SŁOWIAŃSKI PANTEON LUDOWYCH STRACHÓW
"Cudze chwalicie, swego nie znacie" – to przysłowie z powodzeniem można odnieść do bogatego panteonu ludowych strachów, demonów i duchów, przed którymi drżeli nasi dziadowie. Dziś, w zalewie anglosaskich dyń, diabełków i czarownic, często zapominamy o tym, czym była strzyga, błędnik i niechrzczeniec.
W mitologii słowiańskiej można rozróżnić wiele istot o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Oprócz bóstw i bożków istniało wiele stworzeń niższego szczebla. Nie wznoszono im posągów i świątyń, przez co nie stanowiły one tak istotnego zagrożenia dla Kościoła Katolickiego jak utrzymujący się kult pogańskich bogów. Z tego też powodu pamięć o nich okazała się znacznie trwalsza, czego najlepszym dowodem jest to, że większość słowiańskich demonów zdołało przetrwać do dziś w baśniach, podaniach ludowych i innych gatunkach retorycznych bądź literackich.
W wierzeniach słowniańskich demony dzieliły się na kilka rodzajów:
- demony domowe
- demony leśne
- demony wodne
- demony polne
- demony powietrzne
- demony wampiryczne
Mamuny (Mamony) to demony z dawnych wierzeń Słowian. Zwane również Dziwożonami. Przedstawiano je jako stare kobiety, z długimi, obwisłymi piersiami, brzydko ubrane, o przerażającym wyglądzie, bywające jednak zwodniczo piękne i mamiące przez to młodych mężczyzn. Mamun bali się ich świeżo upieczeni rodzice, gdyż wierzono, że demony te porywają i podmieniają nowo narodzone dzieci. Takie zostawione przez mamunę dziecko bywało nazywane podrzutkiem, odmieńcem bądź podciepem (na Śląsku). Podmienieniem dziecka przez demona tłumaczono jego ewentualny niedorozwój. Powszechnie straszono nimi dzieci, grożąc im, że mamuny zabierają wyłącznie niegrzeczne dzieci. Wierzono również w to, że obecność mamuny w pobliżu odbiera szczęście od domu.Demony te były niesłychanie inteligentne – potrafiły długo obserwować młodą matkę, po to by w odpowiednim momencie zareagować. Czasem nawet mamuny stosowały wymyślne fortele, żeby wywabić matkę możliwie najdalej od dziecka. Zabezpieczeniami przed porwaniem przez demona były czerwona wstążka zawiązana na rączce niemowlęcia, czerwona czapeczka oraz osłona przed światłem księżyca. Uważano, że mamuny to dusze kobiet zmarłych w ciąży lub w czasie połogu. Mamuny zamieszkiwały mokradła, trzęsawiska bądź jamy wydrążone w nadrzecznych skarpach.
DEMONY WODNE
Brzegi wód śródlądowych od zawsze były miejscem niebezpiecznym dla nieroztropnych: kąpiących się, łowiących i włóczących się bez celu. Specyfika tego obszaru sprzyja utonięciom i innym nieszczęśliwym wypadkom, co sprawia, że dookoła tych terenów narosło wyjątkowo dużo wyobrażeń demonologicznych, zwłaszcza wśród dawnych Słowian. Należy się więc przyjrzeć innym demonom wodnym: utopcom i wodnikom. W kulturze ludowej wyobrażenia o tych istotach zlały się w jedno, przez co dziś wszystkie męskie demony wodne zwykło nazywać się utopcami, topielcami, utopnikami, utoplecami, utopkami, wodnikami, wasermanami, łobastą, pływnikami, wirnikami, diabłami wodnymi bądź wodylnikami – bez względu na to, o jakiego demona dokładnie chodzi. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że w demonologicznych wierzeniach dawnych Słowian zachowały się dwa odrębne nurty wyobrażeń dotyczących duchów wodnych. Pierwszy z nich związany był ze złośliwymi demonami niskiego rzędu, tzw. utopcami, którymi stawały się dusze osób zmarłych w wyniku utonięcia. Drugi – z wodnikami, istotami wyższego rzędu, panami wód, którzy byli też duchami opiekuńczymi dla tego środowiska. Pomiędzy dwoma tymi typami demonów istniało wyraźne rozróżnienie – wierzono nawet w to, że utopcami stawały się ofiary rozgniewanych wodników. Wodniki oraz utopce zamieszkiwały wszelkie śródlądowe wody: stawy, jeziora, rzeki, a także – studnie lub przydrożne rowy. Spotkać je było można w pobliżu wód: na brzegach, mostach i kładkach, gdzie wygrzewały się w świetle księżyca. Czasem nawet istoty te mogły znacznie oddalić się od wód, jednak bez względu na to, zawsze mocno ociekały wodą. Demony wodne czyhały na amatorów kąpieli na łonie natury oraz przypadkowych wędrowców, którzy, nie bacząc na ryzyko, postanowili zbliżyć się do wody nocą. Swe ofiary bezlitośnie topiły bądź co najmniej podtapiały w ramach wyraźnego ostrzeżenia. Demony wodne nie miały w zwyczaju oszczędzać nawet przeprawiających się przez wodę zwierząt.
