Want to create interactive content? It’s easy in Genially!
Polowanie
Małgosia Kagankiewicz
Created on March 6, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Modern Presentation
View
Terrazzo Presentation
View
Colorful Presentation
View
Modular Structure Presentation
View
Chromatic Presentation
View
City Presentation
View
News Presentation
Transcript
Polowanie
Pan Tadeusz
Istotnym składnikiem szlacheckiego życia i kultury były zwyczje , które wzbogacały ich codzienne życie i dostarczały rozrywki . Jedną z takich rozrywek było polowanie , które trwało od wschodu do zachodu słońca. Według tradycji najznakomitszy był połów na grubego zwierza - niedźwiedzia , bądż jelenia.Po polowaniu odbywała się tradycyjna i wystawna uczta przy ognisku.
Początek polowania
"Cicho-próżno myśliwi natężają ucha;Próżno, jak najciekawszej mowy, każdy słucha Milczenia, długo w miejscu nieruchomy czeka; Tylko muzyka puszczy gra do nich z daleka. Psy nurtuja po puszczy jak pod morzem nurki, A strzelcy, obruciwszy do lasu dwururki, Patrzą Wojskiego: ukląkł, ziemię uchem pyta; Jako w twarzy lekarza wzrok przyjaciół czyta Wyroki życia lub zgonu miłej im osoby, Tak strzelcy, ufni w sztuki Wojskiego sposoby, Topili w nim spojrzenia nadziei i trwogi. Jest! jest!-wyrzekł półgłosem, zerwał się na nogi.
-szlachcice jadą na koniach , prowadzą psy mysliwskie(charty, ogary) , u boku mają strzelby (nazywane flintami, dwururkami, fuzyjami)- wycofanie się z polowania oznaczało brak odwagi- najgorsze co można było zarzycic szlachcie. - w polowaniu uczestniczą właściwie wszyscy mężczyźni z dworu . Zbierają się wcześnie rano wzywani przez odgłosy trąb i rogów
Polowanie w "Panu Tadeuszu" - ogólne informacje
- Polowanie w "Panu Tadeuszu" jest sposobnością by wykazać się umiejętnościami , zdobyc szacunek i wzbudzić podziw- Celem wszystich jest zabicie niedźwiedzia
postrzelenie niedźwiedzia
Gdy Asesor z Rejentem wyskoczyli z boków, A Gerwazy biegł z przodu o jakie sto kroków, Z nim Robak, choć bez strzelby- i trzej w jednej chwili
Jak gdyby na komendę razem wystrzelili. Niedźwiedź wyskoczył w górę jak kot przed chartami I głową na dół runął, i czterema łapami Przewróciwszy się młyńcem, cielska krwawe brzmienię Waląc turz pod Hrabiego, zbił go z nóg na ziemię. Jeszcze ryczał, chciał jeszcze powstać, gdy nań wsiadły Rozjuszona Strapczyni a Sprawnik zajadły."
Spotkanie z niedźwiedźem
"Strzelcy stali i każdy ze strzelbą gotową Wygioł się jak łuk naprzód, z wciśnioną w las głową. Nie mogą dłużej czekać! Już ze stanowiska Jeden za drugim zmyka i w puszczę się wciska; Chcą pierwsi spotkać zwierza; choć Wojski ostrzegał, Choć Wojski stanowiska na koniu obiegał, Krzycząc, że czy kto prostym chłopem, czy paniczem, Jeżeli z miejsca zejdzie, dostanie w grzbiet smyczem, Nie było rady! Wszyscy pomimo zakazu W las pobiegli, trzy strzelby hukneły od razu; Potem wciąż kanonada, aż głośniej nad strzały Ryknął niedźwiedź i echem napełnił las cały.
Gra Wojskiego na rogu
Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypiętySwój róg bawoli, długi, cętkowany, kręty Jak wąż boa, oburącz do ust go przycisnął, Wzdął policzki jak banię, w oczach krwią zabłysnął, Zasunął wpół powieki, wciągnął w głąb pół brzucha I do płuc wysłał z niego cały zapas ducha, I zagrał: róg jak wicher, wirowatym dechem Niesie w puszczę muzykę i podwaja echem. Umilkli strzelcy, stali szczwacze zadziwieni Mocą, czystością, dziwną harmoniją pieni. Starzec cały kunszt, którym niegdyś w lasach słynął, Jeszcze raz przed uszami myśliwców rozwinął; Napełnił wnet, ożywił knieje i dąbrowy, Jakby psiarnię w nie wpuścił i rozpoczął łowy. Bo w graniu była łowów historyja krótka: Zrazu odzew dźwięczący, rześki: to pobudka; Potem jęki po jękach skomlą: to psów granie; A gdzieniegdzie ton twardszy jak grzmot: to strzelanie. Tu przerwał, lecz róg trzymał; wszystkim się zdawało, Że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało.
Uczta przy ognisku
Nad płomieniem oszczepy złożono w koziołki, Na grotach zawieszono brzuchate kociołki; Z wozów niosą jarzyny, mąki i pieczyste, I chleb. Sędzia otworzył puzderko zamczyste, W którym rzędami flaszek białe sterczą głowy; Wybiera z nich największy kufel kryształowy (Dostał go Sędzia w darze od księdza Robaka), Wódka to gdańska, napój miły dla Polaka; "Niech żyje! krzyknął Sędzia, w górę wznosząc flaszę, Miasto Gdańsk, niegdyś nasze, będzie znowu nasze!" I lał srebrzysty likwor w kolej, aż na końcu Zaczęło złoto kapać i błyskać na słońcu. W kociołkach bigos grzano; w słowach wydać trudno Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną; Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek, Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek. Aby cenić litewskie pieśni i potrawy, Trzeba mieć zdrowie, na wsi żyć, wracać z obławy.
Prace wykonały
Klaudia Kłosińska
Wiktoria Kubryn
Małgorzata Kagankiewicz
Dziękujemy za uwagę