Want to create interactive content? It’s easy in Genially!
Wiadomości ze świata sportu
Livia
Created on February 28, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Animated Chalkboard Presentation
View
Genial Storytale Presentation
View
Blackboard Presentation
View
Psychedelic Presentation
View
Chalkboard Presentation
View
Witchcraft Presentation
View
Sketchbook Presentation
Transcript
Wiadomości ze świata sportu 24.02 - 02.03.2021r.
Start
Back
SPIS TREŚCI
1.Piłka nożna
5.Moto
9.LA
2.Sporty zimowe
6.Koszykówka
10.Sztuki walki
3.Żużel
7.Tenis
Autorzy
4.Siatkówka
8.Piłka ręczna
The end
Next
Back
01
PIŁKA NOŻNA
Next
Back
1.Kandydat na stanowisko prezesa wyrzucony z PZPN
Maciej Mateńko, jeden z najlepszych trenerów młodzieży w województwie zachodniopomorskim, ogłosił, że zamierza kandydować na prezesa tamtejszego okręgowego związku piłki nożnej. Trzy dni później stracił pracę w... PZPN.
Next
Back
Maciej Mateńko ogłosił, że chciałby wiosną kandydować na stanowisko prezesa Zachodniopomorskiego Związku Piłki Nożnej. Trzy dni po tej deklaracji, w miniony poniedziałek, zadzwoniła do niego Magdalena Urbańska z wydziału grassroots PZPN i powiedziała, że został zawieszony w obowiązkach trenera Mobilnej Akademii Młodych Orłów (to program, w ramach którego szkoli się młodych trenerów młodzieży). - Poinformowano mnie, że mam oddać telefon, laptopa i samochód służbowy - mówi nam. Następnego dnia trener dostał maila z informacją, że nie będzie już pracował dla PZPN. Kandydat gorzej pracuje, więc lepiej go zwolnić... Wybory prezesa zachodniopomorskiego związku odbędą się w maju. Wystartuje w nich dwóch kandydatów: obecny prezes Jan Bednarek oraz właśnie Maciej Mateńko. Bednarek rządzi tam od 17 lat. Jest wiceprezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej odpowiedzialnym m.in. za... projekt Mobilnej Akademii Młodych Orłów.
Read more
Next
Back
2. Bohater Legii przeżył gehennę. Przez 40 dni był przykuty do łóżka
Next
Back
Mononukleoza przykuła go do łóżka na 40 dni i zaprosiła opryszczkę. Dwa tygodnie walczył z 40-stopniową gorączką, przez blisko cztery musiał pościć i schudł pięć kg - jesienią Kacper Kostorz przeżył gehennę. W sobotę został bohaterem Legii Warszawa.We wrześniu zakaził się mononukleozą, która przykuła go do łóżka na 40 dni, a z treningów wyłączyła na blisko dwa miesiące. W trakcie choroby schudł 5 kg - u wyczynowego sportowca taka utrata wagi w tak krótkim czasie nie pozostaje bez znaczenia. Choroba miała u niego ciężki przebieg, a leczenie trwało tak długo ze względu na problem z diagnozą. Najpierw sądzono, że to angina, a gdy antybiotyk nie pomógł, wykonano testy w kierunku COVID-19. Dopiero wtedy zrobiono mu dodatkowe badania i okazało się, że to mononukleoza. - Mocno mnie złapało. Przez równe dwa tygodnie miałem 40 stopni gorączki lub więcej. Brałem paracetamol i temperatura nie spadała. W dodatku ten wirus działa tak, że bardzo osłabia odporność. Doszło do tego, że łapałem wszystko - opowiadał w listopadzie portalowi legia.net. - Dotknąłem kurzu i robiło mi się zapalenie. Złapałem też opryszczkę, ale byłem tak słaby, że objawiała się u mnie inaczej niż zwykle - w całej jakie ustnej miałem bąble, nie mogłem niczego przełknąć, nie jadłem. Dopiero po około 25 dniach zacząłem coś jeść i lepiej funkcjonować. W końcu się wyspałem, wcześniej nie mogłem wcale spać. Ciągle się pociłem, czasem miałem wrażenie, że leżę w łóżku wodnym - tłumaczył.
Next
Trafienie 21-latka dało Legii cenne zwycięstwo nad Górnikiem Zabrze (2:1), dzięki któremu warszawianie umocnili się na pozycji lidera. A dla niego to nagroda za wytrwałość. Jesienią przeżył gehennę i nie chodzi tylko o przedwczesną śmierć ojca.
Back
Next
Back
3. Ligue 1. W niedzielę hit we Francji. Jest decyzja ws. występu Arkadiusza Milika
W niedzielę wielki hit Ligue 1 Olympique Marsylia - Olympique Lyon. Wszystko wskazuje na to, że jednym z jego bohaterów będzie Arkadiusz Milik. Polak uporał się już z kontuzją uda.
Next
Back
"Jest gotowy na następne spotkanie Olympique Marsylia" - informował niedawno "La Provence". W niedzielę "Le Parisien" podał z kolei, że Arkadiusz Milik zacznie w wyjściowym składzie!Polski napastnik w ostatnim czasie walczył z urazem mięśnia uda. Do treningów wrócił we wtorek i jest w pełni gotowy na niedzielny szlagier z trzecią drużyną Ligue 1 Olympique Lyon. Rywale do Marsylii przyjeżdżają jednak z jasnym celem - chcą pozostać w grze o mistrzostwo Francji (tracą do lidera Lille OSC trzy "oczka") i miejsce gwarantujące grę w Lidze Mistrzów. - Nieważne z kim gramy, chcemy wygrywać. To wyścig długodystansowy, chcemy być zespołem, który wygrywa najwięcej meczów. Oglądamy teraz Ligę Mistrzów w telewizji, to fantastyczne rozgrywki, chcemy się w nich znaleźć - stwierdził na łamach "Le Parisien" trener Lyonu Rudi Garcia. Milik z pewnością te plany będzie chciał pokrzyżować. Polski napastnik przez kontuzję uda opuścił cztery ostatnie mecze Olympique Marsylia w Ligue 1 oraz jeden w Pucharze Francji. Odkąd w połowie stycznia trafił do Marsylii, rozegrał dwa mecze - jeden z nich rozpoczął w podstawowej jedenastce. W zremisowanym 2:2 spotkaniu z Lens, 3 lutego, zdobył pierwszą bramkę w nowych barwach. Warto dodać, że aktualnie OM występuje pod wodzą tymczasowego trenera Nassera Largueta, który tymczasowo zastąpił na tym stanowisku Andre Villasa-Boasa. W piątek klub podał już jednak nazwisko nowego szkoleniowca - został nim Jorge Sampaoli. Przypuszczalny skład OM na mecz z Lyonem: Mandanda - Lirola, Alvara, Caleta-Car, Nagatomo - Rongier, Kamara, Gueye - Thauvin, Milik, Payet. Olympique Marsylia - Olympique Lyon / niedziela 28 lutego, godz. 21:00
Next
Back
4.Dramatyczne sceny w Płocku. Strzelił gola i stracił przytomność !
Do dramatycznych scen doszło pod koniec niedzielnego meczu 19. kolejki PKO Ekstraklasy Wisła Płock - Wisła Kraków (1:3). Uros Radaković zdobył bramkę uderzeniem głową, by po chwili stracić przytomność...
Next
Back
Do zdarzenia doszło w 85. minucie spotkania. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego zakotłowało się w polu karnym gospodarzy, Uros Radaković odważnie zaatakował bezpańską piłkę i głową skierował ją do bramki płocczan, ale tuż po tym zderzył się z Damianem Rasakiem. Leżący na murawie Serb utonął w objęciach kolegów, ale ci po chwili zaczęli rozpaczliwie machać w kierunku ławki rezerwowych i sędziego, ponieważ okazało się, że Radaković jest nieprzytomny. Pierwszej pomocy udzielili mu zawodnicy, a po chwili znalazły się przy nim służby medyczne. Wiślak szybko odzyskał przytomność, ale ratownicy medyczni założyli mu kołnierz ortopedyczny i na noszach przetransportowali go do karetki. Prosto ze stadionu zawodnik został zabrany do jednego z płockich szpitali. - Przed chwilą byliśmy wszyscy razem przy karetce, gdzie Uros pokazał nam palec do góry, co znaczy, że jest przytomny. Mamy nadzieję i modlimy się, że wyjdzie z tego bez szwanku - przekazał tuż po meczu trener Peter Hyballa. Dla Radakovicia był to pierwszy występ w barwach Białej Gwiazdy, z którą związał się kilka dni temu. 26-latek wszedł do gry w 76. minucie i niedługo później z poświęceniem zdobył bramkę, dzięki której Wisła Kraków objęła prowadzenie 2:1. Później zwycięstwo gości przypieczętował Rafał Boguski.
Next
5. Sędzia zatrzymał strzał do niemal pustej bramki !
W meczu ligi meksykańskiej Cruz Azul - Deportivo Toluca (3:2) doszło do niecodziennej sytuacji. Sędzia Oscar Macias Romo zapobiegł zdobyciu gola przez Jonathana Rodrigueza. O wszystkim zadecydował przypadek. Napastnik gospodarzy był bliski zdobycia bramki, ale piłka po jego uderzeniu trafiła w nogi arbitra, który znalazł się na linii strzału. Gra została wznowiona rzutem od bramki.
Back
Next
Back
6. Bundesliga. Lewandowski z rekordowym dorobkiem. Taki wynik dałby króla strzelców ponad 40 razy
Dzięki dubletowi w meczu z 1. FC Koeln Robert Lewandowski ma już na koncie 28 goli po 23 kolejkach. Ten dorobek jest rekordowy i dałby tytuł króla strzelców w ponad 40 sezonach Bundesligi.
Next
Back
Robert Lewandowski nie zwalnia tempa i dalej strzela jak na zawołanie. Teraz wbił dwa gole w starciu z 1.FC Koeln, a jego Bayern Monachium wygrał 5:1. Polak umocnił się na pozycji lidera Bundesligi, rywale mają do niego dużą stratę. "Lewy" utworzył sobie autostradę do kolejnego tytułu króla strzelców z rekordowym dorobkiem. Nikt na tym etapie rozgrywek, czyli po 23 kolejkach, nie miał 28 goli. Mało tego - niewielu dotychczasowych królów strzelców Bundesligi wygrywało klasyfikację z tym lub lepszym wynikiem.W dotychczas rozegranych 57 sezonach (Bundesliga w obecnej formule funkcjonuje od 1963 r. - przyp. red.) tylko 11 razy król strzelców zdobywał 30 bramek lub więcej. Dwa razy udało się to Lewandowskiemu - w sezonach 2015/2016 (30) i 2019/2020 (34). Rekordem ligi jest 40 bramek Gerda Muellera z sezonu 1971/1972. Gdyby przełożyć 28 bramek "Lewego" z tego sezonu na wyniki wszystkich zwycięzców z przeszłości, w większości przypadków Polak wygrywałby w cuglach. Jego wynik dawałby tytuł króla strzelców przez 30 sezonów z rzędu. W latach 1982-2011 większość zwycięzców miała na koncie ok. 20 bramek, rzadko kiedy więcej. Z 28 trafieniami klasyfikację strzelecką wygrywali Grafite w 2008 i Mario Gomez w 2011 r. Licząc wszystkie kampanie od 1963/1964, wynik "Lewego" pozwoliłby się cieszyć z korony króla strzelców aż 42 razy: w 1965, 1967-68, 1971, 1975-76, 1978-80, 1982-2011, 2013-15 i 2019-2020. Lewandowski ma już dziś więcej bramek na koncie, niż gdy zostawał królem strzelców w 2014 (20 goli) i 2019 (22).
