Want to create interactive content? It’s easy in Genially!

Get started free

Przegląd literacki uczniów SP3

Monika Przybyłowska

Created on February 2, 2021

Start designing with a free template

Discover more than 1500 professional designs like these:

Smart Presentation

Practical Presentation

Essential Presentation

Akihabara Presentation

Pastel Color Presentation

Visual Presentation

Relaxing Presentation

Transcript

Brodnica oczami naszych uczniów Szkolny Przegląd Literacki

Wiersze

Teksty pisane prozą

Magdalena Kopyczyńska 4a

Jessica Kosmala 6b

Oliwier Przyjemski 6c

Antonina Małecka 4a

Jakub Klonowski 4b

Paulina Jajkowska 8a

Oliwier Otrębski 6a

Nadia Lula 4b

Amelia Lipińska 4a

Wybierz ucznia, aby przejść do jego pracy.

Miasto Wyglądam przez okno, widzę piękne miasto. Może nie jest duże, ale jest wspaniałe. Nie zawsze było tu kolorowo, lecz dobrze postąpiono. Dziś jesteśmy wolni, pomimo że tu wiele zostało popełnionych zbrodni. To miasto ma historię swoją, brutalną, ale szczęśliwie zakończoną. Pytanie to sobie zadaję często, dlaczego aż tyle się zdarzyć musiało? Zrozumieć tego za nic w świecie nie potrafię, więc wzrok odwracam w przeciwną stronę. Skupiam się na tym, aby ta chwila trwała wiecznie, by móc się kolejną rocznicą powstania miasta nacieszyć jeszcze. Jestem dumna, że tu mieszkam, choć atrakcji brak mi czasem. Trzeba doceniać to, co się w życiu ma, bo można to stracić raz dwa.

Paulina Jajkowska 8a

(fragmenty) Brodnica - to tu się urodziłam, To tu się wychowałam, To tu pierwsze kroki stawiałam. (…) Zabytków mamy tu wiele i piękne są ich stare dzieje. Tu Drwęca cicho płynie, ale się tego nie słyszy w ogóle, bo ciszę zakłócają ptaki i biegające po parku dzieciaki. Pałac Anny Wazówny tu mamy i dwie wieże, które dobrze znamy. I nie wiem, czy słyszeliście te wieści,

Antonina Małecka 4a

Oliwier Przyjemski 6c

Moje miasto Brodnica to piękne miejsce, gdy bardziej je poznasz, tym bardziej jest cenniejsze. Zobaczysz w niej lasy, parki, jeziora, które są wskazane nawet dla seniora. Pałac Anny Wazówny stoi, był on królów przystankiem ostoi. Brama Chełmińska także uchowana, więzieniem miejskim była nazywana. Wieża krzyżacka jest punktem widokowym, piękna panorama miasta to obraz szokowy. Warto odwiedzić naszą Brodnicę, ma piękną historię i cudowną okolicę.

Oliwier Otrębski 6a

Brodnica to moje miasto, Bardzo je lubię, gdyż jest tu jasno. Lubię te ulice, bo są jak anielice, które czuwają nad nami, gdy jesteśmy sami. Brodnica jest cudowna, ale bywa też zanieczyszczona, dlatego dbajmy o Nią należycie, aby wystarczyła nam na całe życie.

Nadia Lula 4b

Brodnica Brodnica to moja ojczyzna. Znajdą się tu jeziora, lasy i zabytki. W Polsce jest dużo miast i miasteczek, ale Brodnica jest najładniejsza. W Brodnicy jest co zwiedzać, na przykład wieżę krzyżacką i muzeum. Poza tym można wypocząć nad jeziorami. Brodnica to moje miejsce w Polsce.

Moja Brodnica Brodnica jest piękna, każdy o tym wie, kto do niej przyjeżdża, do zwiedzania się rwie. Jest wiele zabytków, co historię swą ma, i różnych pomników, o które każdy dba. Zachwyca pałac Anny Wazówny czy Wieża Krzyżacka tuż obok i stary rynek trójkątny, i Brama Chełmińska nieco w bok. Brodnica to piękne lasy, jeziora, gdzie każdy odpoczynku dokona, i już każdy zawsze będzie tu powracać i mile o niej opowiadać.

Jakub Klonowski 4b

Brodnica Brodnica - miasto moje rodzinne, śliczne i wspaniałe i bardzo gościnne. Z różnych stron turyści tutaj przyjeżdżają, I różne zabytki chętnie oglądają. Rzeka Drwęca płynie, rybki w niej pluskają, dzieci z przyjemnością kaczki dokarmiają. A na naszym rynku smaczne lody zjesz, spoczniesz na ławeczce i zobaczysz też bardzo znużonego ułana wyrzeźbionego. U nas dawno temu królewna mieszkała, pewno by pałacu swego nie poznała. Przyjedź do Brodnicy, ja zapraszam cię, wszystko ci pokażę i ugoszczę cię.

Magdalena Kopyczyńska 4a

BRODNICA MOJA MAŁA OJCZYZNA (fragmenty) Gdy patrzę przed siebie, widzę bloki, nowoczesne osiedla mieszkaniowe. Lecz gdy patrzę dalej, widzę las wysoki, a w środku Drwęca , rzeka pięknie płynie . Płynie do Wisły , płynie po polskiej krainie. Piękny las, piękna rzeka, szybko płynie czas. W oddali ulica, obwodnica, auta jadą w dal . Ludzie gdzieś spieszą …. , jedni do pracy , inni w świat… (…) Brodnica małe miasteczko , położone nad rzeczką. Tu się urodziłam i wychowałam . Tu chodziłam do przedszkola i do szkoły chodzę też. Brodnica to moja MAŁA OJCZYZNA !

Amelia Lipińska 4a

Jessica Kosmala 6b

Jak niesie moja wieść, ten wiersz jest na Brodnicy cześć! Będzie on sławił lasy, jeziora, piękno zabytków, słońce z wieczora. Brodnico kochana, tyś moją królową, szczęściem największym, piękną ozdobą. To ciebie kocham za te piękne krajobrazy, mogłabym do Twoich pięknych miejsc wracać wiele razy. Miasto moje, zawsze i wszędzie, za piękno Twoje, każdy Cię chwalić będzie. Mieszkam tu od urodzenia, uwierzcie, jest tu wiele do zwiedzenia. (…) 18 stycznia, kto mi nie wierzy? Mija 101. rocznica powrotu Pomorza do Macierzy. Niszczona, burzona, walczyła dzielnie, stojąc na straży bardzo rzetelnie. Są tu jeziora i są tu lasy, możesz przyjechać do nas na wczasy. Pojezierze Brodnickie - to jeziora, lasy, parki krajobrazowe, różne gatunki zwierząt i roślin, piękne i kolorowe. Piękna i zachwytu nie da opisać się słowami, Brodnico Moja! Usłana jesteś kwiatami. O każdej porze roku, zawsze pełna uroku.

Wybierz temat, aby przejść do pracy ucznia.

Legendy o naszym mieście i okolicy

Wyobraź sobie, że jesteś dwórką (dworzaninem) w pałacu Anny Wazówny. Opowiedz o zwyczajach swojej Pani.

Przedmioty mają swoją historię. Napisz opowiadanie, w którym przedstawisz historię pamiątki rodzinnej znajdującej się w Twoim domu.

Widoki z krzyżackiej wieży… Pejzaż mojego miasta słowem malowany!

