"Przygody śnieżnego bałwanka " - opowiadania przedszkolaków
Ti
„Bałwanek Bogdanek”Obudziło się słoneczko i promyczkiem pac! Franusia- Wstawaj śpiochu budź Tatusia.Chłopczyk biegnie zwinnie, sprawnieby obudzić Tatę zgrabnie.Tatuś wstaje bierze smykachce pokazać mu śnieżyka.Idą razem do ogródkawnet ulepić zimorodka.Już pojawił się bałwanekFranio nazwał go Bogdanek.Minął miesiąc, drugi, trzeciwiosna przyszła już do dzieci.Bałwan chudy, blady, słabyFranio zabrał go do Baby.Babcia mig bałwanka do lodówkiby zniknęły mu wszystkie smutki.Już bałwanek zamrożonyw przyszłym roku szuka żony.
Franio K
Franio K
Bałwanek Duduś 😊Bałwanek Duduś na pozór był zwykłym bałwankiem, takim jak inne bałwanki stojące na podwórkach mieszkańców małej malowniczej wioski położonej u podnóża gór o jakże pięknej nazwie Śnieżnogrod. Nikt jednak nie wiedział, że był on bohaterem, bohaterem zwierząt lasu. Ulepiły go dwie małe dziewczynki: Karolinka i Emilka dla swojej maleńkiej siostrzyczki. Bałwanek miał marchewkowy nos, oczy z orzechów włoskich, uśmiech z czerwonej fasoli i kasztanowe guziki. Zima w Śnieżnogrodzie nie odpuszczała. Śnieg sypał i sypał, a mróz skrzypiał pod butami. Leśne zwierzęta poszukiwały jedzenia. Pewnej nocy sarenka Jagienka szukając jedzenia zawędrowała do bałwanka Dudusia. Opowiedziała mu, że od kilku dni nic nie jadła. Bałwanek nie zastanawiał się długo i oddał jej swój marchewkowy nos. Sarenka podziękowała i ze wzruszeniem wróciła do lasu. Głos o bałwanku, który pomógł głodnej sarence szybko rozniósł się po lesie. Zwierzęta przychodziły do bałwanka każdej nocy, a on oddawał im wszystko co miał: zajączkom marchewkowy nos, wiewiórce Zosi orzechy włoskie, z których małe dziewczynki zrobiły mu oczka, ziarna fasoli dostały głodne ptaszki, a małe dziki kasztanowe guziki. Dzięki dobremu sercu bałwanka Dudusia, zwierzęta przetrwały zimę, a On stał się bohaterem lasu. Emilka i Karolinka każdego ranka zastanawiały się, czemu ich bałwanek nie ma a to noska, a to oczek, a to guzików. Każdego ranka przynosiły nową marchewkę, orzechy włoskie, czerwona fasolę i kasztany, by go naprawić, nie miały jednak pojęcia, że ich bałwanek był wyjątkowy, bo miał ogromne serce, serce którego brakuje czasem niejednemu człowiekowi❤️
Karolinka K
Karolinka K
" Bałwanek Szron" Pewnego zimowego, słonecznego dnia nagle zaszło słońce za chmury, a niebo zrobiło się ciemne. Zosia, Franek i Julka pobiegli do okna zobaczyć co się dzieje. Za oknem dostrzegli białe płatki śniegu, które spadały na ziemie. Ich radość była niezmierna, ponieważ był to pierwszy śnieg tegorocznej zimy. Dzieci od razu zaplanowały zabawy na zewnątrz na najbliższe dni. Nazajutrz, gdy śniegu było po pas, rodzeństwo po powrocie z przedszkola postanowiło spędzić popołudnie poza domem. Franek wpadł na pomysł, żeby ulepić śniegowego bałwana. Pomysł spodobał się wszystkim i od razu dzieci zabrały się do roboty. Ja toczę największą kulę – powiedział Franek, ty Zosiu zrób brzuch, a ty Julia ulep śniegową głowę. Po pewnym czasie kule były już tak ogromne, że trzeba je było połączyć. Wspólnymi siłami dzieci połączyły śniegowe części bałwana. Julka poprosiła mamę o marchewkę na bałwani nos, Zosia pobiegła po kamyki na oczy, usta oraz guziki, a Franio przyniósł czapkę, szalik i rękawiczki. Po kilku minutach dzieło było gotowe. Bałwan otrzymał imię Szron. Dzieci zadowolone ze swojego bałwanka wróciły zmęczone do domu. Wieczorem położyły się do swoich łóżek. Wtenczas na polu wydarzyło się coś niezwykłego. Szron, nagle ożył i wybrał się w zimową podróż. Wędrując zaśnieżonymi drogami spotykał swoich przyjaciół bałwanków i zabierał ich ze sobą na wspólną przygodę. Gdy wszystkie bałwanki z pobliskich domów dołączyły do grupy zaczęła się bałwania zabawa. Każdy robił coś innego. Jedni zjeżdżali z górki na sankach, inni na nartach, jeszcze inni w tym czasie sunęli na łyżwach po tafli lodu. Zabawy nie było końca, lecz gdy noc chyliła się ku końcowi każdy bałwan powrócił na swoje podwórko. Zanim Szron zastygł w bezruchu, popatrzył i pomachał do okna, w którym stały dzieci.
Martynka
Martynka
Pewnego zimowego dnia chłopcy Kubuś i Bartuś postanowili ulepić dużego Bałwanka. Bałwanek miał zrobione oczka z wegielek, nosek z marchewki, buzię z kamyczków, rączki z patyczków i kapelusz z dużego garnka. Dzieci wróciły do domku. Śnieżny bałwanek był smutny, padał na niego śnieg, był sam nie mógł z nikim porozmawiać, ponieważ nie było nikogo już na podwórku. Pomyślał sobie ,że chciałby aby dzieci ulepiły drugiego bałwanka, gdyż nie byłby sam i miałby przyjaciela z którym mógłby porozmawiać. Następnego dnia Bartuś i Kubuś wpadli na pomysł by ulepić drugiego bałwana. Pierwszy bałwanek bardzo się ucieszył gdy zobaczył kolegę obok siebie, miał już towarzystwo. Śnieżny bałwanek już nie był smutny.
Bartuś S
Bartuś S
W pewien mroźny dzień Maciek z tatą Frankiem postanowili ulepić bałwana.Nazwali go Tobiasz. Ubrali go w szalik, w miejsce nosa dali marchewkę i na głowę założyli garnek.Zrobiło się ciemno więc Maciek z tatą Frankiem poszli do domu i zapadli w głęboki sen. W tym czasie ,nie wiadomo jak i dlaczego bałwan Tobiasz ożył. Tobiasz na początku był bardzo zdziwiony bo przecież nigdy nie potrafił mówić ale po krótkiej chwili stwierdził , że mu bardzo zimno i stwierdził, że potrzebny mu jest schron. Poszedł do pobliskiego lasku, i z lodu z jeziora i lepkiego śniegu zbudował sobie iglo. Znalazł też suche gałęzie i rozpalił ognisko. Otulony ciepłem z ogniska słodko zasnął. Następnego dnia rano Maciek z tatą chcieli odwiedzić nowo ulepionego bałwanka ale ku swemu zdumieniu lodowego ludzika tam nie było. Zadawali sobie pytanie dlaczego nie ma Tobiasza w tym miejscu w którym go postawili. Ale...nagle zobaczyli ślady. Po długim rozmyślaniu stwierdzili , że muszą odnaleźć Tobiasza. Poszli więc do lasku tak jak prowadziły ślady. Bardzo się zaskoczyli gdy zobaczyli bałwana ogrzewającego się przy ognisku. Nieśmiale ruszyli w jego kierunku i już po chwili zaczęli dopytywać o szczegóły jego ożycia .Po kilku godzinach rozmowy bardzo się zakumplowali i zaprosili Tobiasza do domu na gorącą czekoladę. Od tej pory są dobrymi przyjaciółmi, a Tobiasz, jak nie bałwan nigdy nie topnieje i nie straszne mu są wysokie temperatury.
Franio
Bajka Jasia i TosiPrzyszedł Adaś do bałwankaBudowali igloo i weszli do tego iglaKto Cię ulepił chłopczyku?Taki chłopiec Maciek Galant
Franio, Jaś i Tosia
W ogrodzie za domem Kamilki stał bałwanek ,miał na sobie czarny kapelusz, czerwony szalik, czarne rękawiczki i zieloną pelerynkę. Dziewczynka każdego ranka witała się z nim przez okno, machając do niego rączką.Pewnej nocy bałwanka odwiedziła wróżka, postanowiła go ożywić na jeden cały dzień. Swoją piękną złotą różdżką pomachała nad bałwankiem i zniknęła.Nagle bałwanek zaczął się ruszać, machał rączkami, ruszał nóżkami obracał się w każdą stronę, aż zaczął ze szczęścia biegać i śpiewać. Tak minęła cała noc ...Rano Kamilka podeszła do okna by przywitać się z bałwankiem i ze zdziwieniem patrzy co on wyprawia , a bałwanek tak bardzo był szczęśliwy, że może dziewczynce w końcu pomachać, że nie mógł wytrzymać i zaczął skakać i machać jak tylko zobaczył Kamilke w oknie. Dziewczynka od razu ubrała się ciepło i pobiegła do bałwanka z mnóstwem pytań, a także opowiedziała, że jest przedszkolakiem, że ma dużo koleżanek kolegów i Kochające Panie z przedszkola. Obiecała, że zabierze go pod przedszkole i pozna go z dziećmi, innymi bałwankami, które dzieci i Panie ulepiły . Dziewczynka pobiegła po mamę . Razem z mamą i Bałwankiem myśleli jak dotrą do przedszkola..., nagle mama wpadła na pomysł że, pożyczy Bałwankowi swoje narty pas i przypną go za samochodem . I tak się stało, szczęśliwie dojechali pod przedszkole. Kamilka wybiegła z samochodu i poszła po dzieci i Panie by pokazać nowego przyjaciela BAŁWANKA. Wszyscy wybiegli z przedszkola do Bałwanka , po zapoznaniu zaczęła się świetna zabawa . Bałwanek jeździł na nartach i ciągną dzieci na saniach, później z Paniami ulepili duże iglo w którym wszyscy się zmieścili . Tak minął wspaniały dzień z Bałwankiem.
Kamilka N
kamilka N
Pewnego dnia śnieg padał i padał,była to sobota dzień wolny od przedszkola i szkoły Karolinka i Bartuś przygotowywali się do zabawy w śnieżnych zapasach,drzewa i krzewy wyglądały cudownie niczym z bajki o Królowej Śniegu ,na gałązkach były śnieżne czapy, lśniące i mieniące się różnymi kolorami .Dzieci były podekscytowane na ich widok. Karolinka zapytała starszego od siebie brata co dzisiaj będziemy robić,a Bartuś na to - mam pomysł ulepimy dużego Bałwana . A zatem poprosimy mamę by pomogła nam się ciepło ubrać,po paru minutach gdy udało nam się ubrać ,wyszliśmy na dwór .Radość nie miała końca, turlikaliśmy się po śniegu, kładąc się na białym puchu odbijaliśmy wizerunek anioła i rzucaliśmy się śnieżkami, Karolinka przerwała zabawę .Teraz bierzemy się do pracy lepimy bałwana .Karolinka i Bartuś zaczeli lepić kule ,zaczeło się od małej a skończyło na dużej .Dzieci bardzo się naprawcowały ,turlikanie nie wydaje się łatwym zadaniem ,postanowili poprosić mamę o pomoc. Karolinka pobiegła po mamę .Mama się ubrała i wyszła przed dom ,pomogła nam włożyć jedną kule na drugą i oto powstał śnieżny bałwan. Karolinka się bardzo cieszyła,aż piszczała z radości .Po chwiali mama powiedziała teraz moje kochane dzieci by bałwan stał się jak prawdziwy musimy coś dodać. Mama,Karolinka i Bartuś poszli przygotować marchew,kapelusz,szalik i czarne guziki z węgla. Karolinka dodała mama o czymś zapomniałaś bałwanek nie ma rąk !Karolinko jesteś niesamowita ! Zastanawiali się wspólnie z czego można zrobić ręce,nagle Bartuś znalazł gałązki .Po pewnej chwili zastanowienia Bartuś powiedział,mamo ale ten bałwan jest smutny! Dlatego synu, że zapomnieliśmy o buzi . Karolinka na to, że zrobimy buzie z zakrętek ,Super córeczko wszystko już mamy ,zatem do dzieła. Karolinka z pomocą mamy włożyła kapelusz,wbiła nos ,oczy a także ułożyła buzie ze zakrętek ,a Bartuś dodał guziki ,ubrał szalik i zrobił ręce i tak powstał piękny zimowy bałwanek .Karolinka pobiegła do domu po kartkę ,gdy wróciła poprosiła mamę by napisała Weekendowy Bałwanek praca Karolinki,Bartusia i Mamy. Gdy wrócili z podwórka wypili ciepłą herbatę, Karolinka postanowiła narysować Zimowego Bałwana i tak zakończyła wspólną przygodę z bałwanem.