Next
Back
02
sporty zimowe
Next
Back
7. Oberstdorf 2021. Wieczór radości Piotra Żyły przejdzie do historii. Zagraniczni dziennikarze patrzyli z niedowierzaniem
Tylu głośnych okrzyków radości nie wydał z siebie chyba żaden mistrz świata w historii sportu. Piotr Żyła po złotym medalu MŚ cieszył się tak komicznie i tak wdzięcznie, że aż wzruszająco. W konkurencji "radość po sukcesie" też zasłużył na złoto.
Next
Back
Ten wieczór miał być do bólu przewidywalnym, nudnawym kinem obyczajowym - konkursem bez historii, zakończonym pewnym zwycięstwem Halvora Egnera Graneruda. Zamiast tego był świetną sensacyjną komedią, równie zabawną, co wzruszającą. A jej główny bohater okazał się gościem, który kradnie każdą scenę.Sensacyjny mistrz świata Piotr Żyła odgrywając swoją sobotnią rolę wzorował się chyba na specjaliście od ekranowej nadekspresji Jimie Carrey'u. Pierwszy okrzyk radości wydał z siebie już po pierwszym skoku konkursowym. Tym na 105,5 metra, który dał mu prowadzenie. Wtedy było już widać, że coś się święci, bo ten zazwyczaj i tak pełen wigoru człowiek miał w sobie tyle energii, co wszechświat na kilka chwil przed wielkim wybuchem. Kiedy podszedł do niego Adam Małysz, Żyła wyskoczył do swojego krajana z Wisły z wypiętą klatą. - Ja chciałem mu przybić piątkę, a sami widzieliście, jak na mnie hipnął - śmiał się Małysz. Tłumaczył, że Żyła zachowuje się tak, kiedy jest "nabuzowany" - wygłupy pozwalają mu spuścić trochę pary. W sobotę tej pary było jednak dość, by napędzić całą flotę parostatków. Na kolejny ryk na całe gardło wesołka z Wisły nie trzeba było długo czekać. Do jego próby w drugiej serii. Tej po złoty medal. Po chwili oczekiwania na oficjalne wyniki największy świr skoków narciarskich znowu się wydzierał, do tego w radosnym uniesieniu rzucił się na śnieg. Kamil Stoch i Dawid Kubacki, koledzy z kadry, których nie raz nosił na ramionach po ich wielkich osiągnięciach, tym razem nosili jego. - Jestem w szoku - mówił nam po zawodach trener Polaków Michal Doleżal. - Wiemy, na co stać Piotra, ale dziś zrobił coś niezwykłego. Super, brakuje mi słów - dodał. Czech ma bardzo duży wkład w ten sukces. Jeszcze w piątek Żyła skakał w Oberstdorfie przeciętnie. Kto wie, na którym miejscu skończyłby konkurs, gdyby nie długa rozmowa, którą odbył z Doleżalem w przeddzień zawodów. Wygadał się, wyluzował. I w sobotę od samego rana czuł, że to będzie jego dzień. Gdy już jako mistrz świata szedł na dekorację kwiatową, był tak zakręcony, że zapomniał maseczki. Szybko przyniósł mu ją Kubacki. "Pieter" nie byłby jednak sobą, gdyby przed założeniem maski raz jeszcze nie krzyknął w niebo ile sił w płucach. Po dekoracji - pielgrzymka z wywiadami. Długa, bo tego wieczoru z wiślaninem chciał porozmawiać każdy. Samym tylko polskim telewizjom wywiadów udzielił co najmniej trzech. A stawał też przed kilkoma kamerami dziennikarzy z Niemiec czy Norwegii. Między tymi rozmowami były gratulacje. Od wszystkich. Od wielkiego faworyta Graneruda, który skończył na czwartym miejscu, ale potrafił zachować się z klasą. Z podniesioną głową uścisnął Polakowi dłoń i powiedział mu kilka słów, zapewne bardzo miłych.
Read more
Next
Back
8. Oberstdorf 2021. COVID-19 uderzył. Jeden test pozytywny, cała ekipa poza MŚ!
Trudna decyzja włoskiej federacji podczas mistrzostw świata w Oberstdorfie. Skoczkowie i skoczkinie wykluczeni z zawodów! Wszystko to pokłosie wykrycia koronawirusa.
Next
Back
Jak informuje serwis skijumping.pl pozytywny wynik testu na COVID-19 miała m.in. Jessica Malsiner. Obecność koronawirusa stwierdzono również w sztabie szkoleniowym. Decyzja o wycofaniu całej drużyny wzbudziła duże emocje. Federacja tłumaczy to względami bezpieczeństwa. "Naprawdę ciężko jest zakończyć w ten sposób moje pierwsze mistrzostwa świata" - napisała w mediach społecznościowych Malsiner. "Niełatwo jest mi zaakceptować tę decyzję" - dodała. Włoszka, która nie miała żadnych objawów, poddała się samoizolacji. Dodała, że sytuacja ta kosztowała ją dużo łez i bólu... Rozczarowania nie kryli pozostali członkowie kadry - wszyscy czują rozgoryczenie. Może nie należeli do faworytów do medali, ale jednak chcieli pokazać się w Oberstdorfie z jak najlepszej strony. Wśród nich jest m.in. siostra Jessici Lara Malsiner, która "zaliczyła" całą serię testów - żaden z nich nie był pozytywny. "Dni pełne napięcia i chaosu. Zdecydowanie nie jest to atmosfera, która powinna towarzyszyć mistrzostwom świata. Nie mogę startować pomimo trzech negatywnych testów wykonanych w ciągu dwóch ostatnich dni. Brak mi słów" - napisała.
Next
Back
9. Skoki narciarskie. Puchar Świata Kuusamo 2019. Groźny upadek Markusa Eisenbichlera. Trafił do szpitala...
Mistrz świata z 2019 r. Markus Eisenbichler trafił do szpitala po kwalifikacjach do sobotniego konkursu Pucharu Świata w Kuusamo. Niemiec skoczył 129,5 m, ale nie ustał. Stracił równowagę, uderzył plecami i tyłem głowy o zeskok. Eisenbichler wstał o własnych siłach, ale - jak informują niemieckie media - został przewieziony do szpitala na badania. Uskarżał się bowiem na ból łokcia. Na razie nie wiadomo, czy wystąpi w sobotnim konkursie. Zobacz zdjęcia z upadku Niemca na skoczni Rukatunturi.
Next
Back
10. Alpejski PŚ. Maryna Gąsienica-Daniel bez punktów w supergigancie. Rywalizacja w cieniu fatalnych upadków
Maryna Gąsienica-Daniel zajęła 38. miejsce w supergigancie alpejskiego Pucharu Świata w Val di Fassa. Zwyciężyła Włoszka Federica Brignone. W trakcie zawodów doszło do dwóch bardzo poważnych upadków.
Next
Back
Ostatniego dnia zmagań we włoskim kurorcie w Val di Fassa zawodniczki rywalizowały w supergigancie. Premierowe zwycięstwo w sezonie zanotowała Federica Brignone. Włoszka wyprzedziła o 0,59 s. liderkę klasyfikacji generalnej Larę Gut-Behrami i o 0,72 s. Corinne Suter. Dopiero 38. miejsce zanotowała jedyna reprezentantka Polski, Maryna Gąsienica-Daniel. Polka jednak zdecydowanie lepiej czuje się w slalomie gigancie, w którym kolejne zawody zaplanowano na 6 marca (sobota) w Jasnej.Podczas rywalizacji doszło do dwóch fatalnie wyglądających upadków. Z trasy wypadły Norweżka Kajsa Vickhoff Lie oraz Austriaczka Rosina Scheenberger. Każda z nich zakończyła swój przejazd w siatkach ochronnych. Na ten moment nie wiadomo, jak poważne w skutkach będą kontuzje wymienionych zawodniczek, jednak najprawdopodobniej żadna z nich nie wystąpi już do końca trwającego sezonu.
Next
Back
11. Oberstdorf 2021. Norwegowie królami sprintu. Fińska niespodzianka. Dobry występ Biało-Czerwonych
Polscy biegacze dobrze spisali się w sprincie drużynowym. Biało-Czerwoni awansowali do finału i zajęli dziesiąte miejsce. Złoto padło łupem Norwegów, a medale zdobyli także Finowie oraz reprezentanci rosyjskiej federacji.
Next
W sprincie drużynowym panów swoją reprezentację wystawiło aż 37 krajów w tym m.in. Brazylia oraz Mongolia. Na starcie nie mogło zabraknąć Polaków, którzy pobiegli w składzie: Maciej Staręga, Dominik Bury. Faworytami do złota byli Norwegowie, którzy bronili tytułu sprzed dwóch lat. Biało-Czerwoni wystartowali w pierwszym półfinale i przez pierwsze cztery zmiany spisywali się rewelacyjnie. Przez chwilę byli nawet w trójce. W swoim ostatnim biegu Maciej Staręga zaprezentował się znakomicie i znalazł się w czołowej piątce, która minimalnie uciekła rywalom. Za udany trzeba uznać także występ Dominika Burego, który dzielnie walczył do samego końca. Na finiszu o włos wyprzedził Fina i Polacy zajęli ostatecznie 5. miejsce. Nasi reprezentanci musieli czekać na wyniki drugiego półfinału. Spokojni o miejsce w decydującym biegu mogli być Norwegowie, którzy wygrali wyścig. Do finału awansowali również reprezentanci rosyjskiej federacji, Szwecji oraz Kanady.Drugi bieg był jednak minimalnie wolniejszy. Awansowały więc z niego jedynie cztery najlepsze ekipy: Włosi, Czesi, Francuzi oraz Szwajcarzy. Oznaczało to, że jako szczęśliwi przegrani w finale znaleźli się Polacy oraz Finowie. Przez pierwszą połowę dystansu wszystkie reprezentacje biegły w jednej grupce. Na trzeciej zmianie zaatakował jednak Aleksander Bolszunow. Rosjanie wypracowali pokaźną przewagę, jednak Biało-Czerwoni nie stracili kontaktu z czołówką. Na następnej zmianie Dominik Bury pobiegł wolniej i przyprowadził polską sztafetę na 10. lokacie. Na piątą zmianę wszystkie czołowe zespoły wyruszyły już razem. Ponownie kapitalnie spisał się Bolszunow, który wypracował niemal pięć sekund przewagi nad Norwegami i Finami. Na ostatniej zmianie Johannes Hoesflot Klaebo i Joni Maki dogonili Gleba Retiwycha. Norweg rozstrzygnął losy złota na ostatnim podbiegu. Na finiszu o srebro walczyli Finowie i Rosjanie, ostatecznie lepszy okazał się Maki. Biało-Czerwoni zakończyli rywalizację na dziesiątym miejscu.
