Want to create interactive content? It’s easy in Genially!
Romantyzm - Kordian
Justyna Dudzik
Created on January 4, 2021
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
View
Animated Chalkboard Presentation
View
Genial Storytale Presentation
View
Blackboard Presentation
View
Psychedelic Presentation
View
Chalkboard Presentation
View
Witchcraft Presentation
View
Sketchbook Presentation
Transcript
PAMIĘTNIK KORDIANA
Och, jakże trudne potrafi być życie! Mam dopiero 15 lat, ale zamiast cieszyć się pięknem świata, czuję tylko smutek :( Nic nie sprawia mi przyjemności, wszystko mnie nuży, jest pozbawione sensu... Mam dość świata, ale nie potrafię go zmienić... Marzę o dokonaniu bohaterskiego czynu, który uczyniłby wszystko lepszym, nadał sens istnieniu, lecz nie wiem, jak to zrobić! Dlatego postanowiłem pisać pamiętnik - może dziękli niemu poukładam myśli? K.
Zabił się - młody... Zrazu jakaś trwoga Kładła mi w usta potępienie czynu, Była to dla mnie posępna przestroga, Abym wnet gasił myśli zapalone; Dziś gardzę głupią ostrożnością gminu, Gardzę przestrogą, zapalam się, płonę, Jak kwiat liściami w niebo otwartemi Chwytam powietrze, pożeram wrażenia. (...) Myśl Boga z tworów wyczytuję ziemi, I głazy pytam o iskrę płomienia. Otom ja sam, jak drzewo zwarzone od kiści, Sto we mnie żądz, sto uczuć, sto uwiędłych liści; (...) Boże! zdejm z mego serca jaskółczy niepokój, Daj życiu duszę i cel duszy wyprorokuj...
Nie potrafię poradzić sobie z codziennością :( Mówią, że doskwiera mi
WELTSCHMERTZ
- może mają rację...
Grzegorz pragnie mnie pocieszyć i zmotywować do działania, dlatego opowiada mi bajki.
Wstyd mi! starzec zapala we mnie iskrę ducha. Nieraz z myślą zburzoną w ciemne idę lasy (...) Widzę siebie wśród świateł czarodziejskiej sławy (...) Głupstwo... dzieciństwo marzeń... Z myślami takiemi Nie śmiałbym się wynurzać przed starców rozsądkiem
Odbyłem dziś przejażdżkę konną w towarzystwie Laury - obserwowaliśmy gwiazdy. Laura uważa mnie chyba za szaleńca. Nie lubi, gdy popadam w rozpacz i boi się moich zmiennych nastrojów. Och, gdyby tylko wiedziała, co do niej czuję, gdyby zechciała odwzajemnić tę miłość...
Tak się jednak nie stanie :( Coraz częściej myślę o samobójstwie, noszę przy sobie pistolet... Zrobię to dziś.
Ból, chwila jedna, ciemno - potem jasność błyśnie
Jednak nie umarłem... Dostałem drugą szansę i chcę ją wykorzystać! Czuję, że muszę coś zmienić- ta myśl daje mi nadzieję na lepsze jutro! Postanowiłem, że udam się w podróż - może gdzieś w świecie znajdę cel mojego życia... może zrozumiem jego sens...
Obiecałem Grzegorzowi, że będę wysyłał mu kartki pocztowe :) Dobry, stary sługa - martwi się o mnie, więc choć tyle mogę dla niego zrobić :)
Przystanek pierwszy -LONDYN
A ten ogród, czarowna sielanka Londynu (..) Tam! miasto... Zegar ludzkim kręcący się ruchem, A tu cisza.
Odpoczywałem dziś w James Parku. Spotkałem tu dozorcę - ciekawy człowiek... Zapłaciłem mu za możliwość skorzystania z ławki, a on opowiedział mi o swoich braciach:
Jeden (...) przedaje krzesła w parlamencie, /Drugi (...) przedaje groby w Westminsterze;/ Trzeci robi na przedaż herbowe pieczęcie,
Drogi Grzegorzu! Spójrz na tę katkę - czyż Klif Szekspira nie jest piękny? Ileż ja godzin na nim spędziłem czytając "Króla Leara"...
Przystanek drugi -DOVER
Przebyłem tę drogę, by dotrzeć na Klif Szekspira - o takim widoku opowiada swemu niewidomemu ojcu bohater "Króla Leara" - zawsze chciałem to zobaczyć :)
Szekspirze! duchu! zbudowałeś górę, Większą od góry, którą Bóg postawił. Boś ty ślepemu o przepaści prawił (...) Próżno myśl genijuszu świat cały pozłaca, Na każdym szczeblu życia rzeczywistość czeka
Drogi Grzegorzu! Włochy mają w sobie tyle uroku! Poznałem tu kogoś... Czuję, że jestem kochany. Może wreszcie uda mi się zapomnieć o Laurze?
Przystanek trzeci -WŁOCHY
Czas spędzony w tej włoskiej wilii wśród świeżych kwiatów, luster i kobierców na zawsze pozostanie w mojej pamięci...
Weź mnie w Twoje ramiona, rozkoszą odkwitnę (...) Ty mię kochasz...
Nad życie Wszak lorda i Boga porzuciłam dla ciebie, czyż wątpisz, szalony?
