Want to create interactive content? It’s easy in Genially!

Get started free

Anegdoty literackie 6

paolamaria

Created on November 25, 2020

Start designing with a free template

Discover more than 1500 professional designs like these:

Modern Presentation

Terrazzo Presentation

Colorful Presentation

Modular Structure Presentation

Chromatic Presentation

City Presentation

News Presentation

Transcript

Anegdoty literackie

odc. 6

Bibliografia:Sławni Polacy w anegdocie. Red. naczelny Wojciech Głuch. Europa. 2004.

Jerzy Samuel Bandtkie [1768-1835] - bibliotekarz i bibliograf, filolog i językoznawca

Sławny historyk żonaty był z niewiastą miłą i wesołą, ale ogromnie szpetną. Oboje mieli bardzo słaby wzrok. Bandtkie nigdy nie rozstawał się z okularami. Gdy opuszczał jakiś przyjacielski dom po skończonej wizycie, mawiał: - Chodź, moja ślepa, ślepy cię poprowadzi! Oto teraz znają państwo sekret, dlaczego ja się z moją żoną ożeniłem. Oboje niezdarzeni, oboje ślepi, to nie może być lepiej dobrane małżeństwo.

Kazimierz Brandys [1916-2000] - polski prozaik, eseista, autor scenariuszy filmowych

Kazimierz Brandys należał do Podstawowej Organizacji Partyjnej (POP) przy redakcji tygodnika "Nowa Kultura", jego starszy brat Marian, również pisarz, do POP przy Związku Literatów Polskich w Warszawie. Pewnego dnia Kazimierz znalazł się na zebraniu POP przy Związku, na którym jej ówczesny sekretarz przeprowadzał ankietę na temat pochodzenia klasowego. Na pytanie o pochodzenie robotnicze i chłopskie podniosło się kilkanaście rąk. Na pytanie o pochodzenie inteligenckie podniosła ręce większość obecnych. Potem padło pytanie o pochodzenie burżuazyjne. Wówczas podniósł rękę Marian Brandys, ponieważ ojciec pisarzy był bankierem. Złośliwy Stanisław Dygat zapytał głośno: - A cóż to, Kazik nie przyznaje się do swego ojca? Na to Kazimierz, młodszy od Mariana o cztery lata, odpowiedział: - Kiedy Marian się urodził, ojciec był bankierem. Ale potem zbankrutował i kiedy ja się urodziłem, był już urzędnikiem bankowym. Dlatego ja pochodzę z inteligencji pracującej.

Władysław Broniewski [1897-1962] - polski poeta i tłumacz

Kiedyś Władysław Broniewski wszedł do sklepu i poprosił o śledzia. Ekspedientka wyłowiła z beczki rybę za ogon i... podała poecie. Ten poprosił o papier. - Śledzi nie zawijamy! - zabrzmiała odpowiedź. - Poproszę o książkę zażaleń - odpowiedział na to poeta. Gdy mu ją podano, Broniewski, nie namyślając się, wyrwał kilka kartek, zawinął śledzia i... wyszedł.