Karolinka B
Karolinka B
Pewnego zimowego popołudnia Krzysiu wraz z Radzicami ulepił śniegowego bałwanka. Mały bałwanek nie jest wcale taki mały, bo jest większy od Krzysia. Ma czarne węgielkowe oczy, długi marchewkowy nos i czerwony buraczkowy uśmiech. Na głowie ma czapkę z daszkiem – trochę nie roztropnie, bo jest bardzo mroźna zima, ale za to na szyi ma ciepły szal, a na płaszczu mnóstwo węgielkowych guzików. Stoi za oknem podziwia piękną zimę i spogląda na karmnik do którego wciąż przylatują zgłodniałe i zziębnięte ptaszki; wróbelki, sikorki, sójka, a także sroka. Przyszedł wieczór i trzeba było iść do domu. Krzyś pomachał bałwankowi na dobranoc i poszedł z Mamą. Był szczęśliwy, dlatego szybko zasnął. Gdy spał miał miły sen, śniło mu się, że bałwanek ożył, zaczął się poruszać i nawet zaczął mówić. We śnie bałwanek zaproponował Krzysiowi wyprawę w nieznane, bo bardzo zapragnął przeżyć zimową przygodę. Zabrali więc sanki i wyruszyli w drogę. Był piękny słoneczny dzień, śnieg skrzypiał im pod nogami, a uradowani przyjaciele Bałwanek i Krzyś biegli w kierunku lasu. Tam długo spacerowali, odwiedzili też karmnik - paśnik dla zwierząt. Nagle z za drzewa wyszła sarenka, a za nią pojawiło się jeszcze kilka. Bałwanek był zafascynowany bo po raz pierwszy z tak bliska zobaczył dzikie zwierzęta. Gdy zdecydowali, że już wracają, szczęśliwy bałwanek zaczął robić fikołki, rzucali z Krzysiem śnieżkami, a później jeszcze długo zjeżdżali z górki na sankach i bawili się w śniegu. Po bardzo mile spędzonym dniu wrócili do domu, a Mama podała im ciepłe kakao. Nagle bałwanek zaczął się topić, był coraz mniejszy i mniejszy, a Krzysiowi zrobiło się smutno. Na szczęście smutek Krzysia przerwała Mama gdy podeszła do łóżka i zaczęło Go budzić do przedszkola. Krzyś szybko wyskoczył z łóżka i pobiegł do oka. Gdy zobaczył bałwanka zrozumiał, że cała przygoda z bałwankiem przyśniła Mu się. A bałwanek stoi przed oknem i tajemniczo się uśmiecha, bo jest niesamowicie radosnym śnieżnym bałwankiem.
Krzyś
Krzyś
"Bałwanek i koniec zimy"Zimowy Bałwanek obudził się rano i wyjrzał przez okno swojego domku. Słoneczko pięknie świeciło i zachęcało do spacerowania. Bałwanek wyszedł przed dom, przeszedł kilka kroków i poczuł jak woda zaczyna spływać po jego brzuszku. Nie wiedział co się dzieje i zaniepokoił się mocno. Na podwórku pojawili się jego przyjaciele: Pingwinek i Wilk. Bałwanek postanowił zapytać kolegów, co się z nim dzieje. Głowa zrobiła mu się troszkę mniejsza, brzuszek jakby schudł.... zaczął znikać pomału. - Hej, koledzy.... popatrzcie co się dzieje! Znikam chyba! - zawołał Bałwanek. - Jak to znikasz? Co ty mówisz? - zdziwił się Pingwin. - Hmm... - zastanawiał się Wilk i zaczął obwąchiwać Bałwanka. - Patrzcie! Woda spływa po brzuchu, głowa mi się kurczy... jestem chory? - martwił się Bałwanek. - Nie przyjacielu! - zaczął pocieszać go Pingwinek - to słońce! Wszystko przez słońce! - Jak to? - zdziwił się nasz bohater - przecież tak miło grzeje, że aż chce się spacerować. - No właśnie - powiedział Pingwinek - zima się kończy, nadchodzi wiosna i słońce topi śnieg. A ty jesteś cały ze śniegu. - I co? Zniknę całkiem? - zaniepokoił się Bałwanek. - Nie, nie, nie....nie pozwolimy na to - zapewnili przyjaciele - zostaniesz w naszych sercach i będziemy na Ciebie czekać do następnej zimy. A wtedy znów się spotkamy i znów będziemy szaleć na śniegu.Bałwanek nie był zbyt zadowolony. Nie chciał opuszczać przyjaciół. Ale ich zapewnienie, że będą na niego czekać, uspokoiło go. Wszyscy trzej wrócili do domku, aby się pożegnać do kolejnej zimy.
Maciuś P
Maciuś P
"OPOWIADANIE O SILE TĘSKNOTY ZA TATĄ " Nie tak dawno i nie tak daleko, a wręcz przeciwnie – obecnie i całkiem blisko mieszka sobie rodzinka, gdzie oprócz Mamy i Taty jest dwóch chłopców, Grześ i Krzyś. Cała czwórka bardzo lubi wspólnie spędzać czas na świeżym powietrzu. A że nastała prawdziwa zima z mrozem i mnóstwem śniegu, to zabawy jest co nie miara: a to bitwa na śnieżki, to znowu jazda na sankach lub nartach. Wszyscy świetnie się bawią. Zdarzyło się jednak tak, że Tata musiał wyjechać na miesiąc w delegację. Dzieciom było bardzo smutno z tego powodu, ale Tata powiedział: - Nie martwcie się chłopcy, niedługo wrócę. A skoro dzisiaj mamy ostatni wspólny dzień zabawy przed moim wyjazdem, to… ulepmy bałwana. Będzie on Wam przypominał o mnie, gdy będzie Wam smutno i będziecie za mną tęsknić. - Ale przecież my nie damy rady – odpowiedzieli chórem Grześ i Krzyś. - Nie zapominajcie chłopcy, że jest nas czworo, każdy dołoży swoją cegiełkę do stworzenia bałwanka i będzie to nasza wspólna robota – rzekł Tata. – Mama przyniesie nam niezbędne akcesoria do ubrania bałwana, a my go ulepimy i wspólnie przyozdobimy. Tak też zrobili – cała rodzinka zaangażowała się przy lepieniu bałwana. Tata utoczył największą kulę i posadowił na wybranym wcześniej miejscu, naprzeciw okna pokoju synów. Grześ przygotował średnią kulę, która miała stanowić korpus bałwana, a Krzyś najmniejszą – głowę. Mama nakryła głowę bałwana garnkiem, owinęła go szalikiem, a chłopcy powpinali węgielki w miejsce oczu, ust oraz guzików. Tata wykończył rzeźbę, wbijając marchewkę jako nos. Bałwan wyglądał niesamowicie! Kiedy wszyscy zbierali się do domu, Tata rzucił z humorem do bałwana: - Miej na tych urwisów oko pod moją nieobecność. Nazajutrz Tata wyjechał i chłopcom było smutno. Nie ma to jak zabawa z Tatą! Grześ i Krzyś co rusz patrzyli na bałwanka, żeby choć na chwilę się rozweselić. Pamiętali, że ten jegomość ze śniegu to taka ostatnia wspólna chwila z Tatą. Ale jak to bywa z pogodą – ta zaczęła się zmieniać. Było coraz cieplej, mróz zelżał i śnieg zaczął topnieć. Co dziwne, bałwanek stał jak wcześniej przed oknem chłopców i nic się nie zmieniał. Ani o gram nie uszczuplił się jego brzuszek, ani jeden guziczek z niego nie spadł, a marchewka nadal tkwiła w miejscu nosa. Koledzy z sąsiednich domów zaczęli zaglądać na podwórko Krzysia i Grzesia, bo nie mogli uwierzyć, że tu bałwan nadal stoi, chociaż ich już dawno się roztopił… Mijały dni, do powrotu Taty było coraz bliżej, a bałwan nadal cieszył oko chłopców. Byli z niego dumni i wszystkim wokół powtarzali, ze jest taki wyjątkowy dlatego, że ulepili go całą rodziną, z Tatą na czele. I z pewnością – mówili – bałwanek do tej pory się nie rozpuścił, bo czeka razem z chłopcami na powrót Taty. W końcu nadszedł dzień powrotu. Grześ i Krzyś byli przeszczęśliwi, że znowu mają Tatę przy sobie i mogą się bawić. Od razu też zapomnieli o bałwanku na zewnątrz, zbyt zajęci opowiadaniem, co się działo pod nieobecność Taty. Zapytacie co z bałwankiem? Rzeczywiście, następnego dnia zostały po nim jedynie szalik, marchewka i garnek… Może naprawdę trzymał się dziarsko mimo słońca i ocieplenia dzięki tęsknocie dzieci za Tatą.
Bartuś G
Bartuś G
Po długiej i deszczowej jesieni nadeszła zima. Pewnego grudniowego poranka Jasiu wstał dość wcześnie i wyjrzał przez okno.
Zobaczył mnostwo śniegu i szybko zbudził swoja mamę. Bardzo chciał pobawic się na zewnątrz. Szybciutko zjadł śniadanie i razem
ze starszą siostrą pobiegli przed dom. Skakali, rzucali się śnieżkami, aż w końcu wpadli na pomysł ulepienia bałwanka. Ponieważ wszystkie dzieci w sąsiedztwie również miały podobny pomysł, Jaś razem z siostra postanowili, że ich bałwanek
będzie wyjątkowy. Szybciutko wytoczyli ze śniegu trzy kule różnej wielkosći i ułożyli je jedna na drugiej, zaczynając od największej.
Zrobili bałwankowi również oczy z kamyczków i nos z marchewki, a na głowie położyli starą czapkę taty. Ale żeby ich bałwan nie był
zwykły-biały,wymyślili, że go pokolorują. W garażu taty, gdzies na półce, dzieci znalazły kolorowe spreje. Zabrali je i pokolorowali
bałwanka w ten sposób, że brzuszek miał czerwono niebieski a głowę zieloną. I tak powstał Elmo, bo takie nadali mu imię.
Z sąsiednich domów przybiegły inne dzieci, by zobaczyc tego kolorowego bałwanka. Wszyscy byli pod wrażeniem i zaczęli tańczyc wokół Elmo. To był piękny, mroźny i bardzo szczęśliwy dzień, a bałwanek jeszscze długo gościł przed domem Jasia i jego rodziny.
Kuba W
Kuba W
Był piękny słoneczny ale mroźny dzień, mały Oskarek wstał i zobaczył, że w końcu spadł śnieg. Ucieszony ubrał się i poszedł na dwór. Chodził sam i nie miał w okol siebie nikogo z kim mogłyby się pobawić, wpadł na świetny pomysł, że ulepi sobie przyjaciela, który zawsze będzie przy nim w każdej sytuacji. Wziął się do roboty ulepił jedna dużą kulkę, drugą,trzecią.... Ale nie mógł ich złożyć w całość bo były bardzo ciężkie więc zawołał tatę, wspólnie złożyli balwanka. Ale Oskarek stał i zastanawial się co by tu zrobić aby mu nie było zimno i przypominal chociaż trochę jego przyjaciół. Zawołał mamę, gdy przyszła wspólnie zrobili mu oczka z wegielków, nos z marchewki, rączki z patyczków. I oczywiście nie zapomnieli o ciepłym szaliku aby nowy przyjaciel miał ciepło. Gdy skończyli Oskarek był bardzo zadowolony i szczęśliwy, że w końcu ma swojego przyjaciela, który jest przy nim ciągle i może go podziwiać z okna . Od tej pory dnie były lepsze, bo nie ważne jakiego przyjaciela mamy, ważne. żeby był blisko przy nas i zawsze.
Oskar K
Oskar K
Na całym świecie panował bardzo groźny wirus. Dzieci nie mogły się ze sobą bawić,
a mała Madzia bardzo tęskniła za rówieśnikami. Tylko śnieżny bałwanek stał sobie radosny
i uśmiechnięty za jej oknem w ogródku. Odwiedzały go ptaszki, które wesoło ćwierkały, ruda
wiewiórka, która codziennie przychodziła i podjadała orzeszki. Mała Madzia tak bardzo
chciała się z nimi zaprzyjaźnić, że postanowiła ubrać się cieplutko i iść do nich jak
najszybciej. W ogrodzie odkryła, że bałwanka odwiedzały również inne zwierzątka: kurki,
króliki oraz kaczorek Maciek od sąsiada. Była tak zachwycona tym widokiem, że każdą
wolną chwilę spędzała z bałwankiem i jego przyjaciółmi. Już nie była samotną dziewczynką.
