Want to create interactive content? It’s easy in Genially!
Sklepy Cynamonowe
genially.np4w
Created on February 7, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Animated Chalkboard Presentation
View
Genial Storytale Presentation
View
Higher Education Presentation
View
Blackboard Presentation
View
Psychedelic Presentation
View
Relaxing Presentation
View
Nature Presentation
Transcript
„Sklepy Cynamonowe”
Bruno Schulz
Wszystkie opowiadania łączy czas i miejsce akcji, tematyka oraz osoba narratora - ten sam człowiek, ale raz prowadzi narrację z punktu widzenia osoby dorosłej, raz z punktu widzenia dziecka. Opowiadania dotyczą dzieciństwa, nowych doświadczeń, osoby ojca - wielkiego patriarchy, człowieka, który zna „Księgę” maga, czarodzieja, domowego władcy, właściciela sklepu z materiałami. Narrator mówi także o matce, służącej Adeli, krawcowych pracujących w domu, opowiada o miasteczku i swoich poszukiwaniach „Księgi”.
Motywy
O autorze
Rozdziały
Bruno Schulz urodził się w Drohobyczu, niewielkim miasteczku na zachodniej Ukrainie, położonym niedaleko Lwowa. Tam spędził prawie całe swoje życie. Jeśli opuszczał rodzinne miasto, czynił to sporadycznie i na krótko. Uważał je za centrum świata, był jego pilnym obserwatorem i okazał się doskonałym "kronikarzem". Jego twórczość zarówno literacka, jak plastyczna przesycona jest drohobyckimi realiami. Na kartach opowiadań można spotkać opisy głównych ulic i charakterystycznych budowli miasteczka, a także wizerunki jego mieszkańców. Zanim jednak autor zajął się literaturą, uprawiał z powodzeniem twórczość plastyczną (był samoukiem; studiów politechnicznych, które podejmował we Lwowie i w Wiedniu, nie ukończył). Rzadko stosowaną techniką graficzną cliché verre wykonał między innymi serię rycin o tematyce sadomasochistycznej "Xięga Bałwochwalcza". Ukazują one najczęściej - w sposób groteskowy kobiety panujące nad mężczyznami, którzy godzą się na swoją rolę istot podrzędnych, adorują kobiety na wszelkie możliwe sposoby, a w ostateczności wznoszą ołtarze na ich cześć. Kobiecy sadyzm powiązany jest tutaj z męskim masochizmem.
Motywy
Motyw Miasta
Motyw Przemiany
Motyw Matki
Drohobycz to małe miasto położone blisko stolicji Galicjii - Lwowa. Główny bohater mieszka w jego centralnej części. Z tego miejsca wyrusza by zwiedzać i oglądać miasto. Budynki i ulice zmieniają swoje kształty, rozrastają się i znikają. Drohobycz przedstawiony jest jako miasto zdeformowane i groteskowe.
Matka jest postacią realną. Oznacza pewność, stałość, zajmuje się domem i ojcem, jest w stanie zapanować nad nim w czasie obłędu. Ona najlepiej rozumie męża, pilnuje go w gorszym czasie, toleruje a nawet pozwala Adeli na kokietowanie go
Pragnieniem Jakuba jest stworzenie własnego świata. W "Ptakach" jest to świat ptaków - gdy go zabraknie opuści swój pokój jako człowiek złamany. W następnych opowiadaniach ojciec ulega kolejnym metamorfozom. Gdy umiera kojarzy sie matce z karakonem a synowi kondorem.
Motyw Dziecka
Motyw Ojca
Motyw Labiryntu
Narracja w opowiadaniach Schulza jest prowadzona z perspektywy dziecka. Dzieciństwo jest w świecie "Sklepów Cynamonowych" okresem szczególnym, mitycznym. To czas dojrzewania i wrastania w kulture.