Back
Next
Back
03
Żużel
Next
Back
12. Żużel. Marek Grzyb o wydarzeniach na Teneryfie. "Pociągniemy do odpowiedzialności wszystkich, którzy nas oczernili"
Prezes Moje Bermudy Stali przerywa milczenie i odpowiada na zarzuty dotyczące zgrupowania na Teneryfie. Marek Grzyb mówi o manipulacji i zapowiada pozwy sądowe.
Next
Back
Moje Bermudy Stal wróciła ze zgrupowania na Teneryfie w ubiegłą niedzielę. Kilka dni później portal Interia opublikował artykuł, w którym informował o niewłaściwym zachowaniu działaczy gorzowskiego klubu. Z kolei prezes Marek Grzyb miał nie zostać wpuszczony na pokład samolotu, którym ekipa wracała z obozu. Radny miejski z Gorzowa Jerzy Synowiec pisał w mediach społecznościowych, że u szefa akcji stwierdzono "brak kontaktu z otoczeniem". Na zachowanie gorzowian skarżył się także szef recepcji hotelu Antonio R. Plasenci, który w rozmowie z Interią przekazał: "Była część grupy, która nie przestrzegała zasad. Niektórzy w nocy wyrzucali rzeczy z balkonu. Faktycznie zadzwoniliśmy do kogoś z grupy, aby z nimi porozmawiać. Ten ktoś odpowiedział nam: nie dzwoń do mnie już, zadzwoń na policję. Mieliśmy wiele skarg od innych klientów, którzy mieli pokoje obok tych, w których była wspomniana przeze mnie grupa". Dodatkowo pojawiły się zastrzeżenia do zachowania dyrektora klubu Tomasza Michalskiego, który miał z tego powodu zostać odesłany do Polski przed czasem. Jarosław Galewski, WP SportoweFakty: Od kilku dni mówi się, że na zgrupowaniu drużyny na Teneryfie doszło do skandalu z udziałem działaczy. Pan milczał. Dlaczego? Marek Grzyb, prezes Moje Bermudy Stali Gorzów: Tak mi radzili prawnicy. Dałem sobie czas na zebranie faktów i zrozumienie, do jakiej tu doszło manipulacji.
Next
Back
13. Żużel. Smektała czerpał wzorce od Pedersena. W tym aspekcie nie ma sobie równych
Bartosz Smektała przez kilka sezonów w Polsce, ale również w Szwecji, miał okazję występować w tym samym zespole co Nicki Pedersen. Polak przyznaje, że podpatrzył u duńskiego mistrza pewne cechy, które wdrożył również w swoim teamie.
Next
Back
Co takiego aż tak przypadło do gustu Bartoszowi Smektale, który emanuje elokwencją, spokojem i kulturą jazdy, u wybuchowego i żywiołowego Nickiego Pedersena, że zdecydował się to zastosować również w swoim boksie? Otóż chodzi o wręcz pedantyczne podejście do pewnych zachowań w parku maszyn. - Miałem okazję jeździć z Nickim w Lesznie i w Szwecji. Obserwowałem go. Bardzo mi odpowiada to, jak ma wszystko poukładane w parkingu. Dlatego też osobiście robię tak samo - mówił Smektała podczas piątkowej prezentacji Eltrox Włókniarza Częstochowa. Rzeczywiście, gdyby zeskanować boks Smektały zaraz przed zawodami, wszystko jest tam na tip-top. Wychowanek Fogo Unii Leszno pierwszy raz w karierze zdecydował się opuścić macierzysty klub. - Prezes Włókniarza bardzo żyje tym sportem i to jest bardzo ważne. Poza tym dostrzegłem wiele zalet i rzeczy, które spowodowały, że wybrałem klub z Częstochowy - wyjaśnił. Po Smektale, medaliście mistrzostw świata juniorów czy mistrzu Polski w drużynie, oczekuje się, że będzie trzecim filarem Lwów obok Leona Madsena i Fredrika Lindgrena. Co ważne, sam zainteresowany spodziewa się, że wokół niego urodzi się pewna presja i, jak zapewnia, jest na nią przygotowany. - Uważam, że to odpowiedni moment, aby ode mnie oczekiwano czegoś więcej. Przychodząc do klubu z Częstochowy myślę, że tak właśnie będzie i nie mam z tym problemu. Jestem już chyba na tyle doświadczonym zawodnikiem, że stać mnie na dwucyfrowe wyniki. Zresztą pod osiąganie takich rezultatów przygotowałem się tej zimy - oświadczył nowy nabytek Włókniarza.
Next
Back
14. Mistrz kraju zwolniony z klubu. Nie byli w stanie sprostać jego oczekiwaniom
Matic Ivacic nie jest już zawodnikiem AMD Krsko. Słoweński klub wystosował oświadczenie, w którym wyjaśnił powody tej decyzji. Na przeszkodzie stanęły oczekiwania aktualnego mistrza kraju.
Next
Back
O całej sprawie poinformowali przedstawiciele AMD Krsko za pośrednictwem mediów społecznościowych. Relacje na linii klub-zawodnik miały zacząć się pogarszać w 2019 roku, kiedy niespodziewanie odwołane zostały zawody o Złoty Znak Gminy Krsko. Przed rozpoczęciem sezonu 2020 zawodnik przedstawił wysokie wymagania odnośnie kontraktu. Ostatecznie umowę podpisano, ale klub negocjował z prawnikiem Matica Ivacica, a nie z samym żużlowcem."Zaproponowali nam kontrakt, który w końcu podpisaliśmy, świadomi możliwości finansowych klubu, ale mając nadzieję na lepsze relacje w przyszłości. Zrobiliśmy to z myślą o naszych kibicach" - czytamy w oświadczeniu klubu. Wybuch pandemii koronawirusa sprawił, że zawodnicy AMD Krsko wystąpili w tylko dwóch imprezach, spośród dziesięciu zaplanowanych. Mimo to mieli otrzymać wynagrodzenie zakładające rozegranie wszystkich zawodów. Pod koniec ubiegłego roku klub rozpoczął kolejne, trudne negocjacje z Ivacicem. "W odpowiedzi na nasz projekt umowy, otrzymaliśmy tylko zmodyfikowaną wersję kontraktu miesiąc później i bez żadnego wyjaśnienia" - dodał klub. Przedstawiciele AMD Krsko są rozczarowani postawą zawodnika, ale jednocześnie życzą mu jak najlepiej. Niemniej jednak sprawa będzie miała swój finał w sądzie, a Ivacic nie będzie już bronił barw klubu z Krsko.
Next
Back
15. Żużel. W Lublinie zbierali na pomoc chorej Ninie. Edward Mazur przekazał gażę z gali MMA-VIP
W niedzielę w Lublinie odbył się turniej charytatywny Ninka's Cup, podczas którego zbierano środki na leczenie Niny Słupskiej. Dziewczynka walczy z rdzeniowym zanikiem mięśni. W imprezie uczestniczyli m.in. Daniel Jeleniewski i Edward Mazur.
Next
Back
"Ninka's Cup" to wsparcie zbiórki środków na leczenie Niny Słupskiej z Lublina. Niespełna dwuletnia dziewczynka, która jest córką brata sędziego Pawła Słupskiego choruje na rdzeniowy zaniki mięśni. Koszt specjalistycznej terapii, aby mogła ona pokonać ciężką chorobę wynosi 9 milionów złotych. W tym momencie zebrano około 2,5 miliona. W Lublinie rywalizowano w bitwie na poduszki, laser tag, bumper ball czy torach przeszkód. W wydarzeniu w Hali MOSiR im. Zdzisława Niedzieli uczestniczyli m.in. Marcin Najman, Daniel Iwanek, Rafał Cieszyński, Daniel Jeleniewski i Edward Mazur. Zmagania komentowali Katarzyna Bujakiewicz i Marcin Wójcik.Mazur całość gaży ze swojej ostatniej walki na gali MMA-VIP organizowanej przez Najmana zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami przekazał na leczenie małej Niny. 13 lutego były żużlowiec klubów z południa kraju wygrał w klatce z Dominikiem Tymanem.
Next
Back
16. Żużel. Ryan Douglas mówi m.in. o współpracy z Wardem, startach z Crumpem i planach na występy w Polsce
- Z nikim jeszcze nie rozmawiałem, ale taki jest plan - przyjechać do Polski w następnych sezonach. Mam nadzieję, że jakieś kluby będą zainteresowane podpisaniem ze mną kontraktu - mówi objawienie ostatnich tygodni, Ryan Douglas.
Next
Back
Stanisław Wrona, WP SportoweFakty: W ilu turniejach startował pan w ostatnim czasie? Ryan Douglas (zawodnik Wolverhampton Wolves i Leicester Lions, reprezentant Australii): Tego lata brałem udział w siedmiu turniejach, a wcześniej jeszcze w dwóch w listopadzie. W tym roku do tej pory wygrałem pięć z nich, więc to całkiem dobry wynik. Wygrywał pan imprezy w Gillman, Mildurze i ostatnio w North Brisbane. Skąd wzięła się taka wysoka dyspozycja? Sam nie wiem. Oczywiście w ubiegłym roku nie startowałem w ogóle w Europie, w Anglii z powodu koronawirusa. Pracowałem po prostu ciężko w Australii z Darcym Wardem. W ostatnim czasie ta współpraca przyniosła efekty. Stałem się coraz lepszy, jako zawodnik. Widać to było w czasie tych niedawnych imprez. Mocno się rozwinąłem i znacznie poprawiłem swoją jazdę. Wspomniał pan o stracie sezonu 2020 w Europie. Czy w tym czasie zmieniło się coś w przygotowaniach? Po prostu traktuję to wszystko poważniej. Poświęcam się bardziej temu sportowi. Utrzymuję również formę fizyczną, chodzę na siłownię i zdrowo się odżywiam. Prowadzę zatem zdrowy tryb życia. To zdecydowanie działa i przynosi korzyści. Jak duży wpływ na pana występy ma współpraca z Darcym Wardem? To naprawdę olbrzymia pomoc. On pokazał mi kilka rzeczy, które musiałem poprawić. Oczywiście popracowałem nad nimi. To sprawiło, że jestem wyraźnie lepszy. Dodatkowo w poprzednim tygodniu Darcy przekazał mi jeden ze swoich starych motocykli do jazdy. To było wyjątkowo miłe. Oczywiście wygrałem zawody (North Brisbane Speedway Masters - przyp. red.), dlatego to przyniosło bardzo dobry efekt.