Z bałwankiem piła herbatkę i jadła przy nim podwieczorek, oczywiście dzieląc się nim
z przyjaciółmi. Pewnego razu Madzia zobaczyła, że marchewkowy nosek bałwanka jest
obgryziony. Bardzo przejęła się jego nieszczęściem i natychmiast poszła do babci po nową
marchewkę. Następnego dnia sytuacja po raz kolejny się powtórzyła i znów Madzia z ulitowaniem wymieniła jego nosek. Bałwanek, choć był tylko ulepioną ze śniegu figurą,
bardzo pokochał mała Madzię i wydawało się, że on naprawdę żyje. Uśmiechał się na jej
widok i radośnie drżał. Niestety zwierzątka nie rozumiały, że bałwanek ma uczucia
i codziennie podgryzały jego guziczki zrobione z jabłuszek, a sprytna ruda wiewiórka
podkradała orzeszki, które były uszkami bałwanka. Madzia codziennie z uporem i wielką
czułością uzupełniała braki bałwanka, a on czuł, że jest żywy i bardzo ją kochał. Pewnego
dnia Madzia nie przyszła do swoich przyjaciół. Bałwanek czekał i bardzo się smucił, że go
opuściła. Dopiero gdy ptaszek przekazał mu wiadomość o tym, że dziewczynka leży
z wysoką temperaturą chora na grypę i tylko cud może ją uratować, zrozumiał, że musi jej
pomóc. Bałwanek pomimo, że wiedział jak może się to dla niego skończyć, postanowił
poprosić wróżkę bałwanków o zdolność chodzenia i poszedł ratować swoją małą
przyjaciółkę. Usiadł przy jej łóżeczku i trzymał swoje śnieżne rączki na czole dziewczynki do
czas aż temperatura zaczęła ją opuszczać. Bałwanek topniał pomalutku bo wysoka
temperatura roztapiała śnieżnego przyjaciela. Kiedy bałwanek cały się rozpuścił, dziewczynka
obudziła się cała i zdrowa. Przy łóżku na podłodze zobaczyła tylko kałużę wody, dwa
orzeszki, marchewkę i kilka jabłuszek. Zrozumiała, że bałwanek poświęcił swoje życie aby ją
uratować. Zebrała do pudełeczka wszystko co zostało po bałwanku i przechowywała jak
największy skarb. Wiedziała, że gdy tylko znów będzie mogła wyjść do ogrodu, ulepi
bałwanka ponownie i przywróci mu życie.
Natalia S
Natalia S
Maciuś M z siostrą Alicją
,, Poszukiwania bałwanka” Pewnego zimowego poranka rodzeństwo Ania i Tomek spojrzeli przez okno i zobaczyli jak dużo śniegu napadało podczas nocy . Była to sobota , a więc dzień wolny dla całej rodziny . Wspólnie z rodzicami postanowili ulepić bałwana . Lepiąc bałwana nie przypuszczali , że będzie to magiczny bałwan . Kiedy ukończyli swoją pracę bałwan zaczął się poruszać i przywitał ich słowami : ,, Dzień dobry moi mili” . Zaskoczenie było ogromne . Przez cały dzień bawiły się z bałwanem , śmiechom , krzyk nie było końca . Wieczorem dzieci położyły się spać . Rankiem kiedy spojrzały przez okno bałwana nie było . Gdy rano bałwan zobaczył sarenki przechodzące obok domu postanowił wybrać się z nimi na spacer . Ruszył w stronę lasu . Po drodze widział kolejne sarenki, które w zaspach śniegu próbowały znaleźć coś do jedzenia . Spotkał też zająca oraz lisa. Nad głową fruwały jastrzębie oraz bażanty . Kiedy oddalił się od stada saren zorientował się , że tak naprawdę nie wie jak wrócić do domu . Dzieci , które były smutne z powodu zniknięcia bałwana postanowiły go odszukać . Udało im odnaleźć bałwanka , dzięki śladom , które powstały na śniegu . Szczęśliwi , zarówno bałwanek jak i dzieci , wrócili do domu , gdzie spędzili miło czas na wspólnej zabawie budując m.in. igloo.
Borys
Borys
„Śnieżny baranek Rudi”Baranek Rudi mieszkał w zaśnieżonym lesie. Pewnego dnia zjadł gruszkę z pestkami i rozbolał go brzuszek, wiec poszedł spać. Rano obudziła go sroka, która chciała mu zjeść ziarenka, a on powiedział do niej: - uciekaj sroko, uciekaj.Sroka uciekając wpadła w sidła lisa, ale jakoś udało się jej wydostać i poleciała wysoko, prawie na księżyc.Baranek, chociaż był zły na srokę, to jednak zaczął jej szukać, bo była jego koleżanką, a dawno jej nie widział. Szukał wszędzie i nigdzie jej nie było. Jego jedzonko było zatem bezpieczne. Sroka, lubiła baranka, ale zawsze jak on spał to podjadała jego zapasy. Rudi się nudził i postanowił pojeździć na sankach razem z lisem, a że była sroga zima to i śniegu było dużo. Gdy tak zjeżdżali z wysokiej góry, zobaczyli lecącą srokę, która przeprosiła baranka za swoje złe zachowanie i dołączyła do nich. Założyła swoje malutkie narty i szalała razem z przyjaciółmi po zaśnieżonym lesie. Po wspólnej zabawie wszyscy się pożegnali i poszli spać, bo jutro miał być wielki dzień……Baranek nazajutrz miał urodziny. Zaprosił lisa i srokę na przyjęcie. Był tort, balony i prezenty. Lis tańczył z Rudim, a sroka śpiewała piosenki.Zabawę zakłóciła burza śnieżna, wszystko zasypał śnieg. Przyjaciele musieli się przenieść do domu baranka i tam szaleli do rana.
Bartuś H
Bartuś H
Zbliżały się Święta, spadł gęsty śnieg. Zosia z mamą w Wigilię rano ulepiły dużego bałwanka. Miał on niebieski szalik Zosi, czarne guziczki z kamyczków, a na głowię miał zieloną czapkę mamy. Po ulepieniu bałwanka Zosia z mamą poszły szykować kolację Wigilijną, która miała odbyć się u nich. Zosia do wieczora więc nie miała czasu odwiedzić bałwanka. Kolejnego dnia, również go nie odwiedziła. Bałwankowi było smutno, bo nie miał się z kim bawić. Lubiły go odwiedzać ptaszki, bo miał smaczny marchewkowy nos, którego dziobały. Kolejnego dnia Zosia rankiem przyszła do bałwanka. Przeprosiła, ze nie miała czasu go odwiedzić. Przyniosła mu także prezencik, którym był nowy marchewkowy nos. Ulepiła mu nowego bałwanka, aby nie było mu smutno, kiedy dziewczynka nie będzie miała czasu go odwiedzać.
Julia
Julia
"Marcowa przygoda zimowego bałwanka " Zima to ulubiona pora roku bałwanków. Jednak kiedy zaczął się marzec,
słońce świeciło coraz częściej i mocniej. Śnieg już prawie nie padał, a mróz
prawie w ogóle nie dokuczał. Bałwanek Bartuś stał w ogrodzie i pewnego
marcowego dnia stwierdził, że naprawdę kiepsko się czuje. Nie miał siły na
zabawę, schudł bardzo, a z czoła leciały mu krople potu. Myślał już, że chyba
się mocno przeziębił. Kiedy jak co dzień przyleciała do niego w odwiedziny
sikorka Stefcia wszystko się wyjaśniło:
- Oj, Bartusiu, nie jesteś chory, to wiosna idzie. Jesteś jeszcze młodym
bałwankiem. Nie wiesz, że wszystkie bałwanki wyruszają wtedy do Mroźnej
Groty, żeby tam przeczekać ciepłe dni? Widziałam je nie raz kiedy latałam
wysoko.
- Dziękuję Stefciu, będę musiał wyruszyć w drogę i ja, tylko gdzie to jest?
- Wyrusz w nocy – wyjaśniła sikorka – i podążaj na północ, gwiazdy wskażą Ci
drogę.
Bartuś wszystko zaplanował i jak postanowił, tak też zrobił. Spakował
plecak, z desek zrobił sobie narty, żeby łatwiej mu było się poruszać i kiedy
zapadła noc wyruszył w drogę.
Jechał i jechał bardzo długo. Oglądał świat, w którym było widać coraz
więcej oznak wiosny – kwiatki przebijające się spod śniegu i bazie kotki na
drzewach. Bardzo mu się to wszystko podobało, jednak wiedział, że musi się
spieszyć, żeby całkiem się nie roztopić.
Kiedy dotarł wreszcie do Mroźnej Groty spotkał tam wielu swoich
kuzynów. Przywitali go serdecznie i zaprowadzili do jednego ze skalnych pokoi.
Tam Bartuś spędził wiosnę, lato i jesień bawiąc się z innymi bałwankami.
Gabrysia
Gabrysia
"Powrót zimy w Mroźnej Grocie"Cieple miesiące minęły bałwankom na wspólnej zabawie, grach i opowieściach. Jednak Bartuś zaczął już tęsknić za dziećmi, które go ulepiły i z którymi spędził całą zimę. Pewnego dnia najstarszy bałwan, który pilnował Mroźnej Groty podczas wspólnego śniadania ogłosił:- Moi drodzy, sikorki dały już mi sygnał, że zima znów na dobre zagościła na świecie. Możecie więc wracać do swoich przyjaciół.Wszystkie bałwanki zaczęły klaskać i skakać z radości. A już następnego dnia jeden za drugim zaczęły wyruszać w drogę. Bartuś znów spakował plecak, założył swoje narty i krzyknął tylko:- Do zobaczenia znowu, na wiosnę.Pomachał śnieżną łapką i z radością pędził do dzieci. Śniegu napadałocałkiem sporo i mógł zjeżdżać z górek i ślizgać się po lodzie. Jednak w pewnym momencie zorientował się, że zgubił drogę.Usiadł na śnieżnej górce i zaczął płakać. Na szczęście zobaczyła go sikorka Stefcia i z góry zawołała:- Bartusiu, to naprawdę Ty? Ale urosłeś, tak dawno się nie widzieliśmy. Tylko czemu Ty płaczesz?- Bo zgubiłem drogę i nie wiem, jak mam wrócić do dzieci. – powiedział Bartuś- Bardzo za nimi tęsknię.- Nie martw się, widziałam się z dziećmi, ich dom jest za tym wzgórzem. Chodź, zaprowadzę Cię.Uradowany Bartuś popędził za Stefcią i już parę minut później stanął w znajomym ogrodzie. Jak tylko dzieci go zobaczyły, od razu wybiegły na podwórko. Myślały, że Bartuś całkiem się rozpuścił. Dały mu nowy szalik,lśniący garnek na głowę i świeżutką marchewkę na nos. I ulepiły mu jeszcze panią bałwankową – Basię, żeby nigdy nie było mu smutno. I tak spędzili razem całą zimę, aż do kolejnej wiosny
Piotruś
Piotruś
W pewien mroźny poranek w lesie zjawił się bałwanek. Płaszczyk miał w gwiazdki, kolorowa czapkę i szal w paski. Maszerował przez las cały wkoncu usiadł by odpocząć, lecz zmęczony cala droga szybko do snu się ułożył . Nagle słyszy, ze ktoś krzyczy: ratunku, ratunku!.Pomóż uratować nam zająca w wielki dół wpadł biedaczek, wołał przejęty jez. A bałwanek ze snu zbudzony mówi :nie mam tyle siły by sam go wyciągnąć, lecz obiecuje pomogę jak tylko mogę. Zwołuje wiec akcje ratunkowa wola wiewiórki, lisy, dziki, leśne ptaki i jeżyki. Szybko zwierzęta się zebrały i myślą jak pomoc zającowi. Wyciągają skrzydła, łapki zaraz spadną do pułapki. Nie miał jednak nikt tyle siły by pomoc zającowi. Wtem bałwanek pomysłowy mówi :chwyćmy się za ręce wszyscy razem mamy dużo siły. Tak zwierzęta tez zrobiły i w momencie zajączka wyciągnęli .
Dawid K
Dawid K
"Opowiadanie o śnieżnym bałwanku - Benio poznaje świat" W niewielkiej miejscowości nieopodal Krakowa mieszkali sobie dwaj bracia Szymuś
i Mikuś. Chłopcy bardzo tęsknili za białą, śnieżną i mroźną zimą, której tak dawno nie było.