Brodnica za … 100 lat. Wizja mojego miasta w przyszłości

Olaf Kędzia 4a Legenda o Niskim i Wysokim Brodnie

Alicja Skrętkowicz 4b Legenda o królewnie Annie Wazównie i ptakach

Jagoda Sienkiewicz 4a Legenda o Annie i studni w Brodnicy.

Wybierz ucznia, aby przejść do jego pracy.

Olaf Kędzia 4a Legenda o Niskim i Wysokim Brodnie Dawno, dawno temu istniało księstwo, które było bardzo potężne. Władało ono wieloma, osadami, miastami i krainami. Poddani byli zadowoleni, ponieważ władcy rządzili swymi włościami sprawiedliwie. Bronili też obywateli przed obcymi armiami i innymi zagrożeniami. Swoją siedzibę księstwo miało w malowniczym zamku w zielonej dolinie, skąd rozciągał się widok na pobliskie lasy i wzgórza. Nikt nie mógł podejść niezauważony pod zamkowe mury. W księstwie życie toczyło się normalnie, aż pewnego dnia jeden z wartowników dostrzegł duży cień na polanie. Pomyślał sobie, że to tylko ogromna chmura. Po tygodniu farmerzy zaczęli się skarżyć, bo znikały im zwierzęta gospodarskie, a znajdowali tylko ich szczątki. Książę myślał, że znów wróciła wataha wilków, z którymi kraina zmagała się już w przeszłości. Z myślą o obronie obywateli i ich inwentarza, wystawiono w całej krainie nocne warty. Rycerze donosili księciu, że nie napotkali wilków, ale farmerzy nadal skarżyli się na ginące im zwierzęta. Nikt nie miał pomysłu, kto odpowiada za znikające bydło. Pewnej nocy jeden z rycerzy zobaczył w zaroślach dwie pary czerwonych oczu. Myśląc, że to para wilków, wystrzelił w ich kierunku z łuku. Trafione zwierzę zawyło okropnie. Nie był to jednak wilczy skowyt, ale ryk rodem z piekielnych otchłani. Rycerz zatrwożył się ogromnie i biegiem wrócił do zamku. Tej nocy była pełnia Księżyca. Na niebie widoczne były dwie sylwetki. Jedna duża, druga mniejsza. Strażnikom skojarzyły się one z jaszczurkami, które unosiły się w powietrzu na orlich skrzydłach. Z wysoka ludzie widzieli krwiste ślepia i słyszeli przeokropne, diaboliczne ryki. Rano farmerzy zgłosili księciu, że nie zginęło co prawda żadne zwierzę, ale w okolicy swoich gospodarstw odnaleźli ślady odciśnięte w ziemi, jednak tak wielkie jak żadne znane im stworzenie. Ogromnie się przestraszyli. (…) Mądry książę postanowił zorganizować zasadzkę na siejące spustoszenie potwory. Na zamkowych wieżach rycerze ustawili wielkie kusze z diamentowymi strzałami, wycelowane w gwieździste niebo. Na przedpolach zamku wypuszczono ryczące głośno krowy. Wszyscy strażnicy pochowali się w zamku i pobliskich zaroślach. Gdy panująca cisza przerywana szelestem liści zaczęła usypiać strażników, rozległ się potworny ryk. Był on tak przejmujący, że ludzie zasłaniali uszy. Rozpalono ogniska i mrok się rozświetlił, a oczom mieszkańców ukazały się dwie przerażające sylwetki. Były to jakby dwie jaszczurki z wielkimi skrzydłami. Z płaskiej głowy, wychodziły ostre kolce, a pod ich rzędem na ludzi łypały małe krwiste ślepia. Z ich pysków toczyła się ślina i sterczały ogromne, powykręcane zębiska, ostre jak brzytwa. Ich ciało pokrywały różno zielone łuski. Potwory oślepione ogniskami znów zawyły diabolicznie i wzbiły się w powietrze. Zaczęły podlatywać pod mury i porywać kolejnych strażników. Inni próbowali zadać ciosy mieczami i włóczniami, lecz łuski okazały się twarde jak pancerz. Strażnicy rzucili się do wielkich kusz i katapult. Celowali w potwory, ale strzały i kule odbijały się od łusek. Mieszkańcy walczyli rozpaczliwie, ale nie mieli sposobu, żeby zranić wielkie stwory.

strona 2/2

Wreszcie gdy mniejsza z jaszczurek przelatywała obok murów, kula wystrzelona z katapulty trafiła ją w oko. Półżywe zwierzę przeleciało jeszcze w powietrzu wyjąc okropnie zanim jego cielsko wbiło się w ziemię, robiąc wielką dziurę. Powoli zaczęła się ona wypełniać wodą, bowiem cała kraina okazała się leżeć na ogromnych źródłach. Książę, widząc co się stało po upadku mniejszej jaszczurki, próbował powstrzymać swoich wojowników przed atakowaniem drugiego potwora, jeszcze większego od zabitego. Zdawał on sobie sprawę, że upadek jeszcze większego stworzenia może przynieść zagładę dla księstwa. Nie zdążył jednak przekazać rozkazów. Jeden z rycerzy wystrzelił z ogromnej kuszy wprost do pyska jaszczura, który uniósł się wysoko i z ogromną prędkością zaczął nurkować w dół z otwartą paszczą. Zwierzę zawyło, a jego cielsko wbiło się głęboko w zieloną dolinę. Po chwili spod jego truchła buchnęła woda. Zalała ona całą krainę. Zamek wraz ze wszystkimi mieszkańcami zniknął w odmętach. Jednak pamięć o jaszczurkach nazywanych "Brodno" przetrwała. Po czasie zaczęli oni rozróżniać zbiorniki powstałe po upadku zwierząt, rozróżniając je po wielkości. Tam gdzie spadł mniejszy z potworów, mieszkańcy nazywali jezioro Niskie Brodno. Dół zalany wodą po większym został nazwany Wysokie Brodno. Natomiast pamięć o księstwie i jego mieszkańcach przepadła na zawsze. Ludzie twierdzą, że do dzisiaj, przechadzając się brzegami jeziora podczas wietrznej pogody usłyszeć można diaboliczne ryki potworów. Raz do roku, w noc krwawego Księżyca, na tafli wody dostrzec można punkty, mieniące się niczym ogniska na wodzie. To potwory spoglądają zza światów. W tę noc rolnicy zamykają swoje zwierzęta w stodołach, bowiem jaszczury z Niskiego i Wysokiego Brodna wynurzają się z jeziornych odmętów i wyruszają na łowy. Nie mogąc nasycić swojego głodu, porywają nawet dzieci bawiące się samotnie po zmroku. Nie raz i nie dwa ofiarą smoków padli zakochani, którzy pod osłoną nocy chcieli zaznać jeziornej kąpieli. Nad ranem znajdowano po nich tylko niedogaszone ogniska, porozrzucane nad brzegiem szaty i dziwne ślady na pniach drzew, powycinane głęboko jakby brzytwą.

