Wiadomości międzynarodowe
26.04.2021--30.04.2021
Poniedziałek 26.04.2021
Ukraina obchodzi rocznicę awarii elektrowni w Czarnobylu
Dokładnie 35 lat temu - 26 kwietnia 1986 roku - doszło do wybuchu czwartego reaktora elektrowni atomowej w Czarnobylu. W opuszczonym mieście Prypeć zapłonęło 35 świec upamiętniających tragedię.
Do awarii elektrowni w Czarnobylu doszło 26 kwietnia 1986 roku o godzinie 1.23 czasu ukraińskiego. W wyniku eksperymentalnego wyłączania czwartego reaktora nastąpił wybuch pary wodnej w obiegu chłodzącym reaktor. Osłona została zniszczona, chwilę później eksplodował pochodzący z termicznego rozkładu wody chłodzącej wodór, niszcząc budynek reaktora. W nocy z niedzielę na poniedziałek, dokładnie o godz. 1.23 w mieście Prypeć, w którym mieszkali pracownicy elektrowni wraz z rodzinami i które zostało ewakuowane po eksplozji, zapłonęło 35 świec upamiętniających tragedię. Aktywiści akcji uzasadniali, że jej celem jest symboliczne pokazanie roli Czarnobyla w kontekście ogólnonarodowym.
Największa katastrofa w historii energetyki jądrowej:Awaria w Czarnobylu stała się największą katastrofą w historii energetyki jądrowej. Wybuch doprowadził do skażenia części terytoriów Ukrainy i Białorusi. Substancje radioaktywne dotarły też nad Europę Środkową, w tym Polskę, a także nad Skandynawię i na południe kontynentu - do Grecji i Włoch. Obecnie reaktor czwartego bloku jest przykryty zabezpieczającym "Sarkofagiem" i "Arką". Elektrownia przestała wytwarzać energię w 2000 roku, kiedy dyżurny w Czarnobylu nacisnął przycisk wyłączający reaktor nr 3. Bezpośrednio w wyniku katastrofy czarnobylskiej i w trakcie akcji ratowniczej zginęło 31 osób. Według niektórych badań wskutek awarii około 600 tys. ludzi na całym świecie narażonych zostało na podwyższoną dawkę promieniowania, równoważną dwóm zdjęciom rentgenowskim. Liczbę zgonów z powodu nowotworów, jakie rozwinęły się u osób silnie napromieniowanych, oszacowano na około cztery tysiące. Po wybuchu z okolic Czarnobyla - w promieniu 30 km od siłowni - wysiedlono 120 tys. osób. W miejscu tym utworzono strefę wykluczenia, która obejmuje ok. 2577 kilometrów kwadratowych. Zajmuje ona północne rejony obwodu kijowskiego i żytomierskiego do granicy z Białorusią. W strefie wokół Czarnobyla wciąż obowiązuje zakaz osiedlania się ludzi, żyją tam jednak "samosioły" - czyli osoby, które powróciły do domów po wysiedleniu.
Grupa Wyszehradzka solidarna z Czechami. "Potępiamy akt agresji Rosji"
Wyrażamy pełną solidarność z Czechami w związku z działaniami Federacji Rosyjskiej; potępiamy kolejny godny ubolewania akt agresji i naruszenia prawa międzynarodowego dokonany przez Rosję na europejskiej ziemi - podkreślili premierzy Polski, Węgier i Słowacji we wspólnej deklaracji.
W poniedziałek odbyła się wideokonferencja premierów państw Grupy Wyszehradzkiej, której celem było omówienie sytuacji w obliczu eskalacji działań w ostatnich tygodniach ze strony Rosji. Po tym spotkaniu, Centrum Informacyjne Rządu opublikowało na swej stronie deklarację w sprawie solidarności z Republiką Czeską w związku z ostatnimi działaniami Federacji Rosyjskiej. ''My, premierzy Polski, Węgier i Słowacji wyrażamy pełną solidarność z Czechami, naszym bliskim partnerem i sąsiadem w związku z udziałem rosyjskich agentów wywiadu wojskowego w działaniach prowadzących do eksplozji w składzie amunicji we Vrbeticach w 2014 roku" - podkreślono w deklaracji.
"Potępiamy ten kolejny godny ubolewania akt agresji i naruszenia prawa międzynarodowego dokonany przez Rosję na europejskiej ziemi, jak również nieproporcjonalne środki podjęte przez Rosję w odpowiedzi na całkowicie uzasadnioną decyzję Republiki Czeskiej o wydaleniu 18 rosyjskich oficerów wywiadu z jej terytorium i oferujemy Czechom nasze wsparcie dyplomatyczne i konsularne" - zapewniono. Premierzy Polski, Węgier i Słowacji podkreślili w deklaracji, że wraz z premierem Czech "zdecydowanie potępiają bezprawne i brutalne działania rosyjskich agentów wywiadu". "Nie pozwolimy, aby te działania podzieliły Europę. Państwa Grupy Wyszehradzkiej są zdeterminowane, by wspólnie z innymi państwami członkowskimi Unii Europejskiej podjąć działania na rzecz wzmocnienia naszej odporności" - dodano.Wraca sprawa z 2014 roku 17 kwietnia Czechy powiadomiły o wydaleniu 18 rosyjskich dyplomatów z powodu podejrzeń, że rosyjscy agenci wywiadu stali za wybuchem w składzie amunicji w 2014 roku, w którym zginęło dwóch obywateli Czech. W odpowiedzi Rosja nakazała wyjazd 20 dyplomatów czeskich i ograniczyła możliwość zatrudniania przez ambasadę Czech w Moskwie obywateli rosyjskich. Praga z kolei odpowiedziała żądaniem, by Rosja do końca maja zrównała liczbę swych przedstawicieli w ambasadzie w Pradze z liczbą pracowników przedstawicielstwa Czech w Moskwie: do 7 pracowników dyplomatycznych, 25 pracowników administracyjnych oraz 19 lokalnych pracowników.
Miesiąc po "najpoważniejszym incydencie od czasów zimnej wojny" Rosja wyrzuca włoskiego dyplomatę
Ma opuścić Rosję w ciągu 24 godzin. MSZ w Moskwie poinformowało o wyrzuceniu włoskiego dyplomaty, odpowiadając tym samym na decyzję władz w Rzymie, które w marcu nakazały wyjazd dwóm pracownikom rosyjskiej ambasady.
MSZ Rosji oświadczyło w poniedziałkowym komunikacie, że pracownik ataszatu wojskowego przy ambasadzie Włoch w Moskwie został uznany za osobę niepożądaną na terenie Rosji. Odpowiednią notę otrzymał w ministerstwie wezwany ambasador Włoch w Moskwie Pasquale Terraciano. Wydalenie dyplomaty to "kroki w odpowiedzi na nieprzyjazne i nieuzasadnione działania władz włoskich" - oświadczył rosyjski resort dyplomacji. Włoski dyplomata ma opuścić Rosję w ciągu 24 godzin.
W Islandii ruszył proces Polaka. Jest oskarżony o wywołanie tragicznego pożaru
60-letni Marek M. stanął w poniedziałek przed sądem w stolicy Islandii, Reykjaviku, oskarżony o podpalenie domu wielorodzinnego oraz przyczynienie się w ten sposób do śmierci trojga Polaków.
Według prokuratora 25 czerwca 2020 roku mężczyzna podłożył ogień na podłodze w swoim pokoju, w świetlicy oraz pod schodami na trzecim piętrze. Następnie udał się do ambasady rosyjskiej. Zanim został zatrzymany w pobliżu placówki, napadł na dwóch policjantów.W pożarze zginęła 21-letnia kobieta oraz 24-letni mężczyzna. Inna 26-letnia kobieta zmarła w wyniku obrażeń, jakich doznała po wyskoczeniu z trzeciego piętra płonącego budynku. Po domu pozostały jedynie zgliszcza.W opinii psychiatrów Marek M. w chwili dokonania podpalenia był niepoczytalny i nie powinien odpowiadać za swoje czyny. Oddzielne postępowanie toczy się wobec właściciela nieruchomości, w której wybuchł pożar. Media informowały wcześniej o złym stanie technicznym budynku zamieszkiwanego przez imigrantów i o braku odpowiedniej ochrony przeciwpożarowej. Tragedia poruszyła islandzką opinię publiczną. Zorganizowano zbiórkę na rzecz poszkodowanych oraz marsz z udziałem władz miasta, polityków i związków zawodowych. Proces Marka M. nazywany jest przez islandzkie media jednym z największych w historii kraju, w którym jednej osobie zarzuca się śmierć trzech innych osób. Rozprawa będzie kontynuowana przez kilka najbliższych dni.
26 kwietnia 1933 roku utworzono Gestapo
Gestapo (niem. Geheime Staatspolizei, Tajna Policja Państwowa; do 1936 również Gestapa, od Geheimes Staatspolizeiamt – Urząd Tajnej Policji Państwowej – tajna policja utworzona w III Rzeszy 26 kwietnia 1933, która w sposób bezwzględny zwalczała wszelkie przejawy oporu, rozwiązana wraz z upadkiem III Rzeszy w 1945. Przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznana za organizację zbrodniczą. 26 kwietnia 1933 roku Hermann Göring, ówczesny minister spraw wewnętrznych Prus, utworzył Urząd Tajnej Policji Państwowej (niem. Geheimes Staatspolizeiamt – Gestapa), początkowo tylko dla prowincji pruskiej. Urzędem Tajnej Policji Państwowej kierował Rudolf Diels do czerwca 1934 roku.
Początkowo Gestapo było Departamentem I-A dawnego pionu pruskiej policji politycznej Sapo. W jego skład wchodziły początkowo trzy Wydziały Główne:
- Administracja, organizacja i prawo;
- Przestępstwa polityczne;
- Policja obronna (kontrwywiad); szefowie: radca stanu Günther Patschowsky (1934 kierownikiem Wydziału Wschód był komisarz Walter Kubitzki, a w 1936 roku Werner Best.
W 1936 urząd objął swym działaniem całe Niemcy i zmienił nazwę na Gestapo. Skrót „Gestapo” wymyślił najprawdopodobniej urzędnik berlińskiej poczty, gdyż pełna nazwa nie mieściła się na pieczątce.10 lutego na mocy ustawy pruskiej, usankcjonowano wyjątkowe stanowisko i określono zakres działania Gestapo. Ustawa czyniła je legalną instytucją, ale jednocześnie stawiała ponad prawem. Od decyzji Gestapo nie przysługiwało prawo odwołania się do sądu. Intencję ustawodawcy najlepiej wyrażają słowa proklamacji Adolfa Hitlera z 22 października 1938 roku: „wszelkie środki podejmowane dla urzeczywistnienia woli wodza uważa się za zgodne z prawem, nawet jeśliby miały być sprzeczne z obowiązującymi ustawami i dotychczasową praktyką”. Szefem całej policji niemieckiej został Heinrich Himmler, bardzo bliski współpracownik Adolfa Hitlera. W tym samym roku (1936) Heinrich Himmler połączył Gestapo i policję kryminalną (Kriminalpolizei – Kripo) w jedną organizację – Policję Bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei – Sipo) i podporządkował ją szefowi partyjnej służby bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst – SD), Reinhardowi Heydrichowi. W październiku 1939, po awansie Heinricha Himmlera na stanowisko komisarza Rzeszy do spraw umacniania niemieckich wartości narodowych, odpowiedzialnego za zachowanie czystości rasowej na Wschodzie, funkcję szefa Gestapo objął SS-Oberführer Heinrich Müller. W latach 1938–1941 Gestapo ściśle współpracowało z NKWD w zakresie likwidacji podziemia i opozycji politycznej na terenach okupowanych przez ZSRR i III Rzeszę[6].
Porucznik Witold Pilecki uciekł wraz z dwoma współwięźniami z obozu Auschwitz
Pilecki do obozu trafił w nocy z 21 na 22 września 1940 roku jako Tomasz Serafiński po tym jak dwa dni wcześniej wszedł w kocioł łapanki w bloku przy al. Wojska Polskiego 40. W obozie jako więzień nr 4859 był głównym organizatorem konspiracji w zorganizowanej przez niego siatce nazwanej Związek Organizacji Wojskowej po napisaniu raportu o ludobójstwie i sytuacji w Auschwitz uciekł w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku. Razem z Pileckim uciekli Jan Redzej i Edward Ciesielski.
Podążali Wzdłuż toru kolejowego, a następnie dotarli do Wisły, przez którą przepłynęli znalezioną łódką. Uciekinierzy dotarli do Alwerni gdzie u miejscowego księdza otrzymali posiłek oraz przewodnika, następnie przez Tyniec, okolice Wieliczki i Poszczę Niepołomicką przedostali się do Bochni gdzie otrzymali schronienie od rodziny Oborów mieszkających przy ulicy Sądeckiej. W Nowym Wiśniczu Pilecki odnalazł prawdziwego Tomasza Serafińskiego, który skontaktował go z oddziałami Armii Krajowej, którym przedstawił plan ataku na obóz Auschwitz.
W 1943 roku wysłano tam podporucznika Stefana Jasieńskiego, którego zadaniem było zbadanie sytuacji w rejonie obozu. Projekt ataku nie uzyskał aprobaty komendy głównej, ponieważ uznano go za nierealny do wykonania. Siły partyzanckie w tym rejonie były zbyt małe aby zaatakować obóz liczący od 6,5 tys. do 8 tys. SS-manów. W listopadzie 1943 roku Pilecki został awansowany na stopień rotmistrza.
Rotmistrz Pilecki został aresztowany 8 maja 1947 roku, po brutalnym śledztwie i pokazowym procesie 15 marca 1948 roku został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 25 maja 1948 roku w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej. W chwili śmierci miał 47 lat. Miejsce pochówku rotmistrza długo było nieznane lecz w 2012 roku po przeprowadzonych ekshumacjach i badaniach jednoznacznie ustalono, że został pochowany w Kwaterze na Łączce, gdzie potajemnie chowano ofiary Urzędu Bezpieczeństwa (UB).
Zmarł Ivan Havel, brat byłego prezydenta CzechW wieku 82 lat zmarł młodszy brat byłego prezydenta Czechosłowacji i Czech Vaclava Havla, Ivan.
Ivan M. Havel (ur. 11 października 1938 w Pradze – czeski kognitywista i filozof. Zajmował się informatyką, sztuczną inteligencją, kognitywistyką i pokrewnymi zagadnieniami filozoficznymi. był absolwentem Politechniki Czeskiej w Pradze. W latach 1969–1971 studiował na uniwersytecie w Berkeley. Przez pewien okres był pracownikiem naukowym Czechosłowackiej Akademii Nauk[4]. Habilitował się w 1992 r. na Uniwersytecie Karola. Jego bratem był Václav Havel.