DEMONY WODNE
Rusałka, inaczej boginka, lub zamieszkująca tereny górskie brzegina, bądź brzeginka. Urodziwy demon kobiecy, którego siedliskiem nie były jedynie zbiorniki wodne. Wyróżnia się rusałki wodne, polne i leśne. Ich miejscem bytowania bywały brzegi rzek, jezior, lub gór, gęstwiny leśne i zielone żyto, stąd określenia takie jak brzeginia czy żytnia panienka (nie mylić z Południcą). Rusałki były niezwykle piękne w całej swej postaci, drobne, kształtne, dorodne, o czarnych oczach pełnych życia i miłości, a we włosy często wplatały kwiaty. Swym urokiem, pięknym głosem i spojrzeniem przenikającym do głębi serca uwodziły młodych mężczyzn, którym następnie zadawały zagadki, lub tańczyły z nimi bez spoczynku, dopóki nieszczęśnik nie zmarł z wycieńczenia. Zdarzały się też przypadki, gdy rusałka załaskotała ofiarę na śmierć. W przypadku, gdy rusałka lub boginka zadała nam zagadkę, mieliśmy dwie możliwości ratunku. W każdej sytuacji stawką było nasze życie, pierwszą możliwością było zadanie rusałce zagadki, na którą nie będzie w stanie odpowiedzieć, a drugą, poprawne rozwiązanie zagadki zadanej przez rusałkę, co mogło nie być łatwe ze względu na ich zamiłowanie do łamigłówek. Jeśli udało nam się wybrnąć z sytuacji, można było poślubić rusałkę.Boginki rodziły brzydkie i zdeformowane dzieci. W wielu podaniach ludowych mówi się o dzieciach podmienianych przez brzeginie, podrzucone potomstwo zwane było odmieńcami (w ten sposób tłumaczono wrodzone niepełnosprawności).Rusałką stawała się młoda dziewczyna, która popełniała samobójstwo poprzez utopienie z powodu nieszczęśliwej miłości, lub zmarła tuż przed, albo po swoim ślubie.
DEMONY WODNE
Baba Jaga – we współczesnym, baśniowym wyobrażeniu jest ona starą, odrażającą czarownicą, często na wpół ślepą i z uschniętą, lub kościaną nogą, względnie z kopytami. Mieszka w lesie, w chatce zaopatrzonej w kurzą nogę, co umożliwia zmianę lokalizacji jej domostwa. Jej nieodłącznymi towarzyszami są „mroczne”, diabelskie zwierzęta, takie jak kot (koniecznie czarny!), ropucha czy wąż. Gustuje w pożywieniu pochodzenia ludzkiego, a szczególnie rozsmakowana jest w pieczonych dzieciach. Porywa i morduje osoby zbłąkane w lesie, zsyła złe uroki i czyni insze wszeteczeństwo praworządnym osobom. Postać Baby Jagi jest dziś znana przede wszystkim z baśni i ludowych opowieści, jednak początków wiary w tę groźną staruchę należy doszukiwać się w czasach przedchrześcijańskich, dawniejszych nawet od samej wspólnoty słowiańskiej, wśród której historie o okrutnej babie opowiadano sobie szczególnie chętnie. Mitologie innych ludów pełne są postaci podobnych do naszej słowiańskiej staruchy. Niemcy mają Frau Holle, Rumuni – Vîjbabę, Węgrzy – wiedźmę Bogorkań, Włosi – Befanę. Religioznawcy wskazują nawet na podobieństwa łączące Babę Jagę z Ażi – smokiem ze staroirańskich wierzeń, który posiadał swe okrutne, kobiece wcielenie. Mnogość podobnych postaci w mitologiach różnych ludów sprawia, że Babę Jagę należy traktować jako postać, w którą wierzono jeszcze w dobie wspólnoty praindoeuropejskiej. Przypuszcza się, że leśna starucha mogła być kiedyś utożsamiana nawet z bliżej nieokreśloną pogańską boginią, którą następnie zdemonizowano i zdegradowano do rangi leśnego demona.
DEMONY LEŚNE
Bies i czart, szkodliwe i złośliwe demony, nieprzyjaźnie nastawione do ludzi. Jako demony przedchrześcijańskie budziły strach w prostym ludzie, a w późniejszych czasach próbowano utożsamić je z chrześcijańskim diabłem, lecz daremnie, ponieważ bies czy czart szkodził głównie fizycznie, a szatan i diabeł – duszy. Określenie bies wywodzi się z prasłowiańskiego bĕsъ, od praindoeuropejskiego bboidh-, znaczącego „powodujący strach, przerażenie”. Czart inaczej zwany był czortem, bądź czertem.
Ów bies zamieszkiwał puszcze i bory (nad którymi pieczę sprawował leszy – duch opiekuńczy lasu), uroczyska, niekiedy bagna. Mówi się, że w tych niedostępnych dla człowieka miejscach strzegł skarbów. Potwory te znane są głównie z niszczenia pól i pożerania trzody. Wraz z czartami obwiniane były o wszelkie plagi i niedogodności, rzekomo prócz zsyłania chorób, potrafiły również zawładnąć ludzkim umysłem i namawiać do łajdackich, bądź zbereźnych postępków (np. do pijaństwa). Metodą na ochronę przed czartem było zabicie sroki i powieszenie w izbie – „dlatego srokę, bo do czarta podobna — jest czarna i wciąż krzyczy”.
DEMONY LEŚNE
Wilkołak – znany też jako wilkołek (ang. werewolf, franc. loup-garou), jest to osoba posiadająca możliwość przemieniania się (samoistnie, lub przez np. czarnoksiężnika) w wilka, względnie humanoidalną postać posiadającą cechy wilczej anatomii (sierść, pazury, kły). Zdolność ta nazywana jest wilkołactwem (lykantropią). Mity o ludziach mogących przybierać postacie zwierzęce występują praktycznie na całym świecie, np. w krajach skandynawskich poza przemienionymi wilkami opowiada się też o osobach mogących zamieniać się w niedźwiedzie (pośrednio jest to związane z mitem o berserkerach), a w krajach afrykańskich w lwa i inne duże koty. Można wyróżnić kilka przyczyn wilkołactwa. Zdolność przemiany w wilka mogła być wrodzona lub nabyta. W tym drugim przypadku źródłem bywało albo ugryzienie przez wilka (względnie samego wilkołaka) , albo magia – jak chociażby klątwa rzucona przez czarownicę czy czarownika. W przypadku zdolności wrodzonych lub ukąszeń przemiana najczęściej bywała czasowa, zachodziła podczas określonych momentów (np. pełni księżyca czy świąt), bądź na życzenie danej osoby posiadającej taką zdolność. Natomiast w przypadku ingerencji magicznej przemiana w wilka była trwała i mogła zostać cofnięta jedynie przez osobę, która rzuciła klątwę. W zależności od przyczyny likantropii zróżnicowane było także zachowanie i charakter przemienionych ludzi. Wilkołak z urodzenia lub ukąszenia był agresywny, dziki, zachowywał się jak zwierzę. Czynił liczne szkody (ataki na zwierzęta hodowlane), mógł też napadać ludzi.