Alicja Skrętkowicz 4b Legenda o królewnie Annie Wazównie i ptakach Dawno temu, gdy królem Polski był Zygmunt III Waza, jego siostra Anna Wazówna zamieszkała w Brodnicy. Mieszkańcy miasta bardzo cieszyli się, że mądra i dobra królewna żyje w pobliskim zamku. Anna Wazówna lubiła spędzać czas w swoim ogrodzie, chodziła zbierać zioła do lasu, spacerowała ulicami miasta i odwiedzała mieszkańców w ich domach. Latem zapanowała wielka susza. Deszcz nie padał już od kilku tygodni. Zaczęło brakować wody, ponieważ wyschły studnie i stawy. Wody w rzece Drwęca było niewiele, była ona brudna i mętna. Królewna Anna wiele czasu spędzała w swoim ogrodzie, pielęgnując rośliny. Pewnego dnia wstała o świcie i pobiegła do ogrodu sprawdzić, czy nie wyschły jej ulubione kwiaty i warzywa. Bardzo zdziwiła się, ponieważ przy krzewie róż zobaczyła stado kaczek i łabędzi. Patrzyły one smutnymi oczami na królewnę i powoli do niej podchodziły. Anna nie wiedziała, czego oczekują od niej ptaki. Zaczęła do nich mówić w różnych językach. Nagle największa kaczka zaczęła kwakać i królewna bardzo zdziwiła się, że ją rozumie. Kaczka wyjaśniła, że ona i pozostałe ptaki nie mają gdzie się schronić. Wysechł staw, w którym mieszkały, Drwęca jest zbyt brudna, żeby tam mieszkać. Jeden z łabędzi miał chore skrzydło i nie mógł latać. Anna Wazówna bardzo się zmartwiła losem ptaków i postanowiła im pomóc. Nie wiedziała, jak zdobyć dla nich wodę, więc poprosiła o pomoc brodniczan. Przynieśli oni największą balię, jaka była w mieście i ustawili ją w ogrodzie. Każdy wlał do balii po wiadrze zaoszczędzonej wody. Mieszkańcy nakarmili również głodne ptaki. Leczeniem łabędzia zajęła się królewna Anna. Udała się do pobliskiego lasu pozbierać zioła, żeby zrobić z nich leczniczą maść. Anna codziennie smarowała chore skrzydło ptaka. Wieczorami siadała w swoim oknie i obserwowała zwierzęta. Minęło trochę czasu. Anna zaprzyjaźniła się z ptakami. Łabędź miał już zdrowe skrzydło i mógł latać. Wszyscy czekali na deszcz. Pewnej nocy królewnę obudziło głośne kwakanie i syczenie ptaków. Pobiegła do okna, żeby zobaczyć, co się stało. Łabędź, którego wyleczyła, siedział na plecach nieznanego człowieka i bił go skrzydłami. Pozostałe ptaki głośno krzyczały. Królewna zrozumiała ich mowę: „Ratunku, złodziej, morderca”. Anna Wazówna była wdzięczna ptakom, że obroniły ją i jej dwór przed niebezpieczeństwem. Wszystkim ptakom nadała imiona i zapewniła, że mogą z nią zamieszkać na zawsze. (…) Od tamtego czasu łabędzie i kaczki wiedzą, że zawsze mogą liczyć na pomoc brodniczan. Co roku licznie gromadzą się na brzegach rzeki Drwęcy, a zimą czekają na pyszne jedzenie. Na pamiątkę wielkiej przyjaźni królewny Anny Wazówny i ptaków mieszkańcy Brodnicy umieścili w okolicach zamku pomnik przedstawiający łabędzie i kaczki.

Jagoda Sienkiewicz 4a Legenda o Annie i studni w Brodnicy. Dawno, dawno temu w XVIII wieku w Brodnicy żył bardzo bogaty kupiec Teodor, który miał żonę Jadwigę i córkę Annę. Mieszkali w kamienicy przy rynku. Żyli bardzo szczęśliwie, jednak pewnego dnia żona zachorowała. Choroba była nieuleczalna i powoli zabierała Annie mamę. Jadwiga obiecała córce, że zawsze będzie przy niej. Będzie patrzeć na córkę z nieba i będzie ją strzegła. Mama Anny zmarła. Kilkuletnia Anna bardzo tęskniła za mamą. Wieczorami patrzyła w niebo i opowiadała mamie, co robiła w ciągu dnia, o swoich uczuciach, o tym jak bardzo tęskni za mamą. Po pewnym czasie dziewczynka przestała rozmawiać z mamą, przestała wierzyć, że matka ją słyszy. Nie wiedziała, że mama czuwała nad nią z nieba. Anna rosła i piękniała z dnia na dzień. Była podobna do swojej pięknej matki. Dziewczyna miała smukłą sylwetkę, duże błękitne oczy i piękne złociste długie włosy. Minęło kilka lat. Ojciec sieroty ożenił się z Bernadetą, która miała dwie córki- Julię i Marię. Bernadeta nie była dobrą kobietą. Mimo, że rodzina miała służbę do pracy, macocha nakazywała Annie ciężko pracować, oszczędzała jednak swoje córki, które nie musiały nic robić. Anna pokornie wykonywała polecenia Bernadety i jej córek. Musiała sprzątać, przygotowywać posiłki. Szyła suknie dla przyrodnich sióstr. Rzadko mogła odpocząć. Najcięższą pracą było dla sieroty przynoszenie wody w wiadrach z oddalonej rzeki Drwęcy. Pewnego dnia przez Brodnicę przejeżdżał książę. Zauważył Annę niosącą ciężkie wiadra z wodą. Zakochał się w niej. Postanowił zatrzymać się w Brodnicy i odnaleźć piękną dziewczynę, która go tak zauroczyła. Dowiedział się, kim była Anna i jak jest traktowana przez macochę. Postanowił jej pomóc i nakazał swoim podwładnym wykopanie studni na rynku brodnickim. Dowiedziała się o tym Bernadeta, wściekła się, że książę zakochał się w Annie, a nie w jednej z jej córek i ze złości postanowiła zniszczyć kopaną studnię. Zakradła się nocą na rynek i pod osłoną ciemności chciała zniszczyć budowaną studnię. Rozpętała się burza. To duch zmarłej matki Anny z niebios. Zmarła matka sieroty chciała dać nauczkę Bernadecie za to, że źle traktowała jej córkę. Strzeliła piorunami. Jeden z nich trafił blisko studni, przy której stała macocha. Bernadeta wystraszyła się i wpadła do wykopu studni, w której przysypała ją ziemia. W miejscu gdzie uderzył piorun stał wielki dzban z którego zaczęła wypływać woda. Studnia co prawda została zniszczona, lecz mieszkańcy mogli pobierać wodę z dzbana, z którego wybijało źródełko. Mieszkańcy Brodnicy bardzo się ucieszyli ,że w tym miejscu wybiło źródełko odtąd nie musieli nosić wody z rzeki Drwęcy. Zrozpaczone córki Bernadety, które musiały zacząć dbać o siebie same, lecz nie potrafiły wykonać żadnej pracy. Wyruszyły w świat, aby odnaleźć matkę, o której słuch zaginął, z nadzieją ,że ją odnajdą i znowu matka zapewni im byt i że nie będą musiały pracować. Książe poślubił Annę, która wraz z ojcem zamieszkała w pałacu księcia. Nie musiała już tak cięzko pracować. Odtąd żyli długo i szczęsliwie. Na pamiątkę zdarzenia w Parku Anny Wazówny nieopodal Pałacu Anny Wazówny stanęła fontanna z postacią dziewczyny trzymającej dzban, z którego płynie nieustannie woda.Brodnicki park cieszy oko brodniczan i przybyszów, którzy szukają wytchnienia w upalne dni. Podczas prac remontowych wykonywanych brodnickim na runku został odnaleziony stary kanał studzienny. Studnię odkopano w 1998 roku i odbudowano. Zamontowane są w niej kraty, aby dusza złej macochy nie wydostała się z niej.

Alicja Wiśniewska 4a

Wybierz ucznia, aby przejść do jego pracy.