Nadszedł juz styczeń, a tu nigdzie ani śladu zimy.
Pewnego dnia Szymuś obudził się bardzo wcześnie, podbiegł do okna i z niedowierzaniem krzyknął: -Mikuś, obudź się na polu jest biało!
-Hurra, w końcu ulepimy bałwana i pojeździmy na sankach ! - ucieszył sie Mikołaj
I tak też zrobili. Zaraz po śniadaniu wybiegli na podwórko i ulepili dużego bałwana. Mikuś zrobił mu nos
z marchewki, a Szymuś ręce ze starej miotły.
Chłopcy z kawałków węgla sprawili bałwankowi piękne czarne oczy.
-Jak go nazwiemy? - zapytał Mikuś -Hmm, może, no może Benio? - zaproponował Szymuś - O tak! Benio to wspaniałe imię dla naszego bałwanka!
I tak chłopcy cały ranek i popołudnie spędzili na śnieżnych zabawach wpatrując sie co chwilę w wielką postać śnieżnego bałwanka. -Chciałbym, żeby nasz Benio, tak jak my biegał i bawił się.... - powiedział marzycielskim tonem Szymuś.
Wieczorem gdy chłopcy wrócili już do domu, można by rzec, że marzenie Szymusia sie spełniło...
Nagle Benio otworzył oczy, rozejrzał sie wokół siebie i powiedział: -Brrr, ale zimno! Musze się troszkę poruszać. I tak Benio ruszył przed siebie.
Szedł w śnieżnych zaspach, a towarzyszył mu tylko skrzypiący pod stopami mróz.
Nagle na swojej drodze chrumkającego dzika: -Gdzie się wybierasz śnieżny bałwanku?- zapytał dzik,
-Idę sie troszkę poruszać bo bardzo zimno tak stać nieruchomo na podwórku, dziku. A przy okazji zobaczę jak wygląda świat! - oznajmił Benio z dumą. -Nie boisz sie tak po zmroku sam spacerować, wszędzie wokoło pełno jest dzikich i głodnych wilków. -A dlaczego one są takie straszne, dziku? zapytał Benio. -Bo jest zima śnieżny bałwanku i wszystkim zwierzętom brakuje pożywienia - odpowiedział bałwankowi dzik -Proszę dziku poczęstuj sie marchewką mam ich parę w kieszeni, bo dzieci bawiąc się schowały tam parę sztuk. -Dziękuje bałwanku - ucieszył sie dzik i poszedł w swoja stronę.
Bałwanek szedł dalej przed siebie i nagle w oddali usłyszał dziwny głos:
-Hu hu hu hu.... -Co to? - zdziwił sie bałwanek -Kim jesteś? zapytał wystraszony,
-To ja bałwanku sowa mądra głowa, wiem wszystko co dzieje sie w lesie, dlatego dziwę sie bałwanku, że spacerujesz tu o tak późnej porze? -Chciałbym rozejrzeć sie trochę i zobaczyć jak wygląda świat - powiedział z dumą bałwanek -Uważaj bałwanku, w lesie często jest niebezpiecznie - ostrzegła go sowa. -Będę ostrożny - obiecał bałwanek.
Idąc dalej w głąb lasu bałwanek zobaczył malutkiego zajączka, który zaplątał sie w sieci kłusownika i płakał przeraźliwie. -Hej zajączku, uspokój się, pomogę Ci - zaproponował bałwanek, a następnie podbiegł do pułapki i wydostał z niej zranioną nóżkę zajączka. -Nie płacz już malutki - uspakajał bałwanek, pomogę Ci i zaprowadzę Cie do Twojej mamusi. Złapał zajączka za rączkę i słuchając wskazówek maluszka zaprowadził go do starej zajęczycy, która bardzo się niepokoiła nieobecnością w domu synka. -Bałwanku, może zostaniesz z nami na kolację? zaproponowała mama zajączka
-Nie, dziękuje bardzo ale będę już wracał na swoje podwórko, naprawdę robi sie już bardzo późno - odpowiedział bałwanek i poszedł przed siebie.
Z ogromnym zainteresowaniem oglądał wszystko co napotkał na swojej drodze, piękne, ośnieżone drzewa i skaczące po nich wiewiórki, biegające po polanie rude liski. Wszystko to bardzo cieszyło bałwanka.
Aż tu nagle na jego drodze stanęły dwa wściekłe wilki:
-Co tu robisz bałwanku - zawarczały
-Wracam do siebie na moje podwórko - odpowiedział drżącym głosem bałwanek -Zobaczcie wraca do siebie, hahaha! - zaśmiały się drwiącymi głosami wilki -Jestem bardzo głodny! - zawołał starszy wilk do młodszego -Bałwanek będzie naszą wspaniałą kolacją - uśmiechnął się szyderczo młodszy wilk. -Ale, ale.....ja nie jestem dobrym poka...r.rm emm do zjedzenia - zająknął się bałwanek. To my zdecydujemy czy będziesz dobrym pożywieniem czy też nie!! - zawarczały wilki i zaczęły poruszać się w stronę wystraszonego bałwanka.
Nagle w pobliżu przelatywała sowa mądra głowa i natychmiast zwołała leśne zwierzęta: dziki, zające, lisy. Wszystkie przybiegły na ratunek bałwankowi. Rozgoniły wściekłe wilki i tym samym uratowały bałwanka.
Przerażony całym zajściem bałwanek podziękował zwierzakom za pomoc, a sowa mądra głowa wskazała mu drogę do domu.
Gdy Szymuś i Mikuś obudzili sie rano Benio stał nieruchomo na podwórku: -Szymuś, nasz bałwanek stał na podwórku całą noc, pewno bardzo mu sie nudziło - powiedział Mikuś do brata -Pewno tak Mikusiu dlatego musimy szybko zjeść śniadanko i prędko do niego pójść!!! - odpowiedział Szymuś.
Szymon P
Szymon P
Był luty, wiec było zimno i wszystko wokół było pokryte śniegiem. To tu, to tam widać było spacerującą parę za rękę, tarzającego się jamnika w śniegu, albo dzieci zjeżdżające z górki na saneczkach.Jednak uwagę przyciągał śpiący bałwan, przykryty płatkami śniegu. Ręce miał z gałązek, nos z marchewki, guziczki z czerwonych koralików, a na głowie miał brązowy kapelusz.Z jeziora wypłynęła syrenka i przyglądała mu się uważnie. Po chwili bałwanek się obudził.- Wreszcie się obudziłeś - powiedziała syrenka. Wyłowiłam Cię z dna jeziora. Jak się tam znalazłeś? - Dziękuje Ci bardzo. Wskoczyłem, uciekając przed złym smokiem. - Jak to złym smokiem?- Niestety napadł nas zły smok z sąsiedniej krainy. Walczyliśmy bardzo dzielnie broniąc naszego królestwa jednak smok miał znakomitą broń. - Jaką ,jaką ? – dopytywała syrenka.- Ano słuchaj dalej: Smok o wielkich zębach pokonał wszystkich moich przyjaciół. Wystarczyło jedno zionięcie ogniem, aby roztopić wszystkie bałwanki. Zostałem tylko ja. - To straszne! W takim razie jak udało Ci się uciec przed smokiem? - Smok rzucił się na mnie, ale wskoczyłem do jeziora, zanim ogień z Jego paszczy roztopił by śnieg z którego zostałem ulepiony. - Miałeś szczęście ! Niestety muszę już wracać, bo mama będzie się martwiła. – powiedziała syrenka i odpłynęła zanurzając się głęboko w wodę.
Zoja
Zoja
Pewnej zimowej nocy gdy wszystkie światła były już zgaszone a dzieci już słodko spały łóżeczkach, pomiędzy polami , podwórkami szalał zimny mroźny wiatr sprawiając że nawet polne zwierzęta wolały pozostać w swoich ciepłych norkach.Na placu zabaw stał jedynie smutny bałwanek którego dzieci ulepiły i tak zostawiły.Nasz bałwanek był coraz smutniejszy nie miał ochoty już na zabawę,patrzył tylko w gwiazdy i marzył.Kiedyś gdy tak stał nasz bałwanek przyleciał do niego wróbelek i opowiedział bałwankowi to co usłyszał od bociana.Pan bocian opowiadał na leśnej polanie o dalekich podróżach do Afryki o cudownym gorącym słońcu, pięknych piaszczystych plażach,o kolorowych rybkach które pływają w oceanie oraz o kwiatach kolorowych które tak cudownie pachną .Wszyscy przyjaciele z leśnej polany uwielbiali słuchać Pana bociana ,on tak zawsze ciekawie opowiadał o przygodach i miejscach jakie odwiedził lecąc z Polski do Afryki.Po spotkaniu z wróbelkiem nasz bałwanek głośno się rozpłakał tak głośno że aż jego płacz usłyszała leśna wróżka ,która natychmiast zjawiła się przy naszym bałwanku.- Bałwanku co się stało dlaczego jesteś taki smutny ,dlaczego płaczesz?Na to bałwanek odpowiedział wróżce-Wróżko, co roku stoję tutaj w tym samym miejscu , nigdzie nie mogę się ruszyć a tak bardzo chciałbym zobaczyć świat.Było by cudownie choć raz zobaczyć dalekie kraje ,pływać w oceanie z kolorowymi rybkami i móc na łące zbierać kolorowe kwiaty ,poczuć słońce na moich zimnych policzkach...Wróżka wysłuchała bałwanka i powiedziała-Bałwanku niech to będzie naszą tajemnicą,spełnię twoje marzenia,powtarzaj za mną zaklęcie...Hokus pokus ,czary maryniech wirują gwiazdki z nieba i spełniają me życzeniachcę raz w roku po zmroku zmienić pory roku chcę stać w lecie a nie w zimie w dalekiej krainie pełnej słońca, kwiatów,pozwól spełniać me pragnienia....w tym momencie zawirowały gwiazdki z nieba i przeniosły bałwanka do krainy o której bałwanek tak marzył.
Nasz marzyciel obudził się na rajskiej wyspie plaża ,morze ,kwiaty i cudowne kolorowe ptaki o to co zobaczył bałwanek gdy otworzył oczka. Jaki on był szczęśliwy DZIĘKUJE CI WRÓŻKO...!!! krzyczał z całych sił i zaraz pobiegł do wody,chciał ponurkować razem z kolorowymi rybkami....pobawić się z delfinami i falamiPodczas nurkowania bałwanek zobaczył bajecznie kolorowy podwodny świat a i rybki widząc nurkującego bałwanka otwierały szeroko pyszczki i przecierały oczka ze zdumienia bo nigdy nie widziały i nie słyszały o bałwanku który nurkuje... Następnie bałwanek postanowił nazbierać bukiet cudownych ,kolorowych kwiatów które pierwszy raz widział bo przecież u nas w zimie kwiaty nie rosną...następnie pobiegł pozbierać egzotycznych owoców którymi napełnił głodny brzuszek. Po tak obfitym obiadku i dniu pełnym wrażeń ,cudownych przygód nasz bałwanek ułożył się pod palmami aby troszkę odpocząć.... Gdy się obudził stał znowu na placu zabaw a poranne słoneczko z daleka machało do niego promyczkiem i delikatnie się uśmiechało dając bałwankowi do zrozumienia że dobrze zna jego tajemnice... gdy z cały czas obserwowało co bałwanek robi w dalekiej krainie...Bałwanek już był już bardzo szczęśliwy czekał tylko ąż nadejdzie zmrok ,podwórko opustoszeje dzieci pójdą spać ,czekał na odwiedziny swoich przyjaciół z leśnej polany....dzisiaj to bałwanek chciał opowiedzieć wszystkim o przygodzie swojego życia.Bałwanka rozpierała duma i szczęście że to on teraz może pochwalić się swoją przygodą życia umilając zimowy wieczór swoim towarzyszą. Gdy wszyscy już się zebrali na leśnej polanie nasz bałwanek zaczął opowiadać.....gdy nagle zniecierpliwiony zajączek krzyknął dość bałwanku ,kłamiesz ty nigdzie nie byłeś my ci nie wierzymy...Bałwanek tylko popatrzył na swoich przyjaciół włożył ręce do śnieżnego kożucha i z kieszeni wyciągną całą garść morskich muszelek i najpiękniejszy egzotyczny kwiat taki którego jeszcze nikt nie widział...woow woow wow bałwanku to jednak prawda.... jak wspaniale przekrzykiwały zwierzęta ,bałwanek tylko się uśmiechnął i ....już planował kolejną podróż....Hokus ,pokus czary mary niech wirują gwiazdki z nieba i spełniają me życzenia....
