Want to create interactive content? It’s easy in Genially!

Get started free

Szlachta w panu Tadeuszu

zofia.ar

Created on December 2, 2020

Start designing with a free template

Discover more than 1500 professional designs like these:

Higher Education Presentation

Psychedelic Presentation

Vaporwave presentation

Geniaflix Presentation

Vintage Mosaic Presentation

Modern Zen Presentation

Newspaper Presentation

Transcript

SZLACHTA

W "Panu Tadeuszu" Adama Mickiewicza

Tadeusz

Był młodym chłopakiem, tytułowym bohaterem książki, a ponadto bratankiem Sędziego i synem Jacka Soplicy. Pod koniec utworu zostaje też narzeczonym Zosi. Kształcił się w Wilnie pod okiem księdza Robaka, a na początu książki wrócił do Soplicowa. Nie zna się na kobietach, co skutkuje łatwym uwiedzeniem go przez Telimenę.

Ponieważ został wychowany w patriotycznej tradycji, jest wierny staropolskim obyczajom i zasadom grzeczności propagowanym przez Sędziego. Jego wiara i uczciwość czasami powodują też naiwność. Walka w wojsku napoleońskim sprawia, że jest świadomy swoich obowiązków wobec ojczyzny.

„Wiedział, że był przystojny, czuł się rześki, młody, A w spadku po rodzicach wziął czerstwość i zdrowie. Nazywał się Soplica ; wszyscy Soplicowie Są, jak wiadomo, krzepcy, otyli i silni, Do żołnierki jedyni, w naukach mnie pilni.” księga 1 wers 627-631

„Pierwsza z nim po francusku zaczęła rozmowę; Wracał z miasta, ze szkoły: więc o książki nowe […] Tadeusz opowiadał śmielej, szła rzecz dalej, W pół godziny już byli ze sobą poufali; Zaczęli nawet małe żarciki i sprzeczki.” księga 1 wers 654-672

Gdzie ów dorodny Ułan rozmawiał s Panienką. Właśnie Ułan ująwszy jéj dłoń lewą ręką, (Prawą miał na temlaku, widać że był ranny) S takiemi odezwał się słowami do Panny: Wysłałaś Dzisiaj o 20:40 Zofio musisz to mnie koniecznie powiedzieć, Nim zamienim pierścionki, muszę o tém wiedzieć. I cóż że przeszłéj zimy byłaś już gotowa Dać słowo mnie? ja wtenczas nie przyjąłem słowa: Bo i cóż mnie po takiém wymuszoném słowie. Wtenczas bawiłem bardzo krótko w Soplicowie, Niebyłem taki próżny ażebym się łudził, Żem jedném mém spojrzeniem miłość w tobie wzbudził; Ja nie fanfaron, chciałem mą własną zasługą Zyskać twe względy, choćby przyszło czekać długo. Teraz jesteś łaskawa twe słowo powtórzyć: Czémże na tyle łaski umiałem zasłużyć? Może mnie bierzesz Zosiu nie tak s przywiązania, Tylko że stryj i ciotka do tego cię skłania; Ale małżeństwo Zosiu jest rzecz wielkiéj wagi, Radź się serca własnego, niczyjéj powagi Wysłałaś Dzisiaj o 20:40 Tu nie słuchaj, ni stryja gróźb ni namów cioci; Jeśli nie czujesz dla mnie nic oprócz dobroci, Możem te zaręczyny czas jakiś odwlekać, Więzić twéj woli niechcę, będziem Zosiu czekać. Nic nas nienagli, zwłaszcza że wczora wieczorem, Dano mi rozkaz zostać w Litwie instruktorem W półku tutejszym, nim się z mych ran nie wyleczę. I cóż kochana Zosiu?

Na to Zosia rzecze, Wznosząc głowę i patrząc w oczy mu nie śmiało: Nie pamiętam już dobrze co się dawniéj działo, Wiem że wszyscy mówili iż za mąż iść trzeba Za Pana; ja się zawsze zgadzam z wolą nieba I z wolą starszych — potem spuściwszy oczęta Dodała: przed odjazdem jeśli Pan pamięta, Kiedy umarł Ksiądz Robak w ową burzę nocną, Widziałam, że Pan jadąc żałował nas mocno, Pan łzy miał w oczach, te łzy powiem Panu Wysłałaś Dzisiaj o 20:40 szczerze, Wpadły mnie aż do serca; odtąd Panu wierzę Że mnie lubisz; ilekroć mówiłam pacierze Za Pana powodzenie, zawsze przed oczami Stał Pan s temi dużemi błyszczącemi łzami. Potem Podkomorzyna do Wilna jeździła, Wzięła mnie tam na zimę, alem ja tęskniła Do Soplicowa i do tego pokoiku, Gdzie mnie Pan naprzód w wieczor spotkał przy stoliku, Potem pożegnał; niewiem skąd pamiątka Pana, Coś niby jak rossada w jesieni zasiana, Przez całą zimę w mojém sercu się krzewiła, Że jako mówię Panu — ustawniem tęskniła Do tego pokoiku, i cóś mi szeptało, Że tam znów Pana znajdę, i tak się też stało. Mając to w głowie, często też miałam na ustach Imie Pana — było to w Wilnie na zapustach; Panny mówiły że ja jestem zakochana: księga 11 wers 418-471