Alicja Wiśniewska 4a Opowiem Ci historię o królewnie, ale nie z bajki. Dawno, dawno temu za morzem żyła Królewna Anna, była córką króla. Morze kołysze się i szumi wszystko zabiera, na jego dnie są skarby. Morzem Bałtyckim przypłynęła do Polski królewna Anna a wraz z nią malutki skarb wielkiej historii zdarzeń świata... Posłuchaj warto... Moja przygoda z Kkrólewną rozpoczęła się kiedy to Anna przypłynęła do Polski z Szwecji, swojej ojczyzny aby poznać kraj swojej mamy. Królewna była piękna, miła długie blond włosy ,ubierała się w długie suknie w stylu hiszpańskim. Jednak poza urodą wyróżniało ją to , że była bardzo inteligentna , dobroduszna i pracowita. Była bardzo zajętą królewną co bardzo mi się podobało, ponieważ nigdy się nam nie nudziło. Często też zmienialiśmy zamki, bo Anna Wazówna była właścicielką zamku w Golubiu - Dobrzyniu i Brodnicy . Mieszkaliśmy też w Toruniu i Gorczenicy. Na zamku w Golubiu Dobrzyniu brałyśmy często udział w turniejach i balach oraz spotkaniach z artystami. Wielu rycerzy starało się o jej rękę jednak to, co ją najbardziej interesowało, to ogrody botaniczne, które sama założyła. Zajmowała się zbieraniem ziół i to jej autorstwa był pierwszy zielnik. Jej piękne ogrody botaniczne były miejscem magicznym od zapachu tych ziół aż kręci się w głowie. Często przechadzaliśmy się po tych ogrodach, parku, siadaliśmy przy fontannie i rozmawialiśmy. Najczęściej o tym, jak przygotować leki i jak pomoc ludziom. A ja, jako jej dwórka byłam bardzo dumna, ponieważ ludzie nas bardzo lubili , darzyli sympatią i szanowali. Ale to nie bajka o królewnie, więc nie kończy się dobrze, bo Anna była chorowita i młodo zmarła . I to już koniec mojej krótkiej opowieści o życiu królewny Anny Wazówny.

Natalia Szczechowska 7a "Duch z pianina"

Wybierz ucznia, aby przejść do jego pracy.

Na początku tej historii, chciałabym zaznaczyć, że pianino z opowiadania istnieje naprawdę, stoi w biurze mojego dziadka i jest tak stare, że niektóre klawisze już ledwo wydają jakiekolwiek dźwięki. Reszta historii jest jak najbardziej zmyślona. Chociaż nigdy nic nie wiadomo... Ze znudzeniem podniosłam ze stołu moją szklankę i wypiłam łyk wody. Była dopiero siedemnasta, a ja już umierałam z nudów przy świątecznym stole. Jakie to jest niesprawiedliwe - wszystkie dzieci w mojej rodzinie są ode mnie dużo młodsze, a z kolei słuchanie rozmów dorosłych to kompletna nuda. Rozejrzałam się po stole, zastanawiając się, czy coś zjeść. Miałam już dosyć pierogów, a nie chciałam nawet liczyć, ile zjadłam kawałów ciasta orzechowego. - Natalia, dziadek do ciebie mówi – głos mamy wytrącił mnie z rozmyślań. - Tak? - zapytałam, spoglądając na dziadka wyczekująco. - W moim biurze stoi stare pianino, które chwilowo nie ma się gdzie podziać. - Naprawdę? - moje oczy niemalże błyszczały z podekscytowania. Gram na pianinie od czterech lat. Zapragnęłam się tego nauczyć, kiedy kilka lat temu w świetlicy szkolnej pojawił się ten właśnie instrument i zobaczyłam, jak uczniowie gimnazjum na nim grają. Nie pamiętam już od kogo, ale nauczyłam się kilku prostych melodii, najpierw na jedną, a później na obie ręce. Kilka miesięcy później poprosiłam rodziców o zakup tego instrumentu na urodziny. I tak w moim pokoju pojawił się niewielki keyboard. Z czasem grałam coraz lepiej, a obecnie przyznaję, że nie jestem w tym nawet najgorsza. Jednak keybord i pianino to coś zupełnie innego. Pianino jest większe, wydaje dłuższe i ładniejsze dźwięki. W przyszłości, kiedy będę miała własny dom, planuję jego zakup, ale to co najmniej za jakieś dziesięć lat.

strona 2/3

Pianino, choć bardzo stare, było piękne. Duże, większe niż te szkolne, w kolorze głębokiego brązu. Ostrożnie podniosłam pokrywę, a moim oczom ukazał się długi sznur biało czarnych - klawiszy. Choć, w sumie nie do końca białych, większość była już zżółknięta ze starości. Złapałam jedno z krzeseł z pobliskiego stołu i postawiłam przed instrumentem. Powoli usiadłam i delikatnie położyłam palce na wyblakłych klawiszach. Głośny dźwięk odbił się od ścian biura. Instrument był trochę niedostrojony, przez nieużywanie przez dłuższy czas. Podniosłam obie ręce i zaczęłam grać jedną ze starych piosenek Ariany Grande, bo akurat ona pierwsza przyszła mi na myśl. Donośna melodia rozniosła się po otoczeniu. Brzmiała ślicznie, o wiele lepiej niż na keyboardzie. Moje palce z gracją i lekkością poruszały się po klawiszach, niczym baletnice na scenach teatrów. - Kocham ten instrument – pomyślałam, lekko się uśmiechając. - I jak ci się podoba mój nowy biurowy instrument? - zapytał dziadek, następnego dnia, kiedy przyszłam ich odwiedzić w drodze ze spaceru z psem. - Wspaniały – odparłam z uśmiechem. - Uwielbiam go. - A wiesz, że pan, który mi go dał, powiedział, że jest nawiedzone? - dziadek zaczął się śmiać, ale ja wręcz przeciwnie, bardzo zainteresowałam się tym co powiedział. - Co masz na myśli? - Nie wiem, słyszałem tylko o jakimś duchu, żyjącym w tym pianinie czy coś – mój dziadek najwyraźniej nadal uważał, że to tylko jakaś niemądra plotka, bo rozbawienie nadal było widoczne na jego twarzy. - A od kogo masz to pianino?- nie zamierzałam zrezygnować. Chciałam się dowiedzieć czegoś więcej o tym niezwykłym instrumencie. - Pamiętasz tego wujka, który przychodził do nas na kawę, kiedy byłaś mała? Pewnie nie, bo to było bardzo dawno temu, ale chyba widziałaś kiedyś jego córkę, twoją kuzynkę. Jak ona miała na imię? Ala? Ada? - Agata? - Tak, tak, właśnie ona. No, więc, niedawno wyjechała na studia i na razie nic nie wskazuje na to, żeby miała w najbliższym czasie używać instrumentu, dlatego jej tata szukał tymczasowego miejsca, w którym to pianino mogłoby się przechować do czasu aż znajdzie jakiegoś kupca. Kiwnęłam głową na znak, że rozumiem, o co chodzi. - Zasugerowałem, że mogę zatrzymać je, przez jakiś czas. Bardzo się ucieszył, ale nim wyszedł, powiedział, żebym uważał na ten instrument, bo wewnątrz mieszka duch. Dziadek znów zaczął się głośno śmiać, ale ja nie zwracałam na to uwagi, tylko wyciągnęłam telefon i przeszukiwałam internet w poszukiwaniu jakiegokolwiek śladu Agaty Kowalskiej.