W opowiadaniach jest kupcem i twórcą doktryn filozoficznych. Syn Józef jest zafascynowany postacią ojca jest dla niego czarodziejem, artystą i magiem. Ojciec z upływem czasu coraz bardziej odrywa się od rzeczywistości, pogarsza się jego stan zdrowia, zamyka się w swoim świecie.
Obrazowanie realistyczne przeplata się tu z fantastycznym. Stąd często stosowana przez narratora metafora labiryntu. Poszczególne przestrzenie są pełne zagadek, tajemnic i symboli.
Motyw Manekina
Motyw Ptaków
Motyw Szaleństwa
Manekiny pojawiają się w mieszkaniu narratora za sprawą Pauliny i Poldy. Widok uroczych dziewczyn i ich kukieł staje się dla Jakuba impulsem do wygłoszenia wykładu o tworzeniu.
Ojciec narratora jest handlarzem, który prowadzi sklep z tkaninami. W pewnym momencie mężczyzna odchodzi od zmysłow i poświęca swój czas na różne dziwne pasje. To co dla jednych jest szaleństwem, dla narratora staje się fascynacją
Ojciec narratora sprowadza do domu egzotyczne jaja, z których wykluwają sie pisklęta przeróżnych gatunków. Mężczyzna odsuwa sie od rodziny i poświęca cały swój czas stworzeniom. Symbolika ptaka związana jest ze wznoszeniem się i wzrastaniem ponad przeciętność.
Rozdziały
Sierpień
Ten otwierający "Sklepy Cynamonowe" utwór jest wstępną charakterystyką rodzinnego miasta bohatera oraz jego najbliższych. W pierwszej części opowiadania bohater wspomina sierpniowe wyjazdy ojca, czas, kiedy zostawał w domu z matką, starszym bratem oraz służącą Adelą, zajmującą się zaopatrzeniem w żywność. Druga część opowiadania jest opisem Tłui, opóźnionej w rozwoju dziewczyny, wegetującej w jednym z drohobyckich ogrodów, na dzikim wysypisku śmieci. Część trzecia Sierpnia przynosi opis dalszej rodziny bohatera - ciotki Agaty, wuja Marka oraz ich dzieci.
Nawiedzenie
Nawiedzenie otwiera opis domu bohatera. Była to kamienica położona przy miejskim rynku, a więc w centrum Drohobycza. Na mieszkanie składało się wiele pokoi, z których część wynajmowano różnym lokatorom. We wspomnieniach chłopca dom jawi się jako nieskończony labirynt. Raz na jakiś czas otwierano przypadkiem którąś z takich od lat nie używanych izb „i znajdowano ją pustą; lokator dawno się wyprowadził, a w nie tkniętych od miesięcy szufladach dokonywano niespodzianych odkryć”. W pokojach na dole kamienicy mieszkali sklepowi subiekci, zatrudnieni przez ojca bohatera. Dalsza część Nawiedzenia przynosi opis ojca, pana Jakuba. Całymi dniami nie wychodził z łóżka, zażywając liczne lekarstwa i bezustannie wertując księgi handlowe, które przynoszono mu ze sklepowego biura. W tym czasie pojawiły się pierwsze symptomy tajemniczej choroby - nocami domowników budził głos ojca rozmawiającego z Bogiem, krzyczącego na Stwórcę i zdającego wzbraniać się przed jakimiś nieznanymi żądaniami ze strony Najwyższego.
Ptaki
Akcja tej opowieści rozgrywa się zimą, w czasie dni pełnych nudy i przedwcześnie zapadających wieczorów. "Od spraw praktycznego życia oddalał się coraz bardziej”. Matka próbowała zainteresować go problemami sklepu, ale Jakub uciekał od rozmów na bieżące tematy, biegł w głąb mieszkania i tam, z uchem przyłożonym do szpary w podłodze, nasłuchiwał. Zaczął interesować się ptakami. Najpierw sprowadzał z Niemiec i Holandii ptasie jaja, które dawał do wylęgania kurom. Początkowe zainteresowanie wkrótce przerodziło się w prawdziwą obsesję, na strychu pan Jakub założył ptasią hodowlę i zaczął tam spędzać całe dnie i tygodnie. Kres tej pasji położyła Adela, która - wykorzystując okres generalnych porządków - uprzątnęła ze strychu ptaki, niszcząc królestwo ojca i detronizując „ptasiego” władcę.