Ivan Havel zajmował się informatyką, sztuczną inteligencją, kognitywistyką i filozofią. Był wykładowcą akademickim, publikował, był redaktorem naczelnym czasopisma naukowego "Wszechświat".W listopadzie 1989 r. w czasie aksamitnej rewolucji współzakładał szeroki ruch społeczny, który przejmował władzę od komunistów - Forum Obywatelskie. - Nigdy nie pchał się do naprzód. Chciał być wsparciem dla swojego brata, także w czasie, gdy Vaclav Havel był w więzieniu - powiedział Żantovsky.
Ivan Havel w wywiadzie dla agencji CTK w rocznicę swoich 80. urodzin powiedział, że nie martwi się wieloma sprawami. - Szczególnie ta straszna polityka, która się tu dzieje, mnie osobiście aż tak bardzo nie denerwuje, bo pocieszam się, że albo się coś uda, albo tego nie dożyję - wyznał.
Prezydent Ukrainy z wizytą w Polsce
3 maja wizytę w Polsce złoży prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą
Prezydent Ukrainy będzie gościł na obchodach 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja i spotka się z prezydentem Dudą. Szczerski przekazał też, że prezydent Duda złoży rewizytę na Ukrainie w sierpniu, podczas obchodów dnia niepodległości tego państwa. Szczerski i Żowkwa rozmawiali również o działaniach rosyjskiej armii na Morzu Czarnym i na wschodzie Ukrainy. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej przekazał, że w ocenie strony ukraińskiej zapowiedziane przez Moskwę wycofanie do koszar rosyjskich wojsk koncentrowanych ostatnio przy granicy z Ukrainą ma charakter jedynie pojedynczych relokacji. Sprzęt, zdolności ofensywne pozostały. Mamy do czynienia z umiarkowanym stopniem wycofania wojsk.
Kolejnym poruszonym w poniedziałkowej rozmowie tematem była kwestia objęcia przez Polskę w przyszłym roku przewodnictwa w OBWE. Rozpatrywaliśmy różne scenariusze dotyczące zwiększenia roli OBWE w stabilizacji sytuacji na wschodzie Ukrainy - poinformował Szczerski. Zaznaczył, że Ukrainie zależy na zaktywizowaniu roli OBWE.
Czwartym tematem rozmów było wsparcie Ukrainy na forum NATO i UE. Szczerski zapowiedział, że Polska będzie przekonywała sojuszników do otwarcia i rozwoju relacji z Ukrainą.
Wtorek 27.04.2021
Znów na służbie, już nie w czerni. Pierwsze oficjalne spotkanie królowej Elżbiety
Królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II powróciła do pełnienia obowiązków publicznych. We wtorek wzięła udział w pierwszym oficjalnym - choć zdalnie - spotkaniu od pogrzebu swojego męża, księcia Filipa. Monarchini przyjęła na audiencji nowych ambasadorów. W piątek zakończył się dwutygodniowy okres żałoby w rodzinie królewskiej.
"Dziś królowa przeprowadziła audiencje z nowymi ambasadorami"- poinformował Pałac Buckingham na Twitterze. Monarchini, która w zeszłym tygodniu skończyła 95 lat, przebywała na zamku w Windsorze, natomiast Ivita Burmistre, nowa ambasador Łotwy i Sara Affoue Amani z Wybrzeża Kości Słoniowej listy uwierzytelniające złożyły w Pałacu Buckingham.Rozmowa odbyła się za pośrednictwem łączy wideo. Choć audiencje miały charakter zdalny, to zostały one wymienione w oficjalnym rejestrze wydarzeń z udziałem członków rodziny królewskiej, zatem są uznawane za spotkania publiczne.
Koniec królewskiej żałoby
Dwutygodniowy okres żałoby w rodzinie królewskiej zakończył się w piątek. Na udostępnionych przez Pałac Buckingham zdjęciach królowa ubrana była w bladoniebieską suknię w duże fioletowe, białe i żółte kwiaty, z naszyjnikiem z trzech sznurów pereł i diamentową broszką jako dodatkami.ELżbieta II wróciła do wykonywania obowiązków już cztery dni po śmierci księcia Filipa, biorąc udział w ceremonii, podczas której hrabia Peel formalnie ustąpił ze stanowiska lorda szambelana, ale ani z tamtego wydarzenia, ani żadnych innych spotkań w okresie żałoby nie opublikowano zdjęć. Książę Filip, który był mężem Elżbiety II przez ponad 73 lata, zmarł 9 kwietnia na zamku w Windsorze na dwa miesiące przed swymi setnymi urodzinami. Został pochowany w znajdującej się na terenie zamku kaplicy św. Jerzego podczas ceremonii, w której ze względu na obowiązujące restrykcje przeciwepidemiczne, mogło wziąć udział tylko 30 osób. W oświadczeniu opublikowanym 21 kwietnia z okazji 95. urodzin Elżbieta II podziękowała za wyrazy wsparcia, które ona i jej rodzina otrzymała i dodała, że wyrazy uznania dla księcia Filipa pomagają im w tym okresie wielkiego smutku.
Filip, książę Edynburga
Trumna z ciałem Filipa na schodach zamku w Windsorze
Prezydent zginął na froncie, władzę przejęła armia, demonstranci wyszli na ulice. Płoną francuskie flagi
W demonstracjach w kilku czadyjskich miastach, które przerodziły się w zamieszki, zginęły co najmniej dwie osoby, a 27 zostało rannych. Protestujący domagali się powrotu władzy cywilnej w kraju. Od śmierci prezydenta Idrissa Deby'ego Czad kontroluje administracja wojskowa z synem zmarłego przywódcy na czele.
Wojskowa Narodowa Rada Przejściowa przejęła władzę 19 kwietnia, gdy w niejasnych okolicznościach, podczas walk wojsk z rebeliantami, zginął rządzący od 30 lat Idriss Deby. Na czele wojskowej administracji stanął syn prezydenta, 37-letni czterogwiazdkowy generał i dowódca gwardii prezydenckiej, Mahamat Idriss Deby Itno. Niektórzy opozycyjni politycy nazwali powołanie wojskowej rady zamachem stanu i wezwali swych zwolenników do wyjścia na ulice, mimo iż administracja na premiera powołała cywila, Alberta Pahimi Padacke, byłego kandydata opozycji w wyborach prezydenckich. Jak przekazał pracownik szpitala w stolicy kraju, Ndżamenie, w związku z zamieszkami na oddział ratunkowy trafiło we wtorek 27 osób, z których jedna - 20-letni mężczyzna - zmarła. Według świadków, na których powołała się Agencja Reutera, kolejną ofiarą śmiertelną jest mieszkaniec Moundou, drugiego najludniejszego miasta Czadu.
Demonstrujący palili francuskie flagi Demonstranci, którzy domagali się we wtorek, by armia wróciła do koszar, są wrogo usposobieni do Francji, oskarżając Paryż o to, że od lat wspierał reżim Deby'ego. Reuters informował, że protestujący palili francuskie flagi. Czad był francuską kolonią do 1960 roku, a teraz znajduje się tam kwatera główna francuskich sił zbrojnych, biorących udział w walce z ugrupowaniami terrorystycznymi w tym regionie. Paryż uznaje Czad za najważniejszego sojusznika w tej walce. Czadyjskie wojska wzięły udział w trudnej misji sił ONZ stabilizujących sytuację w Mali, gdzie dzięki militarnej interwencji, przeprowadzonej pod egidą Francji, odsunięto od władzy na północy kraju islamskich ekstremistów. Kraje zachodnie, a nade wszystko Paryż, postrzegają Ndżamenę jako sojusznika w walce z islamskimi grupami ekstremistycznymi, w tym Boko Haram w basenie jeziora Czad i grupami powiązanymi z Al-Kaidą i tzw. Państwem Islamskim w regionie Sahelu. Francja wzywała wprawdzie wojskową administrację do szybkiego przekazania władzy cywilom, ale - jak oceniła Associated Press - wydaje się popierać syna Deby'ego, aby nie dopuścić do destabilizacji kraju. Zdaniem AP wygląda również na to, że Paryż dostarcza czadyjskim władzom wojskowym informacje wywiadowcze. Antyrządowi rebelianci, oskarżani o zabicie Deby'ego, twierdzą, że francuskie samoloty zwiadowcze informują armię Czadu o zajmowanych przez nich pozycjach.
Rzecznik armii Azem Bermendao Agouna poinformował w niedzielę, że rebelianci wycofali się do sąsiadującego z Czadem Nigru, ale ich przedstawiciel powiedział agencji AP, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia z wojskowymi władzami, to ruszą oni na stolicę kraju, Ndżamenę. Gdy w 2019 roku doszło do podobnej sytuacji, francuskie lotnictwo przeprowadziło ataki na pozycje rebeliantów.
Wybuch walk w Birmie w pobliżu granicy z Tajlandią
Doszło do ciężkich walk wokół birmańskiej placówki wojskowej naprzeciw Mae Sam Laep - powiedział Reutersowi urzędnik z prowincji Mae Hong Son, sąsiadującej z Birmą. Nasi funkcjonariusze bezpieczeństwa obserwują sytuację, ale jak dotąd nie było żadnych doniesień o przeniesieniu walk na tajską stron - dodał.
Świadkowie z Tajlandii twierdzą, że we wtorek wybuchły ciężkie walki wokół posterunku armii Birmy w pobliżu wschodniej granicy z Tajlandią, na obszarze w dużej mierze kontrolowanym przez siły przeciwników junty wojskowej. Według informacji lokalnych mediów przeciwnicy junty zdobyli jej placówkę. Strzelaninę można było usłyszeć zza rzeki Salween, a wideo zamieszczone w mediach społecznościowych pokazywało pożary i dym unoszący się z zalesionych wzgórz. Walki nieopodal granicy Birmy z Tajlandią rozpoczęły się kilka dni po tym, gdy kraje Azji Południowo-Wschodniej oświadczyły, że osiągnęły konsensus z juntą Birmy w sprawie zakończenia przemocy, i podjęcia próby powstrzymania krwawego kryzysu, który przerwał wysiłki cywilnych władz Birmy w kierunku demokracji.
Izrael oskarżony o prowadzenie polityki Apartheidu.
Izrael prowadzi wobec Palestyńczyków i swoich arabskich obywateli politykę apartheidu i prześladowania, która stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości - oznajmiła organizacja Human Rights Watch w nowym raporcie opublikowanym we wtorek.
Liczący 213 stron raport "Przekroczony próg: Izraelskie władze i zbrodnie apartheidu i prześladowań" stanowi według HRW prawną analizę działań izraelskich władz pod kątem prawa międzynarodowego i tego, czy spełnia ona definicję zbrodni apartheidu. "Raport prezentuje obecną rzeczywistość jednej władzy, izraelskiego rządu, rządzącego na terytorium między Jordanem i Morzem Śródziemnym, zamieszkanym przez dwie grupy o mniej więcej równej wielkości, który metodycznie uprzywilejowuje żydowskich Izraelczyków i represjonuje Palestyńczyków, najmocniej na terytoriach okupowanych" - mówi HRW, konkludując, że polityka ta stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości.
MSZ Izraela odrzucił te oskarżenia, nazywając je "niedorzecznymi i fałszywymi" i oskarżył organizację o "antyizraelską agendę".
W Holandii obchodzony jest Dzień Króla
We wtorek w Holandii, w dniu urodzin monarchy, przypada Dzień Króla. Jak wynika z badań programu EenVandag zaufanie do króla Willema Alexandra jest najniższe od czasu inauguracji w 2013 r.
27 kwietnia Holendrzy świętują Dzień Króla, jest to dzień urodzin monarchy Willema Alexandra. To nie tylko oficjalne święto państwowe, ale także tradycyjnie czas wielu różnych imprez.Ze względu na pandemię COVID-19 w tym roku nie będą one miały masowego charakteru. Eindhoven, w którym król obchodzi w tym roku urodziny, prosi wszystkich mieszkańców o pozostanie w domach. - Prosimy wszystkich o śledzenie uroczystości, które zorganizowaliśmy dla króla, królowej i księżniczek, w Internecie - poinformowały władze miasta w komunikacie rozesłanym mediom.
Spada poparcie dla monarchii: Nie tylko brak masowych urodzinowych imprez, ale także wyniki badania zleconego dla programu telewizji publicznej EenVandaag mogą jednak popsuć humor królowi. Wynika z nich, że od objęcia przez niego tronu w 2013 r. poparcie dla niego spadło do historycznie niskiego poziomu. Obecnie ufa mu 63 proc., w ubiegłym roku było to 74 proc., a jeszcze dwa lata temu ponad 85 proc. Jedynie połowa respondentów uważa, że dobrze wypełnia funkcję króla. Ponad 75 proc. badanych twierdzi, że nieuzasadnione jest to, że monarcha otrzymuje coraz więcej pieniędzy od państwa. EenVandaag przypomina, że królewski zasiłek wzrośnie w tym roku do 1 miliona euro, plus 5,1 miliona na personel i wydatki.
Europoseł aresztowany w Brukseli za "kierowanie organizacją przestępczą"
Grecki eurodeputowany Janis Lagos został aresztowany we wtorek w Brukseli. Polityk jesienią zeszłego roku został skazany przez sąd w Atenach na 13 lat więzienia za "kierowanie organizacją przestępczą". W poniedziałek Parlament Europejski uchylił mu immunitet
Za pozbawieniem greckiego deputowanego immunitetu opowiedziało się 658 eurodeputowanych, 25 było przeciwnych, a 10 wstrzymało się od głosu. "Jestem w samochodzie policyjnym, złodzieje, ateiści, anty-Grecy chcą mnie uwięzić" – napisał we wtorek Janis Lagos na Twitterze. Obecnie czeka go ekstradycja do Grecji. Lagos miał immunitet eurodeputowanego po wybraniu go w lipcu 2019 roku do Parlamentu Europejskiego z ramienia Złotego Świtu, partii, którą opuścił kilka miesięcy później. W przeszłości był funkcjonariuszem greckich służb bezpieczeństwa. Był też szefem lokalnego oddziału Złotego Świtu. Proces liderów i członków Złotego Świtu W 2013 roku sympatyk ugrupowania zasztyletował lewicowego rapera Pawlosa Fyssasa. W październiku 2020 roku po kilkuletnim procesie grecki sąd uznał Złoty Świt za grupę przestępczą, a Lagosa za jednego z winnych udziału w jej kierowaniu. Podczas procesu, który toczył się w Atenach, szef i założyciel Złotego Świtu Nikos Michaloliakos otrzymał karę 13,5 roku więzienia. Siedmiu innych członków władz partii skazano na 13 lat więzienia za kierowanie grupą przestępczą. Oprócz Michaloliakosa i członków władz, w tym Lagosa, wyroki od 5 do 7 lat więzienia otrzymało 10 byłych posłów ugrupowania. Kary wymierzono też 60 innym osobom związanym ze Złotym Świtem.