Next
Read more
Back
04
siatkówka
Next
Back
17. PlusLiga. Komplet punktów zostaje w Bełchatowie. PGE Skra zrewanżowała się VERVIE Warszawa Orlen Paliwa
W jednym z ostatnich zaległych meczów w rundzie zasadniczej PlusLigi PGE Skra Bełchatów we własnej hali pokonała VERVĘ Warszawa Orlen Paliwa 3:1. Tym samym podopieczni trenera Michała Gogola zrewanżowali się rywalowi za jesienną porażkę.
Next
Back
Zaległy pojedynek PGE Skry Bełchatów z VERVĄ Warszawa Orlen Paliwa w ramach 17. kolejki PlusLigi zapowiadał się niezwykle ciekawie. Chociaż obie ekipy zapewniły już sobie awans do fazy play-off rozgrywek, to wciąż toczy się zażarta walka o jak najwyższe miejsce w tabeli, które ma wpływ na przeciwnika w kolejnej rundzie. Wydaje się, że bardziej podrażnieni przed tym spotkaniem byli bełchatowianie, którzy w pierwszym spotkaniu z warszawskim zespołem w obecnym sezonie przegrali na wyjeździe 1:3. Do tego na dwa spotkania przed końcem rundy zasadniczej plasowali się na 7. miejscu, z którego ani zawodnicy, ani sztab szkoleniowy, ani kibice nie mogą być zadowoleni. PGE Skra przystąpiła do rywalizacji w osłabionym składzie - w wyjściowym zestawieniu zabrakło podstawowego gracza, Taylora Sandera. Amerykański przyjmujący w ostatnim meczu z Zenitem Kazań rozgrywanym w Lidze Mistrzów doznał urazu kolana i potrzebuje odpoczynku, by być gotowym na rewanż w Kazaniu. W "szóstce" w spotkaniu z VERVĄ zastąpił go serbski zawodnik, Milan Katić. W pojedynek zdecydowanie lepiej weszli goście, którzy od początku grali odważnie i skutecznie w ofensywie (10:6), a potem kontynuowali dobrą grę. Prezentowali także kąśliwe, nierzadko odrzucające serwisy, co skutecznie uniemożliwiało rywalowi konstruowanie akcji. Bełchatowianom brakowało argumentów, by przeciwstawić się warszawianom, którzy bardzo pewnie wygrali pierwszą odsłonę meczu 25:17.
Read more
Next
Back
18. Skuteczny Bartosz Kurek. Ligowy maruder nie znał sposobu na jego zatrzymanie
Drużyny Bartosza Kurka i Michała Kubiaka odniosły po dwa zwycięstwa w lidze japońskiej. Ten drugi, przyjmujący Panasonic Panthers, miał też powód do małego niezadowolenia.
Next
Back
Kluby Polaków były faworytami. Oba znajdują się na miejscach premiowanych awansem do półfinału mistrzostw Japonii, a ich przeciwnikami były zespoły ze strefy spadkowej. Trzeci w tabeli Wolfdogs Nagoya odnieśli dwa zwycięstwa 3:0 z ostatnią Oitą Miyoshi. Byli w tych spotkaniach niezagrożeni. Bartosz Kurek w konfrontacjach z maruderem zagrał powyżej swojej średniej skuteczności w ataku. W tym sezonie wynosi ona 55 procent, w sobotnim meczu było to 58 procent, a w niedzielnym aż 68 procent. Kurek zdobył 21 oraz 16 punktów i pozostaje najlepszym punktującym ligi. W tym rankingu ma 47 "oczek" zaliczki nad drugim Christianem Padalem.Panasonic Panthers również zwyciężyli w dwóch spotkaniach, ale Michał Kubiak i spółka mieli też powód do małego niezadowolenia. Po sobotnim zwycięstwie 3:0, w niedzielę męczyli się z VC Nagano Tridents i pokonali przeciwnika 3:2. Po trzech setach rewanżu musieli ratować się przed niespodziewaną porażką. Skończyło się na zgubieniu punktu i powiększeniu straty do lidera Suntory Sunbirds. Pantery poinformowały w weekend o przedłużeniu kontraktu ze swoim liderem Kubiakiem. Przyjmujący nie opuszcza ich podstawowego składu. W pierwszym starciu z przeciwnikiem z Nagano zdobył 14 punktów. W drugim był bardzo zapracowany i wywalczył 21 "oczek". Atakował ze skutecznością 50 procent i cztery razy zablokował przeciwnika. Ponadto miał 55 procent pozytywnego przyjęcia. Oba występy Kubiaka były solidne. Do końca sezonu zasadniczego pozostało osiem kolejek.
Next
Back
19. Tauron Liga. Zwycięstwo Energi MKS-u Kalisz w pakiecie z biletem do fazy play-off
Bardzo ważne i cenne zwycięstwo siatkarek Energi MKS-u Kalisz. W 21. kolejce Tauron Ligi zespół trenera Jacka Pasińskiego pokonał u siebie DPD IŁCapital Legionovię Legionowo w czterech setach, dzięki czemu zapewnił sobie prawo gry w play-offach.
Next
Back
Legionowianki mają za sobą dwa bardzo ważne zwycięstwa - z BKS-em BOSTIK Bielsko-Biała oraz ŁKS-em Commercecon Łódź, które sprawiły, że przesunęły się na szóstą pozycję w tabeli. To wszystko oczywiście ma znaczenie, w kontekście pozycji startowych w fazie play-off. - To widać o meczu w Bielsku-Białej, że znów zaczynamy grać swoją grę i powoli wracamy do tego, co potrafimy robić. Na treningach zauważyłyśmy, że wskoczyłyśmy na inny poziom. Teraz trzeba myśleć pozytywnie i dalej czerpać z tego przyjemność - mówiła Olivia Różański po wygranej z Łódzkimi Wiewiórami przed dwoma tygodniami. Kaliszanki z kolei wciąż walczą o to, by w najlepszej ósemce się znaleźć. Z pewnością punkt zdobyty przez Polskie Przetwory Pałac Bydgoszcz w starciu z Developresem SkyRes Rzeszów w meczu rozegranym kilka godzin wcześniej to nie była dobra informacja dla nich, ale z drugiej strony w tym sezonie w Kalisz Arenie poległy już m.in. Grot Budowlani Łódź czy właśnie Rysice z Podkarpacia. Kłopoty miał też nawet Grupa Azoty Chemik Police.
Read more
Next
Back
20. Tauron Puchar Polski. Martyna Grajber ucierpiała w finale. "Zamroczyło mnie i nie wiedziałam, co się dzieje"
Martyna Grajber w czwartym secie finałowego meczu pomiędzy Grupą Azoty Chemik Police a Grotem Budowlanymi Łódź ucierpiała. Piłka uderzyła ją rykoszetem prosto w nos. - Szybciutko wróciłam, chciałam zostać na boisku, ale trener dokonał zmiany. Nos chyba jest cały - żartowała kapitan Chemika po meczu. Miała powody do radości, bo ostatecznie jej drużyna wygrała 3:1. - Wiele osób pewnie już nas skreśliło, jako pretendenta do takich trofeów w sezonie, dlatego tym bardziej cieszę się, że udowodniłyśmy, że nie można nas lekceważyć - dodała.
Next
Back
05
Motosport
Next
Back
21. F1. Pieniądze ważniejsze niż prawa człowieka. GP Arabii Saudyjskiej nic nie zagrozi
Organizacje walczące o prawa człowieka apelują do Lewisa Hamiltona, by zbojkotował w roku 2021 wyścig o GP Arabii Saudyjskiej. Tymczasem Formuła 1 zapowiada, że runda w tym państwie będzie w kalendarzu przez co najmniej dekadę.
Next
Back
Lewis Hamilton regularnie upomina się o prawa mniejszości, przede wszystkim czarnoskórych, i walczy z nietolerancją. Dlatego też ostatnio niemal 50 organizacji dbających o prawa człowieka zwróciło się do niego z apelem o to, by zbojkotował w sezonie 2021 wyścig F1 o GP Arabii Saudyjskiej. Tamtejszy reżim regularnie łamie bowiem podstawowe prawa. W tym samym okresie Formuła 1 poprzez kampanię #WeRaceAsOne promuje tolerancję i równość. Równocześnie królowa motorsportu podpisała też umowę sponsorską z gigantem paliwowym Aramco z Arabii Saudyjskiej. Ma ona opiewać na 30 mln dolarów rocznie. Dodatkowo Saudyjczycy za ok. 60-70 mln dolarów rocznie zapewnili sobie prawa do organizacji wyścigu F1 w swoim kraju. Pierwsza edycja GP Arabii Saudyjskiej ma się odbyć 5 grudnia 2021 roku na torze ulicznym w Dżuddzie, zaś w sezonie 2023 runda ma zostać przeniesiona do nowo powstającego kompleksu wyścigowo-rozrywkowego w Qiddiyi.
Next
Back
22. Rodzice i lekarze nie dawali mu szans. Wraca dla zmarłego przyjaciela
- Straciłem jednego z najlepszych przyjaciół, groziła mi utrata nogi - mówi Juan Manuel Correa, który w roku 2019 uczestniczył w poważnym wypadku w Belgii. Po niemal dwóch latach rehabilitacji wraca do ścigania i jest porównywany do Roberta Kubicy.
Next
Back
31 sierpnia 2019 roku naznaczył życie Juana Manuela Correi. Tego dnia na torze Spa-Francorchamps w Belgii w Formule 2 doszło do fatalnego wypadku. Rozbiło się kilka bolidów. Anthoine Hubert zginął na miejscu, jadący zaraz za nim Amerykanin nie miał czasu na reakcję i wjechał w jego maszynę przy ogromnej prędkości. Correa również był bliski śmierci. Jego noga, wskutek uderzenia o bolid Huberta, była zmiażdżona. Lekarze podjęli się wielogodzinnej operacji, ale sugerowali operację. Na to nie zgodziła się rodzina młodego kierowcy. Już po zabiegu, gdy pojawiały się pierwsze komplikacje, o ucięciu kończyny nie chciał też słyszeć 21-latek.Correa dobrze zapamiętał końcówkę sierpnia 2020 roku. Dwanaście miesięcy po wypadku znów pojawił się na Spa-Francorchamps. Na wózku inwalidzkim dojechał do zakrętu, w którym życie stracił jego przyjaciel, a on sam był bliski tego, by odejść z tego świata. - Ta wizyta dała mi dodatkową siłę - przyznał. - Poznałem matkę Anthoine'a. Zobaczyłem ją po raz pierwszy po tym tragicznym wypadku sprzed roku. To był weekend pełen emocji, ale musiałem tam być, by oddać hołd Hubertowi - wyjaśnił. Kilkanaście dni temu 21-latek odbywał testy bolidem GP3 na torze Paul Ricard. Mimo nadal rehabilitowanej nogi, w maszynie nie trzeba było wprowadzać żadnych przeróbek. - Byłem zaskoczony, że udało mi się wcisnąć gaz do końca, bo się o to martwiłem - zdradził Correa. Młody kierowca wraca na tor, choć nadal musi poruszać się przy użyciu kul. W kokpicie nie są mu jednak potrzebne. Ma jednak jasny plan. Najbliższe dwanaście miesięcy spędzi w Formule 3. W sezonie 2022 chce wrócić do poziomu, na którym był przed wypadkiem, czyli Formuła 2.