DEMONY LEŚNE
LESZY - W zależności od obszaru słowiańszczyzny leszy znany jest również jako laskowiec, borowy, boruta (być może jakoś związany z biesem), także jako dziad leśny albo leśne licho (źródłosłów licha i leszego jest zbliżony). Niekiedy bywa łączony z żeńską postacią odpowiedzialną za opiekę nad lasem, jaką jest Baba Jaga.
Demon/duch opiekuńczy lasu, będący jego panem oraz władcą zwierząt w nim żyjących. W stosunku do ludzi jego zachowanie było zmienne, od neutralnego do wrogiego. Zależało to przede wszystkim od tego, jak traktowali oni las i stworzenia w nim żyjące. Leszy był szczególnie nieprzychylny myśliwym i drwalom, którzy wyraźnie naruszali jego ekumenę. W zależności od swojego nastawienia mógł wyprowadzać ludzi na manowce lub pomagać znaleźć wyjście z lasu, psocić poprzez np. wysypywanie runa leśnego z koszyka, lub chronić przed atakiem dzikich zwierząt. Dawniej miejsce, gdzie zaobserwowano obecność leszego lub przejawy jego działalności, uznawano za sanktuarium. Do takiej części lasu nie wolno było wchodzić, a przede wszystkich wyrządzać szkód (ścinanie drzew itp.), polować, ani zbierać owoców runa leśnego (powstawały takie naturalne rezerwaty). Leszy posiadał dobrze rozwinięte zdolności polimorficzne. Najczęściej ukazywał się jako z grubsza człekokształtna istota, starzec z brodą, czasami jednooki jak cyklop, osobnik o nienaturalnie białej twarzy. Potrafił zmieniać swoje rozmiary w zależności od wysokości drzewostanu. Mógł również przyjmować postać zwierząt takich jak wilk, niedźwiedź, puchacz, a nawet przeistaczać się w wiatr.
DEMONY LEŚNE
Południce, czy inaczej przypołudnice, są najpowszechniej występującym demonem w domenie polnej. Spotykane głównie na północnej Słowiańszczyźnie. Obawiać się ich mógł każdy pracujący w polu podczas lipcowych i sierpniowych skwarów, szczególnie leniuchujący bądź ucinający sobie drzemkę. Południce zadawały zagadki, okaleczały, powodowały omdlenia, zawroty głowy i nie wzdrygały się przed zabiciem swoich ofiar, wybierając głównie uduszenia w tym celu.Oczywiście, jeśli dekapitacja sierpem była zbyt oczywista. Czasem były kusząco pięknymi kobietami z rozwianymi, jasnymi włosami. Rozpoznać je można właśnie po dzierżonym w ręku sierpie, a czasem z workiem na porwaną dziatwę. Mogły być zmiennokształtne i przeistaczać się w wiry powietrzne.
DEMONY POLNE
Licho, demon którego nie trzeba szczególnie przedstawiać bo wiele powiedzonek z nim pozostało do dziś, „Licho wie”, „do Licha” itp. (znacie jakieś inne?) Podobno wyglądem przypominał wychudzoną kobietę lub małe zwierzątko. Małe zwierzątko robiło małe szkody, ale kobieta jak się przyczepiła do rodziny wyniszczała ją, zsyłając masę nieszczęść. Gdy dokonała swego dzieła szła dalej w poszukiwania nowych nieszczęśników. Podobno to jedyny demon, na którego nie było rady…
DEMONY POLNE
Polewik zwany był również polewojem lub polowym, a w czasach po chrystianizacji – diabłem lub czartem polnym. Jak większość słowiańskich demonów miał postać człekokształtną, choć według niektórych wierzeń mógł przyjmować postać kozła lub byka. Wedle ludzkich kryteriów piękna wygląd polewika nie był szczególnie atrakcyjny. Wyobrażano go sobie jako niewysokiego, krępego mężczyznę o ogorzałej skórze, z zarostem złożonym z kłosów zbóż. Przyodziany był w płócienne ubranie, a głęboko na oczy naciągał, chroniący go przed promieniami słońca, kapelusz. Domeną polewoja były pola uprawne i tam właśnie można go było spotkać. Obecnie zwykło się przedstawiać polewika jako męską odmianę południcy. Podejście takie jest jednak chybione. Południca, choć również przechadzała się po polach, nie pełniła równocześnie żadnej funkcji, a jej głównym zajęciem było wygrzewanie się w słońcu oraz tropienie i dręczenie ludzi. Polewik natomiast był istotą niezwykle pracowitą i szanowaną przez ludzi żyjących z uprawy roli. Przechadzając się wśród łanów zbóż, dbał równocześnie o ich wzrost i prawidłowy rozwój. Strzegł je przed chorobami i szkodnikami, a także przed niszczycielską siłą żywiołów.