Manekiny
Po brutalnym zakończeniu przez Adelę przygody z ptakami, ojciec przygasł jeszcze bardziej, przestał uczestniczyć w życiu rodzinnym, usunął się na margines codziennych zdarzeń. Monotonny rytm dnia wyznaczała rządząca w domu Adela. Rano sprzątała, potem podawała do łóżek kawę, wreszcie do swej pracy leniwie ruszali subiekci, a matka aż do południa mozoliła się z poranną toaletą. Gdy kończyła czesać włosy, na obiadową przerwę schodzili się subiekci. Obiad stawał się rytuałem, po którym dzień zdawał się właściwie już zakończony. Ten czas matka przesypiała na sofie, Adela krzątała się w kuchni, natomiast w jadalni pojawiały się „dziewczęta do szycia”. Dziewczyny te przynosiły z sobą krawiecką kukłę i zabierały się do pracy, przycinając kawałki materiału, szyjąc na maszynie i przymierzając na manekinie gotowe fragmenty ubrań. W czasie takich prac krawieckich na Poldę i Paulinę trafił kiedyś ojciec. Długo stał i obserwował szwaczki, zafascynowany ich widokiem. Z czasem zaczął bywać w jadalni częściej, zyskując sympatię dziewcząt. Pana Jakuba fascynowała uroda dziewcząt, uważał je za mistrzostwo formy dzieła stworzenia. Był niewątpliwie pod wrażeniem ich niewinnego erotyzmu. Wizyty ojca stały się pretekstem do długich rozmów, a raczej monologów, jakie stary kupiec wygłaszał do dziewczyn. Głównym tematem rozmów stał się problem zajmujący aktualnie pana Jakuba, mianowicie doktryna manekinów. Kolejne trzy opowieści tworzą całość, na którą składa się wygłoszony przez ojca wykład o manekinach.
Traktat o manekinach albo Wtóra Księga Rodzaju Traktat o manekinach. Ciąg dalszy Traktat o manekinach. Dokończenie
Trzyczęściowy Traktat, wygłoszony przez ojca w obecności dwóch dziewcząt do szycia, jest prezentacją poglądów bohatera na kwestię postępującego we współczesnym świecie procesu dehumanizacji człowieka, sprowadzenia jednostki ludzkiej do rangi kukły, tytułowego manekina. Traktat jest trzyczęściowym wykładem, jaki wygłasza ojciec przed Adelą, Poldą, Pauliną oraz kukłą krawiecką.
Nemrod
Tytułowy Nemrod to mały pies, który pewnego dnia „znalazł się na podłodze naszej kuchni, niedołężny i piszczący, pachnący jeszcze mlekiem i niemowlęctwem”. Chłopiec pokochał szczeniaka i na zabawach z nim spędził cały miesiąc, obserwując codzienne borykanie się pieska z otaczającym go, tajemniczym światem, na który został powołany niezrozumiałym dla niego zrządzeniem sił wyższych. Chłopiec obserwuje, jak do życia budzi się nowa forma, jak powoli Nemrod odkrywa w sobie instynkt, pamięć pokoleń, „znajduje jakieś czyny, decyzje, o których sam nie wiedział, że już w nim dojrzały, że czekały na to, by wyskoczyć”. Na widok drepczącego owada wydaje swój pierwszy w życiu szczek.