Środa 28.04.2021
Parlament Europejski zdecydował w sprawie umowy handlowej między Wielką Brytanią i Unią po brexicie
Umowa handlowa między Wielką Brytanią a Unią Europejską po brexicie została poparta przez Parlament Europejski. Ostatnia przeszkoda na drodze do pełnej ratyfikacji porozumienia została usunięta.
W głosowaniu 660 europosłów było za, 5 przeciwko, a 32 wstrzymało się od głosu. Zgoda Parlamentu Europejskiego jest uwieńczeniem ponad czterech lat trudnych negocjacji w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Gdyby umowa nie została poparta przez eurodeputowanych, relacje między Wspólnotą i Wielką Brytanią musiałby opierać się na warunkach Światowej Organizacji Handlu (WTO), co oznaczałoby między innymi kontyngenty. Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel napisał na Twitterze, że Wielka Brytania pozostaje "ważnym przyjacielem i partnerem Unii Europejskie".
"Cieszę się z wyniku głosowania w Parlamencie Europejskim nad umową o handlu i współpracy między UE a Wielką Brytanią. Stanowi to duży krok naprzód w stosunkach UE-Wielka Brytania i otwiera nową erę" - zaznaczył. Zadowolenie z wyniku głosowania wyraziła też przewodnicząca KE Ursula von der Leyen. Jak podkreśliła, porozumienie stanowi podstawę silnej i bliskiej współpracy z Wielką Brytanią.
Francuski sędzia rezygnuje w proteście. Chodzi o unieważnienie procesu w sprawie głośnego morderstwa
Wieloletni francuski sędzia rezygnuje z pracy, twierdząc, że przestał wierzyć w system prawa. Powodem jest unieważnienie procesu mężczyzny oskarżanego o zamordowanie 65-letniej Żydówki. Podejrzewano, że zbrodnia mogła mieć podłoże antysemickie. "27-latek był wówczas pod wpływem narkotyków i mógł nie być w pełni świadomy swoich czynów" - uznała prokuratura. Tym samym francuskie prawo nie pozwala go sądzić. 82-letni Jack Broda - sędzia w mieście Nancy we wschodniej Francji - przekazał mediom informację o natychmiastowym przejściu na emeryturę. Stwierdził, że nie może już służyć francuskiemu systemowi sądowniczemu. Jako przyczynę podał decyzję Sądu Kasacyjnego z 14 kwietnia, która dotyczyła unieważnienia procesu w głośnej sprawie zabójstwa 65-letniej Żydówki, Sarah Halimi. Kobieta została zabita w jej paryskim domu w 2017 r.
USA: Sąd Najwyższy zajmie się sprawą tajnych więzień CIA
Amerykański Sąd Najwyższy zgodził się orzekać w sprawie, czy rząd może zablokować więźniowi z Guantanamo wnioskowanie o zeznania dwóch byłych agentów CIA, którzy go torturowali - pisze "New York Times". Dotyczy to tajnych więzień amerykańskich służb.
Zatrzymany Abu Zubajdah próbował wezwać byłych agentów do zeznań pod rygorem odpowiedzialności karnej w związku z polskim śledztwem karnym - relacjonuje "NYT". Dochodzenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) wykazało, że Zubajdah w latach 2002-2003 był torturowany w tzw. czarnych miejscach, które obsługiwało CIA. Sędzia federalny przychylił się do wniosku rządu o zablokowanie wezwania do zeznań, argumentując to tym, że "dalsze odsłanianie informacji stanowiłoby niedopuszczalne ryzyko ujawnienia tajemnic państwowych". Sąd apelacyjny w San Francisco orzekł jednak, że możliwe jest złożenie zeznań przy zachowaniu tajemnic państwowych, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu narodowemu. Amerykański rząd - jak informuje "NYT" - zwrócił się w sprawie do Sądu Najwyższego. Władze w Waszyngtonie stoją na stanowisku, że tożsamości zagranicznych partnerów wywiadu i lokalizacji byłych ośrodków CIA nie można ujawnić "bez narażania bezpieczeństwa narodowego".
Dyplomaci Litwy, Łotwy i Estonii wezwani do MSZ Rosji
Ambasadorowie Litwy i Łotwy w Moskwie: Eitvidas Bajarunas i Maris Riekstins oraz radca ambasady Estonii zostali wezwani do MSZ Rosji w związku z wydaleniem przez te kraje dyplomatów rosyjskich. Dyplomaci spędzili tam około pół godziny.
Stosunki Rosji i Zachodu są ostatnio mocno napięte. W ciągu kilku tygodni o wydaleniu pracowników rosyjskich misji dyplomatycznych z różnych przyczyn poinformowały Stany Zjednoczone, Bułgaria, Ukraina, Słowacja, Polska, Litwa, Łotwa i Estonia, a przede wszystkim Czechy, które zapowiedziały wydalenie z kraju ponad 60 Rosjan z ambasady w Pradze. Litwa, Łotwa i Estonia uznały w piątek za persona non grata kilku rosyjskich dyplomatów. Na początku tygodnia na wydalenie trzech pracowników rosyjskiej placówki zdecydowała się Słowacja. Jako oficjalny powód wydalenia rosyjskich dyplomatów kraje te podają "działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym". Ale tak naprawdę chodzi o solidarność z Czechami. Zdaniem tych krajów placówki dyplomatyczne Rosji zajmują się w większym stopniu szpiegostwem niż dyplomacją. Kreml oskarża kraje Europy Środkowo-Wschodniej o "masową antyrosyjską psychozę" i nakazuje zagranicznym dyplomatom opuszczenie swojego kraju w skali proporcjonalnej do wydaleń.
I tak Rosja wydala właśnie trzech pracowników ambasady Słowacji, którzy muszą opuścić Moskwę do 5 maja. Rosyjskie MSZ poinformowało także, że w ciągu tygodnia Moskwę ma opuścić dwóch pracowników Ambasady Litwy, jeden pracownik Ambasady Łotwy oraz jeden misji dyplomatycznej Estonii.
Strzały w Zatoce Perskiej. Do amerykańskiego okrętu podpłynęli Irańczycy
Amerykański okręt patrolowy znajdujący się na wodach Zatoki Perskiej oddał strzały ostrzegawcze - informuje armia USA. Powodem było zbytnie zbliżenie się do jego pozycji trzech okrętów irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
"Załoga amerykańska wydała wiele ostrzeżeń przez radio i urządzenia głośnomówiące, ale statki irańskie kontynuowały manewry bliskiego zasięgu" - brzmi oświadczenie wojsk USA. "Załoga 'Firebolta' oddała wtedy strzały ostrzegawcze, a wówczas statki Korpusu oddaliły się na bezpieczną odległość" - dodano w oświadczeniu.Jak informuje Reuters, sztab amerykańskiej armii stwierdził, że jest za wcześnie, aby określić dokładną motywację sił irańskich i dodał, że w przeszłości takie incydenty były przeprowadzane z inicjatywy lokalnych dowódców i nie były kierowane przez wyższych przywódców Iranu. Działania, które zazwyczaj obserwujemy ze strony marynarki wojennej Iranu, niekoniecznie są kierowane przez najwyższego przywódcę państwa irańskiego, a raczej przez nieodpowiedzialnych lokalnych dowódców na miejscu zdarzenia - powiedział generał piechoty morskiej Kenneth McKenzie, szef Centralnego Dowództwa USA.
Zmarł Michael Collins, uczestnik pierwszej wyprawy na Księżyc
Nie żyje Michael Collins, amerykański astronauta i uczestnik pierwszej w historii załogowej wyprawy na Księżyc. Członek legendarnej misji kosmicznej Apollo 11 miał 90 lat.
"Dziś nasz naród stracił prawdziwego pioniera i orędownika eksploracji, jakim był astronauta Michael Collins" - czytamy w oświadczeniu NASA. Collins był nazywany "najbardziej samotnym człowiekiem w historii". "Podczas gdy jego koledzy po raz pierwszy w historii spacerowali po Księżycu, on, jako pilot modułu dowodzenia Apollo 11, pomagał naszemu narodowi osiągnąć ten decydujący kamień milowy" - podkreśliła NASA. 20 lipca 1969 roku Neil Armstrong i Buzz Aldrin, jako pierwsi ludzie w historii, stanęli na Księżycu. Trzeci uczestnik misji Michael Collins pozostał na statku, znajdującym się na orbicie wokółksiężycowej.
Wielka Brytania. Boris Johnson w tarapatach
Brytyjska Komisja Wyborcza wszczęła dochodzenie w sprawie remontu rezydencji, w której mieszka premier Boris Johnson. Komisja uważa, że istnieją podstawy, aby podejrzewać, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa.
Postępowanie dotyczy remontu mieszkalnej części rezydencji przy Downing Street 10 - siedziby premierów Wielkiej Brytanii, do której Boris Johnson wprowadził się w 2019 r., tuż po wygranych wyborach parlamentarnych. Według doniesień brytyjskich mediów koszty remontu mogły wynieść nawet 200 tys. funtów - znacznie powyżej przewidzianej na ten cel sumy. Spowodowało to pojawienie się pytań o źródła finansowania renowacji.
Wielka Brytania. Remont rezydencji przy Downing Street. Johnson twierdzi, że zapłacił z własnych środków: Agencja Reutera przypomina, że Boris Johnson otrzymuje co roku ze środków publicznych 30 tys. funtów w ramach pokrycia kosztów mieszkalnych. Koszty remontów, które przekraczają tę sumę, muszą być pokryte osobiście przez szefa rządu. Boris Johnson, pytany w brytyjskim parlamencie o to, kto zapłacił faktury za remont powyżej tej kwoty, odpowiedział, że sam pokrył koszty i wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującym prawem. Krytycy Borisa Johnsona z Partii Pracy zwracają jednak uwagę, że nie jest jasne, kiedy premier zapłacił za remont i czy rzeczywiście pokrył koszty z prywatnych środków, a nie np. z darowizn. Spekulacje na ten temat podsycił ubiegłotygodniowy wywiad Dominica Cummingsa, byłego doradcy premiera, który rozstał się z nim w atmosferze skandalu. Cummings powiedział, że Johnson chciał, aby za remont posiadłości "potajemnie" zapłacili darczyńcy.
Musiała mierzyć się z kryzysem rządowym, pandemią i brexitem. Premier Irlandii Północnej rezygnuje
Służenie mieszkańcom Irlandii Północnej było zaszczytem mojego życia - oświadczyła w środę premier tej części Zjednoczonego Królestwa Arlene Foster, która po południu ogłosiła, że zrezygnuje wraz z końcem czerwca ze stanowiska szefowej rządu. Zapowiedziała także ustąpienie z funkcji liderki największego północnoirlandzkiego ugrupowania - Demokratycznej Partii Unionistów (DUP).
Rezygnacja Arlene Foster jest efektem wewnątrzpartyjnego buntu - ponad 20 członków Zgromadzenia Irlandii Północnej reprezentujących DUP i czterech posłów do Izby Gmin podpisało się w tym tygodniu pod listem wyrażającym brak zaufania do jej przywództwa. Ponieważ stanowią oni wyraźną większość parlamentarnej reprezentacji DUP, gdyby doszło do głosowania nad zmianą lidera, wynik byłby przesądzony. 50-letnia Foster została liderką DUP w grudniu 2015 roku, będąc wówczas jedyną kandydatką, a w następnym miesiącu jako przywódczyni największej partii w parlamencie została mianowana szefową rządu (pierwszą minister) Irlandii Północnej. Jest pierwszą kobietą i najmłodszą osobą piastującą oba te stanowiska.
Parlament wprowadził stan wyjątkowy niezgodnie z konstytucją. Został rozwiązany
Prezydent Mołdawii Maia Sandu rozwiązała w środę parlament i zarządziła na 11 lipca przyspieszone wybory. Wcześniej tego dnia Trybunał Konstytucyjny orzekł o niekonstytucyjności ogłoszonego przez parlament stanu wyjątkowego, co umożliwiło rozwiązanie izby.
Pod koniec marca parlament Mołdawii, w którym najwięcej miejsc mają kierowani przez byłego prezydenta Igora Dodona socjaliści, przegłosował wprowadzenie w kraju stanu wyjątkowego w związku z trwającą pandemią. Dodon w 2020 roku przegrał wybory prezydenckie z Maią Sandu.Podczas trwania stanu wyjątkowego nie można było przeprowadzić wyborów ani rozwiązać parlamentu, do czego dążyła prozachodnia Sandu. Formalną przyczyną wprowadzenia stanu wyjątkowego była pogarszająca się sytuacja epidemiczna w kraju. Przedstawiciele partii PAS, którą do objęcia urzędu kierowała Sandu, zarzucili jednak socjalistom chęć niedopuszczenia do rozwiązania parlamentu i nowych wyborów. Według sondaży socjaliści Dodona nie utrzymają swojej obecnej pozycji po nowych wyborach. Trybunał Konstytucyjny otworzył obywatelom Mołdawii drogę do wyboru nowego parlamentu - ogłosiła w środę Sandu. Prezydent już wcześniej mówiła, że obecny parlament jest zdominowany przez ludzi sprzeciwiających się jej wysiłkom na rzecz zwalczania korupcji i wprowadzania niezbędnych reform.
Czwartek 29.04.2021
Dziesięć lat temu przysięgli sobie wierność. "Jest wzorem tego, jaka powinna być przyszła królowa"
Dziesięć lat temu w Opactwie Westminsterskim pobrali się wnuk królowej Elżbiety II, książę William oraz Kate Middleton, obecna księżna Cambridge. Małżeństwo cieszy się uznaniem Brytyjczyków, pozostając w ścisłej czołówce najpopularniejszych członków rodziny królewskiej.
William i Kate wzięli ślub 29 kwietnia 2011 roku w Opactwie Westminsterskim, pół roku po tym, gdy oficjalnie zostały ogłoszone ich zaręczyny, choć parą byli - z pewną przerwą - przez poprzednie osiem lat. W nabożeństwie uczestniczyło prawie dwa tysiące gości, a oglądało je w telewizji 36,7 mln osób na świecie, z czego 23,6 mln - w Wielkiej Brytanii. Para ma trójkę dzieci - siedmioletniego George'a, Charlottę, która w niedzielę skończy sześć lat oraz trzyletniego Louisa. Wieczorem w przededniu rocznicy książęca para opublikowała dwie fotografie, które zostały wykonane w tym tygodniu w Pałacu Kensington, będącym ich rezydencją. Nie wiadomo natomiast, czy będą oni w jakiś szczególny sposób obchodzić rocznicę ślubu, szczególnie, że niespełna tydzień temu w rodzinie królewskiej zakończyła się żałoba po śmierci męża królowej Elżbiety II, księcia Filipa.