DEMONY POLNE
Latawiec i latawica to demony słowiańskie powstające z dusz poronionych dzieci oraz wisielców. Jak większość demonów powstałych z dzieci zmarłych przed nadaniem imienia ochronnego, latawce i latawice utożsamiane były z siłami powietrza. Potrafiły wciągnąć człowieka w wir powietrzny, mimo powiązań z siłami atmosferycznymi częstym widokiem bywały latawce i latawice ginące od rażenia piorunem w trakcie burzy. Początkowo uznawane za demony nieszczególnie szkodliwe dla ludzi, istniała szansa udomowienia latawca lub latawicy. Jeśli latawica bądź latawiec dał się nam przekupić sporym poczęstunkiem mógł między innymi napędzać wiatrak młynarzowi. W najgorszym wypadku taka współpraca kończyła się uwiedzeniem przez przez latawca/latawicę. Demony te przelatując wraz z wichrem nad siedzibami ludzkimi wydawały przeraźliwe okrzyki i piski.
DEMONY POWIETRZNE
Płanetnik, chmurnik, obłocznik lub poświst, tymi imionami określano demona z wierzeń słowiańskich odpowiedzialnego za stan pogodowy. Praca płanetnika (staropolskie „płaneta” oznacza „chmura”) polegała na przemieszczaniu chmur po niebie za pomocą potężnych lin i siły własnych barków. Ponadto płanetnik napełniał owe chmury deszczem lub gradem i opróżniał je nad wybranym miejscem. Punkt na który chmurnik opróżni chmury był wybierany przez niego na podstawie sympatii i relacji z miejscowymi mieszkańcami. Na porządku dziennym bywały sytuacje, gdy płanetnik niszczył pola uprawne (np. za pomocą gradu) w znienawidzonych przez niego wsiach, lub przeciwnie – bronił zaprzyjaźnionych rolników przed negatywnie nastawionymi poświstami (poświstem zwano demona osuszającego pola). Płanetnikami zazwyczaj stawali się ludzie zmarli nagle lub popełnili samobójstwo (z reguły topielcy lub wisielcy). Chmurnik to wybraniec, był przecież obdarzony mocą kontrolowania pogody.
DEMONY POWIETRZNE
Raróg – w słowiańskiej mitologii demon/duch związany z ogniem, dawniej być może bóstwo, które z czasem zostało zdegradowane do formy demonicznej. Najczęściej przybierał postać ognistego ptaka, będącego zwierzęcym towarzyszem Swaroga lub jednym z jego wcieleń. Według podań Raróg wykluwa się ze złotego jaja wysiadywanego przez człowieka całe dziewięć dni. Poza ognistą ptasią postacią (sokół, rzadziej paw bądź złoty kur) może się Raróg ukazywać także jako ognisty smok lub wicher. W kulturze ludowej został sprowadzony do roli malutkiego ptaszka (mieszczącego się w kieszeni), który przynosił szczęście – nie bez powodu zresztą, gdyż dawniej dostrzeżenie Raroga (pod postacią mknącego przez niebo światełka) oznaczało otrzymanie boskiego błogosławieństwa. Z drugiej strony potęga jego wzroku potrafi przemieniać ludzi w cudaków i dziwolągów, a nawet zabijać.
DEMONY POWIETRZNE
Kikimora, sziszimora lub szyszymora to żeński, szkodliwy duch domowy, szczególnie znany na terenach Rusi. Z tamtejszych terenów prawdopodobnie wywodzi się jej nazwa, ponieważ staroruskie kykati oznaczało tyle co wyć, a jak wiemy, wycie wrzecion podczas nocnego przędzenia przez sziszimore, zwiastowało nieszczęście. Często określano ją stwierdzeniem „zmora bez określonej twarzy”. Jak w przypadku większości demonów słowiańskich, kikimora powstawała z poronionego płodu, dziecka zmarłego tuż po porodzie lub nagle zmarłej kobiety. W ostatnim przypadku mogła przyjąć twarz zmarłej matki, babki czy prababki i wtenczas demona takiego określało się domowichą (przypuszczalnie żona domowika). Domowicha w przeciwieństwie do kikimory była duchem opiekuńczym.
DEMONY DOMOWE
Demony pomnażające dobytek były pożądane przez ludzi, jednym z takich demonów jest właśnie kłobuk, kołbuk, kobold lub chobold, najbardziej rozpoznawalny na terenach warmińsko-mazurskich. Trudno jest stwierdzić do jakiej grupy sklasyfikować kłobuka, często określany jest jako demon dobry, ponieważ dbał o dostatek w domu właściciela i pomnaża jego majątek. Z drugiej strony jednak pomnażanie majątku polegało na okradaniu sąsiednich domostw, co mogło gospodarzowi przysporzyć sporo problemów i było godne potępienia. Prócz takich zdolności kłobuk potrafił odnaleźć i przyprowadzić do domu domownika który stracił drogę. Kłobuk najczęściej przybierał formę czarnego kota, koguta lub zmokłej kury, czarne koguty były symbolem zła.
DEMONY DOMOWE
Domowik, domowoj, domowy, domownik – duch opiekuńczy, zamieszkujący zapiecek domu. Dbał o dobrobyt gospodarstwa, w zamian za schronienie i posiłek pozostawiany przy piecu przez gospodynię. Domowik rzadko pokazywał się właścicielom domu, często jednak można było usłyszeć jak zaniedbany domowik tłukł talerze i bił dzieci lub ściągał na domowników inne nieszczęścia.
W wierzeniach słowiańskich utarł się przesąd, że dusze, które nie trafiły do Nawii, stają się szkodliwe dla ludzi (np. Utopiec – demon wodny, czy Południca nękająca chłopów pracujących w polu), jednak wiele z nich pozostaje neutralnych (Leszy – opiekun lasu), lub są w stanie wspierać człowieka jeśli ten wykaże nimi zainteresowanie i złoży im ofiarę w postaci strawy. Demon ten był rozpoznawalny na całym obszarze terenów przedchrześcijańskiej Polski. Wraz z biegiem czasu, Kościół podchodził coraz bardziej krytycznie do opiekuńczych duchów domowych i zaliczył je do „szatańskich”, a funkcje opiekuńcze przypisywał aniołom stróżom.