strona 3/3

Dopiero w domu po długich poszukiwaniach udało mi się znaleźć konto Agaty na Facebooku. Otworzyłam, więc Messengera i postanowiłam wysłać jej wiadomość. Szybko się przedstawiłam i wytłumaczyłam, kim jestem oraz czego od niej chcę. Kliknęłam przycisk „wyślij”. Niemalże od razu pokazało mi się, że Agata odczytała moją prośbę. Już po chwili widoczna była chmurka informująca, że dana osoba jest w trakcie pisania odpowiedzi. Pięć minut później otrzymałam następującą wiadomość: Cześć! Bardzo chciałabym ci pomóc, ale niestety niewiele wiem na temat tego instrumentu, poza tym, że stało w moim domu od zawsze. Chyba grała na nim moja babcia, prababcia i praprababcia… To pianino jest niczym zabytek. Dla naszej rodziny była to niezwykle ważny przedmiot, coś w rodzaju pamiątki po osobach, które na nim grały. Jednak osobiście przyznaję, że za nim nie przepadałam. Może nawet trochę mnie przerażało. To głupio brzmi, ale zawsze miałam wrażenie, że kiedy na nim gram, słyszę jakby czyjś krzyk, wołanie o pomoc. Z kolei pewnej nocy, kiedy szłam do łazienki, mijając je na korytarzu, miałam wrażenie, jakby ktoś dotknął mojej stopy… Wiem, że to głupie, ale długo nie mogłam przestać o tym myśleć… Zmarszczyłam brwi, próbując sobie przypomnieć, czy słyszałam jakiś dziwny głos, kiedy grałam na tym instrumencie wczoraj, ale doszłam do wniosku, że byłam za bardzo oczarowana pianinem, by zwrócić na to uwagę. Postanowiłam, że wybiorę się tam następnego dnia. Sprawnie przekręciłam klucz w zamku i otworzyłam drzwi biura. Pianino stało nietknięte, tak jak zostawiłam je dwa dni temu. Usiadłam na tym samym krześle, co poprzednio i zaczęłam grać, tym razem bardziej smutną i powolną piosnkę. Mniej więcej w połowie piosenki usłyszałam krzyk. Pojedynczy krzyk, tak jakby z oddali. Skupiłam się na nasłuchiwaniu i przyśpieszyłam rytm. Kolejny krzyk, tym razem dłuższy. Niespodziewanie spod instrumentu wyleciała wyblakła, zniszczona kartka papieru. Chcesz wiedzieć, kim jestem, co? Dobrze, moja podpowiedź to: Znasz mnie lepiej, niż może ci się wydawać, ale by to odkryć, musisz się postarać. Przypomnij sobie, kto zamieszkiwał zamek krzyżacki? Pamiętasz? Oto odpowiedź tej zagadki… Nie minęła sekunda, a poczułam szybki dotyk na mojej kostce. Wzdrygnęłam się, czując w powietrzu obecność ducha. Biała Dama?! Czyżby to ona zamieszkiwała to pianino? Ale przecież podobno nawiedza korytarze krzyżackiej wieży. Z drugiej strony, kiedy jesteś duchem masz dużo wolnego czasu… Usłyszałam kroki za sobą i czyjeś spojrzenie na plecach. Mój strach osiągnął właśnie maksymalny poziom. Odwrócić się, czy nie odwrócić? Nie byłam pewna, co jest gorsze. W końcu zdecydowałam się spojrzeć za siebie. Powoli, najdelikatniej, jak tylko mogłam, odwróciłam głowę, a wtedy moim oczom ukazała się kobieta w białej szacie z zakrwawionym nożem w ręce...

Maksymilian Szydłowski 6c

Patrycja Wabich 4b

Michał Śliwiński 4b

Wybierz ucznia, aby przejść do jego pracy.

Maksymilian Szydłowski 6c Z ciekawością pokonuję kolejną setkę schodów. Nareszcie wszedłem na samą górę wieży krzyżackiej, która jest częścią pozostałości zamku krzyżackiego z XIV w. Moim oczom ukazał się przepiękny widok, który wynagrodził mi ten wysiłek. Najbliżej wieży mogę dojrzeć pałac Anny Wazówny. Pałac uległ zniszczeniu podczas pożaru w 1550r. Przy jego odbudowie wykorzystano fragmenty murów i zabudowań przedzamcza. Został wzniesiony przed 1564r dla starosty brodnickiego. Od zamku prowadzi droga kamienna przez most nad fosą do wieży, na której się znajduję i mogę podziwiać te widoki. Po prawej stronie mieni się w słońcu woda spokojnie płynącej rzeki Drwęcy. Jej delikatna wstęga znika gdzieś na horyzoncie. Jak przeniosłem wzrok trochę dalej, najpierw rzuciła mi się w oczy bryła ogromnej budowli. To brodnicka Fara. Kościół zbudowany z czerwonej cegły. Parafia św. Katarzyny jest najstarsza w mieście. Powołana została pod koniec XIII wieku. Gdy patrzę na prawo od Fary, nagle znika duża liczba dachów miasta. Ta pusta przestrzeń to unikatowy na skalę europejską rynek. Ma nietypowy kształt wydłużonego trójkąta. Jest pozostałością po dawnym placu targowym na szlaku handlowym. Prowadzącym do przeprawy przez rzekę Drwęcę. Na brodnickim rynku znajduje się historyczna studnia i pomnik Powstańca Listopadowego. Na uwagę zasługuje też wieża ratuszowa i zabytkowa kamienica, w której znajduje się jeden z najstarszych banków spółdzielczych w Polsce. Dalej, patrząc na prawo, widzę troszkę mniejszą wieżę niż ta, na której stoję. Jest to Wieża Mazurska zwana inaczej Bocianią. Z powodu usytuowanego dawniej na jej szczycie bocianiego gniazda. Około 1370 r. wieża była ważną częścią murów obronnych miasta. Obecnie stoi samotnie wśród nowych budynków i galerii handlowych. Tam często lubię chodzić na lody. Kolejnym elementem, który przykuł moją uwagę, są dwie plamy zieleni. Ta bliżej to park Jana Pawła II, który połączony jest kładką z parkiem Anny Wazówny. To zielone miejsca, gdzie można spacerować i aktywnie spędzić czas. Dalszy plac zieleni to ogródki działkowe nad Drwęcą, gdzie ludzie aktywnie odpoczywają. Wtem rozległ się głos syren… To strażacy z pobliskiej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej. Mkną na pomoc potrzebującym. Na tej wieży jestem już któryś raz i za każdym razem zauważam inne rzeczy. Dużo można by tu dostrzec i opisać. Każda pora roku odkrywa coś innego. Dla mnie najlepiej jest, kiedy wszystko się zieleni. Wtedy są najbardziej malownicze widoki i wszystko tętni życiem. Bujna roślinność na rozlewiskach Drwęcy przyciąga ptactwo i zwierzynę, która ma wspaniałe miejsce do życia. Unoszący się opar nad tym terenem dodatkowo tworzy tajemniczy obraz, w który chciałoby się wniknąć prosto z wieży...

