Want to create interactive content? It’s easy in Genially!

Reuse this genially

Ludobójstwo w Rwandzie

weronis2006

Created on May 4, 2021

Start designing with a free template

Discover more than 1500 professional designs like these:

Corporate Christmas Presentation

Snow Presentation

Vintage Photo Album

Nature Presentation

Halloween Presentation

Tarot Presentation

Winter Presentation

Transcript

Ludobójstwo w Rwandzie

Weronika Kaczorowska

Definicja

masakra osób pochodzenia Tutsi dokonana przez ekstremistów Hutu w Rwandzie w ciągu około 100 dni od 6 kwietnia do lipca 1994

Z czego wynikała

Tutsi byli ludem pasterzy i właścicieli wielkich stad. Hutu wiedli osiadły tryb życia i zajmowali się rolnictwem. Oba ludy łączyła wspólna kultura, język oraz religia. Niestety, od XVIII wieku podział na rządzących Tutsi i rządzonych Hutu był coraz większy, a przepaść między nimi się pogłębiała. Rządy kolonialne, najpierw niemieckie, a po I wojnie światowej belgijskie, utrwaliły go i to w postaci podziału rasowego. Przyczynili się do tego zwłaszcza Belgowie, którzy zastosowali podział na pasterzy – Tutsi, z których wywodzili się władcy oraz elita, a także rolników – Hutu, którzy mieli być ich klientami. Rasistowskie traktowanie przyczyniło się zatem do wewnętrznego różnicowania plemion afrykańskich, aby uczynić jedno z nich dominującym – bardziej wartościowym rasowo, które jest zdolne współpracować z kolonistami. Przywilej ten przypadł Tutsi.Po II wojnie światowej polityka Belgów zaczęła ewoluować. Nie mogli oni już opierać się wyłącznie na uprzywilejowanej społeczności Tutsi, która w tym przypadku stanowiła mniejszość. Skierowano się ku szerokim masom ludowym. Stopniowo zaczęto znosić przywileje ekonomiczne Tutsi, a Hutu rozpoczęto włączać w system szkolnictwa i nadawać im stanowiska w urzędach i Kościele. Nikt jednak nie mógł zatrzymać procesu dekolonizacji. Belgia powoli wycofywała się z afrykańskich prowincji, pozostawiając za sobą ogromny bałagan. Teraz dwa ludy, których nienawiść wobec siebie coraz bardziej narastała, zostały tak naprawdę bez nadzoru.

Tak się zaczęło

Wieczorem 6 kwietnia 1994 roku został zestrzelony samolot, w którym przebywali prezydent Rwandy oraz prezydent Burundi. Obaj wracali z konferencji regionalnej w Dar-es Salam w Tanzanii, zorganizowanej w związku z koordynacją postanowień uzgodnionych w Arushy. Samolot Falcon 50 już nie wylądował. Rakieta balistyczna trafiła w niego podczas manewru podchodzenia do lądowania na lotnisku w Kigali. Zginęli wszyscy obecni na pokładzie – obaj prezydenci, szef sił powietrznych Rwandy oraz trzech Francuzów – dwaj piloci oraz mechanik. Niestety, po dzień dzisiejszy nie ma pewności, kto tak naprawdę odpowiada za zamach na prezydencki samolot. Obaj politycy byli z pochodzenia Hutu, dlatego pierwsze oskarżenia padły w stronę rebeliantów Tutsi . Takie informacje podała najpopularniejsza, propagandowa stacja radiowa RTLM tuż po przeprowadzonym ataku, mimo iż nie było na to jakichkolwiek dowodów. Z perspektywy czasu bardziej prawdopodobnymi sprawcami zamachu wydają się być ekstremiści Hutu, którzy od dawna nie zgadzali się z polityką prezydenta , zwłaszcza z porozumieniem osiągniętym w Arushy, które mogło zaburzyć panujący dotychczas porządek. Śmierć głowy państwa była wystarczającym powodem, aby rozpocząć proces likwidacji znienawidzonych Tutsi. Przy okazji usunięto ostatnią przeszkodę w postaci prezydenta, który mógł przeszkodzić w planie „ostatecznego rozwiązania”. Zadziwiająca jest również szybka reakcja Hutu oraz niebywała organizacja ich jednostek tuż po zamachu. Informacja o śmierci prezydenta została nadana równocześnie z oskarżeniem względem Tutsi. Komunikat stał się pretekstem, a być może też sygnałem do ataku. Wojska wkroczyły do domów Tutsi i umiarkowanych Hutu w niespełna godzinę po zamachu. Żołnierze posiadali imienne listy osób, które należało zlikwidować. Musiały one powstać o wiele wcześniej, niż w dzień ataku. Po śmierci prezydenta na czele gwardii prezydenckiej stanął pułkownik Bagosora, który objął rzeczywistą władzę w państwie. Był on przeciwnikiem porozumienia z Tutsi i to on odpowiadał za śmierć dotychczasowych współpracowników z rządu, których uznał za zdrajców narodu.

100 dni ludobójstwa

Po zamachu na prezydencki samolot wojska Hutu natychmiast przeszły do działania. Proces eliminacji Tutsi można podzielić na trzy etapy. Pierwszy rozpoczął się już 6 kwietnia i przyjął formę metodycznego wyszukiwania i mordowania tych Tutsi, którzy znaleźli się na wcześniej przygotowanych listach. Były to osoby, które mogły stanowić zagrożenie polityczne. Ułatwić to miały blokady w stolicy, aby ludność nie mogła się przemieszczać. W pierwsze dni zamordowano zwolenników zawartego porozumienia, członków nowo powołanego rządu, a wśród nich pani premier, która tymczasowo pełniła funkcję głowy państwa, a także większość ministrów. Zabito wszystkich liderów opozycji oraz wyeliminowano każdego zwolennika reformy kraju. Nie oszczędzono nawet blisko osiemdziesięcioletniej królowej Rosalie Gicande, która od śmierci swojego męża, czyli od 1959 roku, w ogóle nie ingerowała w politykę państwa. Wyprowadzono ją na plac w Butare i publicznie rozstrzelano.Drugi etap eksterminacji rozpoczął się w chwili, gdy skończyły się nazwiska na listach. Od tego momentu urządzano masakry całych osad. Mordowano napotkane grupy uciekinierów Tutsi. Przeżyli jedynie ci, którzy zdołali ukryć się wśród ciał swoich towarzyszy lub szczęśliwym trafem znaleźli skuteczną kryjówkę. Trzecia faza polegała na wyszukiwaniu tych, którzy się ukryli. Byli oni potencjalnie niebezpiecznymi świadkami, dlatego nie można było pozostawić ich przy życiu. Szacuje się, że przez sto dni niewyobrażalnej masakry, od 7 kwietnia do 2 lipca, śmierć poniosło od ośmiuset tysięcy do miliona osób, czyli ok. 80% całej populacji rwandyjskich Tutsi. Innymi ofiarami bojówek byli Pigmeje Twa oraz umiarkowani Hutu, postrzegani jako zdrajcy. Różne źródła podają, że w pierwsze dwa tygodnie zginęło około 40% całkowitej liczby zamordowanych, czyli między 300 a 500 tysięcy osób.