DEMONY DOMOWE
MITOLOGIA SŁOWIAŃSKA
Szantymaniaczka
Created on March 17, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Fill in Blanks
View
Countdown
View
Stopwatch
View
Unpixelator
View
Break the Piñata
View
Bingo
View
Create a Secret Code
Explore all templates
Transcript
SŁOWIAŃSKI PANTEON LUDOWYCH STRACHÓW
"Cudze chwalicie, swego nie znacie" – to przysłowie z powodzeniem można odnieść do bogatego panteonu ludowych strachów, demonów i duchów, przed którymi drżeli nasi dziadowie. Dziś, w zalewie anglosaskich dyń, diabełków i czarownic, często zapominamy o tym, czym była strzyga, błędnik i niechrzczeniec.
W mitologii słowiańskiej można rozróżnić wiele istot o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Oprócz bóstw i bożków istniało wiele stworzeń niższego szczebla. Nie wznoszono im posągów i świątyń, przez co nie stanowiły one tak istotnego zagrożenia dla Kościoła Katolickiego jak utrzymujący się kult pogańskich bogów. Z tego też powodu pamięć o nich okazała się znacznie trwalsza, czego najlepszym dowodem jest to, że większość słowiańskich demonów zdołało przetrwać do dziś w baśniach, podaniach ludowych i innych gatunkach retorycznych bądź literackich.
W wierzeniach słowniańskich demony dzieliły się na kilka rodzajów:
Mamuny (Mamony) to demony z dawnych wierzeń Słowian. Zwane również Dziwożonami. Przedstawiano je jako stare kobiety, z długimi, obwisłymi piersiami, brzydko ubrane, o przerażającym wyglądzie, bywające jednak zwodniczo piękne i mamiące przez to młodych mężczyzn. Mamun bali się ich świeżo upieczeni rodzice, gdyż wierzono, że demony te porywają i podmieniają nowo narodzone dzieci. Takie zostawione przez mamunę dziecko bywało nazywane podrzutkiem, odmieńcem bądź podciepem (na Śląsku). Podmienieniem dziecka przez demona tłumaczono jego ewentualny niedorozwój. Powszechnie straszono nimi dzieci, grożąc im, że mamuny zabierają wyłącznie niegrzeczne dzieci. Wierzono również w to, że obecność mamuny w pobliżu odbiera szczęście od domu.Demony te były niesłychanie inteligentne – potrafiły długo obserwować młodą matkę, po to by w odpowiednim momencie zareagować. Czasem nawet mamuny stosowały wymyślne fortele, żeby wywabić matkę możliwie najdalej od dziecka. Zabezpieczeniami przed porwaniem przez demona były czerwona wstążka zawiązana na rączce niemowlęcia, czerwona czapeczka oraz osłona przed światłem księżyca. Uważano, że mamuny to dusze kobiet zmarłych w ciąży lub w czasie połogu. Mamuny zamieszkiwały mokradła, trzęsawiska bądź jamy wydrążone w nadrzecznych skarpach.
DEMONY WODNE
Brzegi wód śródlądowych od zawsze były miejscem niebezpiecznym dla nieroztropnych: kąpiących się, łowiących i włóczących się bez celu. Specyfika tego obszaru sprzyja utonięciom i innym nieszczęśliwym wypadkom, co sprawia, że dookoła tych terenów narosło wyjątkowo dużo wyobrażeń demonologicznych, zwłaszcza wśród dawnych Słowian. Należy się więc przyjrzeć innym demonom wodnym: utopcom i wodnikom. W kulturze ludowej wyobrażenia o tych istotach zlały się w jedno, przez co dziś wszystkie męskie demony wodne zwykło nazywać się utopcami, topielcami, utopnikami, utoplecami, utopkami, wodnikami, wasermanami, łobastą, pływnikami, wirnikami, diabłami wodnymi bądź wodylnikami – bez względu na to, o jakiego demona dokładnie chodzi. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że w demonologicznych wierzeniach dawnych Słowian zachowały się dwa odrębne nurty wyobrażeń dotyczących duchów wodnych. Pierwszy z nich związany był ze złośliwymi demonami niskiego rzędu, tzw. utopcami, którymi stawały się dusze osób zmarłych w wyniku utonięcia. Drugi – z wodnikami, istotami wyższego rzędu, panami wód, którzy byli też duchami opiekuńczymi dla tego środowiska. Pomiędzy dwoma tymi typami demonów istniało wyraźne rozróżnienie – wierzono nawet w to, że utopcami stawały się ofiary rozgniewanych wodników. Wodniki oraz utopce zamieszkiwały wszelkie śródlądowe wody: stawy, jeziora, rzeki, a także – studnie lub przydrożne rowy. Spotkać je było można w pobliżu wód: na brzegach, mostach i kładkach, gdzie wygrzewały się w świetle księżyca. Czasem nawet istoty te mogły znacznie oddalić się od wód, jednak bez względu na to, zawsze mocno ociekały wodą. Demony wodne czyhały na amatorów kąpieli na łonie natury oraz przypadkowych wędrowców, którzy, nie bacząc na ryzyko, postanowili zbliżyć się do wody nocą. Swe ofiary bezlitośnie topiły bądź co najmniej podtapiały w ramach wyraźnego ostrzeżenia. Demony wodne nie miały w zwyczaju oszczędzać nawet przeprawiających się przez wodę zwierząt.