Mateo
Mateo
Koniec :)
Przygody śnieżnego bałwanka
Joanna Gałuszka
Created on March 8, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Modern Presentation
View
Terrazzo Presentation
View
Colorful Presentation
View
Modular Structure Presentation
View
Chromatic Presentation
View
City Presentation
View
News Presentation
Explore all templates
Transcript
"Przygody śnieżnego bałwanka " - opowiadania przedszkolaków
Ti
„Bałwanek Bogdanek”Obudziło się słoneczko i promyczkiem pac! Franusia- Wstawaj śpiochu budź Tatusia.Chłopczyk biegnie zwinnie, sprawnieby obudzić Tatę zgrabnie.Tatuś wstaje bierze smykachce pokazać mu śnieżyka.Idą razem do ogródkawnet ulepić zimorodka.Już pojawił się bałwanekFranio nazwał go Bogdanek.Minął miesiąc, drugi, trzeciwiosna przyszła już do dzieci.Bałwan chudy, blady, słabyFranio zabrał go do Baby.Babcia mig bałwanka do lodówkiby zniknęły mu wszystkie smutki.Już bałwanek zamrożonyw przyszłym roku szuka żony.
Franio K
Franio K
Bałwanek Duduś 😊Bałwanek Duduś na pozór był zwykłym bałwankiem, takim jak inne bałwanki stojące na podwórkach mieszkańców małej malowniczej wioski położonej u podnóża gór o jakże pięknej nazwie Śnieżnogrod. Nikt jednak nie wiedział, że był on bohaterem, bohaterem zwierząt lasu. Ulepiły go dwie małe dziewczynki: Karolinka i Emilka dla swojej maleńkiej siostrzyczki. Bałwanek miał marchewkowy nos, oczy z orzechów włoskich, uśmiech z czerwonej fasoli i kasztanowe guziki. Zima w Śnieżnogrodzie nie odpuszczała. Śnieg sypał i sypał, a mróz skrzypiał pod butami. Leśne zwierzęta poszukiwały jedzenia. Pewnej nocy sarenka Jagienka szukając jedzenia zawędrowała do bałwanka Dudusia. Opowiedziała mu, że od kilku dni nic nie jadła. Bałwanek nie zastanawiał się długo i oddał jej swój marchewkowy nos. Sarenka podziękowała i ze wzruszeniem wróciła do lasu. Głos o bałwanku, który pomógł głodnej sarence szybko rozniósł się po lesie. Zwierzęta przychodziły do bałwanka każdej nocy, a on oddawał im wszystko co miał: zajączkom marchewkowy nos, wiewiórce Zosi orzechy włoskie, z których małe dziewczynki zrobiły mu oczka, ziarna fasoli dostały głodne ptaszki, a małe dziki kasztanowe guziki. Dzięki dobremu sercu bałwanka Dudusia, zwierzęta przetrwały zimę, a On stał się bohaterem lasu. Emilka i Karolinka każdego ranka zastanawiały się, czemu ich bałwanek nie ma a to noska, a to oczek, a to guzików. Każdego ranka przynosiły nową marchewkę, orzechy włoskie, czerwona fasolę i kasztany, by go naprawić, nie miały jednak pojęcia, że ich bałwanek był wyjątkowy, bo miał ogromne serce, serce którego brakuje czasem niejednemu człowiekowi❤️
Karolinka K
Karolinka K
" Bałwanek Szron" Pewnego zimowego, słonecznego dnia nagle zaszło słońce za chmury, a niebo zrobiło się ciemne. Zosia, Franek i Julka pobiegli do okna zobaczyć co się dzieje. Za oknem dostrzegli białe płatki śniegu, które spadały na ziemie. Ich radość była niezmierna, ponieważ był to pierwszy śnieg tegorocznej zimy. Dzieci od razu zaplanowały zabawy na zewnątrz na najbliższe dni. Nazajutrz, gdy śniegu było po pas, rodzeństwo po powrocie z przedszkola postanowiło spędzić popołudnie poza domem. Franek wpadł na pomysł, żeby ulepić śniegowego bałwana. Pomysł spodobał się wszystkim i od razu dzieci zabrały się do roboty. Ja toczę największą kulę – powiedział Franek, ty Zosiu zrób brzuch, a ty Julia ulep śniegową głowę. Po pewnym czasie kule były już tak ogromne, że trzeba je było połączyć. Wspólnymi siłami dzieci połączyły śniegowe części bałwana. Julka poprosiła mamę o marchewkę na bałwani nos, Zosia pobiegła po kamyki na oczy, usta oraz guziki, a Franio przyniósł czapkę, szalik i rękawiczki. Po kilku minutach dzieło było gotowe. Bałwan otrzymał imię Szron. Dzieci zadowolone ze swojego bałwanka wróciły zmęczone do domu. Wieczorem położyły się do swoich łóżek. Wtenczas na polu wydarzyło się coś niezwykłego. Szron, nagle ożył i wybrał się w zimową podróż. Wędrując zaśnieżonymi drogami spotykał swoich przyjaciół bałwanków i zabierał ich ze sobą na wspólną przygodę. Gdy wszystkie bałwanki z pobliskich domów dołączyły do grupy zaczęła się bałwania zabawa. Każdy robił coś innego. Jedni zjeżdżali z górki na sankach, inni na nartach, jeszcze inni w tym czasie sunęli na łyżwach po tafli lodu. Zabawy nie było końca, lecz gdy noc chyliła się ku końcowi każdy bałwan powrócił na swoje podwórko. Zanim Szron zastygł w bezruchu, popatrzył i pomachał do okna, w którym stały dzieci.
Martynka
Martynka
Pewnego zimowego dnia chłopcy Kubuś i Bartuś postanowili ulepić dużego Bałwanka. Bałwanek miał zrobione oczka z wegielek, nosek z marchewki, buzię z kamyczków, rączki z patyczków i kapelusz z dużego garnka. Dzieci wróciły do domku. Śnieżny bałwanek był smutny, padał na niego śnieg, był sam nie mógł z nikim porozmawiać, ponieważ nie było nikogo już na podwórku. Pomyślał sobie ,że chciałby aby dzieci ulepiły drugiego bałwanka, gdyż nie byłby sam i miałby przyjaciela z którym mógłby porozmawiać. Następnego dnia Bartuś i Kubuś wpadli na pomysł by ulepić drugiego bałwana. Pierwszy bałwanek bardzo się ucieszył gdy zobaczył kolegę obok siebie, miał już towarzystwo. Śnieżny bałwanek już nie był smutny.
Bartuś S
Bartuś S
W pewien mroźny dzień Maciek z tatą Frankiem postanowili ulepić bałwana.Nazwali go Tobiasz. Ubrali go w szalik, w miejsce nosa dali marchewkę i na głowę założyli garnek.Zrobiło się ciemno więc Maciek z tatą Frankiem poszli do domu i zapadli w głęboki sen. W tym czasie ,nie wiadomo jak i dlaczego bałwan Tobiasz ożył. Tobiasz na początku był bardzo zdziwiony bo przecież nigdy nie potrafił mówić ale po krótkiej chwili stwierdził , że mu bardzo zimno i stwierdził, że potrzebny mu jest schron. Poszedł do pobliskiego lasku, i z lodu z jeziora i lepkiego śniegu zbudował sobie iglo. Znalazł też suche gałęzie i rozpalił ognisko. Otulony ciepłem z ogniska słodko zasnął. Następnego dnia rano Maciek z tatą chcieli odwiedzić nowo ulepionego bałwanka ale ku swemu zdumieniu lodowego ludzika tam nie było. Zadawali sobie pytanie dlaczego nie ma Tobiasza w tym miejscu w którym go postawili. Ale...nagle zobaczyli ślady. Po długim rozmyślaniu stwierdzili , że muszą odnaleźć Tobiasza. Poszli więc do lasku tak jak prowadziły ślady. Bardzo się zaskoczyli gdy zobaczyli bałwana ogrzewającego się przy ognisku. Nieśmiale ruszyli w jego kierunku i już po chwili zaczęli dopytywać o szczegóły jego ożycia .Po kilku godzinach rozmowy bardzo się zakumplowali i zaprosili Tobiasza do domu na gorącą czekoladę. Od tej pory są dobrymi przyjaciółmi, a Tobiasz, jak nie bałwan nigdy nie topnieje i nie straszne mu są wysokie temperatury.
Franio
Bajka Jasia i TosiPrzyszedł Adaś do bałwankaBudowali igloo i weszli do tego iglaKto Cię ulepił chłopczyku?Taki chłopiec Maciek Galant
Franio, Jaś i Tosia
W ogrodzie za domem Kamilki stał bałwanek ,miał na sobie czarny kapelusz, czerwony szalik, czarne rękawiczki i zieloną pelerynkę. Dziewczynka każdego ranka witała się z nim przez okno, machając do niego rączką.Pewnej nocy bałwanka odwiedziła wróżka, postanowiła go ożywić na jeden cały dzień. Swoją piękną złotą różdżką pomachała nad bałwankiem i zniknęła.Nagle bałwanek zaczął się ruszać, machał rączkami, ruszał nóżkami obracał się w każdą stronę, aż zaczął ze szczęścia biegać i śpiewać. Tak minęła cała noc ...Rano Kamilka podeszła do okna by przywitać się z bałwankiem i ze zdziwieniem patrzy co on wyprawia , a bałwanek tak bardzo był szczęśliwy, że może dziewczynce w końcu pomachać, że nie mógł wytrzymać i zaczął skakać i machać jak tylko zobaczył Kamilke w oknie. Dziewczynka od razu ubrała się ciepło i pobiegła do bałwanka z mnóstwem pytań, a także opowiedziała, że jest przedszkolakiem, że ma dużo koleżanek kolegów i Kochające Panie z przedszkola. Obiecała, że zabierze go pod przedszkole i pozna go z dziećmi, innymi bałwankami, które dzieci i Panie ulepiły . Dziewczynka pobiegła po mamę . Razem z mamą i Bałwankiem myśleli jak dotrą do przedszkola..., nagle mama wpadła na pomysł że, pożyczy Bałwankowi swoje narty pas i przypną go za samochodem . I tak się stało, szczęśliwie dojechali pod przedszkole. Kamilka wybiegła z samochodu i poszła po dzieci i Panie by pokazać nowego przyjaciela BAŁWANKA. Wszyscy wybiegli z przedszkola do Bałwanka , po zapoznaniu zaczęła się świetna zabawa . Bałwanek jeździł na nartach i ciągną dzieci na saniach, później z Paniami ulepili duże iglo w którym wszyscy się zmieścili . Tak minął wspaniały dzień z Bałwankiem.
Kamilka N
kamilka N
Pewnego dnia śnieg padał i padał,była to sobota dzień wolny od przedszkola i szkoły Karolinka i Bartuś przygotowywali się do zabawy w śnieżnych zapasach,drzewa i krzewy wyglądały cudownie niczym z bajki o Królowej Śniegu ,na gałązkach były śnieżne czapy, lśniące i mieniące się różnymi kolorami .Dzieci były podekscytowane na ich widok. Karolinka zapytała starszego od siebie brata co dzisiaj będziemy robić,a Bartuś na to - mam pomysł ulepimy dużego Bałwana . A zatem poprosimy mamę by pomogła nam się ciepło ubrać,po paru minutach gdy udało nam się ubrać ,wyszliśmy na dwór .Radość nie miała końca, turlikaliśmy się po śniegu, kładąc się na białym puchu odbijaliśmy wizerunek anioła i rzucaliśmy się śnieżkami, Karolinka przerwała zabawę .Teraz bierzemy się do pracy lepimy bałwana .Karolinka i Bartuś zaczeli lepić kule ,zaczeło się od małej a skończyło na dużej .Dzieci bardzo się naprawcowały ,turlikanie nie wydaje się łatwym zadaniem ,postanowili poprosić mamę o pomoc. Karolinka pobiegła po mamę .Mama się ubrała i wyszła przed dom ,pomogła nam włożyć jedną kule na drugą i oto powstał śnieżny bałwan. Karolinka się bardzo cieszyła,aż piszczała z radości .Po chwiali mama powiedziała teraz moje kochane dzieci by bałwan stał się jak prawdziwy musimy coś dodać. Mama,Karolinka i Bartuś poszli przygotować marchew,kapelusz,szalik i czarne guziki z węgla. Karolinka dodała mama o czymś zapomniałaś bałwanek nie ma rąk !Karolinko jesteś niesamowita ! Zastanawiali się wspólnie z czego można zrobić ręce,nagle Bartuś znalazł gałązki .Po pewnej chwili zastanowienia Bartuś powiedział,mamo ale ten bałwan jest smutny! Dlatego synu, że zapomnieliśmy o buzi . Karolinka na to, że zrobimy buzie z zakrętek ,Super córeczko wszystko już mamy ,zatem do dzieła. Karolinka z pomocą mamy włożyła kapelusz,wbiła nos ,oczy a także ułożyła buzie ze zakrętek ,a Bartuś dodał guziki ,ubrał szalik i zrobił ręce i tak powstał piękny zimowy bałwanek .Karolinka pobiegła do domu po kartkę ,gdy wróciła poprosiła mamę by napisała Weekendowy Bałwanek praca Karolinki,Bartusia i Mamy. Gdy wrócili z podwórka wypili ciepłą herbatę, Karolinka postanowiła narysować Zimowego Bałwana i tak zakończyła wspólną przygodę z bałwanem.