"Po 100 dniach mogę złożyć narodowi raport: Ameryka znowu rusza naprzód"
Wskazując na postęp w walce z koronawirusem przywódca USA Joe Biden w swoim pierwszym prezydenckim przemówieniu w Kongresie stwierdził, że "Ameryka rusza naprzód". Sto dni po objęciu prezydentury przekonywał do wdrożenia nowego pakietu wydatków i ulg podatkowych, którego koszt szacuje się na 1,8 biliona dolarów.
W swoim pierwszym prezydenckim przemówieniu w Kongresie USA Joe Biden stwierdził, że najwyższy urząd w państwie objął, gdy "kraj był w kryzysie". - Najgorsza pandemia stulecia. Najgorszy kryzys gospodarczy od Wielkiego Kryzysu. Najgorszy atak na naszą demokrację od wojny secesyjnej - wymienił. - Teraz, po 100 dniach, mogę złożyć narodowi raport: Ameryka znowu rusza naprzód. Zamienia niebezpieczeństwa w możliwości, kryzys w szanse, a komplikacje w siłę - oświadczył prezydent. Zdeklarował, że "Ameryka jest znów gotowa wzlecieć" i "ponownie pracować, marzyć, odkrywać i przewodzić światu".
Europarlament poparł wydawanie certyfikatów szczepionkowych w UE
Parlament Europejski w głosowaniu poparł wydawanie certyfikatów szczepionkowych w UE. Europosłowie chcą, aby zaświadczenia potwierdzające prawo do swobodnego przemieszczania się w Europie podczas pandemii obowiązywały nie dłużej niż 12 miesięcy.
Dokument, który może być w formie cyfrowej lub papierowej, będzie potwierdzał, że dana osoba została zaszczepiona przeciwko koronawirusowi lub niedawno uzyskała negatywny wynik testu albo wyleczyła się z infekcji. Ma on ułatwić poruszanie się po UE. Europosłowie chcą też zmiany nazwy na "unijny certyfikat COVID-19" zamiast proponowanego przez Komisję Europejską "cyfrowego zielonego certyfikatu". Rezolucja została przyjęta 540 głosami za, przy 119 przeciw i 31 wstrzymujących się. Jest ona mandatem do negocjacji nad ostatecznym kształtem regulacji z krajami członkowskimi UE. Parlament Europejski i Rada UE są teraz gotowe do rozpoczęcia negocjacji. Chcą osiągnąć porozumienie w tej sprawie przed letnim sezonem turystycznym. Zdaniem PE posiadacze certyfikatu EU COVID-19 nie powinni podlegać dodatkowym ograniczeniom w podróżowaniu takim jak kwarantanna, samoizolacja czy testy. Posłowie podkreślają również, że aby uniknąć dyskryminacji osób nieszczepionych, oraz ze względów ekonomicznych, kraje UE powinny "zapewnić powszechne, dostępne, terminowe i bezpłatne testy".
Donald Tusk otrzyma Order Wschodzącego Słońca za promowanie przyjaźni z Japonią
Były szef Rady Europejskiej, Donald Tusk jest jednym ze 117 obcokrajowców, którzy zostaną uhonorowani tegorocznymi odznaczeniami za wkład w stosunki z Japonią - poinformował w czwartek japoński rząd.
Tusk zostanie odznaczony Wielką Wstęgą Orderu Wschodzącego Słońca. Tą klasą orderu uhonorowanych zostanie siedmiu obcokrajowców, tym m.in. była premier Australii Julia Gillard. Były szef Rady Europejskiej zostanie odznaczony za umacnianie stosunków i promowanie przyjaźni między Japonią a Unią Europejską. Tegoroczna ceremonia dekoracji miała się odbyć w Pałacu Cesarskim w Tokio 7 maja, ale została przełożona z powodu obaw związanych z COVID-19. W Tokio oraz innych częściach Japonii do 11 maja obowiązuje stan wyjątkowy.
Donald Tusk przestrzega opozycję. "Na pewno nie wygra. I raczej nie przetrwa"
Początkowo Order Wschodzącego Słońca był nadawany za specjalne zasługi wojskowe. Po II wojnie światowej, kiedy konstytucja Japonii nie pozwalała tworzyć armii, rola orderu zmieniła się i odtąd jest nadawany osobom cywilnym za specjalne zasługi dla Japonii.
Niemcy. Zabójstwo czterech osób w klinice w Poczdamie. Zatrzymano kobietę
W klinice w Poczdamie policja odkryła ciała czterech osób, które najprawdopodobniej były pacjentami placówki. W sprawie zatrzymana została 51-letnia kobieta.
Niemcy. Zabójstwo czterech osób w klinice w Poczdamie
"Potsdamer Neueste Nachrichten" dodaje, że obrażenia zmarłych wskazują na znaczną brutalność zabójcy. Dodatkowo dziennikarze ustalili, w jaki sposób doszło do zgłoszenia przestępstwa. Według ich ustaleń 51-latka po popełnieniu zbrodni wróciła do domu i opowiedziała o wszystkim mężowi. W klinice znaleziono ciała czterech osób - każde z nich znajdowało się w innym pokoju, ale na tym samym oddziale. Kolejna osoba została poważnie ranna. Wiele wskazuje na to, że tragicznie zmarli byli pacjentami kliniki, którzy przebywali na oddziale opieki paliatywnej (świadczącej usługi pacjentom nieuleczalnie chorym). "Tagesspiegel" podaje natomiast, że ofiarami są osoby niepełnosprawne intelektualnie z chorobami mięśni i kręgosłupa.Na miejscu do rana pracowali technicy kryminalistyczni, lekarze medycyny sądowej i prokurator. Przesłuchani zostali także świadkowie.
Rzecznik policji Torsten Herbs potwierdził, że aresztowano już jedną osobę. Jest nią 51-letnia kobieta, wobec której "skierowano poważne podejrzenia" o zabójstwo czterech osób. Niemieckie media podają, że podejrzana była pracownikiem kliniki, w której doszło do zbrodni. Policja nie potwierdza na razie doniesień, że była ona pielęgniarką.
Piątek 30.04.2021
"Syndrom hawański" na terytorium USA. CNN o "atakach akustycznych w pobliżu Białego Domu"
Agencje federalne badają dwa potencjalne incydenty na terytorium Stanów Zjednoczonych, "które przypominają tajemnicze ataki akustyczne" na amerykański personel za granicą, w tym dyplomatów oraz agentów CIA. Tym razem pojawiło się podejrzenie, że mogło dojść do tego w okolicy Białego Domu - donosi stacja CNN.
Ataki akustyczne na terytorium USA?
Tym razem istnieje podejrzenie, że ataki miały miejsce na terytorium USA - informuje CNN. Do jednego z nich miało dojść w listopadzie 2020 roku w okolicy Białego Domu, w pobliżu Elipsy, czyli rozległego trawnika przy rezydencji amerykańskiego prezydenta. Wedłu stacji, która powołuje się na liczne źródła, jego ofiarą padł członek Narodowej Rady Bezpieczeństwa. Drugi incydent miał mieć miejsce w 2019 roku w Wirginii na przedmieściach Waszyngtonu, gdy urzędniczka Białego Domu wyprowadzała psa. Jak pisze CNN, osoby te zgłaszały podobne objawy co personel CIA oraz Departamentu Stanu, określane jako "syndrom hawański".
CNN podaje, że Pentagon na początku kwietnia o incydentach w aglomeracji Waszyngtonu powiadomił niektórych członków Senatu i Izby Reprezentantów. Zdaniem ministerstwa obrony USA za atakami może stać Rosja. Wśród podejrzanych wymienia się także Chiny.
Podczas święta religijnego w Izraelu zawaliła się trybuna. Są dziesiątki ofiar
Co najmniej 44 osoby zginęły stratowane i ściśnięte przez tłum podczas święta ultraortodoksyjnych Żydów na górze Meron w Galilei - podała w piątek agencja Reutera, powołując się na źródła medyczne. Rany odniosły co najmniej 103 osoby. W nocy media informowały o 38 ofiarach śmiertelnych.
"Ponad 100 osób zostało rannych, kilkadziesiąt krytycznie, podczas paniki wywołanej zawaleniem się trybuny w trakcie zgromadzenia ultraortodoksyjnych Żydów w północnym Izraelu, w którym uczestniczyły dziesiątki tysięcy ludzi" - poinformowała w piątek izraelska służba ratownicza Dziesiątki tysięcy ludzi zebrało się u podnóża góry Meron, aby uczcić Lag BaOmer, żydowskie święto ku czci rabina Szymona Bar Jochai, mędrca i mistyka z II w., który został tam pochowany. Izraelskie media podały, że zginęło 38 osób. Serwis informacyjny Ynet był jednym z tych, który przekazał tę informację, ilustrując ją zdjęciami z miejsca zdarzenia, gdzie leżało kilka owiniętych materiałem ciał. Izraelskie media donosiły o dziesiątkach zgonów. W piątek Reuters poinformował, że ofiar jest co najmniej 44. Pogotowie ratunkowe napisało na Twitterze, że leczy 103 osoby, w tym 38, które są w stanie krytycznym.
FSB zatrzymała znanego adwokata. Jest obrońcą rosyjskich opozycjonistów
Funkcjonariusze Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji zatrzymali adwokata Iwana Pawłowa. Prawnika zatrzymano w ramach postępowania karnego, dotyczącego ujawnienia danych ze śledztwa. Pawłow broni m.in. zwolenników Aleksieja Nawalnego.
Funkcjonariusze FSB i Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej przeprowadzili rewizję w pokoju hotelowym, w którym Pawłow zatrzymał się w Moskwie. Przeszukiwane jest także mieszkanie Pawłowa w Petersburgu i mieszkania osób związanych z grupą obrońców praw człowieka Komanda 29, którą Pawłow kieruje, jak i biuro Komandy 29.
Pawłow jest obrońcą dziennikarza Iwana Safronowa, oskarżonego o zdradę stanu. W piątek sąd w Moskwie ma rozpatrzeć wniosek śledczych o przedłużenie aresztu Safronowa, który znajduje się w areszcie śledczym Lefortowo.
Pawłow bronił wielu innych osób, oskarżonych o ujawnienie tajemnicy państwowej, zdradę stanu czy szpiegostwo. Reprezentuje też interesy Fundacji Walki z Korupcją (FBK), założonej przez Nawalnego.
ONZ: Prawie połowie ludności Mjanmy grozi ubóstwo z powodu puczu i pandemii
Kryzys wywołany puczem wojskowym oraz pandemią Covid-19 może podwoić liczbę Mjanmańczyków żyjących poniżej poziomu ubóstwa - przewiduje opublikowany w piątek raport Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP). Problem może dotknąć niemal połowę mieszkańców kraju.
Jak ostrzega w raporcie UNDP, skutki pandemii oraz kryzysu politycznego mogą całkowicie wymazać postępy, jakich Mjanma dokonała w zwalczaniu ubóstwa przez ostatnie lata, gdy odsetek ludzi żyjących poniżej poziomu ubóstwa zmalał o połowę. Za sprawą pandemii sytuacja pogorszyła się już w roku ubiegłym; według analizy ONZ 83 proc. gospodarstw domowych doświadczyło spadku dochodów o prawie połowę, wobec czego liczba osób żyjących poniżej poziomu ubóstwa wzrosła o 11 punktów procentowych. Prognozy na ten rok są jeszcze drastyczniejsze i mówią o podwojeniu się liczby ubogich. W rezultacie problem dotknąłby 25 mln Birmańczyków, czyli prawie połowę ludności kraju. Ostatni raz taki poziom notowany był w 2005 r. Efekt zubożenia kraju najmocniej odczują mieszkańcy miast, w których liczba ubogich ma się potroić, a także kobiety i dzieci, wśród których odsetek żyjących w biedzie przekroczy 50 proc. To efekt m.in. zaburzeń w handlu czy dostawach produktów rolnych, wywołanych przez starcia i niepokoje społeczne związane z lutowym przewrotem wojskowym. Obserwujemy pogarszający się kryzys o bezprecedensowej drastyczności i stopniu skomplikowania (...) Skala kryzysu wymaga pilnej i zjednoczonej odpowiedzi międzynarodowej - powiedziała dyrektor generalna UNDP
Nie żyje mistrz świata. "Włoski sport jest w szoku"
Były wioślarski mistrz świata Filippo Mondelli zmarł w wieku 26 lat. Włoch, który przyczynił się do awansu męskiej czwórki na igrzyska olimpijskie w Tokio, od ubiegłego roku zmagał się z nowotworem kości.
W 2018 roku Mondelli wywalczył mistrzostwo świata w rywalizacji czwórek. W 2017 i 2018 roku sięgnął również po mistrzostwo Europy, w zmaganiach odpowiednio dwójek i czwórek. W swoim dorobku miał też medale mistrzostw świata z 2017 (dwójki) i 2019 roku (czwórki). Nie żyje 19-letni pięściarz znokautowany podczas walki w Kielcach Tragiczna... czytaj dalej » "Włoski sport jest w szoku. Opłakuje przedwczesną śmierć 26-letniego Filippo Mondellego po długiej walce z chorobą kości" – napisano w komunikacie CONI. Mondelli przyczynił się do awansu włoskiej czwórki na igrzyska w Tokio. Przepustkę wywalczył wraz z Andreą Panizzą, Lucą Rambaldim i Giacomo Gentilim. Chłopak o silnym charakterze - Był wielkim mistrzem, zarówno na wodzie, jak i poza nią. Imponował umiejętnościami i odwagą. Nosił w sobie wartości, które czynią świat sportu wspaniałym - podkreślił prezydent Włoskiego Komitetu Olimpijskiego Giovanni Malago. Wioślarz znad jeziora Como w połowie kwietnia został członkiem Narodowej Rady CONI. - To trudny moment dla wioślarstwa, dla mnie, dla jego kumpli z łodzi, przyjaciół – przyznał prezes włoskiej federacji wioślarskiej Giuseppe Abbagnale. – Kariera Filippo dopiero się rozwijała. To największa niesprawiedliwość. On bardzo angażował się w to, co robił. Był chłopakiem o bardzo silnym charakterze – dodał. W 2020 roku u Mondellego zdiagnozowano kostniakomięsaka lewej nogi.