Read more
Next
Back
23. Robert Kubica w towarzystwie kilku polskich zawodniczek! Zobacz wyjątkowe zdjęcie
Robert Kubica przygotowuje się do nadchodzącego sezonu. Polski kierowca w niedzielę trenował na rowerze, jeżdżąc na włoskich trasach. Niespodziewanie dołączył do przebywającej tam na obozie grupy zawodniczek z Torunia.
Next
Back
Zawodniczki toruńskiej ekipy od poniedziałku przebywają we Włoszech na zgrupowaniu. Obóz treningowy ma zostać zwieńczony startem w wyścigu Trofeo oro in Euro, który odbędzie się 7 marca. Będzie to pierwszy tegoroczny występ torunianek na szosie. W niedzielę zespół TKK Pacific Nestle Fitness odbył kolejny trening. Niespodziewanie zawodniczki spotkały na trasie... przygotowującego się do sezonu Roberta Kubicę.
Next
Back
24. Kraje mają problem z dostępnością szczepionki, a Bahrajn oferuje ją F1. Jak to wytłumaczyć?
Wiele krajów narzeka na dostępność szczepionki przeciwko COVID-19. Tymczasem Bahrajn zaproponował, że zaszczepi cały personel F1 przed zimowymi testami i wyścigiem. Formuła 1 ofertę odrzuciła. Skąd w ogóle pomysł, by szczepić pracowników F1?
Next
Back
Władze Bahrajnu zaskoczyły Formułę 1. Na niespełna dwa tygodnie przed rozpoczęciem zimowych testów (12-14 marca) wyszło na jaw, że państwo na Bliskim Wschodzie było gotowe zaszczepić cały personel F1 pracujący zarówno przy próbnych jazdach, jak i późniejszym GP Bahrajnu (28 marca). Biorąc pod uwagę liczbę pracowników obecnych w padoku podczas weekendu wyścigowego F1, mowa o ok. 1,5-2 tys. osób. W skali globalnej to niewiele, ale należy pamiętać, że wiele państw skarży się na dostępność szczepionki przeciwko COVID-19. Dlatego propozycja Bahrajnu zaskoczyła ekipy F1, jak i kibiców. Skąd w ogóle się wzięła?Bahrajn ma tylko ok. 1,6 mln mieszkańców. Dodatkowo zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego sprawiają, że państwo od kilkunastu lat intensywnie się rozwija. PKB na jednego mieszkańca wynosi 24 029 dolarów. Dla porównania w Polsce - 15 629 dolarów.
Read more
Next
Back
06
koszykówka
Next
Back
25. EBL. Rutyniarz załatwił temat. Polski Cukier bez defensywy, ale z wygraną i nadziejami
Polski Cukier Toruń pozostaje w grze o play-off Energa Basket Ligi. W poniedziałek w Starogardzie Gdańskim Twarde Pierniki "przerzuciły" Polpharmę 94:87. Najważniejsze rzuty w meczu trafiał Obie Trotter.
Next
Back
Długo był w cieniu, ale w kluczowych momentach pokazał swoją wartość i pewną ręką - na finiszu Obie Trotter najpierw trafił arcyważną "trójkę" z narożnika, potem dołożył rzut z półdystansu, a Polski Cukier odskoczył na sześć "oczek" (86:80). W całym spotkaniu doświadczony rozgrywający uzbierał 15 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty. Skuteczniejszy był tylko Donovan Jackson, autor 27 "oczek"."Twarde Pierniki" wygrały jedenasty mecz w sezonie, a drugi na wyjeździe - dzięki temu podopieczni Jarosława Zawadki pozostają w grze o play-off. Polpharma z kolei nie wykorzystała kolejnej szansy na zbliżenie się do HydroTrucku Radom w walce o utrzymanie miejsca w Energa Basket Lidze. Co prawda Polpharma potem odskoczyła jeszcze na pięć punktów, ale torunianie szybko skasowali i tą ucieczkę - tutaj duża rola Michała Samsonowicza. Na finiszu z kolei trafili najważniejsze rzuty, a i w defensywie zdołali wyszarpać kilka piłek. Polski Cukier trafił zaledwie cztery "trójki", ale popełnił tylko 6 strat. Na finiszu nie mylił się również z linii rzutów wolnych dając sobie nadzieję, na dłuższe granie, niż tylko sezon zasadniczy.
Read more
Next
Back
27. Heat pokonali najlepszy zespół w NBA, Lakers wrócili na ścieżkę zwycięstw
Jimmy Butler zaliczył świetny występ, a Miami Heat po zaciętym meczu pokonali rozpędzonych Utah Jazz. W innym z meczów rewanż na Grizzlies wzięli Clippers, a Lakers przerwali pasmo porażek.
Next
Back
Skrzydłowy Heat otarł się o triple-double, Jimmy Butler zdobył 33 punkty, 10 zbiórek oraz osiem asyst i poprowadził drużynę z Florydy do zwycięstwa 124:116. 31-latek trafił bardzo ważny rzut z półdystansu na 33 sekundy przed końcem spotkania, po którym Heat prowadzili 120:116. - To był mecz stojący na bardzo wysokim poziomie - przyznał w rozmowie z mediami Erik Spoelstra. - A my stanęliśmy na wysokości zadania w końcówce - dodawał trener, którego drużyna po piątkowym sukcesie legitymuje się bilansem 16-17.Jazz zebrali o 14 piłek mniej, niż rywale. Środkowy Heat, Edrice Adebayo zaliczył 19 "oczek", 11 zbiórek oraz siedem kluczowych podań, a świetne 26 punktów na skuteczności 9/15 z gry, w tym 3/4 za trzy, dodał słoweński rozgrywający Goran Dragić. - Dziś spotkaliśmy się z zespołem, który naprawdę nas pokonał. Grali dobrze w najważniejszych momentach - komplementował Heat Mike Conley. Donovan Mitchell rzucił 30 punktów, ale chybił osiem na dziewięć swoich ostatnich rzutów w meczu. Dla Jazzmanów to dopiero siódma porażka w całym sezonie. Los Angeles Clippers wzięli szybki rewanż na Memphis Grizzlies. Drużyna, która dzień wcześniej pokonała ich 122:94, tym razem była słabsza o 20 punktów, bo drużyna z Kalifornii triumfowała 119:99. Kawhi Leonard miał 30 punktów, dziewięć zbiórek i siedem asyst. Skrzydowy trafił wszystkie 11 wolnych. Co ciekawe, aż siedmiu zawodników Clippers przekroczyło w tym meczu barierę 10 zdobytych punktów. Cztery porażki z rzędu i na tym koniec. Los Angeles Lakers wrócili na ścieżkę zwycięstw, pokonując w piątek Portland Trail Blazers 102:93. Zadbał o to LeBron James, który w 36 minut zapisał przy swoim nazwisku 28 punktów, 11 zbiórek, siedem asyst, cztery przechwyty i trzy bloki. Trafił 11 na 21 oddanych rzutów z pola.
Read more
Next
Back
28. Koncert Los Angeles Lakers w hicie NBA! LeBron James osiągnął kolejną magiczną granicę
To był koncert Los Angeles Lakers! LeBron James i spółka rozbili na wyjeździe Golden State Warriors 117:91.
Next
Back
Już po pierwszej kwarcie niemal wszystko było jasne. Los Angeles Lakers prowadzili z Golden State Warrios aż 20 punktami. Ale kibice obu drużyn pamiętali ich pierwsze starcie, gdy Jeziorowcy roztrwonili przewagę 14 punktów. Tym razem nie oddali prowadzenie. Do przerwy Lakers wygrywali 73:44.Ostatecznie drużyna z Los Angeles zwyciężyła 117:91. To był szczególny mecz dla LeBrona Jamesa, bo gwiazdor NBA rozegrał swój 1300. mecz w sezonie regularnym i przesunął się na 23. miejsce w klasyfikacji wszech czasów, jeśli chodzi o liczbę występów w lidze. W ciągu 24 minut gry w niedzielnym meczu czterokrotny mistrz NBA wykorzystał siedem z 12 rzutów, dzięki czemu zdobył 19 punktów. Dla GSW najwięcej punktów zdobył Eric Paschall (18), a Stephen Curry rzucił ich 16. - Moi koszykarze mieli z tyłu głowy poprzednie spotkanie z Golden State Warriors, więc zrobili wszystko, żeby nie powtórzyć tamtych błędów - powiedział Frank Vogel, trener Lakers.Liderem Konferencji Zachodniej jest Utah Jazz, a Lakers zajmują drugie miejsce. GDS to ósmy zespół w tabeli. Los Angeles Lakers - Golden State Warriors 117:91 (41:21, 32:23, 26:25, 18:22) (James 19, Morris 13, Kuzma 12, Schroder 12 - Paschall 18, Curry 16, Oubre Jr. 14)
Next
Back
29. NBA: LeBron James osiągnął granicę 35 tys. punktów. Lakers przegrali z Nets
LeBron James osiągnął granicę 35 tysięcy punktów, ale broniący tytułu koszykarze Los Angeles Lakers przegrali z Brooklyn Nets 98:109 w czwartkowym meczu ligi NBA.
Next
Back
Na liście wszech czasów przed nim są Kareem Abdul-Jabbar 38 387 pkt i Karl Malone - 36 928. James ma 35 017 „oczek”. Pozostali gracze pierwszej piątki Lakers uzyskali w sumie 35 "oczek", a ośmiu rezerwowych – łącznie 31 pkt. Inna sprawa, że bardzo odczuwalny był brak w składzie Anthony’ego Davisa i Dennisa Schrodera. Z kolei Nets wystąpili bez jednego z liderów Kevina Duranta, ale dobra postawa m.in. Jamesa Hardena (23 punkty, 11 asyst), Joe Harrisa (21 pkt) i Kyrie Irvinga (16, siedem zbiórek) przesądziła o wysokim zwycięstwie. Triumfatorzy trafili 18 razy za trzy punkty (najwięcej Harris 6 i rezerwowy Timothe Luwawu-Cabarrot 5), przy zaledwie ośmiu udanych próbach mistrzów NBA. Wygrali natomiast zwycięzcy rozgrywek z 2019 roku Toronto Raptors, którzy w czwartek pokonali Milwaukee Bucks na ich parkiecie 110:96. Zresztą w czwartek wygrywali tylko goście, bowiem Miami Heat okazali się lepsi od Sacramento Kings 118:110. W Milwaukee wszyscy koszykarze pierwszej piątki Bucks zdobyli minimum 11 punktów (najskuteczniejszy Giannis Antetokounmpo 23 oraz 12 zbiórek, osiem asyst), jednak to było wyraźnie za mało na Raptors. W kanadyjskiej ekipie prym wiedli Norman Powell 29 pkt, Pascal Siakam 27, Fred VanVleet 17 i osiem asyst. Gospodarze ponieśli już piątą porażkę z rzędu, a częściowym usprawiedliwieniem jest nieobecność Jrue’a Holidaya. Tak złej serii nie mieli od czterech lat. W Sacramento z kolei triple-double w drużynie Heat zanotowali Jimmy Butler (po 13 punktów i asyst, 10 zbiórek) i Bam Adebayo (16 pkt, 12 zbiórek, 10 asyst). Oprócz nich wyróżnili się m.in. rezerwowy Tyler Herro – 27 pkt i Kelly Olynyk 22, siedem zbiórek. Zawodnicy Miami Heat czekali na zwycięstwo w Sacramento blisko pięć lat. W ligowej tabeli prowadzą Utah Jazz 24-5, przed Lakers 22-8 i Los Angeles Clippers 21-9.