Karolinka B
Karolinka B
Pewnego zimowego popołudnia Krzysiu wraz z Radzicami ulepił śniegowego bałwanka. Mały bałwanek nie jest wcale taki mały, bo jest większy od Krzysia. Ma czarne węgielkowe oczy, długi marchewkowy nos i czerwony buraczkowy uśmiech. Na głowie ma czapkę z daszkiem – trochę nie roztropnie, bo jest bardzo mroźna zima, ale za to na szyi ma ciepły szal, a na płaszczu mnóstwo węgielkowych guzików. Stoi za oknem podziwia piękną zimę i spogląda na karmnik do którego wciąż przylatują zgłodniałe i zziębnięte ptaszki; wróbelki, sikorki, sójka, a także sroka. Przyszedł wieczór i trzeba było iść do domu. Krzyś pomachał bałwankowi na dobranoc i poszedł z Mamą. Był szczęśliwy, dlatego szybko zasnął. Gdy spał miał miły sen, śniło mu się, że bałwanek ożył, zaczął się poruszać i nawet zaczął mówić. We śnie bałwanek zaproponował Krzysiowi wyprawę w nieznane, bo bardzo zapragnął przeżyć zimową przygodę. Zabrali więc sanki i wyruszyli w drogę. Był piękny słoneczny dzień, śnieg skrzypiał im pod nogami, a uradowani przyjaciele Bałwanek i Krzyś biegli w kierunku lasu. Tam długo spacerowali, odwiedzili też karmnik - paśnik dla zwierząt. Nagle z za drzewa wyszła sarenka, a za nią pojawiło się jeszcze kilka. Bałwanek był zafascynowany bo po raz pierwszy z tak bliska zobaczył dzikie zwierzęta. Gdy zdecydowali, że już wracają, szczęśliwy bałwanek zaczął robić fikołki, rzucali z Krzysiem śnieżkami, a później jeszcze długo zjeżdżali z górki na sankach i bawili się w śniegu. Po bardzo mile spędzonym dniu wrócili do domu, a Mama podała im ciepłe kakao. Nagle bałwanek zaczął się topić, był coraz mniejszy i mniejszy, a Krzysiowi zrobiło się smutno. Na szczęście smutek Krzysia przerwała Mama gdy podeszła do łóżka i zaczęło Go budzić do przedszkola. Krzyś szybko wyskoczył z łóżka i pobiegł do oka. Gdy zobaczył bałwanka zrozumiał, że cała przygoda z bałwankiem przyśniła Mu się. A bałwanek stoi przed oknem i tajemniczo się uśmiecha, bo jest niesamowicie radosnym śnieżnym bałwankiem.
Krzyś
Krzyś
"Bałwanek i koniec zimy"Zimowy Bałwanek obudził się rano i wyjrzał przez okno swojego domku. Słoneczko pięknie świeciło i zachęcało do spacerowania. Bałwanek wyszedł przed dom, przeszedł kilka kroków i poczuł jak woda zaczyna spływać po jego brzuszku. Nie wiedział co się dzieje i zaniepokoił się mocno. Na podwórku pojawili się jego przyjaciele: Pingwinek i Wilk. Bałwanek postanowił zapytać kolegów, co się z nim dzieje. Głowa zrobiła mu się troszkę mniejsza, brzuszek jakby schudł.... zaczął znikać pomału. - Hej, koledzy.... popatrzcie co się dzieje! Znikam chyba! - zawołał Bałwanek. - Jak to znikasz? Co ty mówisz? - zdziwił się Pingwin. - Hmm... - zastanawiał się Wilk i zaczął obwąchiwać Bałwanka. - Patrzcie! Woda spływa po brzuchu, głowa mi się kurczy... jestem chory? - martwił się Bałwanek. - Nie przyjacielu! - zaczął pocieszać go Pingwinek - to słońce! Wszystko przez słońce! - Jak to? - zdziwił się nasz bohater - przecież tak miło grzeje, że aż chce się spacerować. - No właśnie - powiedział Pingwinek - zima się kończy, nadchodzi wiosna i słońce topi śnieg. A ty jesteś cały ze śniegu. - I co? Zniknę całkiem? - zaniepokoił się Bałwanek. - Nie, nie, nie....nie pozwolimy na to - zapewnili przyjaciele - zostaniesz w naszych sercach i będziemy na Ciebie czekać do następnej zimy. A wtedy znów się spotkamy i znów będziemy szaleć na śniegu.Bałwanek nie był zbyt zadowolony. Nie chciał opuszczać przyjaciół. Ale ich zapewnienie, że będą na niego czekać, uspokoiło go. Wszyscy trzej wrócili do domku, aby się pożegnać do kolejnej zimy.
Maciuś P
Maciuś P
"OPOWIADANIE O SILE TĘSKNOTY ZA TATĄ " Nie tak dawno i nie tak daleko, a wręcz przeciwnie – obecnie i całkiem blisko mieszka sobie rodzinka, gdzie oprócz Mamy i Taty jest dwóch chłopców, Grześ i Krzyś. Cała czwórka bardzo lubi wspólnie spędzać czas na świeżym powietrzu. A że nastała prawdziwa zima z mrozem i mnóstwem śniegu, to zabawy jest co nie miara: a to bitwa na śnieżki, to znowu jazda na sankach lub nartach. Wszyscy świetnie się bawią. Zdarzyło się jednak tak, że Tata musiał wyjechać na miesiąc w delegację. Dzieciom było bardzo smutno z tego powodu, ale Tata powiedział: - Nie martwcie się chłopcy, niedługo wrócę. A skoro dzisiaj mamy ostatni wspólny dzień zabawy przed moim wyjazdem, to… ulepmy bałwana. Będzie on Wam przypominał o mnie, gdy będzie Wam smutno i będziecie za mną tęsknić. - Ale przecież my nie damy rady – odpowiedzieli chórem Grześ i Krzyś. - Nie zapominajcie chłopcy, że jest nas czworo, każdy dołoży swoją cegiełkę do stworzenia bałwanka i będzie to nasza wspólna robota – rzekł Tata. – Mama przyniesie nam niezbędne akcesoria do ubrania bałwana, a my go ulepimy i wspólnie przyozdobimy. Tak też zrobili – cała rodzinka zaangażowała się przy lepieniu bałwana. Tata utoczył największą kulę i posadowił na wybranym wcześniej miejscu, naprzeciw okna pokoju synów. Grześ przygotował średnią kulę, która miała stanowić korpus bałwana, a Krzyś najmniejszą – głowę. Mama nakryła głowę bałwana garnkiem, owinęła go szalikiem, a chłopcy powpinali węgielki w miejsce oczu, ust oraz guzików. Tata wykończył rzeźbę, wbijając marchewkę jako nos. Bałwan wyglądał niesamowicie! Kiedy wszyscy zbierali się do domu, Tata rzucił z humorem do bałwana: - Miej na tych urwisów oko pod moją nieobecność. Nazajutrz Tata wyjechał i chłopcom było smutno. Nie ma to jak zabawa z Tatą! Grześ i Krzyś co rusz patrzyli na bałwanka, żeby choć na chwilę się rozweselić. Pamiętali, że ten jegomość ze śniegu to taka ostatnia wspólna chwila z Tatą. Ale jak to bywa z pogodą – ta zaczęła się zmieniać. Było coraz cieplej, mróz zelżał i śnieg zaczął topnieć. Co dziwne, bałwanek stał jak wcześniej przed oknem chłopców i nic się nie zmieniał. Ani o gram nie uszczuplił się jego brzuszek, ani jeden guziczek z niego nie spadł, a marchewka nadal tkwiła w miejscu nosa. Koledzy z sąsiednich domów zaczęli zaglądać na podwórko Krzysia i Grzesia, bo nie mogli uwierzyć, że tu bałwan nadal stoi, chociaż ich już dawno się roztopił… Mijały dni, do powrotu Taty było coraz bliżej, a bałwan nadal cieszył oko chłopców. Byli z niego dumni i wszystkim wokół powtarzali, ze jest taki wyjątkowy dlatego, że ulepili go całą rodziną, z Tatą na czele. I z pewnością – mówili – bałwanek do tej pory się nie rozpuścił, bo czeka razem z chłopcami na powrót Taty. W końcu nadszedł dzień powrotu. Grześ i Krzyś byli przeszczęśliwi, że znowu mają Tatę przy sobie i mogą się bawić. Od razu też zapomnieli o bałwanku na zewnątrz, zbyt zajęci opowiadaniem, co się działo pod nieobecność Taty. Zapytacie co z bałwankiem? Rzeczywiście, następnego dnia zostały po nim jedynie szalik, marchewka i garnek… Może naprawdę trzymał się dziarsko mimo słońca i ocieplenia dzięki tęsknocie dzieci za Tatą.
Bartuś G
Bartuś G
Po długiej i deszczowej jesieni nadeszła zima. Pewnego grudniowego poranka Jasiu wstał dość wcześnie i wyjrzał przez okno. Zobaczył mnostwo śniegu i szybko zbudził swoja mamę. Bardzo chciał pobawic się na zewnątrz. Szybciutko zjadł śniadanie i razem ze starszą siostrą pobiegli przed dom. Skakali, rzucali się śnieżkami, aż w końcu wpadli na pomysł ulepienia bałwanka. Ponieważ wszystkie dzieci w sąsiedztwie również miały podobny pomysł, Jaś razem z siostra postanowili, że ich bałwanek będzie wyjątkowy. Szybciutko wytoczyli ze śniegu trzy kule różnej wielkosći i ułożyli je jedna na drugiej, zaczynając od największej. Zrobili bałwankowi również oczy z kamyczków i nos z marchewki, a na głowie położyli starą czapkę taty. Ale żeby ich bałwan nie był zwykły-biały,wymyślili, że go pokolorują. W garażu taty, gdzies na półce, dzieci znalazły kolorowe spreje. Zabrali je i pokolorowali bałwanka w ten sposób, że brzuszek miał czerwono niebieski a głowę zieloną. I tak powstał Elmo, bo takie nadali mu imię. Z sąsiednich domów przybiegły inne dzieci, by zobaczyc tego kolorowego bałwanka. Wszyscy byli pod wrażeniem i zaczęli tańczyc wokół Elmo. To był piękny, mroźny i bardzo szczęśliwy dzień, a bałwanek jeszscze długo gościł przed domem Jasia i jego rodziny.
Kuba W
Kuba W
Był piękny słoneczny ale mroźny dzień, mały Oskarek wstał i zobaczył, że w końcu spadł śnieg. Ucieszony ubrał się i poszedł na dwór. Chodził sam i nie miał w okol siebie nikogo z kim mogłyby się pobawić, wpadł na świetny pomysł, że ulepi sobie przyjaciela, który zawsze będzie przy nim w każdej sytuacji. Wziął się do roboty ulepił jedna dużą kulkę, drugą,trzecią.... Ale nie mógł ich złożyć w całość bo były bardzo ciężkie więc zawołał tatę, wspólnie złożyli balwanka. Ale Oskarek stał i zastanawial się co by tu zrobić aby mu nie było zimno i przypominal chociaż trochę jego przyjaciół. Zawołał mamę, gdy przyszła wspólnie zrobili mu oczka z wegielków, nos z marchewki, rączki z patyczków. I oczywiście nie zapomnieli o ciepłym szaliku aby nowy przyjaciel miał ciepło. Gdy skończyli Oskarek był bardzo zadowolony i szczęśliwy, że w końcu ma swojego przyjaciela, który jest przy nim ciągle i może go podziwiać z okna . Od tej pory dnie były lepsze, bo nie ważne jakiego przyjaciela mamy, ważne. żeby był blisko przy nas i zawsze.