Patrycja Wabich 4b Moje miasto rodzinne Brodnica leży w województwie kujawsko - pomorskim, po obu stronach rzeki Drwęcy. Najwyższym miejscem jest zamek krzyżacki a jego wieża jest najwyższą gotycką wieżą na wschód od Wisły. Wieża zamkowa jest punktem widokowym o wysokości 54 metrów, z którego można podziwiać przepiękną panoramę miasta i okolic, o których będę chciała troszkę opowiedzieć. Doskonale zachowana wieża krzyżackiego zamku przyciąga turystów, bowiem zobaczyć z niej można niezwykłe widoki. A zatem widzimy świetnie zachowaną brodnicką starówkę z okazałym gotyckim kościołem Świętej Katarzyny zwanym Farą. Budowa kościoła rozpoczęła się w latach 1554-1598 świątynię posiadali luteranie. Fara ma 56 metrów długości i 27 metrów szerokości. Posiada trzy nawy o układzie halowym. W nawie głównej i prezbiterium znajdują się sklepienia gwieździste z rzeźbionymi zwornikami, w nawach bocznych umieszczone są sklepienia krzyżowe. Najważniejsze zabytki Kościoła farnego to: zespół rzeźb dwunastu apostołów z drugiej połowy XIV stulecia. Grupa ukrzyżowania z XVI stulecia , kamienna chrzcielnica z XVII stulecia. Dalej można zobaczyć Bramę Chełmińską, która zachowała się z pierwszej połowy XIV wieku, obecnie to siedziba Muzeum Regionalnego w Brodnicy, zwana Kamienną - wzniesiona w latach 1310-1330 stanowiła element średniowiecznych obwarowań miejskich. W XIX wieku użytkowana jako więzienie. Dalej, wypatrując, można zobaczyć Wieżę Mazurską. Zabytek z czasów zakonu krzyżackiego, zwana przez mieszkańców Brodnicy wieżą Bocianią, z powodu usytuowanego dawniej na jej szczycie bocianiego gniazda. Początek budowy datuje się na pierwszą połowę XIV wieku. Pierwotnie stanowiła część składową Bramy Mazurskiej obecnie nieistniejącej. Jednym z głównych i ważnych miejsc był niegdyś ratusz z końca XIV wieku - do dziś zachował się tylko fragment murów ratusza i wieże zaporowe będące bardzo charakterystycznym punktem brodnickiego rynku i całej starówki. Pozostałości gotyckiego ratusza wykorzystywanego w latach 1598 - 1646 na zbiór ewangelicki, w roku 1631 spalonego, później częściowo odbudowanego, otoczonego budynkami mieszkalnym. Do dziś pozostała część szczytu i wieżyczka ratuszowa, w której wnętrzu znajdują się dzwony z lat 1553 i 1554. oraz Duży Rynek - tradycyjnie umieszczony w centralnym punkcie miasta lecz o nietypowym, trójkątnym kształcie.

strona 2/2

W Polsce tylko w Brodnicy i Łowiczu, a w Europie tylko w Bonn i Paryżu. Z wieży widokowej Zamku Krzyżackiego można też zobaczyć wszystkie Kościoły : Kościół Szkolny rzymskokatolicki najpierw był ewangelickim do 01.01.1945 - ostatnie nabożeństwo a obecnie pod wezwaniem Matki Boskiej Królowej Polski, które otrzymał 7.XII 1947 roku. Jest to kościół filialny należący do parafii Świętej Katarzyny czyli Fary. Klasztor Franciszkanów tzw. Klasztorek parafia rzymskokatolicka pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwszy klasztor zbudowano z drewna. Zakonnicy wprowadzili się do niego 20.III.1752 roku. Wkrótce rozpoczęła się budowa kościoła murowanego pod wezwaniem Św. Franciszka z Asyżu, którą ukończono w 1762 roku i 1 sierpnia dokonano poświęcenia. W następnej kolejności przystąpiono do budowy murowanego klasztoru. Prace budowlane zakończono w 1772 roku. Parafia Matki Boskiej Fatimskiej jest trzecią w kolejności powstania, parafią w mieście która powstała 8.09.1996 roku. Parafia Jezusa Miłosiernego rzymskokatolicka, ustanowiona dekretem biskupa toruńskiego Andrzeja Suskiego. Otwarcie całego kościoła 24.X.2010 roku. 26.V 2013 roku dokonano konsekracji kościoła. Z wieży krzyżackiej widać również moją szkołę, do której uczęszczam czyli Szkołę Podstawową nr 3, jak również Szkołę Podstawową nr 1, gdzie kiedyś mieścił się szpital i dużą Szkołę Podstawową nr 7. Zapomniałabym o naszym pięknym nowym szpitalu, który jest bardzo nowoczesny z lądowiskiem dla helikoptera. Brodnica - przepiękne miasto a widoki jeszcze piękniejsze. Miasto położone wśród lasów i jezior, wspaniałe miejsce na wypoczynek. Miasto srebrzące się wśród lasów i jezior Pojezierza Brodnickiego. Można tu łowić ryby, raki oraz wypoczywać na naszym pięknym terenie. Polecam wszystkim chętnym przyjazd do Brodnicy, będzie to niezapomniane przeżycie.

Michał Śliwiński 4b Niedziela, 17.01.2021r. Pamiętnik Michała. Co za dzień! A miało być tak pięknie. Jestem zły. To ostatni dzień ferii zimowych. Znowu zaczyna się szkoła. Właśnie wracam z rodzicami i bratem z Gdyni. Całe ferie siedziałem w domu. W ostatni dzień pojechałem nad morze odetchnąć morskim powietrzem. I zamiast cieszyć się z tego wyjazdu, tylko się zdenerwowałem. Wyobraź sobie, moi kuzyni zaczęli mi dokuczać, że Brodnica to małe miasto, że nie ma co robić, że jest mało atrakcji itd...Bo ich Gdynia to taka cudowna!!! A ja, że lubię Brodnicę. Tu się urodziłem, tu się urodzili moi rodzice. Lubię chodzić na wycieczki po Brodnicy, wchodzić na wieżę krzyżacką i stamtąd podziwiać widoki. Patrzeć jak rzeka Drwęca oplata całą Brodnicę. Wchodzić na punkty widokowe i podziwiać bagienną dolinę Drwęcy. Ile tam ptaków, ile ryb. Nie pamiętam, ile razy tam byłem. Uwielbiam kąpać się w pobliskich jeziorach. Najczęściej chodzę nad Niskie Brodno. Opowiadam im, że w Brodnicy jest wiele zabytków: mury obronne, Kościół Farny, Brama Chełmińska, wieża krzyżacka, spichlerz, Duży Rynek ze średniowiecznym ratuszem i trójkątnym kształtem. Najsławniejszą mieszkanką była księżniczka Anna Wazówna, siostra króla polskiego Zygmunta III Wazy. Z nią związanych jest wiele legend. To wszystko historia, ale najpiękniejsza jest przyroda. Brodnica leży na terenie Pojezierza Brodnickiego. Mamy mnóstwo jezior dookoła, lasów, parków. Opowiadam, zachwalam, a oni znowu mnie denerwują, bo Gdynia to duże miasto, morze... Pytam, czy ty wiesz, w którym roku powstało moje miasto? Oczywiście nie wiedzą!!! Nie chcą słuchać!!! Wrr!!! Dobra, uspokajam się. Opowiadam dalej. Brodnica była już miastem w 1298 r. a Gdynia? Ha, ha! Gdynia w 1926r. A właśnie zapomniałem im powiedzieć, że u nas jest osiedle zwane Gdynia. Dziadek mówił, że nazwano je tak, bo domy tam budowane były charakterystyczne dla budynków w Gdyni, zaokrąglone balkony, mury. Ciągle mam wrażenie, że się w ukryciu śmieją. Na nic moje gadanie. Zobaczymy do lata, jak będą prosić moją mamę, żeby znowu przyjechać na wakacje letnie i popływać w jeziorach. Do tej małej Brodnicy?! 3. Właśnie wjeżdżamy na nasze podwórko. Nareszcie w domu. Kocham moje miasto. Kocham Brodnicę!!!