Podkomorzy

Jest bohaterem trzecioplanowym, starym przyjacielem Sędziego, który zresztą spędził młodość na dworze jego ojca. Urząd podkomorzego z którym wiązały się kompetencje sądowe, a zwłaszcza rozsądzanie sporów granicznych, był nie lada zaszczytem, a dzięki niemu szlachcic cieszył się szacunkiem i poważaniem. Przyjechał do Soplicowa, aby rozsądzić spór o zamek między Soplicami a Horeszkami. Toważyszyły mu jego dwie córki i żona.

Sędzia

Sędzia był typowym szlachcicem, a ponadto kawalerem. Cenił i szanował ojczyste tradycje i obyczaje, był wyśmienitym gospodarzem i patriotą. Opiekował się Zosią i Tadeuszem, a także znalazł w swoim domu miejsce dla Woźnego i Wojskiego. Lubił wspominać dawne czasy oraz wygłaszać mowy o grzeczności i starych obyczajach.

Dziś nowym zwyczajem, My na naukę młodzież do stolicy dajem, I nie przeczym, że nasi synowie i wnuki Mają od starych więcéj książkowéj nauki, Ale co dzień postrzegam jak młodź cierpi na tém, Że nie ma szkół uczących żyć z ludźmi i światem; Dawniéj na dwory pańskie jachał szlachcic młody, Ja sam lat dziesięć byłem dworskim Wojewody Ojca Podkomorzego, Mościwego Pana, (Mówiąc Podkomorzemu ścisnął za kolana); On mnie radą do usług publicznych sposobił, Z opieki nie wypuścił aż człowiekiem zrobił. W mym domu wiecznie będzie jego pamięć droga, Wysłałaś Dzisiaj o 21:02 Co dzień za duszę jego proszę Pana Boga. Jeżlim tyle na jego nie korzystał dworze Jak drudzy, i wróciwszy w domu ziemię orzę, Wysłałaś Dzisiaj o 21:02 Gdy inni więcéj godni Wojewody względów Wysłałaś Dzisiaj o 21:02 Doszli potém najwyższych krajowych urzędów, Przynajmniéj tom skorzystał, że mi w moim domu Nikt nigdy nie zarzuci, bym uchybił komu, W uczciwości, w grzeczności; a ja powiem śmiało, Grzeczność nie jest nauką łatwą ani małą. Niełatwą, bo nie na tém kończy się, jak nogą Zręcznie wierzgnąć, z uśmiechem witać lada kogo; Bo taka grzeczność modna, zda mi się kupiecka Ale nie staropolska, ani też szlachecka. Grzeczność wszystkim należy, lecz każdemu inna; Bo nie jest bez grzeczności i miłość dziecinna, I wzgląd męża dla żony przy ludziach, i Pana Dla sług swoich, a w każdéj jest pewna odmiana. Trzeba się długo uczyć, ażeby nie zbłądzić I każdemu powinną uczciwość wyrządzić. I starzy się uczyli; u Panów rozmowa, Była to historja żyjąca krajowa, A między szlachtą dzieje domowe powiatu: Wysłałaś Dzisiaj o 21:02 Dawano przez to poznać szlachcicowi bratu, Że wszyscy o nim wiedzą, lekce go nie ważą; Więc szlachcic obyczaje swe trzymał pod strażą. Dziś człowieka nie pytaj: co zacz? kto go rodzi? S kim on żył, co porabiał? każdy gdzie chce wchodzi, Byle nie szpieg rządowy, i byle nie w nędzy. Jak ów Wespazjanus nie wąchał pieniędzy, I nie chciał wiedziéć skąd są, z jakich rąk i krajów; Tak nie chcą znać człowieka rodu, obyczajów! Dość że ważny i że się stępel na nim widzi, Więc szanują przyjaciół jak pieniądze żydzi. » księga 1 wers 340-385

Hrabia

Hrabia byl młodym, spokrewnionym z Horeszkami właścicielem zamku Horeszków. Był czlowiekiem wrażliwym i ślepo podążającym za modą, a ponadto ekscentrykiem, uważanym przez innych za dziwaka. Lubił malować i jeździć po krajach, szukając natchnienia.