DEMONY WODNE
Rusałka, inaczej boginka, lub zamieszkująca tereny górskie brzegina, bądź brzeginka. Urodziwy demon kobiecy, którego siedliskiem nie były jedynie zbiorniki wodne. Wyróżnia się rusałki wodne, polne i leśne. Ich miejscem bytowania bywały brzegi rzek, jezior, lub gór, gęstwiny leśne i zielone żyto, stąd określenia takie jak brzeginia czy żytnia panienka (nie mylić z Południcą). Rusałki były niezwykle piękne w całej swej postaci, drobne, kształtne, dorodne, o czarnych oczach pełnych życia i miłości, a we włosy często wplatały kwiaty. Swym urokiem, pięknym głosem i spojrzeniem przenikającym do głębi serca uwodziły młodych mężczyzn, którym następnie zadawały zagadki, lub tańczyły z nimi bez spoczynku, dopóki nieszczęśnik nie zmarł z wycieńczenia. Zdarzały się też przypadki, gdy rusałka załaskotała ofiarę na śmierć. W przypadku, gdy rusałka lub boginka zadała nam zagadkę, mieliśmy dwie możliwości ratunku. W każdej sytuacji stawką było nasze życie, pierwszą możliwością było zadanie rusałce zagadki, na którą nie będzie w stanie odpowiedzieć, a drugą, poprawne rozwiązanie zagadki zadanej przez rusałkę, co mogło nie być łatwe ze względu na ich zamiłowanie do łamigłówek. Jeśli udało nam się wybrnąć z sytuacji, można było poślubić rusałkę.Boginki rodziły brzydkie i zdeformowane dzieci. W wielu podaniach ludowych mówi się o dzieciach podmienianych przez brzeginie, podrzucone potomstwo zwane było odmieńcami (w ten sposób tłumaczono wrodzone niepełnosprawności).Rusałką stawała się młoda dziewczyna, która popełniała samobójstwo poprzez utopienie z powodu nieszczęśliwej miłości, lub zmarła tuż przed, albo po swoim ślubie.
DEMONY WODNE
Baba Jaga – we współczesnym, baśniowym wyobrażeniu jest ona starą, odrażającą czarownicą, często na wpół ślepą i z uschniętą, lub kościaną nogą, względnie z kopytami. Mieszka w lesie, w chatce zaopatrzonej w kurzą nogę, co umożliwia zmianę lokalizacji jej domostwa. Jej nieodłącznymi towarzyszami są „mroczne”, diabelskie zwierzęta, takie jak kot (koniecznie czarny!), ropucha czy wąż. Gustuje w pożywieniu pochodzenia ludzkiego, a szczególnie rozsmakowana jest w pieczonych dzieciach. Porywa i morduje osoby zbłąkane w lesie, zsyła złe uroki i czyni insze wszeteczeństwo praworządnym osobom. Postać Baby Jagi jest dziś znana przede wszystkim z baśni i ludowych opowieści, jednak początków wiary w tę groźną staruchę należy doszukiwać się w czasach przedchrześcijańskich, dawniejszych nawet od samej wspólnoty słowiańskiej, wśród której historie o okrutnej babie opowiadano sobie szczególnie chętnie. Mitologie innych ludów pełne są postaci podobnych do naszej słowiańskiej staruchy. Niemcy mają Frau Holle, Rumuni – Vîjbabę, Węgrzy – wiedźmę Bogorkań, Włosi – Befanę. Religioznawcy wskazują nawet na podobieństwa łączące Babę Jagę z Ażi – smokiem ze staroirańskich wierzeń, który posiadał swe okrutne, kobiece wcielenie. Mnogość podobnych postaci w mitologiach różnych ludów sprawia, że Babę Jagę należy traktować jako postać, w którą wierzono jeszcze w dobie wspólnoty praindoeuropejskiej. Przypuszcza się, że leśna starucha mogła być kiedyś utożsamiana nawet z bliżej nieokreśloną pogańską boginią, którą następnie zdemonizowano i zdegradowano do rangi leśnego demona.
DEMONY LEŚNE
Bies i czart, szkodliwe i złośliwe demony, nieprzyjaźnie nastawione do ludzi. Jako demony przedchrześcijańskie budziły strach w prostym ludzie, a w późniejszych czasach próbowano utożsamić je z chrześcijańskim diabłem, lecz daremnie, ponieważ bies czy czart szkodził głównie fizycznie, a szatan i diabeł – duszy. Określenie bies wywodzi się z prasłowiańskiego bĕsъ, od praindoeuropejskiego bboidh-, znaczącego „powodujący strach, przerażenie”. Czart inaczej zwany był czortem, bądź czertem. Ów bies zamieszkiwał puszcze i bory (nad którymi pieczę sprawował leszy – duch opiekuńczy lasu), uroczyska, niekiedy bagna. Mówi się, że w tych niedostępnych dla człowieka miejscach strzegł skarbów. Potwory te znane są głównie z niszczenia pól i pożerania trzody. Wraz z czartami obwiniane były o wszelkie plagi i niedogodności, rzekomo prócz zsyłania chorób, potrafiły również zawładnąć ludzkim umysłem i namawiać do łajdackich, bądź zbereźnych postępków (np. do pijaństwa). Metodą na ochronę przed czartem było zabicie sroki i powieszenie w izbie – „dlatego srokę, bo do czarta podobna — jest czarna i wciąż krzyczy”.
DEMONY LEŚNE
Wilkołak – znany też jako wilkołek (ang. werewolf, franc. loup-garou), jest to osoba posiadająca możliwość przemieniania się (samoistnie, lub przez np. czarnoksiężnika) w wilka, względnie humanoidalną postać posiadającą cechy wilczej anatomii (sierść, pazury, kły). Zdolność ta nazywana jest wilkołactwem (lykantropią). Mity o ludziach mogących przybierać postacie zwierzęce występują praktycznie na całym świecie, np. w krajach skandynawskich poza przemienionymi wilkami opowiada się też o osobach mogących zamieniać się w niedźwiedzie (pośrednio jest to związane z mitem o berserkerach), a w krajach afrykańskich w lwa i inne duże koty. Można wyróżnić kilka przyczyn wilkołactwa. Zdolność przemiany w wilka mogła być wrodzona lub nabyta. W tym drugim przypadku źródłem bywało albo ugryzienie przez wilka (względnie samego wilkołaka) , albo magia – jak chociażby klątwa rzucona przez czarownicę czy czarownika. W przypadku zdolności wrodzonych lub ukąszeń przemiana najczęściej bywała czasowa, zachodziła podczas określonych momentów (np. pełni księżyca czy świąt), bądź na życzenie danej osoby posiadającej taką zdolność. Natomiast w przypadku ingerencji magicznej przemiana w wilka była trwała i mogła zostać cofnięta jedynie przez osobę, która rzuciła klątwę. W zależności od przyczyny likantropii zróżnicowane było także zachowanie i charakter przemienionych ludzi. Wilkołak z urodzenia lub ukąszenia był agresywny, dziki, zachowywał się jak zwierzę. Czynił liczne szkody (ataki na zwierzęta hodowlane), mógł też napadać ludzi.