Helena Deorocka 4a

Nina Florkiewicz 6c

Maria Cantek 4a

Marcel Stawski 4b

Gabriela Siemiątkowska 6c

Adrianna Wetzel 4a

Amelia Lipińska 4a

Wybierz ucznia, aby przejść do jego pracy.

Helena Deorocka 4a W Brodnicy za 100 lat będą latające samochody, tablety, których nie będzie trzeba trzymać. Kuchnie będę nowoczesne. Będą iphony 100 pro. Komputery, żeby je włączyć, trzeba będzie dotknąć logo komputera i on się sam włączy. Domy,które miałyby nowoczesną technologię np.drzwi, które się same otwierają, okna, które zmieniają kolor i ekologiczny dym z komina, który nie zagraża środowisku. Ekologiczne drzewa. Te drzewa nie płoną i nie zagrażają życiu zwierząt, łóżeczka zrobione z puszku z wełny dla zwierząt domowych, automat do nakładania karmy albo wlewania wody zwierzakowi żeby człowiek nie musiał tego robić, jak się mu nie będzie chciało. Plecak za pomocą, którego dostaje się szybciej do szkoły a w taki sposób , że ten plecak będzie miał rakiety z tyłu, które będą miały tęczowy ogień. Też będzie jedzenie różnego koloru np. hamburger będzie fioletowy, mleko będzie niebieskie a babeczka i ciasto do babeczki będzie różnokolorowe . (…)

Nina Florkiewicz 6c Brodnica to niewielkie miasto w którym mieszka około 30 tysięcy ludzi. Obecnie żyje się im tu dość wygodnie. Mieszkają w domach z ogrodem, w blokach lub kamienicach. Jest wiele zakładów pracy, supermarketów i sklepów, gdzie mogą kupić wszystko, czego potrzebują. Jednak czasami odnoszę wrażenie, że jest tu trochę nudno. Dlatego wyobrażam sobie, że za 100 lat Brodnica będzie rozwiniętym, nowoczesnym i atrakcyjnym miastem. Z pewnością zmieni się architektura. Aby zaoszczędzić miejsce, budowane będą wysokie, wieżowce z komfortowymi mieszkaniami. Będą tam wszystkie sprzęty ułatwiające życie zmęczonym po pracy i nauce domownikom. Ci zaś będą mieli czas na wspólne rozmowy, gry i spotkania z przyjaciółmi. W naszym mieście za sto lat na drogach mogą być latające auta, a pod ulicami będzie metro dojeżdżające do każdego zakamarka. Brodnica stanie się miastem często odwiedzanym przez turystów ze względu na liczne atrakcje, takie jak aqua park ze zjeżdżalniami wyższymi niż wieżowce, multimedialne biblioteki, kino 6D, restauracje z oszklonymi tarasami widokowymi połączone z centrami handlowymi, centrum rozrywki dla najmłodszych łączące zabawę z nauką. Pojawi się świetnie wyposażone centrum sportowe dla ludzi starszych i młodzieży, w którym spróbują różnorodnych sportów takich jak kręgle, squash, judo czy jazda na łyżwach. Seniorzy pograją tu w karty i inne gry stolikowe. Będzie tam również salon odnowy biologicznej. Oczywiście wszystkie atrakcje będą darmowe. Ponadto w Brodnicy będzie lotnisko, skąd regularnie, nawet w czasie krótkiego urlopu będzie można wyskoczyć na wycieczkę za granicę. Oczywiście odpowiednie zarobki pozwolą wszystkim na taki rodzaj atrakcji. Uczniowie będą chętnie spotykać się w szkole, gdyż będzie ona wyjątkowo przyjazna: sami wybiorą interesujące ich przedmioty. Oczywiście język polski, angielski i matematyka będą obowiązkowe. Odpowiednio wyposażone sale lekcyjne zapewnią interesujące zajęcia. Będzie basen, siłownia, stołówka ze zdrowymi darmowymi posiłkami. (…) Wszystkie te udogodnienia i pomysły będą po to, aby mieszkańcy żyli długo, zdrowo i wygodnie. Aby mieli czas, miejsce i chęci na wspólne spotkania i szczęśliwe życie.

Maria Cantek 4a W ciągu tych stu lat myślę, że dużo by się zmieniło w Brodnicy. Na pewno rozszerzyłaby się technologia. Wszystkie samochody będą elektryczne, a nawet latające albo pływające. Będą też metra i przejścia podziemne umożliwiające przejście ulicy z jednej strony na drugą. Nauka w szkołach również uległaby zmianom. Dzieci nie musiałyby nosić ciężkich plecaków i zeszytów, ale za to nosiłyby tablety i korzystałyby z e-booków. Nauczyciele mogliby mieć do pomocy sztuczną inteligencję. Ludzie ubieraliby się inaczej niż teraz. Ubrania byłyby bardziej wygodne i miękkie. Wszyscy nauczyliby się dbać o środowisko. Myślę, że w Brodnicy zbudowana by została fabryka, w której śmieci byłyby przerabiane na przykład na prąd. Powietrze byłoby bardziej czyste niż teraz, ponieważ ludzie nie palili by już śmieciami. Dobrze by było, gdyby był jeden piec na kilka domów. Wierzę, że wszyscy kochają to miasto, jak ja je kocham i będą o nie dbali w przyszłości.

Marcel Stawski 4b Dzisiaj w Brodnicy bardzo świeci słońce, obecnie jestem na treningu piłki nożnej. Uczymy się tam celnych strzałów na bramkę. Niedługo przyjdą po mnie rodzice i pójdziemy na miasto... Jestem już bardzo zmęczony i chyba zauważyłem rodziców. Właśnie mnie odebrali i poszliśmy się przejść na stary rynek w moim ulubionym mieście. Gdy byliśmy już na miejscu, idąc obok straży pożarnej, nagle zauważyłem, że z bramy wyjeżdżają ciężarówki i inne pojazdy. Z zaciekawieniem obserwowałem ich akcję, a na końcu zobaczyłem latający samolot strażacki oraz pana, który nim steruje. Pan niespodziewanie otworzył okno i zaproponował mi przejażdżkę. Zapytałem mamę o pozwolenie i z przymkniętym okiem zgodziła się, ale powiedziała, że mam wrócić do galerii. Wsiadłem do latającego pojazdu i zobaczyłem technologię, której moje oczy nigdy nie widziały. Pan mi wszystko wytłumaczył i zabrał mnie na przejażdżkę. Lecieliśmy szybko, nad lasem i nagle zobaczyłem płonące drzewo oraz dużo dymu. Pan pod nie podleciał, a następnie nacisnął pewien przycisk, który spowodował otwarcie zamontowanego pod samolotem zbiornika z wodą. Spojrzałem znów na drzewo i tym razem nie było dymu ani ognia. Zapytałem pana, czy mógłbym spróbować pilotować samolot. Strażak odrzekł, że tak, więc zamieniliśmy się miejscami i poleciałem tam, gdzie kazała mi mama. Wylądowaliśmy i akurat zobaczyłem rodziców idących do galerii. Ucieszyli się na mój widok i widać było po tacie, że za mną tęsknił. Pożegnałem się z panem strażakiem, dziękując jednocześnie za przelot i powiedziałem: Chodźmy już do tej galerii. Pan Strażak jednak odpowiedział: „Chłopcze, zobaczysz, ile wrażeń jeszcze przed tobą, nie zmarnuj tej szansy….” W sumie nie do końca wiedziałem, o co panu Strażakowi chodziło. Weszliśmy do obiektu i w sklepie z zabawkami zobaczyłem model nowoczesnego samolotu, którym przed chwilą leciałem ze strażakiem. Zapytałem mamę, czy mi go kupi i w pierwszym momencie nie chciała się zgodzić, gdyż mam już wiele podobnych pojazdów się, ale na szczęście tata przekonał mamę do zmiany decyzji. Wyszliśmy ze sklepu i obok stał stojak z gazetami. Na jednej z gazet było zdjęcie tego samolotu, a pod nim było napisane: „Nowy model samolotu i pierwsze osoby, które nim leciały: to Marcel Stawski i Jan Kowalski czyli tamten strażak, który pilotował samolot. W najśmielszych oczekiwaniach nie przewidywałem, że tym lotem zapiszę się niejako w historii. Gdy tata to zobaczył ,to aż z wrażenia zaniemówił. Byłem z siebie bardzo dumny, a rodzice jeszcze bardziej. Zrozumiałem też słowa, które powiedział do mnie pan strażak.