Wiadomości międzynarodowe wos
edytapudelko03
Created on April 25, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Audio tutorial
View
Pechakucha Presentation
View
Desktop Workspace
View
Decades Presentation
View
Psychology Presentation
View
Medical Dna Presentation
View
Geometric Project Presentation
Explore all templates
Transcript
Wiadomości międzynarodowe
26.04.2021--30.04.2021
Poniedziałek 26.04.2021
Ukraina obchodzi rocznicę awarii elektrowni w Czarnobylu
Dokładnie 35 lat temu - 26 kwietnia 1986 roku - doszło do wybuchu czwartego reaktora elektrowni atomowej w Czarnobylu. W opuszczonym mieście Prypeć zapłonęło 35 świec upamiętniających tragedię.
Do awarii elektrowni w Czarnobylu doszło 26 kwietnia 1986 roku o godzinie 1.23 czasu ukraińskiego. W wyniku eksperymentalnego wyłączania czwartego reaktora nastąpił wybuch pary wodnej w obiegu chłodzącym reaktor. Osłona została zniszczona, chwilę później eksplodował pochodzący z termicznego rozkładu wody chłodzącej wodór, niszcząc budynek reaktora. W nocy z niedzielę na poniedziałek, dokładnie o godz. 1.23 w mieście Prypeć, w którym mieszkali pracownicy elektrowni wraz z rodzinami i które zostało ewakuowane po eksplozji, zapłonęło 35 świec upamiętniających tragedię. Aktywiści akcji uzasadniali, że jej celem jest symboliczne pokazanie roli Czarnobyla w kontekście ogólnonarodowym.
Największa katastrofa w historii energetyki jądrowej:Awaria w Czarnobylu stała się największą katastrofą w historii energetyki jądrowej. Wybuch doprowadził do skażenia części terytoriów Ukrainy i Białorusi. Substancje radioaktywne dotarły też nad Europę Środkową, w tym Polskę, a także nad Skandynawię i na południe kontynentu - do Grecji i Włoch. Obecnie reaktor czwartego bloku jest przykryty zabezpieczającym "Sarkofagiem" i "Arką". Elektrownia przestała wytwarzać energię w 2000 roku, kiedy dyżurny w Czarnobylu nacisnął przycisk wyłączający reaktor nr 3. Bezpośrednio w wyniku katastrofy czarnobylskiej i w trakcie akcji ratowniczej zginęło 31 osób. Według niektórych badań wskutek awarii około 600 tys. ludzi na całym świecie narażonych zostało na podwyższoną dawkę promieniowania, równoważną dwóm zdjęciom rentgenowskim. Liczbę zgonów z powodu nowotworów, jakie rozwinęły się u osób silnie napromieniowanych, oszacowano na około cztery tysiące. Po wybuchu z okolic Czarnobyla - w promieniu 30 km od siłowni - wysiedlono 120 tys. osób. W miejscu tym utworzono strefę wykluczenia, która obejmuje ok. 2577 kilometrów kwadratowych. Zajmuje ona północne rejony obwodu kijowskiego i żytomierskiego do granicy z Białorusią. W strefie wokół Czarnobyla wciąż obowiązuje zakaz osiedlania się ludzi, żyją tam jednak "samosioły" - czyli osoby, które powróciły do domów po wysiedleniu.
Grupa Wyszehradzka solidarna z Czechami. "Potępiamy akt agresji Rosji"
Wyrażamy pełną solidarność z Czechami w związku z działaniami Federacji Rosyjskiej; potępiamy kolejny godny ubolewania akt agresji i naruszenia prawa międzynarodowego dokonany przez Rosję na europejskiej ziemi - podkreślili premierzy Polski, Węgier i Słowacji we wspólnej deklaracji.
W poniedziałek odbyła się wideokonferencja premierów państw Grupy Wyszehradzkiej, której celem było omówienie sytuacji w obliczu eskalacji działań w ostatnich tygodniach ze strony Rosji. Po tym spotkaniu, Centrum Informacyjne Rządu opublikowało na swej stronie deklarację w sprawie solidarności z Republiką Czeską w związku z ostatnimi działaniami Federacji Rosyjskiej. ''My, premierzy Polski, Węgier i Słowacji wyrażamy pełną solidarność z Czechami, naszym bliskim partnerem i sąsiadem w związku z udziałem rosyjskich agentów wywiadu wojskowego w działaniach prowadzących do eksplozji w składzie amunicji we Vrbeticach w 2014 roku" - podkreślono w deklaracji.
"Potępiamy ten kolejny godny ubolewania akt agresji i naruszenia prawa międzynarodowego dokonany przez Rosję na europejskiej ziemi, jak również nieproporcjonalne środki podjęte przez Rosję w odpowiedzi na całkowicie uzasadnioną decyzję Republiki Czeskiej o wydaleniu 18 rosyjskich oficerów wywiadu z jej terytorium i oferujemy Czechom nasze wsparcie dyplomatyczne i konsularne" - zapewniono. Premierzy Polski, Węgier i Słowacji podkreślili w deklaracji, że wraz z premierem Czech "zdecydowanie potępiają bezprawne i brutalne działania rosyjskich agentów wywiadu". "Nie pozwolimy, aby te działania podzieliły Europę. Państwa Grupy Wyszehradzkiej są zdeterminowane, by wspólnie z innymi państwami członkowskimi Unii Europejskiej podjąć działania na rzecz wzmocnienia naszej odporności" - dodano.Wraca sprawa z 2014 roku 17 kwietnia Czechy powiadomiły o wydaleniu 18 rosyjskich dyplomatów z powodu podejrzeń, że rosyjscy agenci wywiadu stali za wybuchem w składzie amunicji w 2014 roku, w którym zginęło dwóch obywateli Czech. W odpowiedzi Rosja nakazała wyjazd 20 dyplomatów czeskich i ograniczyła możliwość zatrudniania przez ambasadę Czech w Moskwie obywateli rosyjskich. Praga z kolei odpowiedziała żądaniem, by Rosja do końca maja zrównała liczbę swych przedstawicieli w ambasadzie w Pradze z liczbą pracowników przedstawicielstwa Czech w Moskwie: do 7 pracowników dyplomatycznych, 25 pracowników administracyjnych oraz 19 lokalnych pracowników.
Miesiąc po "najpoważniejszym incydencie od czasów zimnej wojny" Rosja wyrzuca włoskiego dyplomatę
Ma opuścić Rosję w ciągu 24 godzin. MSZ w Moskwie poinformowało o wyrzuceniu włoskiego dyplomaty, odpowiadając tym samym na decyzję władz w Rzymie, które w marcu nakazały wyjazd dwóm pracownikom rosyjskiej ambasady.
MSZ Rosji oświadczyło w poniedziałkowym komunikacie, że pracownik ataszatu wojskowego przy ambasadzie Włoch w Moskwie został uznany za osobę niepożądaną na terenie Rosji. Odpowiednią notę otrzymał w ministerstwie wezwany ambasador Włoch w Moskwie Pasquale Terraciano. Wydalenie dyplomaty to "kroki w odpowiedzi na nieprzyjazne i nieuzasadnione działania władz włoskich" - oświadczył rosyjski resort dyplomacji. Włoski dyplomata ma opuścić Rosję w ciągu 24 godzin.
W Islandii ruszył proces Polaka. Jest oskarżony o wywołanie tragicznego pożaru
60-letni Marek M. stanął w poniedziałek przed sądem w stolicy Islandii, Reykjaviku, oskarżony o podpalenie domu wielorodzinnego oraz przyczynienie się w ten sposób do śmierci trojga Polaków.
Według prokuratora 25 czerwca 2020 roku mężczyzna podłożył ogień na podłodze w swoim pokoju, w świetlicy oraz pod schodami na trzecim piętrze. Następnie udał się do ambasady rosyjskiej. Zanim został zatrzymany w pobliżu placówki, napadł na dwóch policjantów.W pożarze zginęła 21-letnia kobieta oraz 24-letni mężczyzna. Inna 26-letnia kobieta zmarła w wyniku obrażeń, jakich doznała po wyskoczeniu z trzeciego piętra płonącego budynku. Po domu pozostały jedynie zgliszcza.W opinii psychiatrów Marek M. w chwili dokonania podpalenia był niepoczytalny i nie powinien odpowiadać za swoje czyny. Oddzielne postępowanie toczy się wobec właściciela nieruchomości, w której wybuchł pożar. Media informowały wcześniej o złym stanie technicznym budynku zamieszkiwanego przez imigrantów i o braku odpowiedniej ochrony przeciwpożarowej. Tragedia poruszyła islandzką opinię publiczną. Zorganizowano zbiórkę na rzecz poszkodowanych oraz marsz z udziałem władz miasta, polityków i związków zawodowych. Proces Marka M. nazywany jest przez islandzkie media jednym z największych w historii kraju, w którym jednej osobie zarzuca się śmierć trzech innych osób. Rozprawa będzie kontynuowana przez kilka najbliższych dni.
26 kwietnia 1933 roku utworzono Gestapo
Gestapo (niem. Geheime Staatspolizei, Tajna Policja Państwowa; do 1936 również Gestapa, od Geheimes Staatspolizeiamt – Urząd Tajnej Policji Państwowej – tajna policja utworzona w III Rzeszy 26 kwietnia 1933, która w sposób bezwzględny zwalczała wszelkie przejawy oporu, rozwiązana wraz z upadkiem III Rzeszy w 1945. Przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze uznana za organizację zbrodniczą. 26 kwietnia 1933 roku Hermann Göring, ówczesny minister spraw wewnętrznych Prus, utworzył Urząd Tajnej Policji Państwowej (niem. Geheimes Staatspolizeiamt – Gestapa), początkowo tylko dla prowincji pruskiej. Urzędem Tajnej Policji Państwowej kierował Rudolf Diels do czerwca 1934 roku. Początkowo Gestapo było Departamentem I-A dawnego pionu pruskiej policji politycznej Sapo. W jego skład wchodziły początkowo trzy Wydziały Główne:
W 1936 urząd objął swym działaniem całe Niemcy i zmienił nazwę na Gestapo. Skrót „Gestapo” wymyślił najprawdopodobniej urzędnik berlińskiej poczty, gdyż pełna nazwa nie mieściła się na pieczątce.10 lutego na mocy ustawy pruskiej, usankcjonowano wyjątkowe stanowisko i określono zakres działania Gestapo. Ustawa czyniła je legalną instytucją, ale jednocześnie stawiała ponad prawem. Od decyzji Gestapo nie przysługiwało prawo odwołania się do sądu. Intencję ustawodawcy najlepiej wyrażają słowa proklamacji Adolfa Hitlera z 22 października 1938 roku: „wszelkie środki podejmowane dla urzeczywistnienia woli wodza uważa się za zgodne z prawem, nawet jeśliby miały być sprzeczne z obowiązującymi ustawami i dotychczasową praktyką”. Szefem całej policji niemieckiej został Heinrich Himmler, bardzo bliski współpracownik Adolfa Hitlera. W tym samym roku (1936) Heinrich Himmler połączył Gestapo i policję kryminalną (Kriminalpolizei – Kripo) w jedną organizację – Policję Bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei – Sipo) i podporządkował ją szefowi partyjnej służby bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst – SD), Reinhardowi Heydrichowi. W październiku 1939, po awansie Heinricha Himmlera na stanowisko komisarza Rzeszy do spraw umacniania niemieckich wartości narodowych, odpowiedzialnego za zachowanie czystości rasowej na Wschodzie, funkcję szefa Gestapo objął SS-Oberführer Heinrich Müller. W latach 1938–1941 Gestapo ściśle współpracowało z NKWD w zakresie likwidacji podziemia i opozycji politycznej na terenach okupowanych przez ZSRR i III Rzeszę[6].
Porucznik Witold Pilecki uciekł wraz z dwoma współwięźniami z obozu Auschwitz
Pilecki do obozu trafił w nocy z 21 na 22 września 1940 roku jako Tomasz Serafiński po tym jak dwa dni wcześniej wszedł w kocioł łapanki w bloku przy al. Wojska Polskiego 40. W obozie jako więzień nr 4859 był głównym organizatorem konspiracji w zorganizowanej przez niego siatce nazwanej Związek Organizacji Wojskowej po napisaniu raportu o ludobójstwie i sytuacji w Auschwitz uciekł w nocy z 26 na 27 kwietnia 1943 roku. Razem z Pileckim uciekli Jan Redzej i Edward Ciesielski.
Podążali Wzdłuż toru kolejowego, a następnie dotarli do Wisły, przez którą przepłynęli znalezioną łódką. Uciekinierzy dotarli do Alwerni gdzie u miejscowego księdza otrzymali posiłek oraz przewodnika, następnie przez Tyniec, okolice Wieliczki i Poszczę Niepołomicką przedostali się do Bochni gdzie otrzymali schronienie od rodziny Oborów mieszkających przy ulicy Sądeckiej. W Nowym Wiśniczu Pilecki odnalazł prawdziwego Tomasza Serafińskiego, który skontaktował go z oddziałami Armii Krajowej, którym przedstawił plan ataku na obóz Auschwitz.
W 1943 roku wysłano tam podporucznika Stefana Jasieńskiego, którego zadaniem było zbadanie sytuacji w rejonie obozu. Projekt ataku nie uzyskał aprobaty komendy głównej, ponieważ uznano go za nierealny do wykonania. Siły partyzanckie w tym rejonie były zbyt małe aby zaatakować obóz liczący od 6,5 tys. do 8 tys. SS-manów. W listopadzie 1943 roku Pilecki został awansowany na stopień rotmistrza. Rotmistrz Pilecki został aresztowany 8 maja 1947 roku, po brutalnym śledztwie i pokazowym procesie 15 marca 1948 roku został skazany na karę śmierci. Wyrok wykonano 25 maja 1948 roku w więzieniu mokotowskim przy ul. Rakowieckiej. W chwili śmierci miał 47 lat. Miejsce pochówku rotmistrza długo było nieznane lecz w 2012 roku po przeprowadzonych ekshumacjach i badaniach jednoznacznie ustalono, że został pochowany w Kwaterze na Łączce, gdzie potajemnie chowano ofiary Urzędu Bezpieczeństwa (UB).
Zmarł Ivan Havel, brat byłego prezydenta CzechW wieku 82 lat zmarł młodszy brat byłego prezydenta Czechosłowacji i Czech Vaclava Havla, Ivan.
Ivan M. Havel (ur. 11 października 1938 w Pradze – czeski kognitywista i filozof. Zajmował się informatyką, sztuczną inteligencją, kognitywistyką i pokrewnymi zagadnieniami filozoficznymi. był absolwentem Politechniki Czeskiej w Pradze. W latach 1969–1971 studiował na uniwersytecie w Berkeley. Przez pewien okres był pracownikiem naukowym Czechosłowackiej Akademii Nauk[4]. Habilitował się w 1992 r. na Uniwersytecie Karola. Jego bratem był Václav Havel.