DEMONY LEŚNE
LESZY - W zależności od obszaru słowiańszczyzny leszy znany jest również jako laskowiec, borowy, boruta (być może jakoś związany z biesem), także jako dziad leśny albo leśne licho (źródłosłów licha i leszego jest zbliżony). Niekiedy bywa łączony z żeńską postacią odpowiedzialną za opiekę nad lasem, jaką jest Baba Jaga. Demon/duch opiekuńczy lasu, będący jego panem oraz władcą zwierząt w nim żyjących. W stosunku do ludzi jego zachowanie było zmienne, od neutralnego do wrogiego. Zależało to przede wszystkim od tego, jak traktowali oni las i stworzenia w nim żyjące. Leszy był szczególnie nieprzychylny myśliwym i drwalom, którzy wyraźnie naruszali jego ekumenę. W zależności od swojego nastawienia mógł wyprowadzać ludzi na manowce lub pomagać znaleźć wyjście z lasu, psocić poprzez np. wysypywanie runa leśnego z koszyka, lub chronić przed atakiem dzikich zwierząt. Dawniej miejsce, gdzie zaobserwowano obecność leszego lub przejawy jego działalności, uznawano za sanktuarium. Do takiej części lasu nie wolno było wchodzić, a przede wszystkich wyrządzać szkód (ścinanie drzew itp.), polować, ani zbierać owoców runa leśnego (powstawały takie naturalne rezerwaty). Leszy posiadał dobrze rozwinięte zdolności polimorficzne. Najczęściej ukazywał się jako z grubsza człekokształtna istota, starzec z brodą, czasami jednooki jak cyklop, osobnik o nienaturalnie białej twarzy. Potrafił zmieniać swoje rozmiary w zależności od wysokości drzewostanu. Mógł również przyjmować postać zwierząt takich jak wilk, niedźwiedź, puchacz, a nawet przeistaczać się w wiatr.
DEMONY LEŚNE
Południce, czy inaczej przypołudnice, są najpowszechniej występującym demonem w domenie polnej. Spotykane głównie na północnej Słowiańszczyźnie. Obawiać się ich mógł każdy pracujący w polu podczas lipcowych i sierpniowych skwarów, szczególnie leniuchujący bądź ucinający sobie drzemkę. Południce zadawały zagadki, okaleczały, powodowały omdlenia, zawroty głowy i nie wzdrygały się przed zabiciem swoich ofiar, wybierając głównie uduszenia w tym celu.Oczywiście, jeśli dekapitacja sierpem była zbyt oczywista. Czasem były kusząco pięknymi kobietami z rozwianymi, jasnymi włosami. Rozpoznać je można właśnie po dzierżonym w ręku sierpie, a czasem z workiem na porwaną dziatwę. Mogły być zmiennokształtne i przeistaczać się w wiry powietrzne.
DEMONY POLNE
Licho, demon którego nie trzeba szczególnie przedstawiać bo wiele powiedzonek z nim pozostało do dziś, „Licho wie”, „do Licha” itp. (znacie jakieś inne?) Podobno wyglądem przypominał wychudzoną kobietę lub małe zwierzątko. Małe zwierzątko robiło małe szkody, ale kobieta jak się przyczepiła do rodziny wyniszczała ją, zsyłając masę nieszczęść. Gdy dokonała swego dzieła szła dalej w poszukiwania nowych nieszczęśników. Podobno to jedyny demon, na którego nie było rady…
DEMONY POLNE
Polewik zwany był również polewojem lub polowym, a w czasach po chrystianizacji – diabłem lub czartem polnym. Jak większość słowiańskich demonów miał postać człekokształtną, choć według niektórych wierzeń mógł przyjmować postać kozła lub byka. Wedle ludzkich kryteriów piękna wygląd polewika nie był szczególnie atrakcyjny. Wyobrażano go sobie jako niewysokiego, krępego mężczyznę o ogorzałej skórze, z zarostem złożonym z kłosów zbóż. Przyodziany był w płócienne ubranie, a głęboko na oczy naciągał, chroniący go przed promieniami słońca, kapelusz. Domeną polewoja były pola uprawne i tam właśnie można go było spotkać. Obecnie zwykło się przedstawiać polewika jako męską odmianę południcy. Podejście takie jest jednak chybione. Południca, choć również przechadzała się po polach, nie pełniła równocześnie żadnej funkcji, a jej głównym zajęciem było wygrzewanie się w słońcu oraz tropienie i dręczenie ludzi. Polewik natomiast był istotą niezwykle pracowitą i szanowaną przez ludzi żyjących z uprawy roli. Przechadzając się wśród łanów zbóż, dbał równocześnie o ich wzrost i prawidłowy rozwój. Strzegł je przed chorobami i szkodnikami, a także przed niszczycielską siłą żywiołów.