Oskar K
Oskar K
Na całym świecie panował bardzo groźny wirus. Dzieci nie mogły się ze sobą bawić, a mała Madzia bardzo tęskniła za rówieśnikami. Tylko śnieżny bałwanek stał sobie radosny i uśmiechnięty za jej oknem w ogródku. Odwiedzały go ptaszki, które wesoło ćwierkały, ruda wiewiórka, która codziennie przychodziła i podjadała orzeszki. Mała Madzia tak bardzo chciała się z nimi zaprzyjaźnić, że postanowiła ubrać się cieplutko i iść do nich jak najszybciej. W ogrodzie odkryła, że bałwanka odwiedzały również inne zwierzątka: kurki, króliki oraz kaczorek Maciek od sąsiada. Była tak zachwycona tym widokiem, że każdą wolną chwilę spędzała z bałwankiem i jego przyjaciółmi. Już nie była samotną dziewczynką. Z bałwankiem piła herbatkę i jadła przy nim podwieczorek, oczywiście dzieląc się nim z przyjaciółmi. Pewnego razu Madzia zobaczyła, że marchewkowy nosek bałwanka jest obgryziony. Bardzo przejęła się jego nieszczęściem i natychmiast poszła do babci po nową marchewkę. Następnego dnia sytuacja po raz kolejny się powtórzyła i znów Madzia z ulitowaniem wymieniła jego nosek. Bałwanek, choć był tylko ulepioną ze śniegu figurą, bardzo pokochał mała Madzię i wydawało się, że on naprawdę żyje. Uśmiechał się na jej widok i radośnie drżał. Niestety zwierzątka nie rozumiały, że bałwanek ma uczucia i codziennie podgryzały jego guziczki zrobione z jabłuszek, a sprytna ruda wiewiórka podkradała orzeszki, które były uszkami bałwanka. Madzia codziennie z uporem i wielką czułością uzupełniała braki bałwanka, a on czuł, że jest żywy i bardzo ją kochał. Pewnego dnia Madzia nie przyszła do swoich przyjaciół. Bałwanek czekał i bardzo się smucił, że go opuściła. Dopiero gdy ptaszek przekazał mu wiadomość o tym, że dziewczynka leży z wysoką temperaturą chora na grypę i tylko cud może ją uratować, zrozumiał, że musi jej pomóc. Bałwanek pomimo, że wiedział jak może się to dla niego skończyć, postanowił poprosić wróżkę bałwanków o zdolność chodzenia i poszedł ratować swoją małą przyjaciółkę. Usiadł przy jej łóżeczku i trzymał swoje śnieżne rączki na czole dziewczynki do czas aż temperatura zaczęła ją opuszczać. Bałwanek topniał pomalutku bo wysoka temperatura roztapiała śnieżnego przyjaciela. Kiedy bałwanek cały się rozpuścił, dziewczynka obudziła się cała i zdrowa. Przy łóżku na podłodze zobaczyła tylko kałużę wody, dwa orzeszki, marchewkę i kilka jabłuszek. Zrozumiała, że bałwanek poświęcił swoje życie aby ją uratować. Zebrała do pudełeczka wszystko co zostało po bałwanku i przechowywała jak największy skarb. Wiedziała, że gdy tylko znów będzie mogła wyjść do ogrodu, ulepi bałwanka ponownie i przywróci mu życie.
Natalia S
Natalia S
Maciuś M z siostrą Alicją
,, Poszukiwania bałwanka” Pewnego zimowego poranka rodzeństwo Ania i Tomek spojrzeli przez okno i zobaczyli jak dużo śniegu napadało podczas nocy . Była to sobota , a więc dzień wolny dla całej rodziny . Wspólnie z rodzicami postanowili ulepić bałwana . Lepiąc bałwana nie przypuszczali , że będzie to magiczny bałwan . Kiedy ukończyli swoją pracę bałwan zaczął się poruszać i przywitał ich słowami : ,, Dzień dobry moi mili” . Zaskoczenie było ogromne . Przez cały dzień bawiły się z bałwanem , śmiechom , krzyk nie było końca . Wieczorem dzieci położyły się spać . Rankiem kiedy spojrzały przez okno bałwana nie było . Gdy rano bałwan zobaczył sarenki przechodzące obok domu postanowił wybrać się z nimi na spacer . Ruszył w stronę lasu . Po drodze widział kolejne sarenki, które w zaspach śniegu próbowały znaleźć coś do jedzenia . Spotkał też zająca oraz lisa. Nad głową fruwały jastrzębie oraz bażanty . Kiedy oddalił się od stada saren zorientował się , że tak naprawdę nie wie jak wrócić do domu . Dzieci , które były smutne z powodu zniknięcia bałwana postanowiły go odszukać . Udało im odnaleźć bałwanka , dzięki śladom , które powstały na śniegu . Szczęśliwi , zarówno bałwanek jak i dzieci , wrócili do domu , gdzie spędzili miło czas na wspólnej zabawie budując m.in. igloo.
Borys
Borys
„Śnieżny baranek Rudi”Baranek Rudi mieszkał w zaśnieżonym lesie. Pewnego dnia zjadł gruszkę z pestkami i rozbolał go brzuszek, wiec poszedł spać. Rano obudziła go sroka, która chciała mu zjeść ziarenka, a on powiedział do niej: - uciekaj sroko, uciekaj.Sroka uciekając wpadła w sidła lisa, ale jakoś udało się jej wydostać i poleciała wysoko, prawie na księżyc.Baranek, chociaż był zły na srokę, to jednak zaczął jej szukać, bo była jego koleżanką, a dawno jej nie widział. Szukał wszędzie i nigdzie jej nie było. Jego jedzonko było zatem bezpieczne. Sroka, lubiła baranka, ale zawsze jak on spał to podjadała jego zapasy. Rudi się nudził i postanowił pojeździć na sankach razem z lisem, a że była sroga zima to i śniegu było dużo. Gdy tak zjeżdżali z wysokiej góry, zobaczyli lecącą srokę, która przeprosiła baranka za swoje złe zachowanie i dołączyła do nich. Założyła swoje malutkie narty i szalała razem z przyjaciółmi po zaśnieżonym lesie. Po wspólnej zabawie wszyscy się pożegnali i poszli spać, bo jutro miał być wielki dzień……Baranek nazajutrz miał urodziny. Zaprosił lisa i srokę na przyjęcie. Był tort, balony i prezenty. Lis tańczył z Rudim, a sroka śpiewała piosenki.Zabawę zakłóciła burza śnieżna, wszystko zasypał śnieg. Przyjaciele musieli się przenieść do domu baranka i tam szaleli do rana.
Bartuś H
Bartuś H
Zbliżały się Święta, spadł gęsty śnieg. Zosia z mamą w Wigilię rano ulepiły dużego bałwanka. Miał on niebieski szalik Zosi, czarne guziczki z kamyczków, a na głowię miał zieloną czapkę mamy. Po ulepieniu bałwanka Zosia z mamą poszły szykować kolację Wigilijną, która miała odbyć się u nich. Zosia do wieczora więc nie miała czasu odwiedzić bałwanka. Kolejnego dnia, również go nie odwiedziła. Bałwankowi było smutno, bo nie miał się z kim bawić. Lubiły go odwiedzać ptaszki, bo miał smaczny marchewkowy nos, którego dziobały. Kolejnego dnia Zosia rankiem przyszła do bałwanka. Przeprosiła, ze nie miała czasu go odwiedzić. Przyniosła mu także prezencik, którym był nowy marchewkowy nos. Ulepiła mu nowego bałwanka, aby nie było mu smutno, kiedy dziewczynka nie będzie miała czasu go odwiedzać.
Julia
Julia
"Marcowa przygoda zimowego bałwanka " Zima to ulubiona pora roku bałwanków. Jednak kiedy zaczął się marzec, słońce świeciło coraz częściej i mocniej. Śnieg już prawie nie padał, a mróz prawie w ogóle nie dokuczał. Bałwanek Bartuś stał w ogrodzie i pewnego marcowego dnia stwierdził, że naprawdę kiepsko się czuje. Nie miał siły na zabawę, schudł bardzo, a z czoła leciały mu krople potu. Myślał już, że chyba się mocno przeziębił. Kiedy jak co dzień przyleciała do niego w odwiedziny sikorka Stefcia wszystko się wyjaśniło: - Oj, Bartusiu, nie jesteś chory, to wiosna idzie. Jesteś jeszcze młodym bałwankiem. Nie wiesz, że wszystkie bałwanki wyruszają wtedy do Mroźnej Groty, żeby tam przeczekać ciepłe dni? Widziałam je nie raz kiedy latałam wysoko. - Dziękuję Stefciu, będę musiał wyruszyć w drogę i ja, tylko gdzie to jest? - Wyrusz w nocy – wyjaśniła sikorka – i podążaj na północ, gwiazdy wskażą Ci drogę. Bartuś wszystko zaplanował i jak postanowił, tak też zrobił. Spakował plecak, z desek zrobił sobie narty, żeby łatwiej mu było się poruszać i kiedy zapadła noc wyruszył w drogę. Jechał i jechał bardzo długo. Oglądał świat, w którym było widać coraz więcej oznak wiosny – kwiatki przebijające się spod śniegu i bazie kotki na drzewach. Bardzo mu się to wszystko podobało, jednak wiedział, że musi się spieszyć, żeby całkiem się nie roztopić. Kiedy dotarł wreszcie do Mroźnej Groty spotkał tam wielu swoich kuzynów. Przywitali go serdecznie i zaprowadzili do jednego ze skalnych pokoi. Tam Bartuś spędził wiosnę, lato i jesień bawiąc się z innymi bałwankami.
Gabrysia
Gabrysia
"Powrót zimy w Mroźnej Grocie"Cieple miesiące minęły bałwankom na wspólnej zabawie, grach i opowieściach. Jednak Bartuś zaczął już tęsknić za dziećmi, które go ulepiły i z którymi spędził całą zimę. Pewnego dnia najstarszy bałwan, który pilnował Mroźnej Groty podczas wspólnego śniadania ogłosił:- Moi drodzy, sikorki dały już mi sygnał, że zima znów na dobre zagościła na świecie. Możecie więc wracać do swoich przyjaciół.Wszystkie bałwanki zaczęły klaskać i skakać z radości. A już następnego dnia jeden za drugim zaczęły wyruszać w drogę. Bartuś znów spakował plecak, założył swoje narty i krzyknął tylko:- Do zobaczenia znowu, na wiosnę.Pomachał śnieżną łapką i z radością pędził do dzieci. Śniegu napadałocałkiem sporo i mógł zjeżdżać z górek i ślizgać się po lodzie. Jednak w pewnym momencie zorientował się, że zgubił drogę.Usiadł na śnieżnej górce i zaczął płakać. Na szczęście zobaczyła go sikorka Stefcia i z góry zawołała:- Bartusiu, to naprawdę Ty? Ale urosłeś, tak dawno się nie widzieliśmy. Tylko czemu Ty płaczesz?- Bo zgubiłem drogę i nie wiem, jak mam wrócić do dzieci. – powiedział Bartuś- Bardzo za nimi tęsknię.- Nie martw się, widziałam się z dziećmi, ich dom jest za tym wzgórzem. Chodź, zaprowadzę Cię.Uradowany Bartuś popędził za Stefcią i już parę minut później stanął w znajomym ogrodzie. Jak tylko dzieci go zobaczyły, od razu wybiegły na podwórko. Myślały, że Bartuś całkiem się rozpuścił. Dały mu nowy szalik,lśniący garnek na głowę i świeżutką marchewkę na nos. I ulepiły mu jeszcze panią bałwankową – Basię, żeby nigdy nie było mu smutno. I tak spędzili razem całą zimę, aż do kolejnej wiosny
Piotruś
Piotruś
W pewien mroźny poranek w lesie zjawił się bałwanek. Płaszczyk miał w gwiazdki, kolorowa czapkę i szal w paski. Maszerował przez las cały wkoncu usiadł by odpocząć, lecz zmęczony cala droga szybko do snu się ułożył . Nagle słyszy, ze ktoś krzyczy: ratunku, ratunku!.Pomóż uratować nam zająca w wielki dół wpadł biedaczek, wołał przejęty jez. A bałwanek ze snu zbudzony mówi :nie mam tyle siły by sam go wyciągnąć, lecz obiecuje pomogę jak tylko mogę. Zwołuje wiec akcje ratunkowa wola wiewiórki, lisy, dziki, leśne ptaki i jeżyki. Szybko zwierzęta się zebrały i myślą jak pomoc zającowi. Wyciągają skrzydła, łapki zaraz spadną do pułapki. Nie miał jednak nikt tyle siły by pomoc zającowi. Wtem bałwanek pomysłowy mówi :chwyćmy się za ręce wszyscy razem mamy dużo siły. Tak zwierzęta tez zrobiły i w momencie zajączka wyciągnęli .
