Rutyna MOST: wychowywać - 3 słowa - 2 pytania - 1 metafora/ porównanie
Click here to edit this text
Temat:
Trudy wychowania - Melchior Wańkowicz "Ziele na kraterze"
BIOGRAFIA MELCHIORA WAŃKOWICZA:
- https://culture.pl/pl/tworca/melchior-wankowicz
Tworzymy linię czasu:
fragment utworu:
podręcznik, s. 128
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
ZASADY WYCHOWANIA:
Jaką rolę odgrywała w domu Mama, a jaką King? Co sądzisz o takim modelu rodziny? Czy współcześnie mógłby się sprawdzić?
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
Zasady wychowania stosowane przez matkę:
- Idź za dziećmi w ich rozwoju a nie przed dziećmi - niczego nie wymagaj, wszystko porządkuj, tak jak ich zabawki po skończonej zabawie - nie miej swojego ideału dziecka, do którego je będziesz podciągać - nie chciej ich mieć takimi, jak sobie wyimaginowałeś- patrz, co z gleby rośnie - nie obciążaj ich spraweami starszych; niech mają prawo do dzieciństwa
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
Znaczenie tytułu: s. 130, ćw.6
Relacja łączniczki Zofii„To było szóstego dnia, w niedzielę, w dzień Przemienienia Pańskiego. Siedziałam pod drzwiami, na stole rusznikarskim, gdzie reperowali broń. Słyszę huk. Mietek biegnie od strony cmentarza kalwińskiego i woła: – Sanitariuszki, na cmentarz!… Ranni…Byłam najbliżej. Chwytam opatrunki i biegnę w stronę cmentarza.Przebiegając wzdłuż drewnianego płotu, zauważyłam chłopca leżącego twarzą do ziemi. Przechodził właśnie przez przełaz w płocie.Leżeli sznurkiem, jeden za drugim, siedmiu zabitych, od strony Żytniej. Wszyscy mieli rany szyi lub głowy. Pierwszy to był młody piękny chłopak z jasną czupryną, drugi starszy człowiek o grubo ciosanej twarzy. Dalszych rozróżnić nie mogłam, bo byli zasypani ziemią. Musieli dostać serię z karabinu maszynowego.Dalej leżała Anna.Wsunęłam rękę pod panterkę: serce nie biło.Oczy miała półzamknięte. Usta rozchylone. Płynęła z nich krew. Już małym strumykiem.Kulę dostała w głowę. Leżała na boku. Rękę miała wysuniętą, z rozłożonymi palcami.W tej chwili uderzył pocisk. Upadłam ranna. Nie miałam świadomości, jak mnie zabrali w tył. I znowu w tył. I do szpitala na Bonifraterskiej. Więcej nic nie wiem”.Relacja łączniczki Leny
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
Relacja łączniczki Zofii„To było szóstego dnia, w niedzielę, w dzień Przemienienia Pańskiego. Siedziałam pod drzwiami, na stole rusznikarskim, gdzie reperowali broń. Słyszę huk. Mietek biegnie od strony cmentarza kalwińskiego i woła: – Sanitariuszki, na cmentarz!… Ranni…Byłam najbliżej. Chwytam opatrunki i biegnę w stronę cmentarza.Przebiegając wzdłuż drewnianego płotu, zauważyłam chłopca leżącego twarzą do ziemi. Przechodził właśnie przez przełaz w płocie.Leżeli sznurkiem, jeden za drugim, siedmiu zabitych, od strony Żytniej. Wszyscy mieli rany szyi lub głowy. Pierwszy to był młody piękny chłopak z jasną czupryną, drugi starszy człowiek o grubo ciosanej twarzy. Dalszych rozróżnić nie mogłam, bo byli zasypani ziemią. Musieli dostać serię z karabinu maszynowego.Dalej leżała Anna.Wsunęłam rękę pod panterkę: serce nie biło.Oczy miała półzamknięte. Usta rozchylone. Płynęła z nich krew. Już małym strumykiem.Kulę dostała w głowę. Leżała na boku. Rękę miała wysuniętą, z rozłożonymi palcami.W tej chwili uderzył pocisk. Upadłam ranna. Nie miałam świadomości, jak mnie zabrali w tył. I znowu w tył. I do szpitala na Bonifraterskiej. Więcej nic nie wiem”.Relacja łączniczki Leny
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
Znaczenie tytułu: s. 130, ćw.6
To co w tytule rzuca się od razu w oczy to z pewnością kontrast jaki jest zawarty w tych trzech słowach. Otóż ziele jest symbolem życia, przetrwania, egzystencji, natomiast krater ma złowrogi wydźwięk. Kojarzy się ze śmiercionośną lawą, która wypływając z wulkanu niszczy wszystko na swojej drodze.
