Want to create interactive content? It’s easy in Genially!

Get started free

Koncert Jankiela

Irmina Żarska

Created on November 12, 2020

Start designing with a free template

Discover more than 1500 professional designs like these:

Transcript

Historia Polski na kartach "Pana Tadeusza" - koncert Jankiela

Autor:Irmina Zarska

Na czym grał Jankiel?

Kim był Jankiel?

Razem ze strón wiela Buchnął dźwięk, jakby cała janczarska kapela Ozwała się z dzwonkami, z zelami, z bębenki. Brzmi Polonez Trzeciego Maja! - Skoczne dźwięki Radością oddychają, radością słuch poją, Dziewki chcą tańczyć, chłopcy w miejscu nie dostoją - Lecz starców myśli z dźwiękiem w przeszłość się uniosły, W owe lata szczęśliwe, gdy senat i posły Po dniu Trzeciego Maja w ratuszowej sali Zgodzonego z narodem króla fetowali; Gdy przy tańcu śpiewano: "Wiwat Król kochany! Wiwat Sejm, wiwat Naród, wiwat wszystkie Stany!"

Mistrz coraz takty nagli i tony natęża; A wtem puścił fałszywy akord jak syk węża, Jak zgrzyt żelaza po szkle - przejął wszystkich dreszczem I wesołość pomięszał przeczuciem złowieszczem. Zasmuceni, strwożeni, słuchacze zwątpili: Czy instrument niestrojny? czy muzyk się myli? Nie zmylił się mistrz taki! On umyślnie trąca Wciąż tę zdradziecką stronę, melodyję zmąca, Coraz głośniej targając akord rozdąsany, Przeciwko zgodzie tonów skonfederowany; Aż Klucznik pojął mistrza, zakrył ręką lica I krzyknął: "Znam! znam głos ten! to jest T a r g o w i c a!" I wnet pękła ze świstem strona złowróżąca.

Muzyk bieży do prymów, urywa takt, zmąca, Porzuca prymy, bieży z drążkami do basów. Słychać tysiące coraz głośniejszych hałasów, Takt marszu, wojna, atak, szturm, słychać wystrzały, Jęk dzieci, płacze matek. - Tak mistrz doskonały Wydał okropność szturmu, że wieśniaczki drżały, Przypominając sobie ze łzami boleści R z e ź P r a g i, którą znały z pieśni z powieści, Rade, że mistrz na koniec strónami wszystkiemi Zagrzmiał i głosy zdusił, jakby wbił do ziemi.

Ledwie słuchacze mieli czas wyjść z zadziwienia, Znowu muzyka inna - znów zrazu brzęczenia Lekkie i ciche, kilka cienkich strónek jęczy, Jak kilka much, gdy z siatki wyrwą się pajęczej. Lecz strón coraz przybywa, już rozpierzchłe tony Łączą się i akordów wiążą legijony, I już w takt postępują zgodzonemu dźwięki, Tworząc nutę żałosną tej sławnej piosenki: O żołnierzu tułaczu, który borem, lasem Idzie, z biedy i głodu przymierając czasem, Na koniec pada u nóg konika wiernego, A konik nogą grzebie mogiłę dla niego. Piosenka stara, wojsku polskiemu tak miła! Poznali ją żołnierze, wiara się skupiła Wkoło mistrza; słuchają, wspominają sobie Ów czas okropny, kiedy na Ojczyzny grobie Zanucili tę piosnkę i poszli w kraj świata; Przywodzą na myśl długie swej wędrówki lata Po lądach, morzach, piaskach gorących i mrozie, Pośrodku obcych ludów, gdzie często w obozie Cieszył ich i rozrzewniał ten śpiew narodowy. Tak rozmyślając, smutnie pochylili głowy.

Ale je wnet podnieśli, bo mistrz tony wznosi, Natęża, takty zmienia, cóś innego głosi, I znowu spójrzał z góry, okiem strony zmierzył, Złączył ręce, oburącz w dwa drążki uderzył: Uderzenie tak sztuczne, tak było potężne, Że stróny zadzwoniły, jak trąby mosiężne I z trąb znana piosenka ku niebu wionęła, Marsz tryumalny: "Jeszcze Polska nie zginęła!" "Marsz, Dąbrowski, do Polski!" - I wszyscy klasnęli, I wszyscy "Marsz, Dąbrowski!" chorem okrzyknęli!

Dziekuję za uwagę i zapraszam na moją stronę po więcej inspiracji :)