Gabriela Siemiątkowska 6c Zacznę się od tego, że zamiast samochodów ludzie będą jeździli na deskorolkach elektrycznych. Zamiast stacji paliw będą banki elektryczne. Nie będzie korków, ponieważ dookoła miasta Brodnicy będą trasy deskorolkowe. Pojawi się więcej sklepów samoobsługowych, w których roboty rozkładają towary, a klienci sami się obsługują i płacą wzrokiem – tęczówką oka. Będzie więcej atrakcji np.: aqua park , wesołe miasteczko oraz ZOO. W Zoo będziemy mogli podziwiać, oglądać niestety już, zagrożone gatunki zwierząt. Pozmieniają się minimalnie domy, a tak dokładnie będą bardziej kolorowe . Ogrody mają wszystkie rodziny w mieście bo nie będzie bloków. W ogródkach są: kwiaty, drzewa, bujaczki, zjeżdżalnie, domki na drzewie i miejsce do grilowania. W każdym ogrodzie jest miejsce na kino letnie. Władze Brodnicy zrobiły wspaniały park dla wszystkich domowych zwierząt . Właściciele pupili przyprowadzają je do tego miejsca, żeby się zapoznały z innymi zwierzątkami . (…) Ludzie z przyszłości będą ubierali się inaczej niż w latach 2021. A w latach 2121 dziewczynki i kobiety będą nosiły suknie do kostek w kolorach całej tęczy, buty na małym obcasie,a także będą miały związane włosy w koki. Czasami będą ubierały biżuterię. Raz w tygodniu założą spodnie i bluzę w wszystkich kolorach świata. Chłopcy będą nosili spodnie i koszule w różnych kolorach . (…)

Adrianna Wetzel 4a Obudziłam się na wieży krzyżackiej i wyglądam z okna. Na prawo widzę rury próżniowe z każdego domu prowadzące do szkoły oraz osiedla pod wodą w kapsułach. Patrzę w lewo, na niebie leci samochód a za nim autobus, szybko cofam głowę, bo lecą rowery z silnikami odrzutowymi, rolki ze skrzydłami i deskorolki skaczące na sprężynach. Nagle jedna uderzyła we mnie i spadłam do basenu z watą cukrową. Dalej patrzę w lewo i w oddali widzę latające baseny ze skrzydłami. Patrzę prosto i widzę, że zamiast Drwęcy płynie fanta a lody są większe od samochodów, gofry są duże jak tablice w dawnej szkole. (…) Pałac Anny Wazówny jest ze złota a ludzie za pomocą skanerów w oczach skanują i zapamiętują wszystko, co zobaczą. Domy są szklane a w miejscu łazienki jest szkło weneckie. Wspominałam już, że książki same czytają się czytelnikom a w bibliotece pracują roboty. Biblioteka jest zrobiona z piernika, a szkoła z bezy, dym w kominie jest kolorowy a nawet czasami tęczowy. Wiecie, że łóżka same się ścielą? Pralka sama chodzi i zbiera brudne ubrania, żeby je wyprać, a zmywarka robi dokładnie to samo, tylko że zamiast ubrań zbiera brudne naczynia. (…) Komputery same piszą wypracowania, testy, sprawdziany i same odrabiają pracę domową oraz programują roboty, które pieką ciasta, robią obiady, nawet sprzątają i ścierają kurze. (…)

Amelia Lipińska 4a Nazywam się Amelia, jestem uczennicą czwartej klasy szkoły podstawowej . Mieszkam w Brodnicy. Można powiedzieć, że jest to moja mała ojczyzna, bo tu się urodziłam i mieszkam . Czy będę mieszkać za jakiś czas ? Czas pokaże.... Jakie będzie moje miasto za …. 100 lat ? Prawdopodobnie mnie już nie będzie na świecie , bo w czasach różnych chorób i wirusów trudno byłoby dożyć do 110 lat. Lecz mimo wszystko spróbuję przedstawić Wam moje dwie wizje. Lepszą i gorszą. Lepsza. Powrócimy do normalności, do życia bez wirusa COVID. Nie będzie już zdalnej nauki , będzie można spotkać się z rodziną, ze znajomymi. Nie trzeba będzie nosić maseczek. Brodnica stanie się miastem ekologicznym. Ludzie będą czerpać energię grzewczą ze słońca . Samochody będą elektryczne bądź solarne . Będzie się mniej wycinało lasów , bo nie potrzeba będzie tyle papieru. Dzieci do szkoły będą nosiły zamiast ciężkich książek i zeszytów , tablety lub laptopy. Będzie się mniej drukowało książek, bo większość osób będzie szukała informacji w internecie. Fabryki wyprodukują szybkie buty. Będą miały wbudowane w podeszwie wiatraki, które będą sprawiać, że będziemy unosić się w górę, przez co szybciej pokonamy określoną odległość. Powstaną nowoczesne osiedla mieszkaniowe, bloki wysokie jak wieżowce. W każdym bloku będą aqua parki a każde mieszkanie będzie wyposażone zamiast w wanny , w małe baseny z podgrzewaną wodą . Na dachu każdego wieżowca będzie park rozrywki dla dzieci, dla dorosłych siłownie , a dla zwierząt ogrodzony, zielony teren , po którym będą mogły sobie swobodnie biegać. Duży Rynek zostanie tylko troszkę zmieniony. Wymieniona zostanie fontanna , na taką, która będzie strzelać wodą tak wysoko jak wysoka jest wieża z zegarem . Kamienice zostaną takie jakie są , bo są piękne . (…) Gorsza. Moje miasto, ale również cały świat, opanowane zostaną przez wirusy, niestety gorsze niż COVID. Ludzie będą chodzić nie tylko w maska na twarzach, ale cali będą ubrani w kombinezony. Przeżyją tylko te osoby, które będą miały duże zapasy żywności , bo nie będą musiały wychodzić z domów. Dzieci nie będą chodzić do szkół , będzie nauka zdalna. Po upływie jakiegoś czasu, gdy wirusy przestaną atakować, świat zacznie na nowo istnieć . 100 lat to bardzo dużo czasu , więc mam nadzieję , że jednak sprawdzi się ta moja lepsza wizja.