W szkatule barokowych konceptów
Poezja dworska
KONCEPT
Koncept to wyszukany, oryginalny i niespodziewany pomysł, na którym oparty jest utwór poetycki (dzieło sztuki), zarówno pod względem budowy, jak i treści.
Arcimboldo
Daniel Naborowski, NA OCZY KRÓLEWNY ANGIELSKIEJ
Twe oczy, skąd Kupido na wsze ziemskie kraje,
Córo możnego króla, harde prawa daje,
Nie oczy, lecz pochodnie dwie nielitościwe,
Które palą na popiół serca nieszczęśliwe.
Nie pochodnie, lecz gwiazdy, których jasne zorze
Błagają nagłym wiatrem rozgniewane morze.
Nie gwiazdy, ale słońca pałające różno,
Których blask śmiertelnemu oku pojąć próżno.
Nie słońca, ale nieba, bo swój obrót mają
I swoją śliczną barwą niebu wprzód nie dają.
Nie nieba, ale dziwnej mocy są bogowie,
Przed którymi padają ziemscy monarchowie.
Nie bogowie też zgoła, bo azaż bogowie
Pastwią się tak nad sercy ludzkimi surowie?
Nie nieba: niebo torem jednostajnym chodzi;
Nie słońca: słońce jedno wschodzi i zachodzi;
Nie gwiazdy, bo te tylko w ciemności panują;
Nie pochodnie, bo lada wiatrom te hołdują.
Lecz się wszytko zamyka w jednym oka słowie:
Pochodnie, gwiazdy, słońca, nieba i bogowie.
Jan Andrzej Morsztyn, O SWEJ PANNIE
Biały jest polerowny alabastr z Karrary,
Białe mleko przysłane w sitowiu z koszary,
Biały łabęć i białym okrywa się piórem,
Biała perła nieczęstym zażywana sznurem,
Biały śnieg świeżo spadły, nogą nie deptany,
Biały kwiat lilijowy za świeża zerwany,
Ale bielsza mej panny płeć twarzy i szyje
Niż marmur, mleko, łabęć, perła, śnieg, lilije.
Proszę, kliknij w dymek i odpowiedz na pytanie...
Wasze skojarzenia
Jan Andrzej Morsztyn, Do trupa
Leżysz zabity i jam też zabity,
Ty - strzałą śmierci, ja - strzałą miłości,
Ty krwie, ja w sobie nie mam rumianości,
Ty jawne świece, ja mam płomień skryty,
Tyś na twarz suknem żałobnym nakryty,
Jam zawarł zmysły w okropnej ciemności,
Ty masz związane ręce, ja wolności
Zbywszy mam rozum łańcuchem powity.
Ty jednak milczysz, a mój język kwili,
Ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze,
Tyś jak lód, a jam w piekielnej śreżodze.
Ty się rozsypiesz prochem w małej chwili,
Ja się nie mogę, stawszy się żywiołem
Wiecznym mych ogniów, rozsypać popiołem
I jeszcze podsumowanie od Pana Tomasza...
Dziękuję za spotkanie
Poezja dworska
Alicja Podstolec
Created on June 15, 2020
Start designing with a free template
Discover more than 1500 professional designs like these:
Explore all templates
Transcript
W szkatule barokowych konceptów
Poezja dworska
KONCEPT
Koncept to wyszukany, oryginalny i niespodziewany pomysł, na którym oparty jest utwór poetycki (dzieło sztuki), zarówno pod względem budowy, jak i treści.
Arcimboldo
Daniel Naborowski, NA OCZY KRÓLEWNY ANGIELSKIEJ
Twe oczy, skąd Kupido na wsze ziemskie kraje, Córo możnego króla, harde prawa daje, Nie oczy, lecz pochodnie dwie nielitościwe, Które palą na popiół serca nieszczęśliwe. Nie pochodnie, lecz gwiazdy, których jasne zorze Błagają nagłym wiatrem rozgniewane morze. Nie gwiazdy, ale słońca pałające różno, Których blask śmiertelnemu oku pojąć próżno. Nie słońca, ale nieba, bo swój obrót mają I swoją śliczną barwą niebu wprzód nie dają. Nie nieba, ale dziwnej mocy są bogowie, Przed którymi padają ziemscy monarchowie. Nie bogowie też zgoła, bo azaż bogowie Pastwią się tak nad sercy ludzkimi surowie? Nie nieba: niebo torem jednostajnym chodzi; Nie słońca: słońce jedno wschodzi i zachodzi; Nie gwiazdy, bo te tylko w ciemności panują; Nie pochodnie, bo lada wiatrom te hołdują. Lecz się wszytko zamyka w jednym oka słowie: Pochodnie, gwiazdy, słońca, nieba i bogowie.
Jan Andrzej Morsztyn, O SWEJ PANNIE
Biały jest polerowny alabastr z Karrary, Białe mleko przysłane w sitowiu z koszary, Biały łabęć i białym okrywa się piórem, Biała perła nieczęstym zażywana sznurem, Biały śnieg świeżo spadły, nogą nie deptany, Biały kwiat lilijowy za świeża zerwany, Ale bielsza mej panny płeć twarzy i szyje Niż marmur, mleko, łabęć, perła, śnieg, lilije.
Proszę, kliknij w dymek i odpowiedz na pytanie...
Wasze skojarzenia
Jan Andrzej Morsztyn, Do trupa
Leżysz zabity i jam też zabity, Ty - strzałą śmierci, ja - strzałą miłości, Ty krwie, ja w sobie nie mam rumianości, Ty jawne świece, ja mam płomień skryty, Tyś na twarz suknem żałobnym nakryty, Jam zawarł zmysły w okropnej ciemności, Ty masz związane ręce, ja wolności Zbywszy mam rozum łańcuchem powity. Ty jednak milczysz, a mój język kwili, Ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze, Tyś jak lód, a jam w piekielnej śreżodze. Ty się rozsypiesz prochem w małej chwili, Ja się nie mogę, stawszy się żywiołem Wiecznym mych ogniów, rozsypać popiołem
I jeszcze podsumowanie od Pana Tomasza...
Dziękuję za spotkanie