Next
Back
30. NBA: Mecz Gwiazd w Atlancie. Zyski na wsparcie nauki i walki z koronawirusem
Tradycyjny Mecz Gwiazd koszykarskiej NBA odbędzie się 7 marca w Atlancie. Zyski wygenerowane przez to wydarzenie, ponad 2,5 mln dol., zostaną przeznaczone na cele charytatywne - poinformowały władze ligi.
Next
Read more
Pieniądze będą przeznaczone na dofinansowanie szkół, do których uczęszczają czarnoskórzy uczniowie oraz na walkę z pandemią koronawirusa. Spotkanie All Star nie widniało w oficjalnym kalendarzu rozgrywek sezonu 2020/21, ale głosowanie kibiców na pierwsze piątki rozpoczęło się 28 stycznia. Nie wszyscy zawodnicy byli zwolennikami rozgrywania pojedynku w dobie pandemii, pomysł krytykował m.in. jeden z gwiazdorów LeBron James z Los Angeles Lakers. To właśnie on, pięć dni przed zamknięciem plebiscytu fanów (16 lutego) miał najwięcej głosów w Konferencji Zachodniej wśród podkoszowych - ponad 4,3 mln, zaś wśród obwodowych prowadził Stephen Curry (Golden State Warriors) - ponad 4 mln. Na Wschodzie liderami byli: pod koszem Kevin Durant (Brooklyn Nets) - ponad 4,2 mln, a na obwodzie Bradley Beal (Washington Wizards) - ponad 2,5 mln głosów. Kibice wybierali za pośrednictwem strony NBA i portali społecznościowych wyjściowe piątki drużyn. Trenerzy tradycyjnie wskażą rezerwowych. Głosy fanów stanowić będą 50 procent ostatecznego wyniku - pozostała część to wskazanie koszykarzy (25 proc.) oraz dziennikarzy relacjonujących mecze (także 25 proc.). Ostateczne wyniki mają zostać ogłoszone za kilkanaście godzin. Mecz ma zostać rozegrany w ubiegłorocznej formule, która honorowała tragicznie zmarłego legendarnego koszykarza LA Lakers Kobego Bryanta, który zginął w katastrofie helikoptera w styczniu 2020 r. Trzy kwarty będą osobnymi pojedynkami, ale punkty zostaną zsumowane przed czwartą. Ta ostatnia będzie rozgrywana bez limitu czasowego i zakończy się, gdy jedna drużyna zdobędzie jako pierwsza 24 pkt (z takim numerem na koszulce grał w drugiej części kariery Bryant). Jeśli po trzech kwartach jedna z ekip prowadzić będzie 100:90, to wygra wówczas całe spotkanie, jeśli jako pierwsza zdobędzie w sumie 124 pkt.
Next
Read more
Back
07
tenis
Next
Back
31. Naomi Osaka mistrzynią Australian Open 2021.
Naomi Osaka po raz drugi w karierze wygrała wielkoszlemowy Australian Open. W sobotnim finale turnieju rozgrywanego na kortach twardych w Melbourne reprezentantka Japonii pokonała Amerykankę Jennifer Brady 6:4, 6:3.
Next
Back
32. Ranking WTA: Iga Świątek najwyżej w karierze. Kolejna bariera złamana
Zwycięstwem w Adelajdzie Iga Światek przekroczyła kolejną granicę. W poniedziałek polska tenisistka awansowała na najwyższą w karierze pozycję i jest coraz bliżej debiutu w Top 10.
Next
Back
W sobotnim finale zawodów Adelaide International Iga Świątek nie dała żadnych szans Szwajcarce Belindzie Bencić. Pochodząca z Raszyna tenisistka wygrała zdecydowanie 6:2, 6:2 i sięgnęła po drugie trofeum w głównym cyklu. Wcześniej została mistrzynią Rolanda Garrosa 2020. Teraz może się jeszcze pochwalić tytułem rangi WTA 500. Za triumf w Adelajdzie Świątek otrzymała 470 punktów. W sumie ma ich teraz na koniec 3483. Dzięki temu awansowała w poniedziałek z 18. na najwyższą w karierze 15. pozycję. Polka wyprzedziła Belgijkę Elise Mertens, Brytyjkę Johannę Kontę i Hiszpankę Garbine Muguruzę. Ponadto Świątek przesunęła się na szóste miejsce w rankingu najlepszych tenisistek sezonu 2021, na bazie którego zawodniczki kwalifikują się do WTA Finals.Druga z Biało-Czerwonych, Magda Linette, zaliczyła w poniedziałek spadek z 42. na 43. lokatę. Przypomnijmy, że poznanianka dochodzi do siebie po operacji kolana i chce wrócić do rywalizacji pod koniec marca w Miami. W drugiej setce ciągle notowane są Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch, a w trzeciej Maja Chwalińska i Urszula Radwańska. Krakowianka została w niedzielę mistrzynią zawodów ITF w Moskwie, ale punkty zostaną jej doliczone dopiero 8 marca. W czołówce rankingu WTA nie doszło do żadnych roszad. Liderką pozostaje Australijka Ashleigh Barty, a na podium są jeszcze Japonka Naomi Osaka i Rumunka Simona Halep. Pokonana przez Świątek w finale imprezy w Adelajdzie Bencić umocniła się na 12. pozycji.
Next
Back
32. ATP Rotterdam: Hubert Hurkacz powalczy o przerwanie serii i premierową wygraną w hali Ahoy
Hubert Hurkacz przystąpi we wtorek do rywalizacji w zawodach ABN AMRO World Tennis Tournament. Polski tenisista będzie chciał odnieść pierwsze zwycięstwo w Rotterdamie i zapomnieć o kryzysie, jaki go dotknął w ostatnich tygodniach.
Next
Back
Najlepszy obecnie polski tenisista wygrał pierwsze sześć meczów sezonu 2021. Hubert Hurkacz najpierw okazał się najlepszy w turnieju ATP 250 w Delray Beach, a następnie dotarł do ćwierćfinału zawodów w Melbourne. Potem jednak pojawiły się problemy. Tenisista z Wrocławia szybko i w kiepskim stylu odpadł z Australian Open. Powrót do Europy także nie był udany, bowiem nie udało się zakończyć zwycięsko pierwszego meczu w Montpellier. W tym tygodniu "Hubi" zawitał do Rotterdamu, gdzie będzie chciał przerwać serię trzech kolejnych porażek. Jego pierwszym przeciwnikiem będzie we wtorek Adrian Mannarino. Francuz dopiero co powrócił z dalekich wojaży. W ramach Australian Open 2021 dotarł do III rundy, a następnie doszedł jeszcze do ćwierćfinału halowych zawodów w Singapurze. Jego bilans w tegorocznym głównym cyklu wynosi 4-4.We wtorek, po godz. 12:30 na korcie 1, spotkają się tenisiści, którzy celują w premierową wygraną w Rotterdamie. W 2020 roku Hurkacz przegrał w I rundzie ze Stefanosem Tsitsipasem, a Mannarino uległ Pablo Carreno. Polak i Francuz zmierzą się ze sobą po raz pierwszy w tourze. Transmisja z ich pojedynku w Polsacie Sport Extra. Relację tekstową przeprowadzi portal WP SportoweFakty. Jeśli "Hubi" zwycięży, to może zagrać z... Tsitsipasem albo Jegorem Gerasimowem. ABN AMRO World Tennis Tournament, Rotterdam (Holandia) ATP 500, kort twardy w hali, pula nagród 980,5 tys. euro wtorek, 2 marca
Next
Back
08
Piłka ręczna
Next
Back
33. Oficjalnie: wielki powrót do Polski. Dmitrij Żytnikow znów w Superlidze
Kibice w Płocku doczekali się. Dmitrij Żytnikow podpisał kontrakt z Orlenem Wisłą i przez co najmniej dwa lata będzie zawodnikiem Nafciarzy.
Next
Back
To jak na razie najważniejszy transfer wicemistrzów Polski przed sezonem 2021/22. Dmitrij Żytnikow to klasowy rozgrywający, uznawany za jednego z najlepszych środkowych w Europie. W Płocku występował już do 2017 roku, potem spróbował sił w Picku Szeged. Jego kontrakt na Węgrzech wygasa latem i od kilku tygodni było bardzo głośno o jego powrocie do Polski. Portal WP SportoweFakty informował kilkanaście godzin temu, że ogłoszenie transferu to kwestia godzin. - Niezmiernie cieszę się, że udało nam się pozyskać zawodnika tej klasy. To gracz, który wielokrotnie potwierdzał swoją jakość. Będzie to bez wątpienia wzmocnienie naszego zespołu i da trenerowi duże pole manewru. Myślę, że wspólnie z Siergiejem Kosorotowem szybko zaaklimatyzują się w naszym zespole - mówi prezes SPR Wisły Płock Robert Czwartek.- Czas wracać do domu. W Płocku mam wielu przyjaciół i przez ten cały czas bardzo tęskniliśmy za Polską - podkreśla Żytnikow w rozmowie z sprwislaplock.pl. Rosjan występował w Płocku w latach 2015-2017, rozegrał 96 meczów i zdobył 280 bramek. Od lat jest też liderem reprezentacji Rosji.
Next
Back
34. PGNiG Superliga. W pogoni za podium. Piotrcovia zagrała dla Zagłębia
Piotrcovia nie przestaje zadziwiać. Tym razem drużyna Krzysztofa Przybylskiego pokonała wicelidera Superligi KPR Gminy Kobierzyce i ma nawet szansę na ligowe podium.
