Want to create interactive content? It’s easy in Genially!

Get started free

e-lekcja: Jaka to lektura? Egzamin ósmoklasisty copy

Ambassador

Created on February 1, 2020

Start designing with a free template

Discover more than 1500 professional designs like these:

Customer Service Manual

Business Results Presentation

Meeting Plan Presentation

Business vision deck

Economic Presentation

Tech Presentation Mobile

Geniaflix Presentation

Transcript

Jaka

lektura?

to

Lecz zaklinam — niech żywi nie tracą nadziei I przed narodem niosą oświaty kaganiec; A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei, Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...

Że nie wiem, gdzie się w mogiłę położę, / Smutno mi, Boże!

— A gdzie przysięga? gdzie moja rada? Wszak kto przysięgę naruszy, Ach, biada jemu, za życia biada! I biada jego złej duszy!

Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie! Nie dójdzie cię tu słońce, przyrzekam ja tobie (...)

- Marlin jest także moim przyjacielem - - powiedział na głos. - Jeszczem nie widział ani nie słyszał o takiej rybie. Mimo to muszę go zabić. Cieszę się, że nie musimy próbować zabijać gwiazd.

Bo kto nie był ni razu człowiekiem, Temu człowiek nic nie pomoże.

Wiesz... gdy się jest bardzo smutnym, lubi się zachody słońca...

Hej! Gerwazy! daj gwintówkę, Niechaj strącę tę makówkę!

Jako oliwka mała pod wysoki, sademIdzie z ziemie ku górze macierzyńskim śladem…

„Oswoić” znaczy „stworzyć więzy”.

Nawet starzy Kościuszki żołnierze, Tyle krwi swéj i cudzéj wylali, Łzy ni jednéj — a teraz płakali, I mówili z księżami pacierze.

Samoloty bez przerwy teraz, wspierane tamtą resztą, stadami leciały, wracały i znów leciały, i bombardowały dom po domu, oficynę po oficynie.

Codziennie dowiadywałem się czegoś nowego o planecie, o wyjeździe, o podróży. Wiadomości te gromadziły się z wolna i przypadkowo. I tak trzeciego dnia poznałem dramat baobabów.

Wśród ludzi jest się także samotnym.

Serce (...) szarpnęło się nagle, jakby chciało wydrzeć się z piersi, ciałem jego potrząsało wewnętrzne łkanie. Ścisnął mocno zęby, żeby z krzykiem nie szlochać. (...) Sztetter siedział na swym miejscu wyprostowany. Powieki jego były, jak zwykle, przymknięte, tylko teraz kiedy niekiedy wymykała się z pod nich łza i płynęła po bladej twarzy.

Walka trwa. Trzeba przerwać tę opowieść. Opowieść o wspaniałych ideałach BRATERSTWA i SŁUŻBY, o ludziach, którzy potrafią pięknie umierać i PIĘKNIE ŻYĆ.

Szczęśliwe oczy moje, które cię widzą; szczęśliwe uszy, które słyszały twój głos, milszy mi od głosu fletni i cytr. Gdyby mi kazano wybierać, kto ma spoczywać przy mnie na tej uczcie, czy ty, (...), czy Wenus, wybrałbym ciebie, o boska!

Daliż ja po resory. Szczęściem kasztelanic, Co karetę angielską sprowadził z zagranic, Zgrał się co do szeląga. Kupiłem. Czas siadać – Jejmość słaba. Więc podroż musiemy odkładać. Zdrowsza jejmość, zajeżdża angielska kareta.

Żmija, Kobieta, siostra – nie siostra. Krwi plama Tu – i tu – i tu

Poloneza czas zacząć. – Podkomorzy rusza I z lekka zarzuciwszy wyloty kontusza, I wąsa podkręcając, podał rękę Zosi I skłoniwszy się grzecznie, w pierwszą parę prosi.

Ja, Panie, niechaj mieszkam w tym gniaździe ojczystym, A Ty mię zdrowiem opatrz i sumnieniem czystym, Pożywieniem ućciwym, ludzką życzliwością, Obyczajmi znośnymi, nieprzykrą starością.

A jego tancerka, cicha dziewczyna, Krysia Heczkówna? Była wśród tych, którzy z Żoliborza przebijali się do Warszawy.

Nie dopuściłaś nigdy matce się frasowaćAni ojcu myśleniem zbytnim głowy psować

Koniec