Drogi Grzegorzu! Szukam pocieszenia... Może uda mi się je znaleźć tu - w Watykanie? Jestem dobrej myśli, bo jutro mam audiencję u Ojca Świętego.
Przystanek czwarty -WATYKAN
Spotkało mnie dziś gromne rozczarowanie! Ojcu Świętemu przyniosłem w darze relikwię -garść polskiej ziemi i prosiłem o błogosławieństwo dla mego narodu. A co otrzymałem w zamian? Tylko słowa: "Niech się Polaki modlą, czczą cara i wierzą..."
Drogi Grzegorzu- miły Przyjacielu! Ileż zawodów spotkało mnie w czasie tej podróży! Czy uda mi się odnaleźć cel swojego życia? Jeśli nie tutaj, to już chyba nigdzie...
Przystanek piąty - MONT BLANC
Podobno góra jest symbolem odnoszącym się przede wszystkim do osiągania celów. Droga na szczyt ukazuje trudności, jakie należy pokonać, aby dopiąć swego. Czyż nie jest to idealna metafora mojego życia? Spotkało mnie tyle rozczarowań i wciąż walczę z ogarniającą mnie depresją, ale staram się, pokonuję kolejne stopnie na swojej drodze.
Tu szczyt... lękam się spojrzeć w przepaść świata ciemną. Spojrzę... Ach! pod stopami niebo i nad głową Niebo... Zamknięty jestem w kulę kryształową; (...) Ciszéj! słuchajmy... o te lody się ociera Modlitwa ludzka, po tych lodach droga Myślom płynącym do Boga(...)
Oto się przedarły chmury(...) Tam koło jednéj igły, krążą orłów stada(...)
Jam jest posąg człowieka, na posągu świata. O gdyby tak się wedrzeć na umysłów górę, Gdyby stanąć na ludzkich myśli piramidzie,
Mogęż zruszyć lawiny? potém lawin śniegi, Zawieszone nad siołem, Zatrzymać ręką lub czołem? Mogęż, jak Bóg w dzień stworzenia, Ogromnéj dłoni zamachem, Rzucać gwiazdy nad świata zbudowanym gmachem,
Mogę - więc pójdę! ludy zawołam! obudzę!Może lepiej się rzucić w lodowe szczeliny?...
Spojrzałem ze skały szczytu, Duch rycerza powstał z lodów... Winkelried dzidy wrogów zebrał i w pierś włożył, Ludy! Winkelried ożył! Polska Winkelriedem narodów!
Grzegorzu! Los pozwolił mi powrócić do ojczyzny. Tu dopełni się moje przeznaczenie.
Koniec podróży - WARSZAWA
Nie potrafię wyrazić słowami tego, co czuję, patrząc na to, co dzieje się w mojej biednej ojczyźnie... Car Mikołaj I został dziś królem Polski. Na Placu Zamkowym wystawiono z tej okazji ozdobne rusztowania, a ludzie różnego stanu komentują wydarzenia i... nie robią nic.
Warszawa, 24.05.1829
Dziś wiem na pewno, że muszę pomóc ojczyźnie odzyskać wolność. Nie jestem już Kordianem. Odtąd będę znany jako Podchorąży.
Tutaj spotykają się spiskowcy. Prezesa głowa, chociaż stara, dobre obrała miejsce, bo kościół otwarty na czterdziestogodzinne pacierze za cara. Miejsce to święte, bo tu leżą trumny Królów Polskich. Jest i ołtarz, a przecież sytuacja wymaga złozenia ofiary - może z życia biednego podchorążego? Czas założyć maskę i wejść do środka.
Katedra św. Jana w Warszawie 24/25 maja 1829
Szyldwach mówi, że aby wejść na spotkanie, muszę podać hasło. Jak ono brzmi?
Winkenried
Na tym spotkaniu spróbuję przekonać Prezesa do swoich racji - oby mi się udało...
Ach, ten starzec - Prezes przekonał spiskowców, by czekać... Na co czekać? Aż zupełnie stracimy szansę na odzyskanie wolności?! Ja nie jestem tchórzem. Dziś mam wartę pod drzwiami sypialni cara, więc łatwo uda mi się go zabić, a jeśli przyjdzie zginąć... cóż, narodowi zapisuję, co mogę... krew i życie.
Ach, te widma w mojej głowie! Strach i Imaginacja sprawiły, że nie wykonałem zadania - nie miałem dość siły, by zabić cara... Jakże słaby jestem! A moze chory? Zbadają to w szpitalu.
Czym naprawdę postradał zmysły? Doktor, który ma mnie leczyć zdaje mi się być szatanem..., wszak już go kiedyś spotkałem - tam, pod drzwiami sypialni cara.
To prawdopodobnie ostatni wpis w moim pamiętniku - wyrok śmieci został już na mnie wydany... Mówią, że mogę liczyć na ułaskawienie, ale nie mam już nadziei. Kat nad głową łamie lśniącą szpadę, więc już odbierają mi szlachectwo. Chcą zawiązać oczy... nie! nie zgodzę się na to - spojrzę śmierci w twarz.
Oficer wystąpił na przedzie... podnieśli broń do oka...
Jeśli to mój koniec, przyjmę go godnie. Niczego nie żałuję.
Mówią, że jestem typowym przedstawicielem swoich czasów. Jeśli tak, to te czasy właśnie żegnam...
Oficer rękę podniósł w górę...
oprac. Justyna Dudzik