Next
Back
Piotrkowianki mają już na rozkładzie wszystkie drużyny z czołowej trójki, a na tym być może nie koniec, bo strata do trzeciej Perły wynosi tylko cztery punkty. Bohaterką Piotrcovii została Sylwia Klonowska, która w ostatniej minucie zapewniła zwycięstwo z wiceliderkami i pokrzyżowała plany KPR-u Gminy Kobierzyce. Strata do prowadzącego Zagłębia Lubin wynosi już dziewięć punktów, Miedziowe coraz bliżej upragnionego tytułu. KPR gonił przez większość spotkania, płacąc cenę za nieudaną końcówkę pierwszej połowy. Swoje w bramce zrobił Daria Opelt i na niewiele zdały się bramki Zoricy Despodovskiej.Piotrcovia powiększyła przewagę po przerwie, mając między słupkami świetnie dysponowaną Opelt. Końcówka była jednak bardzo wyrównana, na minutę przed końcem KPR dopiął w końcu swego i doprowadził do remisu. Na trafienie jednej z najlepszych na parkiecie Klonowskiej nie zdołał jednak odpowiedzieć. Piotrcovia: Sarnecka, Opelt - Szynkaruk 4, Klonowska 6, Płomińska 1, Zaleśny 1, Drażyk 3, Więckowska 1, Charzyńska 2, Trawczyńska, Roszak 4, Macedo 3, Oreszczuk 3, Abramowicz. KPR: Kowalczyk, Zima - Jakubowska 8, Kucharska 1, lnicka, Tomczyk 2, Buklarewicz, Wiertelak 4, Ivanović, Ważna 3, Koprowska, Despodovska 5, Janas 4
Next
Back
35. PGNiG Superliga. COVID znów namieszał w terminarzu
Nie dojdzie do skutku jedno z niedzielnych spotkań w PGNiG Superlidze. Powód tradycyjny - wykryte zakażenie koronawirusem w jednym z zespołów.
Next
Back
Chodzi o derby Dolnego Śląska między Chrobrym Głogów a Zagłębiem Lubin. Spotkanie miało rozpocząć się o godz. 13.00 7 marca. PGNiG Superliga Mężczyzn poinformowała właśnie o przełożeniu potyczki z powodu zakażenia COVID-19 w ekipie Chrobrego. Na zakończenie 16. serii gier odbędzie się tylko mecz Stali Mielec z MMTS-em Kwidzyn. To pierwsze w 2021 roku przełożone spotkanie z powodu koronawirusa. Plagę odwoływanych potyczek mieliśmy jesienią, ale wszystkie zaległości prawie udało się nadrobić. Do rozegrania pozostał jedynie mecz Orlenu Wisły Płock z Sandra Spa Pogonią Szczecin oraz Gwardią Opole, na boisku nie zmierzyli się też gracze Azotów Puławy i Torus Wybrzeża Gdańsk.Jesienią Chrobry był zespołem, który z powodu koronawirusa pauzował najdłużej. Głogowianie nie mogli zagrać spotkania ligowego przez 53 dni. Potem długo dochodzi do formy, 2020 rok zakończyli na dole tabeli.
Next
Back
36. Piłka ręczna. El. ME 2022. Zaczyna się poważne granie. Polacy już w Słowenii
Kadra szczypiornistów wraca do gry. W pierwszym meczu po całkiem udanych mistrzostwach świata w Egipcie reprezentację czeka kolejny poważny test. Rywalem czołowa drużyna Europy, półfinalista ME 2020, naszpikowana gwiazdami piłki ręcznej.
Next
Back
Choć niewielu się tego spodziewało, to styczeń był miesiącem odrodzenia reprezentacyjnej piłki ręcznej. Biało-Czerwoni zapewnili największe emocje od igrzysk w Rio, otarli się o miejsce w ćwierćfinale, po drodze w ekscytującym stylu rozbili Brazylijczyków, postraszyli Hiszpanów i prawie wygrali z Niemcami. Przez dwa tygodnie przytrafił im się tylko jeden słabszy występ, w boju o ćwierćfinał z Węgrami. Oprócz korzystnego wrażenia i niezłego 13. miejsca, kadra zyskała doświadczenie na przyszłość i przede wszystkim przekonała się, że nie powinna obawiać się żadnego rywala. To o tyle ważne, że w poprzednich latach rzadko udawało nawiązać się wyrównaną walkę z klasowym przeciwnikiem. Po 1,5 miesiąca przerwy kadra ponownie zebrała się na zgrupowaniu we Wrocławiu i niemal z marszu udała się do Celje. W porównaniu do składu z MŚ 2021 zaszły trzy istotne zmiany. Na zakończenie turnieju poważnej kontuzji kolana (po raz trzeci) doznał Maciej Majdziński, zastąpił go naturalny kandydat do tej roli Szymon Działakiewicz, czyli najbardziej utalentowany z polskich mańkutów. Tomasz Gębala i Arkadiusz Moryto liżą rany po lutowym maratonie Łomży Vive Kielce w Superlidze i Lidze Mistrzów. - Wiadomo, że tempo było wysokie i niektórzy odczuwają różne dolegliwości, ale generalnie cała siedemnastka jest gotowa do gry - przyznaje selekcjoner Patryk Rombel.
Next
Back
09
La
Next
Back
37. "Byłem jak maszyna". Wstrząsający dokument na temat dopingu w sporcie
Eksperymenty dopingowe na sportowcach-amatorach były przeprowadzane na ogromną skalę. "Nie mówimy o jednostkach" - uważa Anne Drescher, naukowiec z Niemiec.
Next
Back
Niemiecka telewizja ARD w piątkowy wieczór wyemituje film pt. "Medyczne eksperymenty na ludziach - tajne eksperymenty w sporcie w NRD". Dokument ukazuje przypadki dopingu wśród sportowców-amatorów w Niemieckiej Republice Demokratycznej (państwo istniejące w latach 1949-1990). - Można przyjąć, że przez ok. 20 lat koncepcje badawcze były opracowywane i przeprowadzane na ogromną skalę. Nie mówimy o jednostkach, a o kilkuset zawodnikach i zawodniczkach. W NRD przeprowadzano eksperymenty dopingowe na amatorach. Takie są fakty - mówi niemiecka badaczka zajmująca się niedozwolonym wspomaganiem w sporcie Anne Drescher.Kilka ofiar tego systemu dopingowego po latach zgłosiło się do redakcji ARD. Badania wykazały, że przyjmowali oni medykamenty, które nigdy nie zostały zatwierdzone do stosowania u ludzi. Skutki uboczne odczuwają po dzień dzisiejszy. "Czułem się, jakbym był odurzony. Mogłem wprawdzie chodzić, ale nawet nie wiedziałem, gdzie jest 'przełącznik'. Byłem jak maszyna. Czułem się wyobcowany. To były eksperymenty medyczne na ludziach" - to przerażająca relacja jednego z uczestników procederu, który zgodził się wystąpić w dokumencie ARD. Zdaniem autorów filmu, często osoby testowane chciały wnieść swój wkład w sportowe sukcesy czołowych zawodników NRD, m.in. lekkoatletów. Dopiero po latach okazało się, że przypłacili to depresją lub chronicznym cierpieniem fizycznym.
Next
Back
38. HME Toruń 2021. Polscy mistrzowie czekają na start
- Halowe Mistrzostwa Europy to impreza, do której mam wielki sentyment – mówi przed rozpoczęciem HME w Toruniu czołowy polski kulomiot Konrad Bukowiecki, który przygotowuje się do mistrzostw w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale.
Next
Back
Konrad Bukowiecki marzy o powtórzeniu sukcesu sprzed czterech lat w Belgradzie, ale zdaje sobie sprawę, jak trudne jest to zadanie. W spalskim ośrodku wykorzystuje każdą chwilę na trening. - Nie ma co ukrywać, że nie jestem w najwyższej formie w życiu, ale pracuję bardzo ciężko, by do niej wrócić. Jest to spowodowane tym, że okres przygotowawczy do sezonu halowego jest bardzo krótki, a mnie jeszcze wypadł miesiąc z powodu kontuzji placów. Nie da się tego z dnia na dzień nadrobić, ale ja jestem typem, który zawsze mocno walczy i nigdy się nie poddaje - mówi zawodnik InPost Athletic Team.Lekkoatletyczna hala w Spale na kilka dni przed startem najważniejszej imprezy lekkoatletycznej w sezonie halowym na świecie jest wypełniona czołowymi reprezentantami Polski. Oprócz Bukowieckiego w Spale trenuje m.in. rekordzista Polski na 1500 metrów Marcin Lewandowski, najlepszy polski skoczek o tyczce Piotr Lisek, czy najszybsza sprinterka Ewa Swoboda. – To są już ostatnie szlify, choć przede wszystkim w tych dniach muszę się zregenerować, bo halowe mistrzostwa Polski i mój późniejszy start w Madrycie pokazały, że ta noga nie kręci się tak, jak wcześniej. Muszę po prostu chwilę odpocząć, bo jestem trochę zmęczony - mówi Lewandowski. Bukowiecki, wprost przeciwnie - trenuje bardzo mocno. - Pandemia utwierdziła mnie w przekonaniu, że jestem zawodnikiem, który potrzebuje bardzo dużo ciężkiego treningu i wielu startów. Niestety, tego siłą rzeczy zabrakło, ale teraz nie jest już tak źle, byśmy nie mieli gdzie trenować - mówi.
Next
Back
39. "Uwaga talent". Mistrzyni Europy w biegu na 400 m chwyciła za tyczkę
"Uwaga talent" - melduje na Twitterze Aleksander Dzięciołowski z TVP Sport. Dziennikarz zwrócił w ten sposób uwagę na fotkę, na której znajduje się m.in. Justyna Święty-Ersetic.
Next
Back
Na zdjęciu opublikowanym przez Aleksandra Dzięciołowskiego widzimy Justynę Święty-Ersetic i Piotra Liska. Biegaczka postanowiła posmakować jego dyscypliny i chwyciła w ręce tyczkę. "Uwaga talent. Idzie nowe w damskiej tyczce" - zażartował dziennikarz TVP Sport.Internauci włączyli się w żartobliwą dyskusję. Ktoś zasugerował, że Świety-Ersetic wystartuje w skoku o tyczce na Halowych Mistrzostwach Europy. Inna internautka napisała z kolei: "a Lisek do sztafety". "Tak. Pałeczkę już ma" - spostrzegł żurnalista. "Ciut przydługą" - podsumowała internautka. Przypomnijmy, że Justyna Święty-Ersetic to dwukrotna złota medalistka Halowych Mistrzostw Europy w sztafecie 4x400 m (2017 i 2019). Kolejną szansę na taki sukces będzie miała już niebawem. 5 marca rozpoczną się HME w Toruniu. Impreza potrwa do 7 marca. W rywalizacji weźmie udział zarówno Święty-Ersetic, jak i Lisek.
Next
Back
40. HME Toruń 2021. To będą rekordowe mistrzostwa. Początek coraz bliżej
Już w czwartek, w Toruniu, rozpoczną się halowe mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce. Pod względem frekwencji sportowców będzie to rekordowa impreza.
Next
Back
Lekkoatletyczne halowe mistrzostwa Europy zbliżają się wielkimi krokami. Impreza rozpocznie się już w czwartek. Na 18:30 zaplanowano ceremonię otwarcia, a po niej odbędą się pierwsze zmagania eliminacyjne - m.in. w skoku wzwyż mężczyzn, skoku w dal mężczyzn, czy też w pchnięciu kulą kobiet. Pod względem frekwencji sportowców, będą to rekordowe HME. Jak podaje oficjalna strona Polskiej Związku Lekkiej Atletyki, do imprezy zgłoszono 733 osoby (405 mężczyzn i 328 kobiet). Na listach znajduje się dziewięciu liderów światowych tabel - m.in. Armand Duplantis, który w Toruniu znów może pokusić się o pobicie rekordu świata w skoku o tyczce. Przypomnijmy, że w klasyfikacji medalowej poprzednich halowych mistrzostw Europy, w Glasgow, triumfowała reprezentacja Polski. Biało-Czerwoni wywalczyli w sumie siedem medali: pięć złotych i dwa srebrne. Warto dodać jeszcze, że pierwszy medal zdobyty dla Polski w nadchodzących HME, będzie 200. w historii występów Biało-Czerwonych na tej imprezie. HME w Toruniu potrwają cztery dni - od 4 do 7 marca. Transmisje z zawodów przeprowadzi Telewizja Polska.