Ivan Havel zajmował się informatyką, sztuczną inteligencją, kognitywistyką i filozofią. Był wykładowcą akademickim, publikował, był redaktorem naczelnym czasopisma naukowego "Wszechświat".W listopadzie 1989 r. w czasie aksamitnej rewolucji współzakładał szeroki ruch społeczny, który przejmował władzę od komunistów - Forum Obywatelskie. - Nigdy nie pchał się do naprzód. Chciał być wsparciem dla swojego brata, także w czasie, gdy Vaclav Havel był w więzieniu - powiedział Żantovsky. Ivan Havel w wywiadzie dla agencji CTK w rocznicę swoich 80. urodzin powiedział, że nie martwi się wieloma sprawami. - Szczególnie ta straszna polityka, która się tu dzieje, mnie osobiście aż tak bardzo nie denerwuje, bo pocieszam się, że albo się coś uda, albo tego nie dożyję - wyznał.
Prezydent Ukrainy z wizytą w Polsce
3 maja wizytę w Polsce złoży prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który spotka się z prezydentem Andrzejem Dudą
Prezydent Ukrainy będzie gościł na obchodach 230. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja i spotka się z prezydentem Dudą. Szczerski przekazał też, że prezydent Duda złoży rewizytę na Ukrainie w sierpniu, podczas obchodów dnia niepodległości tego państwa. Szczerski i Żowkwa rozmawiali również o działaniach rosyjskiej armii na Morzu Czarnym i na wschodzie Ukrainy. Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej przekazał, że w ocenie strony ukraińskiej zapowiedziane przez Moskwę wycofanie do koszar rosyjskich wojsk koncentrowanych ostatnio przy granicy z Ukrainą ma charakter jedynie pojedynczych relokacji. Sprzęt, zdolności ofensywne pozostały. Mamy do czynienia z umiarkowanym stopniem wycofania wojsk.
Kolejnym poruszonym w poniedziałkowej rozmowie tematem była kwestia objęcia przez Polskę w przyszłym roku przewodnictwa w OBWE. Rozpatrywaliśmy różne scenariusze dotyczące zwiększenia roli OBWE w stabilizacji sytuacji na wschodzie Ukrainy - poinformował Szczerski. Zaznaczył, że Ukrainie zależy na zaktywizowaniu roli OBWE. Czwartym tematem rozmów było wsparcie Ukrainy na forum NATO i UE. Szczerski zapowiedział, że Polska będzie przekonywała sojuszników do otwarcia i rozwoju relacji z Ukrainą.
Wtorek 27.04.2021
Znów na służbie, już nie w czerni. Pierwsze oficjalne spotkanie królowej Elżbiety
Królowa Wielkiej Brytanii Elżbieta II powróciła do pełnienia obowiązków publicznych. We wtorek wzięła udział w pierwszym oficjalnym - choć zdalnie - spotkaniu od pogrzebu swojego męża, księcia Filipa. Monarchini przyjęła na audiencji nowych ambasadorów. W piątek zakończył się dwutygodniowy okres żałoby w rodzinie królewskiej.
"Dziś królowa przeprowadziła audiencje z nowymi ambasadorami"- poinformował Pałac Buckingham na Twitterze. Monarchini, która w zeszłym tygodniu skończyła 95 lat, przebywała na zamku w Windsorze, natomiast Ivita Burmistre, nowa ambasador Łotwy i Sara Affoue Amani z Wybrzeża Kości Słoniowej listy uwierzytelniające złożyły w Pałacu Buckingham.Rozmowa odbyła się za pośrednictwem łączy wideo. Choć audiencje miały charakter zdalny, to zostały one wymienione w oficjalnym rejestrze wydarzeń z udziałem członków rodziny królewskiej, zatem są uznawane za spotkania publiczne.
Koniec królewskiej żałoby Dwutygodniowy okres żałoby w rodzinie królewskiej zakończył się w piątek. Na udostępnionych przez Pałac Buckingham zdjęciach królowa ubrana była w bladoniebieską suknię w duże fioletowe, białe i żółte kwiaty, z naszyjnikiem z trzech sznurów pereł i diamentową broszką jako dodatkami.ELżbieta II wróciła do wykonywania obowiązków już cztery dni po śmierci księcia Filipa, biorąc udział w ceremonii, podczas której hrabia Peel formalnie ustąpił ze stanowiska lorda szambelana, ale ani z tamtego wydarzenia, ani żadnych innych spotkań w okresie żałoby nie opublikowano zdjęć. Książę Filip, który był mężem Elżbiety II przez ponad 73 lata, zmarł 9 kwietnia na zamku w Windsorze na dwa miesiące przed swymi setnymi urodzinami. Został pochowany w znajdującej się na terenie zamku kaplicy św. Jerzego podczas ceremonii, w której ze względu na obowiązujące restrykcje przeciwepidemiczne, mogło wziąć udział tylko 30 osób. W oświadczeniu opublikowanym 21 kwietnia z okazji 95. urodzin Elżbieta II podziękowała za wyrazy wsparcia, które ona i jej rodzina otrzymała i dodała, że wyrazy uznania dla księcia Filipa pomagają im w tym okresie wielkiego smutku.
Filip, książę Edynburga
Trumna z ciałem Filipa na schodach zamku w Windsorze
Prezydent zginął na froncie, władzę przejęła armia, demonstranci wyszli na ulice. Płoną francuskie flagi
W demonstracjach w kilku czadyjskich miastach, które przerodziły się w zamieszki, zginęły co najmniej dwie osoby, a 27 zostało rannych. Protestujący domagali się powrotu władzy cywilnej w kraju. Od śmierci prezydenta Idrissa Deby'ego Czad kontroluje administracja wojskowa z synem zmarłego przywódcy na czele.
Wojskowa Narodowa Rada Przejściowa przejęła władzę 19 kwietnia, gdy w niejasnych okolicznościach, podczas walk wojsk z rebeliantami, zginął rządzący od 30 lat Idriss Deby. Na czele wojskowej administracji stanął syn prezydenta, 37-letni czterogwiazdkowy generał i dowódca gwardii prezydenckiej, Mahamat Idriss Deby Itno. Niektórzy opozycyjni politycy nazwali powołanie wojskowej rady zamachem stanu i wezwali swych zwolenników do wyjścia na ulice, mimo iż administracja na premiera powołała cywila, Alberta Pahimi Padacke, byłego kandydata opozycji w wyborach prezydenckich. Jak przekazał pracownik szpitala w stolicy kraju, Ndżamenie, w związku z zamieszkami na oddział ratunkowy trafiło we wtorek 27 osób, z których jedna - 20-letni mężczyzna - zmarła. Według świadków, na których powołała się Agencja Reutera, kolejną ofiarą śmiertelną jest mieszkaniec Moundou, drugiego najludniejszego miasta Czadu.
Demonstrujący palili francuskie flagi Demonstranci, którzy domagali się we wtorek, by armia wróciła do koszar, są wrogo usposobieni do Francji, oskarżając Paryż o to, że od lat wspierał reżim Deby'ego. Reuters informował, że protestujący palili francuskie flagi. Czad był francuską kolonią do 1960 roku, a teraz znajduje się tam kwatera główna francuskich sił zbrojnych, biorących udział w walce z ugrupowaniami terrorystycznymi w tym regionie. Paryż uznaje Czad za najważniejszego sojusznika w tej walce. Czadyjskie wojska wzięły udział w trudnej misji sił ONZ stabilizujących sytuację w Mali, gdzie dzięki militarnej interwencji, przeprowadzonej pod egidą Francji, odsunięto od władzy na północy kraju islamskich ekstremistów. Kraje zachodnie, a nade wszystko Paryż, postrzegają Ndżamenę jako sojusznika w walce z islamskimi grupami ekstremistycznymi, w tym Boko Haram w basenie jeziora Czad i grupami powiązanymi z Al-Kaidą i tzw. Państwem Islamskim w regionie Sahelu. Francja wzywała wprawdzie wojskową administrację do szybkiego przekazania władzy cywilom, ale - jak oceniła Associated Press - wydaje się popierać syna Deby'ego, aby nie dopuścić do destabilizacji kraju. Zdaniem AP wygląda również na to, że Paryż dostarcza czadyjskim władzom wojskowym informacje wywiadowcze. Antyrządowi rebelianci, oskarżani o zabicie Deby'ego, twierdzą, że francuskie samoloty zwiadowcze informują armię Czadu o zajmowanych przez nich pozycjach. Rzecznik armii Azem Bermendao Agouna poinformował w niedzielę, że rebelianci wycofali się do sąsiadującego z Czadem Nigru, ale ich przedstawiciel powiedział agencji AP, że jeżeli nie dojdzie do porozumienia z wojskowymi władzami, to ruszą oni na stolicę kraju, Ndżamenę. Gdy w 2019 roku doszło do podobnej sytuacji, francuskie lotnictwo przeprowadziło ataki na pozycje rebeliantów.
Wybuch walk w Birmie w pobliżu granicy z Tajlandią
Doszło do ciężkich walk wokół birmańskiej placówki wojskowej naprzeciw Mae Sam Laep - powiedział Reutersowi urzędnik z prowincji Mae Hong Son, sąsiadującej z Birmą. Nasi funkcjonariusze bezpieczeństwa obserwują sytuację, ale jak dotąd nie było żadnych doniesień o przeniesieniu walk na tajską stron - dodał.
Świadkowie z Tajlandii twierdzą, że we wtorek wybuchły ciężkie walki wokół posterunku armii Birmy w pobliżu wschodniej granicy z Tajlandią, na obszarze w dużej mierze kontrolowanym przez siły przeciwników junty wojskowej. Według informacji lokalnych mediów przeciwnicy junty zdobyli jej placówkę. Strzelaninę można było usłyszeć zza rzeki Salween, a wideo zamieszczone w mediach społecznościowych pokazywało pożary i dym unoszący się z zalesionych wzgórz. Walki nieopodal granicy Birmy z Tajlandią rozpoczęły się kilka dni po tym, gdy kraje Azji Południowo-Wschodniej oświadczyły, że osiągnęły konsensus z juntą Birmy w sprawie zakończenia przemocy, i podjęcia próby powstrzymania krwawego kryzysu, który przerwał wysiłki cywilnych władz Birmy w kierunku demokracji.
Izrael oskarżony o prowadzenie polityki Apartheidu.
Izrael prowadzi wobec Palestyńczyków i swoich arabskich obywateli politykę apartheidu i prześladowania, która stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości - oznajmiła organizacja Human Rights Watch w nowym raporcie opublikowanym we wtorek.
Liczący 213 stron raport "Przekroczony próg: Izraelskie władze i zbrodnie apartheidu i prześladowań" stanowi według HRW prawną analizę działań izraelskich władz pod kątem prawa międzynarodowego i tego, czy spełnia ona definicję zbrodni apartheidu. "Raport prezentuje obecną rzeczywistość jednej władzy, izraelskiego rządu, rządzącego na terytorium między Jordanem i Morzem Śródziemnym, zamieszkanym przez dwie grupy o mniej więcej równej wielkości, który metodycznie uprzywilejowuje żydowskich Izraelczyków i represjonuje Palestyńczyków, najmocniej na terytoriach okupowanych" - mówi HRW, konkludując, że polityka ta stanowi zbrodnię przeciwko ludzkości. MSZ Izraela odrzucił te oskarżenia, nazywając je "niedorzecznymi i fałszywymi" i oskarżył organizację o "antyizraelską agendę".
W Holandii obchodzony jest Dzień Króla
We wtorek w Holandii, w dniu urodzin monarchy, przypada Dzień Króla. Jak wynika z badań programu EenVandag zaufanie do króla Willema Alexandra jest najniższe od czasu inauguracji w 2013 r.
27 kwietnia Holendrzy świętują Dzień Króla, jest to dzień urodzin monarchy Willema Alexandra. To nie tylko oficjalne święto państwowe, ale także tradycyjnie czas wielu różnych imprez.Ze względu na pandemię COVID-19 w tym roku nie będą one miały masowego charakteru. Eindhoven, w którym król obchodzi w tym roku urodziny, prosi wszystkich mieszkańców o pozostanie w domach. - Prosimy wszystkich o śledzenie uroczystości, które zorganizowaliśmy dla króla, królowej i księżniczek, w Internecie - poinformowały władze miasta w komunikacie rozesłanym mediom. Spada poparcie dla monarchii: Nie tylko brak masowych urodzinowych imprez, ale także wyniki badania zleconego dla programu telewizji publicznej EenVandaag mogą jednak popsuć humor królowi. Wynika z nich, że od objęcia przez niego tronu w 2013 r. poparcie dla niego spadło do historycznie niskiego poziomu. Obecnie ufa mu 63 proc., w ubiegłym roku było to 74 proc., a jeszcze dwa lata temu ponad 85 proc. Jedynie połowa respondentów uważa, że dobrze wypełnia funkcję króla. Ponad 75 proc. badanych twierdzi, że nieuzasadnione jest to, że monarcha otrzymuje coraz więcej pieniędzy od państwa. EenVandaag przypomina, że królewski zasiłek wzrośnie w tym roku do 1 miliona euro, plus 5,1 miliona na personel i wydatki.
Europoseł aresztowany w Brukseli za "kierowanie organizacją przestępczą"
Grecki eurodeputowany Janis Lagos został aresztowany we wtorek w Brukseli. Polityk jesienią zeszłego roku został skazany przez sąd w Atenach na 13 lat więzienia za "kierowanie organizacją przestępczą". W poniedziałek Parlament Europejski uchylił mu immunitet
Za pozbawieniem greckiego deputowanego immunitetu opowiedziało się 658 eurodeputowanych, 25 było przeciwnych, a 10 wstrzymało się od głosu. "Jestem w samochodzie policyjnym, złodzieje, ateiści, anty-Grecy chcą mnie uwięzić" – napisał we wtorek Janis Lagos na Twitterze. Obecnie czeka go ekstradycja do Grecji. Lagos miał immunitet eurodeputowanego po wybraniu go w lipcu 2019 roku do Parlamentu Europejskiego z ramienia Złotego Świtu, partii, którą opuścił kilka miesięcy później. W przeszłości był funkcjonariuszem greckich służb bezpieczeństwa. Był też szefem lokalnego oddziału Złotego Świtu. Proces liderów i członków Złotego Świtu W 2013 roku sympatyk ugrupowania zasztyletował lewicowego rapera Pawlosa Fyssasa. W październiku 2020 roku po kilkuletnim procesie grecki sąd uznał Złoty Świt za grupę przestępczą, a Lagosa za jednego z winnych udziału w jej kierowaniu. Podczas procesu, który toczył się w Atenach, szef i założyciel Złotego Świtu Nikos Michaloliakos otrzymał karę 13,5 roku więzienia. Siedmiu innych członków władz partii skazano na 13 lat więzienia za kierowanie grupą przestępczą. Oprócz Michaloliakosa i członków władz, w tym Lagosa, wyroki od 5 do 7 lat więzienia otrzymało 10 byłych posłów ugrupowania. Kary wymierzono też 60 innym osobom związanym ze Złotym Świtem.
