dwór ubogiej wdowy. Złupił co mógł, a resztę spalił. Kobieta nie mając z czego żyć zwróciła się do sądu o wymierzenie sprawiedliwości i zasądzenie odszkodowania od złego szlachcica. Kiedy nadszedł dzień rozprawy magnat zjawił się z dużą grupą podstawionych świadków, których zabrał spod wiejskiej karczmy. Za kilka dzbanów piwa poświadczyli o niewinności szlachcica. Dodatkowo magnat zadbał o sakiewki sędziów prowadzących rozprawę."
Pijany zegarw Lublinie
Przed laty zegarem na lubelskiej wieży opiekował się pan Lutowski. Był to człowiek tak rozrywkowy, że zamiast pilnować zegara, częściej spędzał czas z butelką pod pachą lub urządzając awantury pod wieżą. Dlatego mieszkańcy Lublina, spoglądając na zegar, nigdy nie mieli pewności która tak naprawdę jest godzina. Często mówiono, że zegar jest tak pijany jak sam jego konserwator."
Po kilku latach tryb życia pana Lutowskiego sprawił, że przeprowadził się on na tamten świat. Wszyscy odetchnęli z ulgą myśląc, że w końcu zegar zacznie prawidłowo działać. Ale pan Lutowski miał inny plan. Jego duch jeszcze przez długi czas uprzykrzał ludziom życie i majstrował przy zegarze, przestawiając wskazówki raz w przód, a raz w tył."
Jak święty Jacek zasadził lipy do góry korzeniami
"Dawno temu w Sandomierzu święty Jacek, bratanek biskupa Iwona Odrowąża, miał wybudować w imieniu stryja kościół i klasztor. Biskup chciał, aby kościół był pod wezwaniem św. Jakuba, zaś w przylegającym do niego klasztorze mieli zamieszkać dominikanie..."
"...Święty Jacek znalazł wymarzone miejsce na budowę - plac położony na południowym skraju jednego ze wzgórz. Niestety należał on do znanego niedowiarka i sknery o imieniu Konrad. Św. Jacek długo negocjował z nim możliwość zakupu placu. W końcu Konrad powiedział, że odda plac za darmo, jeśli św. Jacek dokona cudu i zasadzi lipy do góry korzeniami..."
Bałtyk był niegdyś spokojnym i gładkim morzem. Pierwszym rybakiem, który osiedlił się w Lisim Jarze w pobliżu Rozewia był Fabisz. Zanim poznał Kristę, żył samotnie w małej chatce. Na młodego rybaka uwziął się miejscowy diabeł - Purtk. Nękał go codziennie, rwąc mu sieci i wypuszczając ryby. W końcu Fabisz miał dość diabła i postanowił zbadać jego siłę. Zgodził się oddać mu swoją duszę, jeśli Purtk za pomocą kotwicy utrzyma w miejscu jego żeglującą łódź. Diabeł, pewny wygranej, chętnie przystał na taką umowę..."
O mądrym rybaku i głupim diable
Skarbnik - duch kopalni
"Dawno temu wielu górników pracowało w śląskich kopalniach węgla. Była to praca niezwykle ciężka. Górnicy całymi dniami odłupywali węgiel kilofami, a potem ładowali go do wagoników, by wreszcie wypchać je na górę. Kopalnie były też niebezpieczne. Często bowiem zdarzało się, że ze ściany odłupało się zbyt wiele węgla, który zasypywał górników. Nie raz gasło też światło i górnicy gubili się w plątaninie starych korytarzy. Wtedy właśnie pojawiał się Skarbnik - dobry duch kopalni..."
Tanew
" W dawnych czasach na południowym skraju krainy zwanej Roztoczem żył dzielny rycerz o imieniu Gołdap. Swój gród rozważnie umieścił u zbiegu dwóch rzek. Naturalna fosa miała zapewnić bezpieczeństwo jego siedzibie, a przede wszystkim ukochanej córce o imieniu Tanew. Gołdap często wyruszał na wyprawy w obronie ziem polskich. W tym bowiem czasie ojczyzna była nękana przez liczne najazdy tatarskie. Rycerz tak dawał się we znaki najeźdźcom, że postanowili wysłać szpiegów, by odnaleźć jego gród..."
Czerwona księżniczka
"Dawno temu, wśród ruin gnieźnieńskiego zamku, zaczął pojawiać się tajemniczy duch. Była to młoda dziewczyna, ubrana w czerwoną suknię, bogato zdobione trzewiki i złoty pas. Z powodu ubioru nazwano ją Czerwoną Księżniczką..."
Jurata - królowa Bałtyku
"Wieki temu, w głębinach Morza Bałtyckiego, wznosił się okazały bursztynowy pałac. Mieszkała w nim królowa Bałtyku - Jurata. Była władczynią wszystkich morskich stworzeń, o które dbała z niezwykłą troską. Otaczała opieką nawet najmniejsze stworzonka, żadnemu nie pozwalając robić krzywdy. Panowała mądrze i sprawiedliwie, dzięki czemu jej poddani prawdziwie ją kochali..."
O powstaniu Wisły
Dawno, dawno temu, wśród górskich szczytów wznosił się zamek króla gór Beskida i jego żony Borany, królowej lasów. Rządzili razem przez długie lata, ukochani przez swych poddanych. Jednak nadszedł dzień, w którym stary król zmarł. Pogrążona w żałobie królowa wezwała do siebie troje swych dzieci, aby zgodnie z wolą ich ojca podzielić między nimi władzę..."
O studni zamkowej w Niedzicy
Dawno temu na zamku w Niedzicy panował książę Bogusław. Dużo podróżował i podczas jednej ze swoich wypraw poznał w Niemczech księżniczkę Brunhildę. Od razu zakochał się w dziewczynie i przywiózł ją ze sobą do Niedzicy, gdzie odbył się ślub i huczne wesele ..."
Bibliografia:https://www.bajkowyzakatek.eu/p/polskie-legendy.html
Opracowała: Ewa Osoba, n-l bibliotekarz
Wars i Sawa
"Dawno temu Polskę pokrywała nieprzebyta puszcza, pełna dzikiej zwierzyny, a ludzie mieszkali w maleńkich osadach. W jednej z nich, na brzegu Wisły, mieszkał młody rybak Wars. Był bardzo pracowity i sam zbudował łódź, a także cierpliwie wiązał rybackie sieci. A ponieważ szczęście mu sprzyjało, zawsze wracał z połowu z siecią pełną ryb. Wars bardzo lubił spędzać czas na wodzie i z radością wsłuchiwać się w śpiew ptaków. Jednak najbardziej fascynowały go nocne wyprawy, gdy panował niezwykły spokój, a księżyc odbijał się w wodach Wisły srebrzystym blaskiem..."