Relacja łączniczki Zofii„To było szóstego dnia, w niedzielę, w dzień Przemienienia Pańskiego. Siedziałam pod drzwiami, na stole rusznikarskim, gdzie reperowali broń. Słyszę huk. Mietek biegnie od strony cmentarza kalwińskiego i woła: – Sanitariuszki, na cmentarz!… Ranni…Byłam najbliżej. Chwytam opatrunki i biegnę w stronę cmentarza.Przebiegając wzdłuż drewnianego płotu, zauważyłam chłopca leżącego twarzą do ziemi. Przechodził właśnie przez przełaz w płocie.Leżeli sznurkiem, jeden za drugim, siedmiu zabitych, od strony Żytniej. Wszyscy mieli rany szyi lub głowy. Pierwszy to był młody piękny chłopak z jasną czupryną, drugi starszy człowiek o grubo ciosanej twarzy. Dalszych rozróżnić nie mogłam, bo byli zasypani ziemią. Musieli dostać serię z karabinu maszynowego.Dalej leżała Anna.Wsunęłam rękę pod panterkę: serce nie biło.Oczy miała półzamknięte. Usta rozchylone. Płynęła z nich krew. Już małym strumykiem.Kulę dostała w głowę. Leżała na boku. Rękę miała wysuniętą, z rozłożonymi palcami.W tej chwili uderzył pocisk. Upadłam ranna. Nie miałam świadomości, jak mnie zabrali w tył. I znowu w tył. I do szpitala na Bonifraterskiej. Więcej nic nie wiem”.Relacja łączniczki Leny
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
Znaczenie tytułu: s. 130, ćw.6
Metaforyczne znaczenie tytułu:
„Ziele na kraterze” to opowieść o dziejowej zawierusze, o życiu młodego pokolenia, którego przedstawicielem jest właśnie Krystyna i o tym, jak wojna niszczy spokojny żywot każdego człowieka. Wzrastającym zielem na kraterze jest młode pokolenie, któremu przychodzi żyć w trudnych czasach. Z pewnością, gdyby nie wojna, miałoby szansę na ułożenie swoich spraw w sposób normalny. Niestety bezlitosna wojna wszystko zmienia, zmiany dotykają każdego.
Podsumowanie
Ziele na kraterze
katagor
Created on January 11, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
Explore all templates
Transcript
Rutyna MOST: wychowywać - 3 słowa - 2 pytania - 1 metafora/ porównanie
Click here to edit this text
Temat:
Trudy wychowania - Melchior Wańkowicz "Ziele na kraterze"
BIOGRAFIA MELCHIORA WAŃKOWICZA:
- https://culture.pl/pl/tworca/melchior-wankowicz
Tworzymy linię czasu:
fragment utworu:
podręcznik, s. 128
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
ZASADY WYCHOWANIA:
Jaką rolę odgrywała w domu Mama, a jaką King? Co sądzisz o takim modelu rodziny? Czy współcześnie mógłby się sprawdzić?
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
Zasady wychowania stosowane przez matkę:
- Idź za dziećmi w ich rozwoju a nie przed dziećmi - niczego nie wymagaj, wszystko porządkuj, tak jak ich zabawki po skończonej zabawie - nie miej swojego ideału dziecka, do którego je będziesz podciągać - nie chciej ich mieć takimi, jak sobie wyimaginowałeś- patrz, co z gleby rośnie - nie obciążaj ich spraweami starszych; niech mają prawo do dzieciństwa
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
Znaczenie tytułu: s. 130, ćw.6
Relacja łączniczki Zofii„To było szóstego dnia, w niedzielę, w dzień Przemienienia Pańskiego. Siedziałam pod drzwiami, na stole rusznikarskim, gdzie reperowali broń. Słyszę huk. Mietek biegnie od strony cmentarza kalwińskiego i woła: – Sanitariuszki, na cmentarz!… Ranni…Byłam najbliżej. Chwytam opatrunki i biegnę w stronę cmentarza.Przebiegając wzdłuż drewnianego płotu, zauważyłam chłopca leżącego twarzą do ziemi. Przechodził właśnie przez przełaz w płocie.Leżeli sznurkiem, jeden za drugim, siedmiu zabitych, od strony Żytniej. Wszyscy mieli rany szyi lub głowy. Pierwszy to był młody piękny chłopak z jasną czupryną, drugi starszy człowiek o grubo ciosanej twarzy. Dalszych rozróżnić nie mogłam, bo byli zasypani ziemią. Musieli dostać serię z karabinu maszynowego.Dalej leżała Anna.Wsunęłam rękę pod panterkę: serce nie biło.Oczy miała półzamknięte. Usta rozchylone. Płynęła z nich krew. Już małym strumykiem.Kulę dostała w głowę. Leżała na boku. Rękę miała wysuniętą, z rozłożonymi palcami.W tej chwili uderzył pocisk. Upadłam ranna. Nie miałam świadomości, jak mnie zabrali w tył. I znowu w tył. I do szpitala na Bonifraterskiej. Więcej nic nie wiem”.Relacja łączniczki Leny