Środa 28.04.2021
Parlament Europejski zdecydował w sprawie umowy handlowej między Wielką Brytanią i Unią po brexicie
Umowa handlowa między Wielką Brytanią a Unią Europejską po brexicie została poparta przez Parlament Europejski. Ostatnia przeszkoda na drodze do pełnej ratyfikacji porozumienia została usunięta.
W głosowaniu 660 europosłów było za, 5 przeciwko, a 32 wstrzymało się od głosu. Zgoda Parlamentu Europejskiego jest uwieńczeniem ponad czterech lat trudnych negocjacji w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE. Gdyby umowa nie została poparta przez eurodeputowanych, relacje między Wspólnotą i Wielką Brytanią musiałby opierać się na warunkach Światowej Organizacji Handlu (WTO), co oznaczałoby między innymi kontyngenty. Przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel napisał na Twitterze, że Wielka Brytania pozostaje "ważnym przyjacielem i partnerem Unii Europejskie". "Cieszę się z wyniku głosowania w Parlamencie Europejskim nad umową o handlu i współpracy między UE a Wielką Brytanią. Stanowi to duży krok naprzód w stosunkach UE-Wielka Brytania i otwiera nową erę" - zaznaczył. Zadowolenie z wyniku głosowania wyraziła też przewodnicząca KE Ursula von der Leyen. Jak podkreśliła, porozumienie stanowi podstawę silnej i bliskiej współpracy z Wielką Brytanią.
Francuski sędzia rezygnuje w proteście. Chodzi o unieważnienie procesu w sprawie głośnego morderstwa
Wieloletni francuski sędzia rezygnuje z pracy, twierdząc, że przestał wierzyć w system prawa. Powodem jest unieważnienie procesu mężczyzny oskarżanego o zamordowanie 65-letniej Żydówki. Podejrzewano, że zbrodnia mogła mieć podłoże antysemickie. "27-latek był wówczas pod wpływem narkotyków i mógł nie być w pełni świadomy swoich czynów" - uznała prokuratura. Tym samym francuskie prawo nie pozwala go sądzić. 82-letni Jack Broda - sędzia w mieście Nancy we wschodniej Francji - przekazał mediom informację o natychmiastowym przejściu na emeryturę. Stwierdził, że nie może już służyć francuskiemu systemowi sądowniczemu. Jako przyczynę podał decyzję Sądu Kasacyjnego z 14 kwietnia, która dotyczyła unieważnienia procesu w głośnej sprawie zabójstwa 65-letniej Żydówki, Sarah Halimi. Kobieta została zabita w jej paryskim domu w 2017 r.
USA: Sąd Najwyższy zajmie się sprawą tajnych więzień CIA
Amerykański Sąd Najwyższy zgodził się orzekać w sprawie, czy rząd może zablokować więźniowi z Guantanamo wnioskowanie o zeznania dwóch byłych agentów CIA, którzy go torturowali - pisze "New York Times". Dotyczy to tajnych więzień amerykańskich służb.
Zatrzymany Abu Zubajdah próbował wezwać byłych agentów do zeznań pod rygorem odpowiedzialności karnej w związku z polskim śledztwem karnym - relacjonuje "NYT". Dochodzenie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC) wykazało, że Zubajdah w latach 2002-2003 był torturowany w tzw. czarnych miejscach, które obsługiwało CIA. Sędzia federalny przychylił się do wniosku rządu o zablokowanie wezwania do zeznań, argumentując to tym, że "dalsze odsłanianie informacji stanowiłoby niedopuszczalne ryzyko ujawnienia tajemnic państwowych". Sąd apelacyjny w San Francisco orzekł jednak, że możliwe jest złożenie zeznań przy zachowaniu tajemnic państwowych, które mogłyby zagrozić bezpieczeństwu narodowemu. Amerykański rząd - jak informuje "NYT" - zwrócił się w sprawie do Sądu Najwyższego. Władze w Waszyngtonie stoją na stanowisku, że tożsamości zagranicznych partnerów wywiadu i lokalizacji byłych ośrodków CIA nie można ujawnić "bez narażania bezpieczeństwa narodowego".
Dyplomaci Litwy, Łotwy i Estonii wezwani do MSZ Rosji
Ambasadorowie Litwy i Łotwy w Moskwie: Eitvidas Bajarunas i Maris Riekstins oraz radca ambasady Estonii zostali wezwani do MSZ Rosji w związku z wydaleniem przez te kraje dyplomatów rosyjskich. Dyplomaci spędzili tam około pół godziny.
Stosunki Rosji i Zachodu są ostatnio mocno napięte. W ciągu kilku tygodni o wydaleniu pracowników rosyjskich misji dyplomatycznych z różnych przyczyn poinformowały Stany Zjednoczone, Bułgaria, Ukraina, Słowacja, Polska, Litwa, Łotwa i Estonia, a przede wszystkim Czechy, które zapowiedziały wydalenie z kraju ponad 60 Rosjan z ambasady w Pradze. Litwa, Łotwa i Estonia uznały w piątek za persona non grata kilku rosyjskich dyplomatów. Na początku tygodnia na wydalenie trzech pracowników rosyjskiej placówki zdecydowała się Słowacja. Jako oficjalny powód wydalenia rosyjskich dyplomatów kraje te podają "działania niezgodne ze statusem dyplomatycznym". Ale tak naprawdę chodzi o solidarność z Czechami. Zdaniem tych krajów placówki dyplomatyczne Rosji zajmują się w większym stopniu szpiegostwem niż dyplomacją. Kreml oskarża kraje Europy Środkowo-Wschodniej o "masową antyrosyjską psychozę" i nakazuje zagranicznym dyplomatom opuszczenie swojego kraju w skali proporcjonalnej do wydaleń. I tak Rosja wydala właśnie trzech pracowników ambasady Słowacji, którzy muszą opuścić Moskwę do 5 maja. Rosyjskie MSZ poinformowało także, że w ciągu tygodnia Moskwę ma opuścić dwóch pracowników Ambasady Litwy, jeden pracownik Ambasady Łotwy oraz jeden misji dyplomatycznej Estonii.
Strzały w Zatoce Perskiej. Do amerykańskiego okrętu podpłynęli Irańczycy
Amerykański okręt patrolowy znajdujący się na wodach Zatoki Perskiej oddał strzały ostrzegawcze - informuje armia USA. Powodem było zbytnie zbliżenie się do jego pozycji trzech okrętów irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.
"Załoga amerykańska wydała wiele ostrzeżeń przez radio i urządzenia głośnomówiące, ale statki irańskie kontynuowały manewry bliskiego zasięgu" - brzmi oświadczenie wojsk USA. "Załoga 'Firebolta' oddała wtedy strzały ostrzegawcze, a wówczas statki Korpusu oddaliły się na bezpieczną odległość" - dodano w oświadczeniu.Jak informuje Reuters, sztab amerykańskiej armii stwierdził, że jest za wcześnie, aby określić dokładną motywację sił irańskich i dodał, że w przeszłości takie incydenty były przeprowadzane z inicjatywy lokalnych dowódców i nie były kierowane przez wyższych przywódców Iranu. Działania, które zazwyczaj obserwujemy ze strony marynarki wojennej Iranu, niekoniecznie są kierowane przez najwyższego przywódcę państwa irańskiego, a raczej przez nieodpowiedzialnych lokalnych dowódców na miejscu zdarzenia - powiedział generał piechoty morskiej Kenneth McKenzie, szef Centralnego Dowództwa USA.
Zmarł Michael Collins, uczestnik pierwszej wyprawy na Księżyc
Nie żyje Michael Collins, amerykański astronauta i uczestnik pierwszej w historii załogowej wyprawy na Księżyc. Członek legendarnej misji kosmicznej Apollo 11 miał 90 lat.
"Dziś nasz naród stracił prawdziwego pioniera i orędownika eksploracji, jakim był astronauta Michael Collins" - czytamy w oświadczeniu NASA. Collins był nazywany "najbardziej samotnym człowiekiem w historii". "Podczas gdy jego koledzy po raz pierwszy w historii spacerowali po Księżycu, on, jako pilot modułu dowodzenia Apollo 11, pomagał naszemu narodowi osiągnąć ten decydujący kamień milowy" - podkreśliła NASA. 20 lipca 1969 roku Neil Armstrong i Buzz Aldrin, jako pierwsi ludzie w historii, stanęli na Księżycu. Trzeci uczestnik misji Michael Collins pozostał na statku, znajdującym się na orbicie wokółksiężycowej.
Wielka Brytania. Boris Johnson w tarapatach
Brytyjska Komisja Wyborcza wszczęła dochodzenie w sprawie remontu rezydencji, w której mieszka premier Boris Johnson. Komisja uważa, że istnieją podstawy, aby podejrzewać, że mogło dojść do popełnienia przestępstwa.
Postępowanie dotyczy remontu mieszkalnej części rezydencji przy Downing Street 10 - siedziby premierów Wielkiej Brytanii, do której Boris Johnson wprowadził się w 2019 r., tuż po wygranych wyborach parlamentarnych. Według doniesień brytyjskich mediów koszty remontu mogły wynieść nawet 200 tys. funtów - znacznie powyżej przewidzianej na ten cel sumy. Spowodowało to pojawienie się pytań o źródła finansowania renowacji. Wielka Brytania. Remont rezydencji przy Downing Street. Johnson twierdzi, że zapłacił z własnych środków: Agencja Reutera przypomina, że Boris Johnson otrzymuje co roku ze środków publicznych 30 tys. funtów w ramach pokrycia kosztów mieszkalnych. Koszty remontów, które przekraczają tę sumę, muszą być pokryte osobiście przez szefa rządu. Boris Johnson, pytany w brytyjskim parlamencie o to, kto zapłacił faktury za remont powyżej tej kwoty, odpowiedział, że sam pokrył koszty i wszystko odbyło się zgodnie z obowiązującym prawem. Krytycy Borisa Johnsona z Partii Pracy zwracają jednak uwagę, że nie jest jasne, kiedy premier zapłacił za remont i czy rzeczywiście pokrył koszty z prywatnych środków, a nie np. z darowizn. Spekulacje na ten temat podsycił ubiegłotygodniowy wywiad Dominica Cummingsa, byłego doradcy premiera, który rozstał się z nim w atmosferze skandalu. Cummings powiedział, że Johnson chciał, aby za remont posiadłości "potajemnie" zapłacili darczyńcy.
Musiała mierzyć się z kryzysem rządowym, pandemią i brexitem. Premier Irlandii Północnej rezygnuje
Służenie mieszkańcom Irlandii Północnej było zaszczytem mojego życia - oświadczyła w środę premier tej części Zjednoczonego Królestwa Arlene Foster, która po południu ogłosiła, że zrezygnuje wraz z końcem czerwca ze stanowiska szefowej rządu. Zapowiedziała także ustąpienie z funkcji liderki największego północnoirlandzkiego ugrupowania - Demokratycznej Partii Unionistów (DUP).
Rezygnacja Arlene Foster jest efektem wewnątrzpartyjnego buntu - ponad 20 członków Zgromadzenia Irlandii Północnej reprezentujących DUP i czterech posłów do Izby Gmin podpisało się w tym tygodniu pod listem wyrażającym brak zaufania do jej przywództwa. Ponieważ stanowią oni wyraźną większość parlamentarnej reprezentacji DUP, gdyby doszło do głosowania nad zmianą lidera, wynik byłby przesądzony. 50-letnia Foster została liderką DUP w grudniu 2015 roku, będąc wówczas jedyną kandydatką, a w następnym miesiącu jako przywódczyni największej partii w parlamencie została mianowana szefową rządu (pierwszą minister) Irlandii Północnej. Jest pierwszą kobietą i najmłodszą osobą piastującą oba te stanowiska.
Parlament wprowadził stan wyjątkowy niezgodnie z konstytucją. Został rozwiązany
Prezydent Mołdawii Maia Sandu rozwiązała w środę parlament i zarządziła na 11 lipca przyspieszone wybory. Wcześniej tego dnia Trybunał Konstytucyjny orzekł o niekonstytucyjności ogłoszonego przez parlament stanu wyjątkowego, co umożliwiło rozwiązanie izby.
Pod koniec marca parlament Mołdawii, w którym najwięcej miejsc mają kierowani przez byłego prezydenta Igora Dodona socjaliści, przegłosował wprowadzenie w kraju stanu wyjątkowego w związku z trwającą pandemią. Dodon w 2020 roku przegrał wybory prezydenckie z Maią Sandu.Podczas trwania stanu wyjątkowego nie można było przeprowadzić wyborów ani rozwiązać parlamentu, do czego dążyła prozachodnia Sandu. Formalną przyczyną wprowadzenia stanu wyjątkowego była pogarszająca się sytuacja epidemiczna w kraju. Przedstawiciele partii PAS, którą do objęcia urzędu kierowała Sandu, zarzucili jednak socjalistom chęć niedopuszczenia do rozwiązania parlamentu i nowych wyborów. Według sondaży socjaliści Dodona nie utrzymają swojej obecnej pozycji po nowych wyborach. Trybunał Konstytucyjny otworzył obywatelom Mołdawii drogę do wyboru nowego parlamentu - ogłosiła w środę Sandu. Prezydent już wcześniej mówiła, że obecny parlament jest zdominowany przez ludzi sprzeciwiających się jej wysiłkom na rzecz zwalczania korupcji i wprowadzania niezbędnych reform.
Czwartek 29.04.2021
Dziesięć lat temu przysięgli sobie wierność. "Jest wzorem tego, jaka powinna być przyszła królowa"
Dziesięć lat temu w Opactwie Westminsterskim pobrali się wnuk królowej Elżbiety II, książę William oraz Kate Middleton, obecna księżna Cambridge. Małżeństwo cieszy się uznaniem Brytyjczyków, pozostając w ścisłej czołówce najpopularniejszych członków rodziny królewskiej.
William i Kate wzięli ślub 29 kwietnia 2011 roku w Opactwie Westminsterskim, pół roku po tym, gdy oficjalnie zostały ogłoszone ich zaręczyny, choć parą byli - z pewną przerwą - przez poprzednie osiem lat. W nabożeństwie uczestniczyło prawie dwa tysiące gości, a oglądało je w telewizji 36,7 mln osób na świecie, z czego 23,6 mln - w Wielkiej Brytanii. Para ma trójkę dzieci - siedmioletniego George'a, Charlottę, która w niedzielę skończy sześć lat oraz trzyletniego Louisa. Wieczorem w przededniu rocznicy książęca para opublikowała dwie fotografie, które zostały wykonane w tym tygodniu w Pałacu Kensington, będącym ich rezydencją. Nie wiadomo natomiast, czy będą oni w jakiś szczególny sposób obchodzić rocznicę ślubu, szczególnie, że niespełna tydzień temu w rodzinie królewskiej zakończyła się żałoba po śmierci męża królowej Elżbiety II, księcia Filipa.