DEMONY POLNE
Latawiec i latawica to demony słowiańskie powstające z dusz poronionych dzieci oraz wisielców. Jak większość demonów powstałych z dzieci zmarłych przed nadaniem imienia ochronnego, latawce i latawice utożsamiane były z siłami powietrza. Potrafiły wciągnąć człowieka w wir powietrzny, mimo powiązań z siłami atmosferycznymi częstym widokiem bywały latawce i latawice ginące od rażenia piorunem w trakcie burzy. Początkowo uznawane za demony nieszczególnie szkodliwe dla ludzi, istniała szansa udomowienia latawca lub latawicy. Jeśli latawica bądź latawiec dał się nam przekupić sporym poczęstunkiem mógł między innymi napędzać wiatrak młynarzowi. W najgorszym wypadku taka współpraca kończyła się uwiedzeniem przez przez latawca/latawicę. Demony te przelatując wraz z wichrem nad siedzibami ludzkimi wydawały przeraźliwe okrzyki i piski.
DEMONY POWIETRZNE
Płanetnik, chmurnik, obłocznik lub poświst, tymi imionami określano demona z wierzeń słowiańskich odpowiedzialnego za stan pogodowy. Praca płanetnika (staropolskie „płaneta” oznacza „chmura”) polegała na przemieszczaniu chmur po niebie za pomocą potężnych lin i siły własnych barków. Ponadto płanetnik napełniał owe chmury deszczem lub gradem i opróżniał je nad wybranym miejscem. Punkt na który chmurnik opróżni chmury był wybierany przez niego na podstawie sympatii i relacji z miejscowymi mieszkańcami. Na porządku dziennym bywały sytuacje, gdy płanetnik niszczył pola uprawne (np. za pomocą gradu) w znienawidzonych przez niego wsiach, lub przeciwnie – bronił zaprzyjaźnionych rolników przed negatywnie nastawionymi poświstami (poświstem zwano demona osuszającego pola). Płanetnikami zazwyczaj stawali się ludzie zmarli nagle lub popełnili samobójstwo (z reguły topielcy lub wisielcy). Chmurnik to wybraniec, był przecież obdarzony mocą kontrolowania pogody.
DEMONY POWIETRZNE
Raróg – w słowiańskiej mitologii demon/duch związany z ogniem, dawniej być może bóstwo, które z czasem zostało zdegradowane do formy demonicznej. Najczęściej przybierał postać ognistego ptaka, będącego zwierzęcym towarzyszem Swaroga lub jednym z jego wcieleń. Według podań Raróg wykluwa się ze złotego jaja wysiadywanego przez człowieka całe dziewięć dni. Poza ognistą ptasią postacią (sokół, rzadziej paw bądź złoty kur) może się Raróg ukazywać także jako ognisty smok lub wicher. W kulturze ludowej został sprowadzony do roli malutkiego ptaszka (mieszczącego się w kieszeni), który przynosił szczęście – nie bez powodu zresztą, gdyż dawniej dostrzeżenie Raroga (pod postacią mknącego przez niebo światełka) oznaczało otrzymanie boskiego błogosławieństwa. Z drugiej strony potęga jego wzroku potrafi przemieniać ludzi w cudaków i dziwolągów, a nawet zabijać.
DEMONY POWIETRZNE
Kikimora, sziszimora lub szyszymora to żeński, szkodliwy duch domowy, szczególnie znany na terenach Rusi. Z tamtejszych terenów prawdopodobnie wywodzi się jej nazwa, ponieważ staroruskie kykati oznaczało tyle co wyć, a jak wiemy, wycie wrzecion podczas nocnego przędzenia przez sziszimore, zwiastowało nieszczęście. Często określano ją stwierdzeniem „zmora bez określonej twarzy”. Jak w przypadku większości demonów słowiańskich, kikimora powstawała z poronionego płodu, dziecka zmarłego tuż po porodzie lub nagle zmarłej kobiety. W ostatnim przypadku mogła przyjąć twarz zmarłej matki, babki czy prababki i wtenczas demona takiego określało się domowichą (przypuszczalnie żona domowika). Domowicha w przeciwieństwie do kikimory była duchem opiekuńczym.
DEMONY DOMOWE
Demony pomnażające dobytek były pożądane przez ludzi, jednym z takich demonów jest właśnie kłobuk, kołbuk, kobold lub chobold, najbardziej rozpoznawalny na terenach warmińsko-mazurskich. Trudno jest stwierdzić do jakiej grupy sklasyfikować kłobuka, często określany jest jako demon dobry, ponieważ dbał o dostatek w domu właściciela i pomnaża jego majątek. Z drugiej strony jednak pomnażanie majątku polegało na okradaniu sąsiednich domostw, co mogło gospodarzowi przysporzyć sporo problemów i było godne potępienia. Prócz takich zdolności kłobuk potrafił odnaleźć i przyprowadzić do domu domownika który stracił drogę. Kłobuk najczęściej przybierał formę czarnego kota, koguta lub zmokłej kury, czarne koguty były symbolem zła.
DEMONY DOMOWE
Domowik, domowoj, domowy, domownik – duch opiekuńczy, zamieszkujący zapiecek domu. Dbał o dobrobyt gospodarstwa, w zamian za schronienie i posiłek pozostawiany przy piecu przez gospodynię. Domowik rzadko pokazywał się właścicielom domu, często jednak można było usłyszeć jak zaniedbany domowik tłukł talerze i bił dzieci lub ściągał na domowników inne nieszczęścia. W wierzeniach słowiańskich utarł się przesąd, że dusze, które nie trafiły do Nawii, stają się szkodliwe dla ludzi (np. Utopiec – demon wodny, czy Południca nękająca chłopów pracujących w polu), jednak wiele z nich pozostaje neutralnych (Leszy – opiekun lasu), lub są w stanie wspierać człowieka jeśli ten wykaże nimi zainteresowanie i złoży im ofiarę w postaci strawy. Demon ten był rozpoznawalny na całym obszarze terenów przedchrześcijańskiej Polski. Wraz z biegiem czasu, Kościół podchodził coraz bardziej krytycznie do opiekuńczych duchów domowych i zaliczył je do „szatańskich”, a funkcje opiekuńcze przypisywał aniołom stróżom.
DEMONY DOMOWE