Want to create interactive content? It’s easy in Genially!

Get started free

Legenda o smoku wawelskim

almaka1965

Created on December 5, 2020

Start designing with a free template

Discover more than 1500 professional designs like these:

Vaporwave presentation

Animated Sketch Presentation

Memories Presentation

Pechakucha Presentation

Decades Presentation

Color and Shapes Presentation

Historical Presentation

Transcript

Legenda o smoku wawelskim Komiks klasy 1a

Dawno temu, blisko zamku, w mieście zwanym Kraków, smok ogromny mieszkał w jamie i porywał nieboraków. Skrzydła miał jak statku żagle, ogon długi, w pysku ognie, wzrok posępny, a ze strachu ludziom wszystkim drżały spodnie.

Smok porywał, co się dało: raz owieczkę, raz baranka, w pysku niósł je do swej jamy i spożywał aż do ranka. Tak owieczki się skończyły. Ani jedna nie została. Smok był głodny, więc chciał teraz pożreć kęs ludzkiego ciała.

Sprawa była już tragiczna. Smok ludojad to nie żarty! Lecz na szczęście mieszkał w mieście Skuba, co miał nos zadarty. Szewczyk z niego był wspaniały, bystry, szybki, pomysłowy. Wszystkim pannom się podobał, odwracały za nim głowy.

Podchodzili zgładzić smoka rycerze w ciężkiej zbroi. Wszystkich smok pokonał szybko. Nawet król się smoka boi.

Wyszedł król za mury miasta, z siwej głowy zdjął koronę. Krzyknął: – Ten, kto smoka zgładzi ma córeczkę mą za żonę! Dodatkowo odważnego chcę nagrodzić należycie i pół zamku oddam, złota. Niechaj ma dostatnie życie!

Co ja zrobię? – myślał Skuba – Mam igiełki i dratewki, jak mam użyć mojej pracy, by smok nam oszczędził dziewki?

Miała jego mała siostra futerkową zabaweczkę. Już zniszczona była wielce. Wyglądała na owieczkę. Szewczyk zabrał ją ze strychu, dawno dzieciom nie służyła. A do tego beczkę siarki, która też na strychu była. Stare krzesło tam odnalazł, nogi mu odrąbał z drewna. Pomysł szewczyk miał wspaniały. Marzyła mu się królewna.

I gotowe! – krzyknął szewczyk – Jest owieczka jak pułapka! Jutro rankiem, tuż przed jamą, stanie na drewnianych łapkach! Jak pomyślał, tak też zrobił. Rankiem, gdy słoneczko wstało, ruszył Skuba w stronę groty, chociaż strachu czuł niemało. Sztuczną owcę niósł pod pachą, a najcięższa w niej ta siarka. Smoka zgładzić chce nasz szewczyk, bo przebrała już się miarka.

Dotarł szewczyk blisko groty, cicho klęknął na kolanko. Chrapie bestia jak parowóz, pewnie śni jej się śniadanko. Skuba swą pułapkę stawia blisko koło smoka pyska. No gadzino! Koniec żartów! Kara już dla ciebie bliska.

Tam, gdzie kamień koło jamy, Skuba przykucnął skrycie. Nie pokaże się smokowi, bo Skubie miłe życie.

Smok się zbudził, poprzeciągał, ziewnął ogniem- to mu wyszło!

Spojrzał dziwiąc się niezmiernie: – Dziś jedzonko samo przyszło?!? Wszyscy ludzie jednak wiedzą, że smok nie jest od myślenia. Chrapnął tylko smok nozdrzami i się zabrał do jedzenia.

Połknął owcę jednym haustem. Wcale mu nie uciekała. Oczy wyszły mu czerwone. Co ta owca w sobie miała?!? Rety jak go pali w środku! Szewczyk ręce już zaciera. Nikt smokowi nie pomoże! Zginie dziś z rąk bohatera!

PATRYCJA

Zgłupiał gad jak nigdy przedtem, gdzieś odwaga z niego prysła. Ruszył pędem tupiąc głośno tam, gdzie płynie rzeka Wisła. Pić się chciało mu ogromnie, wsadził łeb w błękitne fale. Pił tę wodę jak szalony aż pękł w końcu tak jak balon.

TYMUŚ

Córka króla, przeurocza, na szewczyka spoglądała. Chociaż dotąd był za biedny, aby go królewna chciała. Teraz, z połową królestwa mąż z szewczyka dobry będzie. Jednak jego pomysłowość chwalić trzeba w pierwszym rzędzie.

Jaka z bajki jest nauka? Może ktoś z was powie? Nie siła pomaga w kłopotach, lecz dobre pomysły w głowie!

koniec:)