"Po 100 dniach mogę złożyć narodowi raport: Ameryka znowu rusza naprzód"
Wskazując na postęp w walce z koronawirusem przywódca USA Joe Biden w swoim pierwszym prezydenckim przemówieniu w Kongresie stwierdził, że "Ameryka rusza naprzód". Sto dni po objęciu prezydentury przekonywał do wdrożenia nowego pakietu wydatków i ulg podatkowych, którego koszt szacuje się na 1,8 biliona dolarów.
W swoim pierwszym prezydenckim przemówieniu w Kongresie USA Joe Biden stwierdził, że najwyższy urząd w państwie objął, gdy "kraj był w kryzysie". - Najgorsza pandemia stulecia. Najgorszy kryzys gospodarczy od Wielkiego Kryzysu. Najgorszy atak na naszą demokrację od wojny secesyjnej - wymienił. - Teraz, po 100 dniach, mogę złożyć narodowi raport: Ameryka znowu rusza naprzód. Zamienia niebezpieczeństwa w możliwości, kryzys w szanse, a komplikacje w siłę - oświadczył prezydent. Zdeklarował, że "Ameryka jest znów gotowa wzlecieć" i "ponownie pracować, marzyć, odkrywać i przewodzić światu".
Europarlament poparł wydawanie certyfikatów szczepionkowych w UE
Parlament Europejski w głosowaniu poparł wydawanie certyfikatów szczepionkowych w UE. Europosłowie chcą, aby zaświadczenia potwierdzające prawo do swobodnego przemieszczania się w Europie podczas pandemii obowiązywały nie dłużej niż 12 miesięcy.
Dokument, który może być w formie cyfrowej lub papierowej, będzie potwierdzał, że dana osoba została zaszczepiona przeciwko koronawirusowi lub niedawno uzyskała negatywny wynik testu albo wyleczyła się z infekcji. Ma on ułatwić poruszanie się po UE. Europosłowie chcą też zmiany nazwy na "unijny certyfikat COVID-19" zamiast proponowanego przez Komisję Europejską "cyfrowego zielonego certyfikatu". Rezolucja została przyjęta 540 głosami za, przy 119 przeciw i 31 wstrzymujących się. Jest ona mandatem do negocjacji nad ostatecznym kształtem regulacji z krajami członkowskimi UE. Parlament Europejski i Rada UE są teraz gotowe do rozpoczęcia negocjacji. Chcą osiągnąć porozumienie w tej sprawie przed letnim sezonem turystycznym. Zdaniem PE posiadacze certyfikatu EU COVID-19 nie powinni podlegać dodatkowym ograniczeniom w podróżowaniu takim jak kwarantanna, samoizolacja czy testy. Posłowie podkreślają również, że aby uniknąć dyskryminacji osób nieszczepionych, oraz ze względów ekonomicznych, kraje UE powinny "zapewnić powszechne, dostępne, terminowe i bezpłatne testy".
Donald Tusk otrzyma Order Wschodzącego Słońca za promowanie przyjaźni z Japonią
Były szef Rady Europejskiej, Donald Tusk jest jednym ze 117 obcokrajowców, którzy zostaną uhonorowani tegorocznymi odznaczeniami za wkład w stosunki z Japonią - poinformował w czwartek japoński rząd.
Tusk zostanie odznaczony Wielką Wstęgą Orderu Wschodzącego Słońca. Tą klasą orderu uhonorowanych zostanie siedmiu obcokrajowców, tym m.in. była premier Australii Julia Gillard. Były szef Rady Europejskiej zostanie odznaczony za umacnianie stosunków i promowanie przyjaźni między Japonią a Unią Europejską. Tegoroczna ceremonia dekoracji miała się odbyć w Pałacu Cesarskim w Tokio 7 maja, ale została przełożona z powodu obaw związanych z COVID-19. W Tokio oraz innych częściach Japonii do 11 maja obowiązuje stan wyjątkowy. Donald Tusk przestrzega opozycję. "Na pewno nie wygra. I raczej nie przetrwa" Początkowo Order Wschodzącego Słońca był nadawany za specjalne zasługi wojskowe. Po II wojnie światowej, kiedy konstytucja Japonii nie pozwalała tworzyć armii, rola orderu zmieniła się i odtąd jest nadawany osobom cywilnym za specjalne zasługi dla Japonii.
Niemcy. Zabójstwo czterech osób w klinice w Poczdamie. Zatrzymano kobietę
W klinice w Poczdamie policja odkryła ciała czterech osób, które najprawdopodobniej były pacjentami placówki. W sprawie zatrzymana została 51-letnia kobieta.
Niemcy. Zabójstwo czterech osób w klinice w Poczdamie "Potsdamer Neueste Nachrichten" dodaje, że obrażenia zmarłych wskazują na znaczną brutalność zabójcy. Dodatkowo dziennikarze ustalili, w jaki sposób doszło do zgłoszenia przestępstwa. Według ich ustaleń 51-latka po popełnieniu zbrodni wróciła do domu i opowiedziała o wszystkim mężowi. W klinice znaleziono ciała czterech osób - każde z nich znajdowało się w innym pokoju, ale na tym samym oddziale. Kolejna osoba została poważnie ranna. Wiele wskazuje na to, że tragicznie zmarli byli pacjentami kliniki, którzy przebywali na oddziale opieki paliatywnej (świadczącej usługi pacjentom nieuleczalnie chorym). "Tagesspiegel" podaje natomiast, że ofiarami są osoby niepełnosprawne intelektualnie z chorobami mięśni i kręgosłupa.Na miejscu do rana pracowali technicy kryminalistyczni, lekarze medycyny sądowej i prokurator. Przesłuchani zostali także świadkowie. Rzecznik policji Torsten Herbs potwierdził, że aresztowano już jedną osobę. Jest nią 51-letnia kobieta, wobec której "skierowano poważne podejrzenia" o zabójstwo czterech osób. Niemieckie media podają, że podejrzana była pracownikiem kliniki, w której doszło do zbrodni. Policja nie potwierdza na razie doniesień, że była ona pielęgniarką.
Piątek 30.04.2021
"Syndrom hawański" na terytorium USA. CNN o "atakach akustycznych w pobliżu Białego Domu"
Agencje federalne badają dwa potencjalne incydenty na terytorium Stanów Zjednoczonych, "które przypominają tajemnicze ataki akustyczne" na amerykański personel za granicą, w tym dyplomatów oraz agentów CIA. Tym razem pojawiło się podejrzenie, że mogło dojść do tego w okolicy Białego Domu - donosi stacja CNN.
Ataki akustyczne na terytorium USA? Tym razem istnieje podejrzenie, że ataki miały miejsce na terytorium USA - informuje CNN. Do jednego z nich miało dojść w listopadzie 2020 roku w okolicy Białego Domu, w pobliżu Elipsy, czyli rozległego trawnika przy rezydencji amerykańskiego prezydenta. Wedłu stacji, która powołuje się na liczne źródła, jego ofiarą padł członek Narodowej Rady Bezpieczeństwa. Drugi incydent miał mieć miejsce w 2019 roku w Wirginii na przedmieściach Waszyngtonu, gdy urzędniczka Białego Domu wyprowadzała psa. Jak pisze CNN, osoby te zgłaszały podobne objawy co personel CIA oraz Departamentu Stanu, określane jako "syndrom hawański". CNN podaje, że Pentagon na początku kwietnia o incydentach w aglomeracji Waszyngtonu powiadomił niektórych członków Senatu i Izby Reprezentantów. Zdaniem ministerstwa obrony USA za atakami może stać Rosja. Wśród podejrzanych wymienia się także Chiny.
Podczas święta religijnego w Izraelu zawaliła się trybuna. Są dziesiątki ofiar
Co najmniej 44 osoby zginęły stratowane i ściśnięte przez tłum podczas święta ultraortodoksyjnych Żydów na górze Meron w Galilei - podała w piątek agencja Reutera, powołując się na źródła medyczne. Rany odniosły co najmniej 103 osoby. W nocy media informowały o 38 ofiarach śmiertelnych.
"Ponad 100 osób zostało rannych, kilkadziesiąt krytycznie, podczas paniki wywołanej zawaleniem się trybuny w trakcie zgromadzenia ultraortodoksyjnych Żydów w północnym Izraelu, w którym uczestniczyły dziesiątki tysięcy ludzi" - poinformowała w piątek izraelska służba ratownicza Dziesiątki tysięcy ludzi zebrało się u podnóża góry Meron, aby uczcić Lag BaOmer, żydowskie święto ku czci rabina Szymona Bar Jochai, mędrca i mistyka z II w., który został tam pochowany. Izraelskie media podały, że zginęło 38 osób. Serwis informacyjny Ynet był jednym z tych, który przekazał tę informację, ilustrując ją zdjęciami z miejsca zdarzenia, gdzie leżało kilka owiniętych materiałem ciał. Izraelskie media donosiły o dziesiątkach zgonów. W piątek Reuters poinformował, że ofiar jest co najmniej 44. Pogotowie ratunkowe napisało na Twitterze, że leczy 103 osoby, w tym 38, które są w stanie krytycznym.
FSB zatrzymała znanego adwokata. Jest obrońcą rosyjskich opozycjonistów
Funkcjonariusze Federalnej Służby Bezpieczeństwa Rosji zatrzymali adwokata Iwana Pawłowa. Prawnika zatrzymano w ramach postępowania karnego, dotyczącego ujawnienia danych ze śledztwa. Pawłow broni m.in. zwolenników Aleksieja Nawalnego.
Funkcjonariusze FSB i Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej przeprowadzili rewizję w pokoju hotelowym, w którym Pawłow zatrzymał się w Moskwie. Przeszukiwane jest także mieszkanie Pawłowa w Petersburgu i mieszkania osób związanych z grupą obrońców praw człowieka Komanda 29, którą Pawłow kieruje, jak i biuro Komandy 29. Pawłow jest obrońcą dziennikarza Iwana Safronowa, oskarżonego o zdradę stanu. W piątek sąd w Moskwie ma rozpatrzeć wniosek śledczych o przedłużenie aresztu Safronowa, który znajduje się w areszcie śledczym Lefortowo. Pawłow bronił wielu innych osób, oskarżonych o ujawnienie tajemnicy państwowej, zdradę stanu czy szpiegostwo. Reprezentuje też interesy Fundacji Walki z Korupcją (FBK), założonej przez Nawalnego.
ONZ: Prawie połowie ludności Mjanmy grozi ubóstwo z powodu puczu i pandemii
Kryzys wywołany puczem wojskowym oraz pandemią Covid-19 może podwoić liczbę Mjanmańczyków żyjących poniżej poziomu ubóstwa - przewiduje opublikowany w piątek raport Programu Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju (UNDP). Problem może dotknąć niemal połowę mieszkańców kraju.
Jak ostrzega w raporcie UNDP, skutki pandemii oraz kryzysu politycznego mogą całkowicie wymazać postępy, jakich Mjanma dokonała w zwalczaniu ubóstwa przez ostatnie lata, gdy odsetek ludzi żyjących poniżej poziomu ubóstwa zmalał o połowę. Za sprawą pandemii sytuacja pogorszyła się już w roku ubiegłym; według analizy ONZ 83 proc. gospodarstw domowych doświadczyło spadku dochodów o prawie połowę, wobec czego liczba osób żyjących poniżej poziomu ubóstwa wzrosła o 11 punktów procentowych. Prognozy na ten rok są jeszcze drastyczniejsze i mówią o podwojeniu się liczby ubogich. W rezultacie problem dotknąłby 25 mln Birmańczyków, czyli prawie połowę ludności kraju. Ostatni raz taki poziom notowany był w 2005 r. Efekt zubożenia kraju najmocniej odczują mieszkańcy miast, w których liczba ubogich ma się potroić, a także kobiety i dzieci, wśród których odsetek żyjących w biedzie przekroczy 50 proc. To efekt m.in. zaburzeń w handlu czy dostawach produktów rolnych, wywołanych przez starcia i niepokoje społeczne związane z lutowym przewrotem wojskowym. Obserwujemy pogarszający się kryzys o bezprecedensowej drastyczności i stopniu skomplikowania (...) Skala kryzysu wymaga pilnej i zjednoczonej odpowiedzi międzynarodowej - powiedziała dyrektor generalna UNDP
Nie żyje mistrz świata. "Włoski sport jest w szoku"
Były wioślarski mistrz świata Filippo Mondelli zmarł w wieku 26 lat. Włoch, który przyczynił się do awansu męskiej czwórki na igrzyska olimpijskie w Tokio, od ubiegłego roku zmagał się z nowotworem kości.
W 2018 roku Mondelli wywalczył mistrzostwo świata w rywalizacji czwórek. W 2017 i 2018 roku sięgnął również po mistrzostwo Europy, w zmaganiach odpowiednio dwójek i czwórek. W swoim dorobku miał też medale mistrzostw świata z 2017 (dwójki) i 2019 roku (czwórki). Nie żyje 19-letni pięściarz znokautowany podczas walki w Kielcach Tragiczna... czytaj dalej » "Włoski sport jest w szoku. Opłakuje przedwczesną śmierć 26-letniego Filippo Mondellego po długiej walce z chorobą kości" – napisano w komunikacie CONI. Mondelli przyczynił się do awansu włoskiej czwórki na igrzyska w Tokio. Przepustkę wywalczył wraz z Andreą Panizzą, Lucą Rambaldim i Giacomo Gentilim. Chłopak o silnym charakterze - Był wielkim mistrzem, zarówno na wodzie, jak i poza nią. Imponował umiejętnościami i odwagą. Nosił w sobie wartości, które czynią świat sportu wspaniałym - podkreślił prezydent Włoskiego Komitetu Olimpijskiego Giovanni Malago. Wioślarz znad jeziora Como w połowie kwietnia został członkiem Narodowej Rady CONI. - To trudny moment dla wioślarstwa, dla mnie, dla jego kumpli z łodzi, przyjaciół – przyznał prezes włoskiej federacji wioślarskiej Giuseppe Abbagnale. – Kariera Filippo dopiero się rozwijała. To największa niesprawiedliwość. On bardzo angażował się w to, co robił. Był chłopakiem o bardzo silnym charakterze – dodał. W 2020 roku u Mondellego zdiagnozowano kostniakomięsaka lewej nogi.