Next
Back
41. Przełomowa decyzja japońskiego rządu. Chodzi o igrzyska olimpijskie w Tokio
Japoński rząd nie zamierza rezygnować z planu organizacji tegorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio. Rywalizacji sportowców na żywo nie będą mogli jednak śledzić zagraniczni kibice.
Next
Back
"Japonia zorganizuje igrzyska olimpijskie w Tokio bez zagranicznych widzów" - informuje Kyodo News. Według rządowych źródeł agencji, politycy podjęli już tę decyzję, ale oficjalna informacja pojawi się dopiero po rozmowach z Międzynarodowym Komitetem Olimpijskim, które odbędą się pod koniec marca. Według rządowych przedstawicieli, chcących zachować anonimowość, Japończycy nie chcą przyjmować zagranicznych kibiców na czas igrzysk olimpijskich w związku z pandemią koronawirusa i nowymi zaraźliwymi szczepami, które występują w innych krajach.Kolejne decyzje mają zapaść w kwietniu. Po rozmowach z MKOl japoński rząd ustali m.in. liczbę miejscowych kibiców, którzy zostaną wpuszczeni do olimpijskich obiektów. Wiadomo już, że bez widzów odbędzie się ceremonia otwarcia sztafety z pochodnią. Uroczystość zaplanowano na 25 marca. Igrzyska olimpijskie planowo miały się odbyć w połowie 2020 roku, ale ze względu na ogólnoświatową pandemię, zostały przeniesione na kolejny rok. Sportowcy w IO w Tokio będą rywalizować od 23 lipca do 8 sierpnia. Na początku stycznia w Japonii wybuchła kolejna, najgorsza z dotychczasowych, fala koronawirusa. Obecnie notowany jest już trend spadkowy, a tygodniowa średnia nowych przypadków wynosi ok. 1000 dziennie.
Next
Back
42. Niepokojący trend w Japonii. Problem dotyczy organizacja igrzysk olimpijskich
Japonia szykuje się do organizacji igrzysk olimpijskich w Tokio. Są jednak komplikacje, bo ludzie boją się koronawirusa, co ma niespodziewane konsekwencje.
Next
Back
Igrzyska olimpijskie w Tokio miały być wielkim świętem dla całej Japonii. Pandemia koronawirusa jednak sprawiła, że najważniejsza impreza sportowa stała się kłopotem. Głośno było o wynikach sondażu, w którym mieszkańcy "Kraju Kwitnącej Wiśni" jasno przyznali, że nie chcą u siebie IO z powodu COVID-19. Obawy Japończyków mają swoje przełożenie na organizację imprezy. "Daily Mail" informuje, że w ciągu ostatnich tygodni aż tysiąc wolontariuszy złożyło swoją rezygnację. Głównym powodem jest strach przed zakażeniem koronawirusem.Wolontariusze są niezwykle potrzebni w trakcie tak wielkich imprez, na które przyjeżdżają ludzie z całego świata. Jedni są tłumaczami, inni szoferami lub pomagają ludziom na ulicy. W dodatku pełnią wiele obowiązków na samych arenach sportowych w trakcie walki o medale. Co ciekawe, nie tylko koronawirus doprowadził do odejścia setek wolontariuszy. Kolejny powód to niedawny skandal seksistowski z udziałem przewodniczącego komitetu organizacyjnego. Yoshiro Mori wypalił, że kobiety za dużo mówią na spotkaniach, a to wywołało burzę. Niedługo później sam odszedł ze stanowiska. Japonia na razie uspokaja, że na razie nie ma powodów do paniki. Podczas tegorocznych IO w Tokio ma pracować aż 80 tys. wolontariuszy. Dlatego liczba tych, którzy zrezygnowali, na razie nie jest dużym problemem. Igrzyska olimpijskie, które rok temu zostały odwołane, mają odbyć się w dniach 23 lipca 8 sierpnia. Na razie wszyscy zapewniają, że pomimo trwającej pandemii, nie ma obaw, że powtórzy się scenariusz z ubiegłego roku.
Next
Back
010
sztuki walki
Next
Back
43. Fame MMA 9. Karta walk. Będzie dziesięć pojedynków. "Popek", "Kizo", Wardęga i Błoński gwiazdami gali
Znamy pełną kartę walk gali Fame MMA 9, która w sobotę odbędzie się w Łodzi. Gwiazdami wieczoru zostali raperzy - Paweł "Popek" Mikołajuw i Patryk "Kizo" Woziński.
Next
Back
Łącznie odbędzie się dziesięć pojedynków na zasadach MMA. W dwóch starciach zmierzą się kobiety. Naprzeciw siebie staną kontrowersyjna modelka Kamila Smogulecka i partnerka Artura Szpilki, Kamila Wybrańczyk. W drugiej walce pań bić się będą Karolina Brzuszczyńska i Anna Andrzejewska. W najważniejszej walce Fame MMA 9, w eliminatorze do batalii o pas wagi ciężkiej, skonfrontują się słynni muzycy - Paweł Mikołajuw i Patryk Woziński, czyli "Popek" i "Kizo".W debiucie dla Fame MMA Mikołajuw bez problemów uporał się z debiutującym w mieszanych sztukach walki Damianem Zduńczykiem. Wcześniej "Król Albanii" był związany kontraktem z organizacją KSW, gdzie mierzył się m.in. z Mariuszem Pudzianowskim, Tomaszem Oświecińskim czy Erkiem Junem. "Kizo" ma mniejsze doświadczenie w sportach walki. W klatce zadebiutował na Fame MMA 4 w Częstochowie, gdzie przegrał przez techniczny nokaut w trzeciej rundzie. Pokonał go Marcin "Mielonidas" Makowski. W drugim głównym pojedynku wieczoru naprzeciw siebie staną gwiazdy YouTube'a. Pojedynek stoczą Kacper Błoński, który dotychczas wygrał jeden bój w Fame MMA, oraz debiutujący w sportach walki Sylwester Wardęga. Na Fame MMA 9 dojdzie też do pojedynku o pas. Mistrzostwa kategorii średniej bronił będzie Marcin Malczyński, który trofeum zdobył dzięki zwycięstwu nad Markiem Hoffmanem. Jego konkurentem został Jakub "Kubańczyk" Flas. W pozostałych starciach wystąpią między innymi Paweł "Ponczek" Sikora, Patryk "Patrykos" Domke, Filip Zabielski czy Mariusz "Hejter" Słoński.
Next
Back
44. Fame MMA 10. To będzie hit. Były zawodnik UFC rywalem Kasjusza "Don Kasja" Życińskiego!
Były zawodnik UFC i KSW, Norman Parke, podpisał kontrakt z Fame MMA! "Stormin" podczas dziesiątej gali organizacji zmierzy się w wyczekiwanym starciu z Kasjuszem "Don Kasjem" Życińskim.
Next
Back
O hitowej konfrontacji poinformowano podczas niedzielnej konferencji prasowej przed zbliżającą się galą Fame MMA 9, która 6 marca odbędzie się w Łodzi. Do pojedynku Norman Parke vs Kasjusz Życiński dojdzie 17 kwietnia podczas Fame MMA 10. Walka odbędzie się w limicie do 83 kg na zasadach boksu. Zawodnicy nie szczędzili sobie mocnych słów. Wyzwiska padały z obu stron. - Łatwe pieniądze. To dobry amatorski bokser, szanuję to. Ale od kiedy dołączył do programów MTV, jego poziom znacznie spadł. Zostaw swoje celebryckie życie i trenuj - kontrował Irlandczyk. "Don Kasjo" zadebiutował w Fame MMA w 2019 roku. Wtedy pokonał decyzją sędziów Adriana "Polaka" Polańskiego. W drugiej walce były amatorski pięściarz wypunktował Dawida "Ambro" Ambroziaka w starciu na zasadach kickboxingu. Później, podczas Fame MMA 6, Kasjusz Życiński zmierzył się w MMA z Maciejem Ratajem, którego poddał. W poprzednim starciu, na Fame MMA 8, zmierzył się z Marcinem Najmanem. Potyczka zakończyła się skandalem. "El Testosteron" został zdyskwalifikowany. Z kolei Norman Parke to w pełni profesjonalny zawodnik sportów walki. W swojej karierze walczył dla UFC, ACB czy BAMMA. Dobrze radził sobie w KSW. Trzykrotnie mierzył się z Mateuszem Gamrotem. "Gamer" dwukrotnie go pokonał. "Stormin" był jednak lepszy od Marcina Wrzoska, Artura Sowińskiego, Łukasza Chlewickiego i Borysa Mańkowskiego. Konfrontacja zdobyła specjalny bonus. Zwycięzca zgarnie kilogramową sztabkę złota. Jej wartość może wynosić nawet na 200 tysięcy złotych.
Next
Back
45. MMA. Cage Warriors 121. Życiowa szansa Polaka. Powalczy o prestiżowy pas
Ogromną szansę od Cage Warriors otrzymał Sylwester Miller (9-3). Zawodnik z Warszawy jeszcze w marcu może zostać mistrzem prestiżowej organizacji.
Next
Back
Cage Warriors to jedna z najlepszych organizacji MMA w Europie i zarazem przedsionek do UFC. To właśnie stamtąd do światowego potentata trafił Conor McGregor. Teraz mistrzem wagi koguciej może zostać Polak, Sylwester Miller, który wystąpi 19 marca podczas gali Cage Warriors 121. Jego rywalem będzie niepokonany Jack Cartwright (9-0), który tytuł dzierży od września 2019 roku.Miller swoją karierę rozpoczął w 2015 roku od porażki z Arbim Naszchojewem. Do klatki powrócił prawie dwa lata później i wygrał dziewięć z jedenastu starć. Bardzo dobrze radził sobie podczas gali Armia Fight Night, Granda Pro i Babilon MMA. Jego jedynymi pogromcami zostali Krzysztof Gutowski i Patryk Surdyn. Cartwright będzie najtrudniejszym rywalem w karierze Millera. Anglik w MMA walczy od 2017 roku. Po pięciu wygranych z rzędu trafił do Cage Warriors, gdzie w debiucie wygrał przez szybki nokaut. W pojedynku o pas znokautował Marka Kovacevicia. Swoje trofeum obronił już w walkach przeciwko Manuelowi Bilicowi oraz Gerardowi Fanny'emu.
Next
Back
AUTORKI
Oliwia Koper
Wiktoria Cyrklaff
Next
Back
Dziękujemy za uwagę!
Return