"W istocie był to piękny Pan: słusznéj urody, Twarz miał pociągłą, blade lecz świeże jagody, Oczy modre, łagodne, włos długi, białawy;"księga 3 wers 107-112

Rejent

Był gościem przebywającym w Soplicowie, aby sporządzić akty notarialne. Uwielbiał polowania i był posiadaczem charta o imieniu Kusy, ktory jest powodem kłótni między Asesorem a Rejentem. Pod koniec utworu ich spór został rozsądzony i zaprzyjaźnili się ze sobą. Został narzeczonym Telimeny, a wszyscy zdziwili się, kiedy zobaczyli go ubranego według francuskiej mody.

Woźny (Protazy)

Protazy był sędziwym sługą Sopliców, mocno przywiązanym do tradycji, dobrze znającym prawo i dumnym ze swojego stanowiska w domu Sędziego. Sędzia posłał go do zamku Horeszków ze skargą do Hrabiego na Gerwazego, z którym mimo dawnych sporów po rozwiązaniu problemu nawiązuje przyjaźń.

Wojski Hreczecha

Przyjaciel Sędziego, osiadł w Soplicowie na starość, wraz ze swoją córką Teklą. W dawnej Polsce wojski był prawnym opiekunem kobiet i dzieci w czasie, gdy szlachta wyruszała na wyprawę wojenną. W utworze funkcja nie jest związana z nazwą. W Soplicowie sprawuje funkcję marszałka dworu, czyli zarządza domem. Jest wspaniałym gawędziarzem i doskonale zna myśliwskie zwyczaje.

"Nazywam się Hreczecha, a od króla Lecha, Żaden za zającami nie jeździł Hreczecha. " księga 1 wers 816-617

"Hreczecha na milczenie miał słuch bardzo czuły, Sam gawęda, i lubił niezmiernie gaduły. Nie dziw! ze szlachtą strawił życie na biesiadach, Na polowaniach, zjazdach, sejmikowych radach;" ksiega 5 wers 425-428

"W dzień szukał rozmów, w nocy musiano mu gwarzyć Pacierze różańcowe, albo gadać bajki: Stąd też nieprzyjacielem zabitym był fajki, Wymyślonéj od niemców by nas scudzoziemczyć, Mawiał: Polskę oniemić, jest to Polskę zniemczyć." księga 5 wers 432-436

Jacek Soplica

Brat Sędziego Soplicy. W młodości był niezwykle przystojny, wzdychało do niego wiele szlachcianek. Nosił sumiaste wąsy, dzięki czemu zyskał przydomek „Wąsal”. W sejmie reprezentował cały ród Sopliców. Jego główną cechą była porywczość i duma. Nic dziwnego więc, że wszyscy w okolicy bali się jego gniewu. Mimo tego posiadał czułe i kochające serce. Jego miłością była Ewa – córka Stolnika Horeszki.

Ta miłość stała się przyczyną tragedii. Gdy coś szło nie po jego myśli, potrafił być nieobliczalny. Dumny Stolnik, choć wcześniej mu przychylny, nie chciał Jacka za zięcia. Zraniona ambicja doprowadziła młodego Soplicę do morderstwa: w czasie najazdu na zamek śmiertelnie ranił Stolnika. To jednak nie jedyna ofiara, jaką ma na sumieniu Jacek. Po utracie Ewy Horeszkówny poślubił kobietę, której nie kochał, a zrobił to, aby zagłuszyć żal. Zmarła ona, osierociwszy małego Tadeuszka. Jacek postanowił się zrehabilitować, uciekł z Litwy, wstąpił do zakonu bernardynów i przyjął imię Robak. Po powrocie do Polski miał za zadanie podburzyć Polaków do powstania.

Stolnik Horeszko

Człowiek bardzo majętny, posiadający liczne tereny. Było to przyczyną szacunku, jakim go darzono. Zdobywał poparcie poprzez wystawne przyjęcia i uczty. Zależało mu na losie kraju. Nie bał się wyrażać opinii na tematy polityczne. Z wad można wymienić, że nie szanował uczuć swojej córki. Nie interesowało go, że Ewa kochała Jacka Soplicę. Podał mu "czarną polewkę". Z tego powodu został zastrzelony przez Soplicę, stojąc na balkonie po ataku na zamek.

Koniec

Wykonanie: Zofia Arbaczewska i Łucja Iwaszko