Pan
W czasie jednego ze swoich spacerów po podwórzu, chłopiec trafił na drewniany parkan, znajdujący się między komorą, wychodkiem i tylną ścianą kurnika. Parkan oddzielał doskonale mu już znany i spenetrowany obszar podwórka od tajemniczego, zapuszczonego ogrodu. Jedna z desek ogrodzenia przegniła i z czasem obluzowała się, teraz wystarczyło ją tylko wyważyć i już droga do nowego, nieznanego świata była otwarta. Wędrówka po ogrodzie przypominała odkrywanie dzikiego, egzotycznego świata. W takiej scenerii pewnego dnia chłopiec spotkał mężczyznę, brudnego włóczęgę, kucającego między łopianami i załatwiającego potrzebę fizjologiczną. Jego nabrzmiała z wysiłku twarz, na której w pewnym momencie pojawił się wyraz niewysłowionej ulgi, skojarzyła się bohaterowi z Panem, mitologicznym bóstwem pasterzy i stad, człowiekiem z kopytami, rogami i uszami kozła, wcieleniem czystej witalności i lubieżności.
Pan Karol
Opowieść jest wspomnieniem wuja bohatera, tytułowego pana Karola. Wuj Karol ukazany tu został nie jako żywa istota ludzka, lecz jako pozbawiona cech człowieczeństwa lalka. W czasie wakacji wuj został „słomianym wdowcem”, jego żona wraz z dziećmi udała się na wczasy. Pan Karol wykorzystał okazję do licznych hulanek i alkoholowych wybryków, po których wracał do domu zmęczony i sponiewierany. Spał długo i ciężko, do późnego przedpołudnia wydychając i „wyziewując” z głębi ciała pozostałości libacji.
Sklepy Cynamonowe
Akcja Sklepów cynamonowych umiejscowiona jest „w okresie najkrótszych, sennych dni zimowych, ujętych z obu stron od poranku i od wieczora w futrzane krawędzie zmierzchów, gdy miasto rozgałęziało się coraz bardziej w labirynty zimowych nocy, z trudem przywoływane przez krótki świt do opamiętania, do powrotu...”. Opowieść rozpoczyna krótki epizod związany z ojcem - w trakcie rodzinnego wyjścia do teatru przypomniał sobie, że zostawił w domu portfel z pieniędzmi i ważnymi dokumentami. Wysyła więc syna, by przyniósł zgubę. Dopiero teraz rozpoczyna się właściwa opowieść. Bohater - narrator wspomina swą wieczorną wędrówkę po ciemnych ulicach miasta, w poszukiwaniu sklepów cynamonowych, na zwiedzenie których przyszła mu nagła ochota. W tym miejscu pada wyjaśnienie terminu, chłopiec nazywa sklepami cynamonowymi małe sklepiki prowadzone przez „starych i pełnych godności kupców, którzy obsługiwali klientów ze spuszczonymi oczyma, w dyskretnym milczeniu, i pełni byli mądrości i wyrozumienia dla ich najtajniejszych życzeń”.
Ulica Krokodyli
Ulica Krokodyli stała się dla Drohobycza symbolem nowego świata, postępu cywilizacyjnego i technicznego, jaki stał się udziałem tego prowincjonalnego miasteczka w pierwszych latach XX wieku. Ulica Krokodyli kontrastowała ze starym miastem, gdzie „panował jeszcze nocny, pokątny handel, pełen solennej ceremonialności”. Tymczasem w nowej dzielnicy pojawiały się od razu „nowoczesne, trzeźwe formy komercjalizmu. Pseudoamerykanizm (...) wystrzelił tu bujną, lecz pustą i bezbarwną wegetacją tandetnej, lichej pretensjonalności”. Na każdym kroku można było dostrzec pretensje do wielkiego świata, obcojęzyczne napisy i tanią elegancję. Nawet usłużność subiektów i panien sklepowych naznaczona była fałszem i wewnętrzną pustką.