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
Relacja łączniczki Zofii„To było szóstego dnia, w niedzielę, w dzień Przemienienia Pańskiego. Siedziałam pod drzwiami, na stole rusznikarskim, gdzie reperowali broń. Słyszę huk. Mietek biegnie od strony cmentarza kalwińskiego i woła: – Sanitariuszki, na cmentarz!… Ranni…Byłam najbliżej. Chwytam opatrunki i biegnę w stronę cmentarza.Przebiegając wzdłuż drewnianego płotu, zauważyłam chłopca leżącego twarzą do ziemi. Przechodził właśnie przez przełaz w płocie.Leżeli sznurkiem, jeden za drugim, siedmiu zabitych, od strony Żytniej. Wszyscy mieli rany szyi lub głowy. Pierwszy to był młody piękny chłopak z jasną czupryną, drugi starszy człowiek o grubo ciosanej twarzy. Dalszych rozróżnić nie mogłam, bo byli zasypani ziemią. Musieli dostać serię z karabinu maszynowego.Dalej leżała Anna.Wsunęłam rękę pod panterkę: serce nie biło.Oczy miała półzamknięte. Usta rozchylone. Płynęła z nich krew. Już małym strumykiem.Kulę dostała w głowę. Leżała na boku. Rękę miała wysuniętą, z rozłożonymi palcami.W tej chwili uderzył pocisk. Upadłam ranna. Nie miałam świadomości, jak mnie zabrali w tył. I znowu w tył. I do szpitala na Bonifraterskiej. Więcej nic nie wiem”.Relacja łączniczki Leny
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
Znaczenie tytułu: s. 130, ćw.6
To co w tytule rzuca się od razu w oczy to z pewnością kontrast jaki jest zawarty w tych trzech słowach. Otóż ziele jest symbolem życia, przetrwania, egzystencji, natomiast krater ma złowrogi wydźwięk. Kojarzy się ze śmiercionośną lawą, która wypływając z wulkanu niszczy wszystko na swojej drodze.
Relacja łączniczki Zofii„To było szóstego dnia, w niedzielę, w dzień Przemienienia Pańskiego. Siedziałam pod drzwiami, na stole rusznikarskim, gdzie reperowali broń. Słyszę huk. Mietek biegnie od strony cmentarza kalwińskiego i woła: – Sanitariuszki, na cmentarz!… Ranni…Byłam najbliżej. Chwytam opatrunki i biegnę w stronę cmentarza.Przebiegając wzdłuż drewnianego płotu, zauważyłam chłopca leżącego twarzą do ziemi. Przechodził właśnie przez przełaz w płocie.Leżeli sznurkiem, jeden za drugim, siedmiu zabitych, od strony Żytniej. Wszyscy mieli rany szyi lub głowy. Pierwszy to był młody piękny chłopak z jasną czupryną, drugi starszy człowiek o grubo ciosanej twarzy. Dalszych rozróżnić nie mogłam, bo byli zasypani ziemią. Musieli dostać serię z karabinu maszynowego.Dalej leżała Anna.Wsunęłam rękę pod panterkę: serce nie biło.Oczy miała półzamknięte. Usta rozchylone. Płynęła z nich krew. Już małym strumykiem.Kulę dostała w głowę. Leżała na boku. Rękę miała wysuniętą, z rozłożonymi palcami.W tej chwili uderzył pocisk. Upadłam ranna. Nie miałam świadomości, jak mnie zabrali w tył. I znowu w tył. I do szpitala na Bonifraterskiej. Więcej nic nie wiem”.Relacja łączniczki Leny
https://dzieje.pl/aktualnosci/ostatnie-dni-krystyny-wankowiczowny-opowiesc-gryfa
OSTATNIE DNI KRYSTYNY WAŃKOWICZÓWNY:
podręcznik, s. 128
fragment utworu:
Znaczenie tytułu: s. 130, ćw.6
Metaforyczne znaczenie tytułu:
„Ziele na kraterze” to opowieść o dziejowej zawierusze, o życiu młodego pokolenia, którego przedstawicielem jest właśnie Krystyna i o tym, jak wojna niszczy spokojny żywot każdego człowieka. Wzrastającym zielem na kraterze jest młode pokolenie, któremu przychodzi żyć w trudnych czasach. Z pewnością, gdyby nie wojna, miałoby szansę na ułożenie swoich spraw w sposób normalny. Niestety bezlitosna wojna wszystko zmienia, zmiany dotykają każdego.
Podsumowanie