Dawid K
Dawid K
"Opowiadanie o śnieżnym bałwanku - Benio poznaje świat" W niewielkiej miejscowości nieopodal Krakowa mieszkali sobie dwaj bracia Szymuś i Mikuś. Chłopcy bardzo tęsknili za białą, śnieżną i mroźną zimą, której tak dawno nie było. Nadszedł juz styczeń, a tu nigdzie ani śladu zimy. Pewnego dnia Szymuś obudził się bardzo wcześnie, podbiegł do okna i z niedowierzaniem krzyknął: -Mikuś, obudź się na polu jest biało! -Hurra, w końcu ulepimy bałwana i pojeździmy na sankach ! - ucieszył sie Mikołaj I tak też zrobili. Zaraz po śniadaniu wybiegli na podwórko i ulepili dużego bałwana. Mikuś zrobił mu nos z marchewki, a Szymuś ręce ze starej miotły. Chłopcy z kawałków węgla sprawili bałwankowi piękne czarne oczy. -Jak go nazwiemy? - zapytał Mikuś -Hmm, może, no może Benio? - zaproponował Szymuś - O tak! Benio to wspaniałe imię dla naszego bałwanka! I tak chłopcy cały ranek i popołudnie spędzili na śnieżnych zabawach wpatrując sie co chwilę w wielką postać śnieżnego bałwanka. -Chciałbym, żeby nasz Benio, tak jak my biegał i bawił się.... - powiedział marzycielskim tonem Szymuś. Wieczorem gdy chłopcy wrócili już do domu, można by rzec, że marzenie Szymusia sie spełniło... Nagle Benio otworzył oczy, rozejrzał sie wokół siebie i powiedział: -Brrr, ale zimno! Musze się troszkę poruszać. I tak Benio ruszył przed siebie. Szedł w śnieżnych zaspach, a towarzyszył mu tylko skrzypiący pod stopami mróz. Nagle na swojej drodze chrumkającego dzika: -Gdzie się wybierasz śnieżny bałwanku?- zapytał dzik, -Idę sie troszkę poruszać bo bardzo zimno tak stać nieruchomo na podwórku, dziku. A przy okazji zobaczę jak wygląda świat! - oznajmił Benio z dumą. -Nie boisz sie tak po zmroku sam spacerować, wszędzie wokoło pełno jest dzikich i głodnych wilków. -A dlaczego one są takie straszne, dziku? zapytał Benio. -Bo jest zima śnieżny bałwanku i wszystkim zwierzętom brakuje pożywienia - odpowiedział bałwankowi dzik -Proszę dziku poczęstuj sie marchewką mam ich parę w kieszeni, bo dzieci bawiąc się schowały tam parę sztuk. -Dziękuje bałwanku - ucieszył sie dzik i poszedł w swoja stronę. Bałwanek szedł dalej przed siebie i nagle w oddali usłyszał dziwny głos: -Hu hu hu hu.... -Co to? - zdziwił sie bałwanek -Kim jesteś? zapytał wystraszony,
-To ja bałwanku sowa mądra głowa, wiem wszystko co dzieje sie w lesie, dlatego dziwę sie bałwanku, że spacerujesz tu o tak późnej porze? -Chciałbym rozejrzeć sie trochę i zobaczyć jak wygląda świat - powiedział z dumą bałwanek -Uważaj bałwanku, w lesie często jest niebezpiecznie - ostrzegła go sowa. -Będę ostrożny - obiecał bałwanek. Idąc dalej w głąb lasu bałwanek zobaczył malutkiego zajączka, który zaplątał sie w sieci kłusownika i płakał przeraźliwie. -Hej zajączku, uspokój się, pomogę Ci - zaproponował bałwanek, a następnie podbiegł do pułapki i wydostał z niej zranioną nóżkę zajączka. -Nie płacz już malutki - uspakajał bałwanek, pomogę Ci i zaprowadzę Cie do Twojej mamusi. Złapał zajączka za rączkę i słuchając wskazówek maluszka zaprowadził go do starej zajęczycy, która bardzo się niepokoiła nieobecnością w domu synka. -Bałwanku, może zostaniesz z nami na kolację? zaproponowała mama zajączka -Nie, dziękuje bardzo ale będę już wracał na swoje podwórko, naprawdę robi sie już bardzo późno - odpowiedział bałwanek i poszedł przed siebie. Z ogromnym zainteresowaniem oglądał wszystko co napotkał na swojej drodze, piękne, ośnieżone drzewa i skaczące po nich wiewiórki, biegające po polanie rude liski. Wszystko to bardzo cieszyło bałwanka. Aż tu nagle na jego drodze stanęły dwa wściekłe wilki: -Co tu robisz bałwanku - zawarczały -Wracam do siebie na moje podwórko - odpowiedział drżącym głosem bałwanek -Zobaczcie wraca do siebie, hahaha! - zaśmiały się drwiącymi głosami wilki -Jestem bardzo głodny! - zawołał starszy wilk do młodszego -Bałwanek będzie naszą wspaniałą kolacją - uśmiechnął się szyderczo młodszy wilk. -Ale, ale.....ja nie jestem dobrym poka...r.rm emm do zjedzenia - zająknął się bałwanek. To my zdecydujemy czy będziesz dobrym pożywieniem czy też nie!! - zawarczały wilki i zaczęły poruszać się w stronę wystraszonego bałwanka. Nagle w pobliżu przelatywała sowa mądra głowa i natychmiast zwołała leśne zwierzęta: dziki, zające, lisy. Wszystkie przybiegły na ratunek bałwankowi. Rozgoniły wściekłe wilki i tym samym uratowały bałwanka. Przerażony całym zajściem bałwanek podziękował zwierzakom za pomoc, a sowa mądra głowa wskazała mu drogę do domu. Gdy Szymuś i Mikuś obudzili sie rano Benio stał nieruchomo na podwórku: -Szymuś, nasz bałwanek stał na podwórku całą noc, pewno bardzo mu sie nudziło - powiedział Mikuś do brata -Pewno tak Mikusiu dlatego musimy szybko zjeść śniadanko i prędko do niego pójść!!! - odpowiedział Szymuś.
Szymon P
Szymon P
Był luty, wiec było zimno i wszystko wokół było pokryte śniegiem. To tu, to tam widać było spacerującą parę za rękę, tarzającego się jamnika w śniegu, albo dzieci zjeżdżające z górki na saneczkach.Jednak uwagę przyciągał śpiący bałwan, przykryty płatkami śniegu. Ręce miał z gałązek, nos z marchewki, guziczki z czerwonych koralików, a na głowie miał brązowy kapelusz.Z jeziora wypłynęła syrenka i przyglądała mu się uważnie. Po chwili bałwanek się obudził.- Wreszcie się obudziłeś - powiedziała syrenka. Wyłowiłam Cię z dna jeziora. Jak się tam znalazłeś? - Dziękuje Ci bardzo. Wskoczyłem, uciekając przed złym smokiem. - Jak to złym smokiem?- Niestety napadł nas zły smok z sąsiedniej krainy. Walczyliśmy bardzo dzielnie broniąc naszego królestwa jednak smok miał znakomitą broń. - Jaką ,jaką ? – dopytywała syrenka.- Ano słuchaj dalej: Smok o wielkich zębach pokonał wszystkich moich przyjaciół. Wystarczyło jedno zionięcie ogniem, aby roztopić wszystkie bałwanki. Zostałem tylko ja. - To straszne! W takim razie jak udało Ci się uciec przed smokiem? - Smok rzucił się na mnie, ale wskoczyłem do jeziora, zanim ogień z Jego paszczy roztopił by śnieg z którego zostałem ulepiony. - Miałeś szczęście ! Niestety muszę już wracać, bo mama będzie się martwiła. – powiedziała syrenka i odpłynęła zanurzając się głęboko w wodę.
Zoja
Zoja
Pewnej zimowej nocy gdy wszystkie światła były już zgaszone a dzieci już słodko spały łóżeczkach, pomiędzy polami , podwórkami szalał zimny mroźny wiatr sprawiając że nawet polne zwierzęta wolały pozostać w swoich ciepłych norkach.Na placu zabaw stał jedynie smutny bałwanek którego dzieci ulepiły i tak zostawiły.Nasz bałwanek był coraz smutniejszy nie miał ochoty już na zabawę,patrzył tylko w gwiazdy i marzył.Kiedyś gdy tak stał nasz bałwanek przyleciał do niego wróbelek i opowiedział bałwankowi to co usłyszał od bociana.Pan bocian opowiadał na leśnej polanie o dalekich podróżach do Afryki o cudownym gorącym słońcu, pięknych piaszczystych plażach,o kolorowych rybkach które pływają w oceanie oraz o kwiatach kolorowych które tak cudownie pachną .Wszyscy przyjaciele z leśnej polany uwielbiali słuchać Pana bociana ,on tak zawsze ciekawie opowiadał o przygodach i miejscach jakie odwiedził lecąc z Polski do Afryki.Po spotkaniu z wróbelkiem nasz bałwanek głośno się rozpłakał tak głośno że aż jego płacz usłyszała leśna wróżka ,która natychmiast zjawiła się przy naszym bałwanku.- Bałwanku co się stało dlaczego jesteś taki smutny ,dlaczego płaczesz?Na to bałwanek odpowiedział wróżce-Wróżko, co roku stoję tutaj w tym samym miejscu , nigdzie nie mogę się ruszyć a tak bardzo chciałbym zobaczyć świat.Było by cudownie choć raz zobaczyć dalekie kraje ,pływać w oceanie z kolorowymi rybkami i móc na łące zbierać kolorowe kwiaty ,poczuć słońce na moich zimnych policzkach...Wróżka wysłuchała bałwanka i powiedziała-Bałwanku niech to będzie naszą tajemnicą,spełnię twoje marzenia,powtarzaj za mną zaklęcie...Hokus pokus ,czary maryniech wirują gwiazdki z nieba i spełniają me życzeniachcę raz w roku po zmroku zmienić pory roku chcę stać w lecie a nie w zimie w dalekiej krainie pełnej słońca, kwiatów,pozwól spełniać me pragnienia....w tym momencie zawirowały gwiazdki z nieba i przeniosły bałwanka do krainy o której bałwanek tak marzył.
Nasz marzyciel obudził się na rajskiej wyspie plaża ,morze ,kwiaty i cudowne kolorowe ptaki o to co zobaczył bałwanek gdy otworzył oczka. Jaki on był szczęśliwy DZIĘKUJE CI WRÓŻKO...!!! krzyczał z całych sił i zaraz pobiegł do wody,chciał ponurkować razem z kolorowymi rybkami....pobawić się z delfinami i falamiPodczas nurkowania bałwanek zobaczył bajecznie kolorowy podwodny świat a i rybki widząc nurkującego bałwanka otwierały szeroko pyszczki i przecierały oczka ze zdumienia bo nigdy nie widziały i nie słyszały o bałwanku który nurkuje... Następnie bałwanek postanowił nazbierać bukiet cudownych ,kolorowych kwiatów które pierwszy raz widział bo przecież u nas w zimie kwiaty nie rosną...następnie pobiegł pozbierać egzotycznych owoców którymi napełnił głodny brzuszek. Po tak obfitym obiadku i dniu pełnym wrażeń ,cudownych przygód nasz bałwanek ułożył się pod palmami aby troszkę odpocząć.... Gdy się obudził stał znowu na placu zabaw a poranne słoneczko z daleka machało do niego promyczkiem i delikatnie się uśmiechało dając bałwankowi do zrozumienia że dobrze zna jego tajemnice... gdy z cały czas obserwowało co bałwanek robi w dalekiej krainie...Bałwanek już był już bardzo szczęśliwy czekał tylko ąż nadejdzie zmrok ,podwórko opustoszeje dzieci pójdą spać ,czekał na odwiedziny swoich przyjaciół z leśnej polany....dzisiaj to bałwanek chciał opowiedzieć wszystkim o przygodzie swojego życia.Bałwanka rozpierała duma i szczęście że to on teraz może pochwalić się swoją przygodą życia umilając zimowy wieczór swoim towarzyszą. Gdy wszyscy już się zebrali na leśnej polanie nasz bałwanek zaczął opowiadać.....gdy nagle zniecierpliwiony zajączek krzyknął dość bałwanku ,kłamiesz ty nigdzie nie byłeś my ci nie wierzymy...Bałwanek tylko popatrzył na swoich przyjaciół włożył ręce do śnieżnego kożucha i z kieszeni wyciągną całą garść morskich muszelek i najpiękniejszy egzotyczny kwiat taki którego jeszcze nikt nie widział...woow woow wow bałwanku to jednak prawda.... jak wspaniale przekrzykiwały zwierzęta ,bałwanek tylko się uśmiechnął i ....już planował kolejną podróż....Hokus ,pokus czary mary niech wirują gwiazdki z nieba i spełniają me życzenia....
Mateo
Mateo
Koniec :)