Karakony
Jest to kolejna opowieść o postępującym procesie wyalienowania ojca z otaczającego go świata, którego reguł i nowoczesności nie chciał i nie potrafił zaakceptować. Pogrążony w depresji, usunął się z życia codziennego do tego stopnia, że bohater w pewnym momencie stwierdza: „ojca już wtedy nie było”. Chłopiec podejrzewa, że ojciec przemienił się w kondora - wypchanego ptaka stojącego na jednej nodze na półce w salonie. W czasie rozmowy z matką, której zarzuca cyniczne przejście do porządku dziennego nad stratą męża, pojawia się nowa hipoteza dotycząca zniknięcia pana Jakuba. Matka zdaje się sugerować, że ojciec zamienił się w karakona w czasie inwazji tych owadów na dom. Zdezorientowany bohater utrzymuje jednak, że pan Jakub to wypchany kondor. Wtedy matka ze znużeniem tłumaczy mu, że ojciec jest komiwojażerem i czasami wraca do domu późną nocą, by przed świtem ruszyć do dalszej pracy.
Wichura
Akcja tej opowieści rozgrywa się w czasie zimy, która opanowała Drohobycz. Miasto ogarnęła ciemność, co było wynikiem nie tylko pory roku, ale także niesprzątania przez ludzi strychów i rupieciarni. Pewnego dnia wszystkie te, gromadzone latami odpady, trafiły na ulice miasta i otoczyły je w trwającej trzy dni i trzy noce mrocznej wichurze. W czasie wichury chłopiec nie chodził do szkoły. Kiedy domownicy siedzieli zgromadzeni w kuchni, zorientowali się, że nigdzie w domu nie ma ojca. Wreszcie przypomniano sobie, że wczesnym rankiem wyszedł do sklepu i musiał zostać w nim, odcięty przez wichurę. Jeden z subiektów, Teodor, podjął się zaniesienia Jakubowi obiadu, podejrzewano bowiem, że ojciec nie miał od rana nic w ustach. W wyprawie towarzyszył starszy brat bohatera. Wrócili po kwadransie, opowiadając o szalejącej zamieci, w której zmylili drogę i nie trafili do sklepu. Matka podejrzewała, że w rzeczywistości nigdzie nie poszli i całą wyprawę przestali pod oknem, wcale nie oddalając się od domu, bohater uważa jednak, że nie kłamią, a miasta i rynku wcale już nie ma - zostały zmiecione przez wichurę.
Noc Wielkiego Sezonu
Ostatnie opowiadanie rozgrywa się w dziwnym czasie, nie mieszczącym się w tradycyjnym kalendarzu. Skończył się sierpień, ale jesień nie zaczęła się jeszcze, lato trwa, jakby natura zapomniała o koniecznych zmianach. Ojciec bohatera znowu coraz więcej czasu spędzał w sklepie, prowadząc rachunki i skomplikowane obliczenia. Przeczuwał nadchodzącą jesień. Ludzie poruszali się po ulicach „ożywieni jakimś wewnętrznym ogniem”, wszędzie czuć było dziwne podniecenie. Jednak coraz szybciej zapadający zmierzch sprawiał, że miasto pustoszało, wchodziło w nagle gęstniejący mrok nocy. Pewnego dnia o świcie do domu przyleciały ptaki, potomstwo niegdyś wygnanych przez Adelę. Były wśród nich „ptaki dwugłowe, ptaki wieloskrzydłe, były też i kaleki, kulejące w powietrzu jednoskrzydłym, niedołężnym lotem”. Niektóre z nich leciały na wznak, upierzone fantastycznie, niczym ptaki rajskie, inne zrobione były z papieru. Wszystkie były ślepe. Ojciec przywitał je z ogromnym wzruszeniem, przyzywał zaklęciami, wabił. One jednak nie słyszały go ani nie widziały, W pewnym momencie bezmyślne dzieci zaczęły rzucać w ptaki kamieniami, postrącały je z nieba i pozabijały. Teraz u stóp ojca leżały martwe ptaki, gigantyczna kupa kolorowych piór wypchanych „byle jak starym ścierwem”. Ojciec wrócił do pustego sklepu. Tymczasem ze snu budzili się subiekci, Adela przygotowywała poranną kawę. Dom budził się do życia.
Dziękuję za uwagę